Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wiosenna Ofiara: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wiosenna Ofiara»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Vinga Tark i Heike Lind z Ludzi Lodu podjęli walkę o odzyskanie rodowych posiadłości. Grastensholm wciąż należało do sędziego Snivela, który zdobył je podstępem. Prawowitym dziedzicem dworu był Heike. Dla pokonania sędziego Heike musiał sprowadzić na ziemię siły ponad naturalne, ale w magicznym obrzędzie musiałaby uczestniczyć dziewica. Czy Heike zdecyduje się złożyć w ofierze swą ukochaną Vingę?

Wiosenna Ofiara — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wiosenna Ofiara», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Wiem, wiem – ziewnął wisielec, jakby go to nudziło. – Wasza sypialnia…

– Jak najbardziej! I salony, a także mieszkania służby.

– To możemy obiecać – rzekł tamten obojętnie. – Coś jeszcze?

– Tylko jedno: Posprzątajcie po tej… orgii! Każdy najmniejszy kawałeczek ofiary musi zostać pochowany. Na cmentarzu, bo nie chcę mieć takiego upiora w waszej gromadzie. Znajdę jakąś niedużą skrzynkę albo coś w tym rodzaju i dziś wieczorem przyniosę na skraj lasu. Umieliście zrobić to, co tam leży, to potraficie też znieść na dół skrzynkę. A ja się potem zatroszczę, żeby to znalazło się u proboszcza, spróbuję jakoś wytłumaczyć zaginięcie sędziego. Rozumiemy się?

– Tak, oczywiście. My robimy zawsze, co nam nasz władca rozkazuje.

Mam co do tego wątpliwości, pomyślał Heike cierpko. Uznał jednak, iż Vinga postąpiła słusznie, obiecując im, że będą mogli przez jakiś czas zostać w Grastensholm. Bo teraz wiedział, jacy mogą być groźni. I prawda też chyba, że Ingrid próbowała się ich pozbyć, ale skończyło się to dla niej porażką. A przecież Ingrid władała dużo większą magiczną siłą niż Heike!

Lepiej więc żyć z nimi w przyjaźni.

Jakkolwiek by go to denerwowało i niepokoiło.

Nigdy nie powinienem był tego robić, pomyślał po raz co najmniej setny. Mogliśmy osiedlić się w Elistrand i żyć tam w spokoju.

Wiedział jednak, że to nieprawda, że nie mogli tak zrobić.

Sam dom w Grastensholm wzywał Ludzi Lodu do powrotu. Na strychu ukryte było coś, co jest nadzwyczaj ważne dla rodu. Coś, co może uwolnić ich od przekleństwa.

Poza tym Vinga i on nie zaznaliby spokoju, dopóki sędzia mieszkałby w parafii. Dręczyłby ich i prześladował, nie dałby za wygraną, dopóki by ich stąd nie wypędził albo tak czy inaczej nie unieszkodliwił.

Heike musiał go pokonać.

Ale czy koniecznie w ten sposób?

Na moment zapomniał, że towarzyszy mu wisielec. Ale znowu usłyszał jego nonszalancki głos.

– No a teraz, panie z podejrzanego rodu Ludzi Lodu, nie wypowiedziałeś się jeszcze na temat naszej pracy. Czyżbyśmy nie wykonali jej dobrze?

– Aż nazbyt dobrze, nazbyt skutecznie – mruknął Heike. – Nie w taki sposób chciałem się pozbyć sędziego z Grastensholm.

– On był silny. Próbowaliśmy go najpierw wystraszyć, tylko że on nijak nie chciał przyjąć do wiadomości, że w ogóle istniejemy. Dlatego zrobiliśmy to, co widziałeś. A poza tym, jako się rzekło, chcieliśmy dostać naszą małą wiosenną ofiarę.

– To samo zrobilibyście z Vingą? – wybuchnął Heike z rozpaczą. – Gdyby wtedy udało się wam ją pochwycić?

– Z dziewicą? – uśmiechnął się wisielec pogardliwie. – Nie.

Heikego ogarnęła fala mdłości.

Zaczęli schodzić w dół. Heike nie chciał już więcej rozmawiać o Snivelu.

– W każdym razie należy się wam podziękowanie za zajęcie się inwentarzem – powiedział burkliwie.

– Chętnie to robimy. W ogóle nie musisz przyjmować służby do obór.

– O, tak! To by dopiero było pięknie!

– Dobrze, ale w takim razie zatrudnij jakiegoś starca, który nie będzie pamiętał, co zrobił, a czego nie. Znam nawet jednego takiego niedaleko. My naprawdę bardzo byśmy chcieli służyć i tobie, i twojej ślicznej, małej pani.

– A tak przy okazji – rzekł Heike ze złością. – Ona już nie jest dziewicą, powinniście o tym wiedzieć! Na wypadek gdyby wam przyszedł do głowy pomysł jakiejś jesiennej ofiary albo coś takiego.

Tamten uśmiechnął się. Makabryczna pętla wciąż dyndała na jego szyi.

– Ona jest teraz poza naszym zasięgiem. A poza tym my myślimy o niej z sympatią.

