Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wiosenna Ofiara: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wiosenna Ofiara»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Vinga Tark i Heike Lind z Ludzi Lodu podjęli walkę o odzyskanie rodowych posiadłości. Grastensholm wciąż należało do sędziego Snivela, który zdobył je podstępem. Prawowitym dziedzicem dworu był Heike. Dla pokonania sędziego Heike musiał sprowadzić na ziemię siły ponad naturalne, ale w magicznym obrzędzie musiałaby uczestniczyć dziewica. Czy Heike zdecyduje się złożyć w ofierze swą ukochaną Vingę?

Wiosenna Ofiara — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wiosenna Ofiara», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Stojący na dole słyszeli, jak tamci dwaj na strychu krzyczą i wzywają pomocy, jak próbują otworzyć drzwi, ale te ani drgną jak zabite gwoździami. Pozostali, z wyjątkiem Snivela, rzucili się na ratunek, ale na schodach znów pojawiła się ta niewidzialna zapora, której nie byli w stanie pokonać. Drzwi zostały zatrzaśnięte, choć właściwie nie miały nawet porządnego zamka.

Ze strychu doszły ich jeszcze bardziej dramatyczne wrzaski:

– Och, Panie jezu! Spójrz tam!

– Co jest, do diabła…? Otwierajcie drzwi! Szybko, szybko, do diabła!

Jeden z uwięzionych niezrozumiale wrzeszczał rozedrganym jak u dziecka głosem. Pastor nie przestawał powtarzać modlitw i błogosławieństw; skrapiał drzwi święconą wodą, ale skutków nie przynosiło to żadnych.

Na strychu rozległ się znowu przejmujący krzyk, a potem wycie śmiertelnie przerażonego człowieka:

– Wynoś się! Uciekaj, ja muszę przejść… ratunku!

Słychać było pospieszne kroki, jakby ktoś uciekał, a ktoś inny go gonił po całym strychu. Nagłe, gwałtownie przerywane wrzaski coraz większego przerażenia, zdławiony charkot, tumult, trudny do porównania z czymkolwiek… A na koniec głos jednego z uwięzionych, zmieniony od nieopisanego strachu:

– Uciekaj na wieżę! Szybko!

Po czym słychać było, że wspinają się po wąskiej drabince na wieżę, wyglądało na to, że nic im w tym nie przeszkadza, ale ich histeryczne głosy nie pozostawiały wątpliwości, że musieli uciekać bardzo szybko.

Zebrani na dole z pobladłymi twarzami spoglądali na siebie w milczeniu.

– Mam wrażenie, że im się udało – powiedział proboszcz. – To znaczy, udało im się dostać na wieżyczkę.

Działo się to wszystko w chwili, kiedy Heike i Vinga wraz z eskortą zbliżali się do dworu w Grastensholm.

Już z daleka słyszeli krzyki na strychu i przyspieszyli kroku.

– Tam się coś dzieje, Vingo – powiedział Heike drżącymi wargami. Polecił towarzyszącym im ludziom, by zostali tutaj, nie chciał ich mieszać w to wszystko. Miał bowiem ponure przeczucia w sprawie przyczyn takiego zamieszania we dworze. Powiedział jednak swoim, by byli w pogotowiu. Gdyby usłyszeli, że ich woła, mają natychmiast przybiec.

– Vinga, ty też zostaniesz tutaj!

– Nie bądź głupi! Idziemy!

Heike zacisnął zęby, ale wiedział, że kiedy Vinga mówi tym tonem, to nie ma co z nią dyskutować.

Minęli drzewa w parku i ich oczom ukazał się dworski dziedziniec.

Stanęli jak wryci. W górze, na wieży, widać było dwóch ludzi, którzy wymachiwali rękami, szamotali się z czymś, padali i znowu z wysiłkiem stawali na nogi.

– Strażnicy Snivela – powiedziała Winga.

– Ale oni nie są sami. Dobry Boże, ktoś ich na tę wieżę wypędził!

Wciąż stali bez ruchu. Widzieli tłumy szarych istot, które wdzierały się na wieżę i przypierały tych dwóch do balustrady.

– Nie, nie, tylko znowu nie to – szeptał Heike zielonosiny na twarzy.

Tamci wrzeszczeli śmiertelnie przerażeni i usiłowali przejść przez balustradę, by uciec od tego czegoś, czego postronni obserwatorzy widzieć nie mogli, przełożyli nogi na drugą stronę, a wtedy jeden stracił równowagę, zamachał rozpaczliwie rękami, jakby szukał w powietrzu oparcia, po czym zwalił się w dół, nie przestając krzyczeć z przerażenia. Odgłos jego zderzenia z ziemią słychać było zapewne daleko, ale jego kszyk w tym momencie gwałtownie się urwał.

