Agnieszka Głowacka - Dmuchawce

Здесь есть возможность читать онлайн «Agnieszka Głowacka - Dmuchawce» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dmuchawce: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dmuchawce»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Opowieść o młodej kobiecie, która dała się wciągnąć w przygodę z Internetem. Wirtualne życie splotło się z realnym i wymknęło spod kontroli. Przygoda, która może spotkać każdego użytkownika Sieci.
Historia wzięta z życia. Bohaterka książki – atrakcyjna 30-letnia Ewa – szczęśliwa żona i matka, ze świetnie zapowiadającą się karierą na stanowisku kierowniczym w biurze projektowym, pewnego dnia odkrywa, że jej mąż ma romans z młodziutką dziewczyną. Po chwilowym załamaniu, postanawia zemścić się na niewiernym małżonku i zapisuje się do internetowego portalu randkowego. Nawiązuje rozmaite znajomości z mężczyznami. Bohaterka daje się wciągnąć się wirtualnym znajomym w erotyczną grę, która jednak nie daje jej tego, czego szukała – sposobu na wyrzucenia z siebie uczucia do niewiernego męża.
Internetowe znajomości doprowadzają do wielu zmian w jej życiu, ale czy miała nad tym kontrolę?

Dmuchawce — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dmuchawce», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Pięć, dwa, pięć… – zaczęła Beata.

Pięć, zero, pięć, Karol zaczął wybierać numer.

Po dwóch sygnałach zgłosił się zaspany kobiecy głos.

– Co pani sobie wyobraża! – wrzasnął na nią Karol. – Też się chce pani takie bzdury o tęsknocie i całowaniu wysyłać! I żeby jeszcze na prawidłowy numer telefonu! A ze mną tu żona się chce rozwodzić przez panią, histerie wyprawia. No to już jest skandal! Proszę na przyszłość lepiej uważać na to, czyj numer wybiera pani na klawiaturze. Tu nie ma żadnego Maćka, rozumie pani? Nie ma! A jak jeszcze raz się sytuacja powtórzy, to zawiadomię policję, że zakłóca pani mój mir domowy!

– To chyba pomyłka… – zdążyła powiedzieć Bogu ducha winna wyrwana ze snu kobieta, ale Karol rozłączył rozmowę.

– Proszę – rzucił przed żonę jej telefon, jednocześnie zabierając własny. Szybko wykasował wiadomość tekstową. – Sprawdź, dokąd dzwoniłem, bo jeszcze zechcesz mi wmawiać, że nie pod numer, który mi podałaś.

– No co ty… – Beata zawahała się, widząc oburzenie męża na kobietę, która przysłała mu sms-a.

– Sprawdź! Nie chcę, byś podejrzewała mnie w nieskończoność!

– Nnno dobrze. – Zerknęła do spisu połączeń.

Niby wszystko było w porządku. Numer był trudny do zapamiętania, ale zaczynał na pięć, a kończył na osiem, osiem, siedem.

– No więc, masz rację – oznajmiła. – Przepraszam, Karolku.

Przez moment udawał obrażonego, ale już po chwili pogładził żonę po twarzy.

– Gniewam się na ciebie, mała – powiedział – ale wiem, jak możesz mnie przebłagać.

Uśmiechnął się do niej spod wąsów.

Beata też to wiedziała. Posłusznie wzięła w usta członek męża.

Zabiję jutro tę sukę! – myślał Karol, patrząc, z jakim namaszczeniem jego żona połyka gorącą spermę, by nie uronić ani kropli. – Głupiej dziwce sms-ów się zachciało! Przecież umawiali się, że po godzinach pracy nie będą się kontaktować przez telefon. Nigdy nie wytłumaczyłby się przed żoną, gdyby ten nieszczęsny sms był zaadresowany do Karola. Całe szczęście, że przedstawił się Ewie imieniem Maciek.

Wrócił z pracy mocno zmęczony. Czasem dziwił się, jak bycie ochroniarzem banku może wyczerpać człowieka. Dwadzieścia cztery godziny, podczas których nie było nic do roboty. Nic, poza tępym wpatrywaniem się w monitory obrazujące różne ujęcia tego samego obiektu, tyle że pod różnym kątem.

Odprawił opiekunkę zajmującą się podczas jego nieobecności jego chorą żoną. Spojrzał z pogardą na Elżbietę. Leżała jak kłoda, gruba i niezgrabna. Nawet przed wylewem była gruba i niezgrabna. Miała zamknięte oczy, ale nie miał pewności czy spala.

Uruchomił komputer. Pomyślał o młodej dziewczynie, którą miał jutro poznać w Warszawie. Na samo wspomnienie uśmiechniętej na fotografii twarzy poczuł znów silne podniecenie. Nie, postanowił, że nie będzie dziś gwałcił żony. Zaczeka do jutra, zachowa energię na upojną noc z zawiedzioną przez męża, naiwną Ewą.

O, znowu przysłała mu maila. Pośpiesznie otworzył list.

– Nie spotkam się z tobą jutro, Darku – przeczytał nie dowierzając własnym oczom. – Nie wiem, kiedy i gdzie się spotkamy, wiem na razie tylko tyle, że nie będzie to jutro. Jeszcze nie jestem gotowa.

