Margit Sandemo - Skarga Wiatru

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Skarga Wiatru» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Skarga Wiatru: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Skarga Wiatru»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przyjaciółki Unni i Vesla oraz bracia, Jordi i Antonio, wyjechali do Hiszpanii, by podjąć próbę przerwania dawnego przekleństwa. Unni i Jordi są w sobie zakochani, ale właśnie z powodu owego przekleństwa, ciążącego nad rodzinami obojga, nie mogą się do siebie zbliżyć. Antonio, coraz bardziej zainteresowany Veslą, przeżywa głęboki wstrząs, gdy na terenie historycznej Alhambry wrogowie uprowadzają jego ukochaną.

Skarga Wiatru — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Skarga Wiatru», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Otrzymałem wiadomość – poinformował nieoczekiwanie Leon.

Alonzo słuchał ze złością. Dlaczego on nigdy nie dostaje wiadomości od mnichów?

Ale, jak powiedziano, Leon zajmował wyjątkową pozycję.

– I co mówili tym razem? – zaskrzeczała Emma. Na pół leżała na tylnym siedzeniu, a swoje szczupłe nogi opierała na ramionach Alonza. Bose palce łaskotały go po karku.

Wolałby, żeby tego nie robiła. Dostawał od tego erekcji, a przecież Emma należy do Leona. Szczerze mówiąc, nie rozumiał, co ona widzi w takim podstarzałym, owłosionym facecie. W takiej starej małpie. Która w dodatku zaczyna łysieć.

– Depczemy im po piętach – wyjaśnił Leon. – Dopiero co byli w Ujué, co wyraźnie i jasno znaczy, że są w drodze do starej posiadłości.

Emma opuściła nogi i usiadła prosto.

– Jezu, pomyśleć, że mój przodek, Emile, mieszkał tam jako dziecko! Najbliższe miasteczko nazywało się właśnie Ujué. Jedź szybciej, Leon, moje kochanie!

Alonzo poczuł mdłości. Żeby tak choć raz zostać z Emmą sam na sam! Ona była najwyraźniej chętna, pokazywała mu większość z tego, co ma, i to w sytuacjach uwodzicielskich, wprawdzie udawała, że to wszystko tak, po prostu przypadkiem, ale jednak… Flirtowała z nim. Te przeciągłe spojrzenia, ten wyraz twarzy od czasu do czasu. No pewnie, wiedział przecież, że jest przystojny. Mógłby się z nią zabawić tak, że Leon musiałby się schować. Całą noc nie dałby jej spokoju.

No, w każdym razie jakieś dziesięć lat temu to bym mógł, pomyślał przygaszony. Teraz to już się zdarzało, że w środku nocy zasypiał.

Ale nie przy takiej kobiecie jak Emma!

– Tutaj skręcimy – poinformował Leon. – Pojedziemy wzdłuż rzeki Aragón aż do Monasterio de la O1ivia.

– Skąd wiesz, że powinniśmy jechać do jakiegoś klasztoru? – spytała Emma.

– Cicho bądź – syknął Leon. – Mnisi mną kierują.

Alonzo zrobił się jeszcze bardziej zły. Nie dostrzegał wspaniałego krajobrazu. Jego ludzie towarzyszyli mu drugim samochodem. Tutaj, w Hiszpanii, on był szefem. Leon nie miał tu nic do gadania.

Ale dobrze wiedział, że to nieprawda. Tylko że teraz chciał być zły na Leona i już!

25

– To musi być tutaj! – wykrzyknął Jordi, hamując gwałtownie. Jechali na południe aż prawie do Monasterio de la Olivia, a potem znowu skręcili. Pamiętali tę boczną drogę, która wzbudziła w nich tyle wątpliwości. – Patrzcie, ona wiedzie na pustkowia. Żadnego drogowskazu, to musi być ta.

– Spróbujmy – postanowił Pedro.

– Owszem, tam jest jakiś drogowskaz – stwierdziła Unni. – Na pół schowany i wyblakły. Co tam jest napisane?

Elio siedział najbliżej. Zmrużył oczy.

– Mogę przeczytać jedynie „Cas… scob…”

– Tak – potwierdziła Unni z tylnego siedzenia. – Czy to mogłoby mieć coś wspólnego z Escobarem?

– „Casa de Escobar”? – zastanawiał się Pedro. – To brzmi prawdopodobnie. Mogliby jednak bardziej dbać o swoje drogowskazy.

– I o drogi też – mruknął Jordi. – Takich marnych jeszcze nie widziałem.

– No właśnie, nie mógłbyś jechać trochę ostrożniej? – poprosiła Unni, która starała się coś przerysowywać z pocztówki, którą kupiła w Alhambrze. – Na tych drogach trudno być artystą!

– A co rysujesz? – spytał Pedro z zainteresowaniem.

Pokazała mu kartkę. Jej dzieło było prawie gotowe.

Znak rycerzy stwierdził z podziwem Świetnie odtworzony ale po co - фото 3

– Znak rycerzy! - stwierdził z podziwem. – Świetnie odtworzony, ale po co?