– Wielkie dzięki! A o mnie?

– Ty, mój panie i mistrzu, jesteś szlachetny, lecz słaby.

Słaby? Tak, to chyba prawda. Jeśli słabością jest krwawić z bólu, gdy inni cierpią, to tak.

– Twoja prababka Ingrid była silniejsza. Ulvhedin także. Ale my cię szanujemy. Uważamy ciebie i twoją kobietę za naszych protegowanych. Zrobimy dla was wszystko.

Nie, dziękuję! Heike spojrzał przez ramię na wzgórza i zadrżał.

Nie uważał, że to coś niezwykłego tak iść przez ciemny las z upiorem u boku. Ale też Heike od wczesnego dzieciństwa widywał istoty z tamtego świata. Wyglądało zresztą na to, że wisielcowi rozmowa z nim sprawia przyjemność, skoro mu towarzyszy. Gdyby chciał, mógł przecież po prostu zniknąć.

– Kim ty właściwie jesteś? – zapytał Heike. – Czy, ściślej biorąc: Kim byłeś?

– Kim jestem, to widzisz. A w doczesnym życiu byłem łotrem i oszustem. Urodziłem się w biedzie, los obdarzył mnie znaczną inteligencją, ale nie dał możliwości, bym ją rozwijał. Wstąpiłem więc na najprostszą drogę zdobycia bogactwa. Zabierałem innym to, co posiadali.

– I złapali cię?

– Cóż! Ale nie przedstawiciele prawa. To była tak zwana samoobrona. Chłopi wzięli sprawę w swoje ręce.

– Żyłeś tutaj, w parafii Grastensholm?

– Tak. Ale to nie tutaj mnie… powiesili. Okropna śmierć, muszę ci powiedzieć. Wystrzegaj się czegoś takiego! A wiesz, do tego miejsca, gdzie mnie powiesili, przyszła kiedyś jedna panna z twojego rodu. Rzecz jasna bardzo dawno temu. Mogłem jej się wtedy ukazać, ale nie zrobiłem tego. Pochodziła z Ludzi Lodu, a wobec nich zawsze mieliśmy wielki respekt.

– Kto to był?

– Miała na imię Villemo. Szukała takiego złodziejaszka nazwiskiem Eldar Svartskogen i…

– Poczekaj, poczekaj, Vinga czytała mi o tym w księgach Ludzi Lodu. Ty straszyłeś na Bagnach Wisielca w dolinie, w parafii Moberg, prawda?

– Zgadza się! Jesteś pojętnym słuchaczem, jak widzę.

Wisielec zdawał się być zadowolony z tego, że znalazł się w zapisach Ludzi Lodu. Jeszcze jeden plus dla nas, pomyślał Heike. To dobrze.

Tamten przystanął zamyślony.

– Villemo ma też swego rodzaju powiązania z kimś jeszcze w mojej gromadce. To młoda dziewczyna imieniem Marta.

Heike zmarszczył czoło.

– Marta? O niej też wspomina się w księgach. Ale w związku z czym?

– Ten łotrzyk, Eldar Svartskogen, zmajstrował jej dziecko, a potem zepchnął ją do wodospadu. To miejsce zostało później nazwane Głębią Marty. Jej doczesne szczątki nadal tam leżą.

– Oczywiście, masz rację! To też jest opisane. Ja nawet myślę, że wiem, kim ona jest teraz, to znaczy w twojej grupie. To ta miła młoda dziewczyna, która wygląda, jakby długo leżała w wodzie.

– Tak, to ona. Marta żywi głęboką sympatię do Villemo, która umiała zrozumieć jej ból i rozpacz. A przy okazji, twoja kobieta, mała Vinga, jest bardzo, ale to bardzo podobna do Villemo. Nie z wyglądu. Ale ma tę otwartość i odwagę, która cechowała wiele kobiet z Ludzi Lodu. I zdolność rozumienia innych.

Heike skinął głową. Widział, że szare istoty naprawdę są ich przyjaciółmi. Na swój szczególny sposób.

Napełniło go to wzruszeniem, a jednocześnie lękiem.

Na skraju lasu rozstali się, bo wisielec miał „coś do uporządkowania na leśnej polanie”. Heike, pogrążony w zadumie, poszedł dalej.

Larsenowi opowiedział, że znalazł sędziego Snivela, którego najwyraźniej trafił szlag, ale Heike zajmie się jego doczesnymi szczątkami jeszcze dziś wieczorem. Twarz Larsena przybrała wyraz szacunku i powagi, właściwej w takim dniu, po czym ochmistrz zaczął energicznie poszukiwać testamentu Snivela. Tym razem jego rybia twarz wyrażała szczere zainteresowanie.

A jeśli nawet nie znajdzie w testamencie swojego nazwiska… To jest w każdym razie wolny i może wspinać się dalej po społecznej drabinie gdzie indziej.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wiosenna Ofiara»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wiosenna Ofiara» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Ogród Śmierci
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Wiosenna Ofiara»

Обсуждение, отзывы о книге «Wiosenna Ofiara» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x