– Och, Heike – jęknęła Vinga i ukryła twarz na jego piersi. – Mam wrażenie, że zaraz zemdleję…

Drugi ze strażników wciąż stał przy niskiej balustradzie na wieży z rękami wyciągniętymi przed siebie, jakby w błagalnej modlitwie zwracał się ku mocom niebieskim, którymi nigdy przedtem się nie przejmował. Jego krótkie, urywane wrzaski przeszywały powietrze. Za nim znajdował się mur i szary ludek. Ramiona, czułki i co tam jeszcze – widać było wyraźnie, jak go opasują. Nagle człowiek złapał się za gardło, wydał z siebie charczący jęk, skulił się dziwnie i zniknął za balustradą.

– Atak serca – szepnęła Vinga przerażona. – Heike, co myśmy zrobili?

Heike nie odpowiedział, ale wyraz jego twarzy był aż nadto wymowny.

– Chodź – powiedział, biorąc ją za rękę. – Musimy się spieszyć.

– Czy myślisz, że nasi ludzie widzieli, co się stało?

– Nie wiem. Myślę, że nie. Drzewa zasłaniają dom. Poza tym szary ludek może być widoczny tylko dla tych, których chce przestraszyć.

– Ale my widzieliśmy!

– My tak. Ale my byliśmy wewnątrz czarodziejskiego kręgu, przecież wiesz.

Ten przeklęty krąg! Żebyż go nigdy nie byli nakreślili! Po raz tysięczny Heike gorzko żałował tego, co się stało.

W górze na wieży szary tłum znikał pospiesznie.

Drzwi na strych otworzyły się z trzaskiem, po czym zaległa tam cisza. Ludzie zebrali się znowu przy schodach, ale ani lensman, ani proboszcz nie kwapili się z wchodzeniem na górę.

Wszyscy wolno, bez słowa, jak senne mary zeszli do hallu na parterze.

– Ten dom jest naprawdę nawiedzony – westchnął proboszcz z udręką.

– Nie! – zaprotestował Heike, który właśnie stanął w drzwiach. – To niewłaściwe określenie. To jest zemsta samego dworu. Spokój zapanuje w domu, gdy tylko znajdzie się on w rękach prawowitego właściciela.

Snivel ruszył ku niemu z wściekłością.

– Co? Tych dwoje tutaj? Aresztować ich, lensmanie! Za naruszenie spokoju domowego! Za czary i gusła czynione na oczach uczciwych ludzi. On pochodzi przecież z Ludzi Lodu, którzy od niepamiętnych czasów znani byli z czarów i herezji. A przede wszystkim proszę go aresztować pod zarzutem morderstwa!

Lensman ze zdenerwowania przestępował z nogi na nogę, to robił krok do przodu, to się cofał, ale nie mógł wykrztusić ani słowa. Oskarżenie o czary w biały dzień, jakie sformułował sędzia, było ponętną perspektywą, to by wyjaśniło wszystkie niepojęte wydarzenia, i to w taki prosty sposób. Ale jak wytłumaczyć zniknięcie tamtych dwóch ludzi! A i panna Vinga była blada jak ściana!

Heike nie przejmował się ani sędzią, ani lensmanem. Zwrócił się natomiast do proboszcza:

– My właśnie szukaliśmy wielebnego pastora. Wczoraj też szliśmy na plebanię. Ale zaczaili się na nas w zagajniku ludzie sędziego. Napadli na nas i wtedy jednemu z nich przytrafiło się nieszczęście. Teraz z żalem stwierdzam, że jego dwaj kompani też stracili życie. Jeden leży na dziedzińcu ze skręconym karkiem, a drugi, też prawdopodobnie martwy, gdzieś na wieży. Może pan, panie lensmanie, by się nimi zajął wraz z tymi, którzy jeszcze pozostają na służbie u sędziego Snivela?

Spoglądał to na zarządcę, to na Larsena. Żaden z nich nie sprawiał wrażenia specjalnie chętnego. Gapili się jak zaczarowani na podrapaną twarz Heikego.

On zaś mówił dalej:

– Proszę księdza, chcielibyśmy dać na zapowiedzi. Vinga Tark i ja zamierzamy się pobrać i osiąść w Grastensholm, które jest moim dziedzictwem i żadną miarą nie należy do sędziego. Zwłaszcza że nie zapłacił za nie ani szylinga.

– Co takiego? – Snivel aż podskoczył.

– O tej sprawie dyskutowaliśmy już dość – odparł Heike zmęczony. – Niech pan sędzia będzie tak dobry i przedstawi dowody na to, że nabył Grastensholm zgodnie z prawem!

– Oczywiście, że mam na to dowody, ale nie zamierzam zniżać się do tego, żeby je pokazywać…

Nareszcie lensman znalazł rozwiązanie swego dylematu.

– Panie sędzio, tak byłoby najprościej – oświadczył z naiwną prostodusznością. – Pan pokaże tylko to świadectwo, to jest list od pani Ingrid, prawda? I raz na zawsze rozstrzygniemy tę nieprzyjemną historię.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wiosenna Ofiara»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wiosenna Ofiara» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Ogród Śmierci
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Wiosenna Ofiara»

Обсуждение, отзывы о книге «Wiosenna Ofiara» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x