– To… Nie… a zresztą wszystko jedno.

– Nie, no powiedz nam – nalegał Jordi, który zobaczył rysunek w tylnym lusterku.

– E, to chyba głupie, tak sobie po prostu wyobraziłam, że powinnam to zrobić.

– Tych swoich „wyobrażeń” to się chyba powinnaś wystrzegać. Ale też podążać za nimi – stwierdził Jordi z wielką powagą.

– Tak właśnie zrobiłam. I zniszczyłam sobie ołówek do oczu przy okazji. Od tej chwili będziecie mnie oglądać w naturze.

– Bardzo mnie to cieszy – skwitował Jordi.

Droga była coraz gorsza. Przedzierali się, podskakując, jakieś pół godziny przez coraz większe pustkowia i nagłe musieli się zatrzymać. Znajdowało się przed nimi tyle dziur, że żaden samochód by tędy nie przejechał.

Tymczasem dzień także dobiegł końca.

– To nie może być właściwa droga – stwierdził Pedro. – Prawdopodobnie dojazd do posiadłości prowadził z skądinąd, nie z Ujué.

– Może powinniśmy zawrócić? – zaproponował Elio. – Wszyscy się z nim zgodzili. – Jeśli tylko przedostaniemy się przez ten łańcuch wzgórz przed nami, będziemy na miejscu.

Elio jeszcze nie doszedł do siebie po przeżyciach, jakich doświadczył podczas forsowania rzeki poprzez most tak zrujnowany, że uginał się i trzeszczał pod samochodem. Myśl o tym, że może będą musieli tę trasę pokonać raz jeszcze w odwrotną stronę, absolutnie go nie pociągała. Ale noc nadchodziła, a owe nieznane bezdroża, które mieli przed sobą, też nie budziły w nim entuzjazmu.

– Musi być jakaś przełęcz – zastanawiała się Unni głośno.

– I jest! – zawołał Pedro. – Patrzcie tam! Droga wiedzie w górę ku przełęczy. Idziemy! Weźcie tylko to co najniezbędniejsze, to wcale nie jest daleko.

Z przykrością opuszczali samochód. Ostatni przyczółek bezpieczeństwa, myślał Elio.

– Zrobiło cię całkiem ciemno – mamrotał pod nosem.

– Nie, no nie przesadzaj! – zawołał Pedro optymistycznie. Czuł się znowu młodo i od lat nie uczestniczył w takiej podniecającej przygodzie. – Nie zauważyłeś, że jest pełnia i księżyc będzie nam oświetlał drogę? Na razie jest jeszcze blady, ale później wieczorem światło będzie silniejsze.

Pełen cokolwiek wymuszonej odwagi Pedro objął przewodnictwo. Wszyscy wiedzieli, że bardzo mu się spieszy na spotkanie z lekarzem w Madrycie, który mógłby potwierdzić poprawę jego zdrowia.

Unni domyślała się, że Pedro od dawna pozostaje w kontakcie z rycerzami. W przeciwnym razie nie miałby do nich takiego zaufania. Ale aż tak pełnego związku z nimi jak Jordi na pewno nie miał. Jordi jest wyjątkowy.

Powlekli się drogą pod górę. Góry w Nawarrze nie były takie potężne jak w sąsiedniej Aragonii, położonej przecież bardzo niedaleko. Pewnie mogliby nawet zobaczyć jej krańce, gdyby w Ujué wspięli się na szczyt zamkowych ruin, choć nie wiadomo. Aż tak dobrze geografii Hiszpanii Unni nie znała. A nie wszystko można wyczytać z mapy.

Zmierzch zapadał tutaj wolniej niż w Andaluzji. Wciąż bardzo wyraźnie widzieli wszystkie detale.

Dotarli do niewysokiego wzniesienia.

– Widzę posiadłość! – zawołał Elio przejęty. On był pierwszy. – Majaczy mi między wzgórzami.

Reszta towarzystwa dobiegła do niego i przez dłuższy czas stali wszyscy w milczeniu.

– Tak, to z pewnością jest posiadłość – stwierdził Pedro sucho. – Ale od bardzo dawna nikt tam nie mieszka.

– Santiago miał dwanaście lat, kiedy stąd wyjechał – przypomniała mu Unni. – To musiało być jakieś sto dwadzieścia pięć lat temu. A może oni byli ostatnimi mieszkańcami?

Natura odebrała sobie równinę i pokryła ją gęstą roślinnością. Dawne pola porastały teraz liściaste zagajniki, w których to tu, to tam strzelało w górę jakieś drzewo iglaste. Z miejsca, w którym stali przybysze, dwór widoczny był słabo. Majaczył im w oddali jakiś wielki, na pół zawalony dach i w różnych miejscach żółtobrunatne fragmenty murów.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Skarga Wiatru»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Skarga Wiatru» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Wiatr Od Wschodu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Skarga Wiatru»

Обсуждение, отзывы о книге «Skarga Wiatru» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x