Głupia cipa! Z wściekłości strącił popielniczkę, stojącą na biurku przed komputerem. Nie opróżniane od kilku dni niedopałki rozsypały się po dywanie. A był tak blisko! Doprowadził do tego, że pisała mu rzeczy, o których pewnie nigdy nie mówiła własnemu mężowi. Co pozwoliłaby mu zrobić z jej ciałem, gdyby stanęła przed nim żywa i naga?

Zapalił papierosa i uruchomiwszy stronę Klubu Niesamotnych Serc i zaczął przeglądać anonse kobiet. W kryteriach wyszukiwarki wpisał: poszukuję kobiety, mężatki, wiek od trzydziestu do trzydziestu pięciu lat. Po półgodzinie szperania po profilach wybrał jedno. Liliawodna miała trzydzieści dwa lata. Była wysoka, piękna i bardzo seksowna na fotografii wykonanej na tle gór. I zamężna.

„Szukam kogoś – pisała w krótkiej informacji o wymarzonym przyjacielu – kto tak jak ja kocha góry i tak jak ja czuje się samotny. Może gdy złączymy nasz smutek, zamieni się on w jedną wielką radość. "

„Jestem zwykłym facetem – napisał w mailu do Liliiwodnej. – Kocham góry, jak nic na świecie. Jestem samotny, jak nikt w świecie.

Gdybyś pozwoliła złączyć mi mój smutek z twoim, czuję, że moglibyśmy zamienić to w radość, w najwspanialszą rzecz, jaka nas spotkała.

Darino. "

Rozdział 5

Sobota zjazdowa dłużyła się Ewie wyjątkowo. Najpierw zmuszona była wysłuchiwać przez kilka godzin monotonnych wykładów na temat prawideł rządzących twardym światem kapitalistycznego rynku, potem uczestniczyła w nieciekawych ćwiczeniach na temat ludzkiej osobowości. Normalnie takie ćwiczenia były pasjonujące, tego dnia jednak grupa Ewy miała zastępstwo z nudnym jak kilogram flaków magistrem.

Chociaż Ewa wyciszyła swoją komórkę, by ewentualne dźwięki telefonu, oznajmiające, że ktoś dzwoni, nie zakłócały zajęć, to z niecierpliwością zerkała na wyświetlacz co kilka minut. Ale Maciek nie dzwonił, nie napisał też żadnego sms-a. No tak, dziś była sobota, miał wolny dzień i był pozbawiony dostępu do służbowego telefonu, z którego tak chętnie wydzwaniał do Ewy po kilkadziesiąt minut każdego roboczego dnia.

Tyle że Ewa uważała, że to, że mają się dziś spotkać, upoważnia go choćby do jednego skromnego sms-a. Tym bardziej, że przecież ona posłała mu kilka słów przed snem. Ciekawe, dlaczego nie odpowiedział? Może spał, a może był zajęty naprawą swojej łodzi motorowej? Niebawem Ewa miała o to zapytać go wprost. Miała stanąć z nim twarzą w twarz, zobaczyć go w całej okazałości, poczuć jak pachnie, jak smakuje… Leniwie odegnała od siebie rozkoszne myśli, starając skupić się na monotonnych ćwiczeniach.

– Ty naprawdę zamierzasz spotkać się z obcym mężczyzną? – niedowierzała Marta. – Kobieto, opamiętaj się, co ci to da? A jeśli to jakiś zboczeniec? Jeśli wywiezie cię gdzieś za miasto i zrobi ci krzywdę? Mogłaś przynajmniej spotkać się z nim w jakimś bardziej cywilizowanym miejscu, nie zaś w spelunie, o której nikt nie słyszał.

– Ty nie słyszałaś, Marto, i ja. A to dlatego, że nie jesteśmy z Warszawy. – Ewa nie widziała nic zdrożnego w tym, co planowała. Obawy Marty wydawały jej się niedorzeczne. Może koleżanka po prostu zazdrościła, że Ewa miała spotkać się z jakimś przystojniakiem i spędzić romantyczny wieczór na pogawędce przy blasku świec.

Wreszcie zajęcia się skończyły. Mogła teraz pognać na wynajętą stancję, wziąć prysznic, poprawić makijaż i czekać. Tyle że Maciek nadal milczał, chociaż przed chwilą starała się do niego dodzwonić. Nie bardzo wiedziała, jak ma to rozumieć. Skoro mieli się spotkać dziś wieczorem, skoro Maciek zrobił już rezerwację w jakimś pięknym i uroczym zajeździe…

Przy którejś z kolei próbie dodzwonienia się do niego odebrał w końcu.

– Tak, moja piękna – szeptał do słuchawki – wiem, że jesteśmy umówieni, tylko zaszła drobna zmiana. Muszę odwieźć tę cholerną wariatkę, moją żonę, na ognisko, mówiłem ci. Poza tym nie mam jak dostać się do Warszawy. Miałem przyjechać pociągiem, ale z tobą nie szło się dogadać. No a teraz, nie bardzo mam transport. Zobaczę, postaram się pożyczyć samochód od mego ojca. Przyjadę nim prosto do zajazdu.

– Myślałam, że udamy się tam razem.

– Przecież nie będę przyjeżdżał do samej stolicy! Szkoda czasu. Lepiej dostań się jakoś do zajazdu i tam się spotkamy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dmuchawce»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dmuchawce» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Dmuchawce»

Обсуждение, отзывы о книге «Dmuchawce» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.