Margit Sandemo - Skarga Wiatru

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Skarga Wiatru» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Skarga Wiatru: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Skarga Wiatru»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przyjaciółki Unni i Vesla oraz bracia, Jordi i Antonio, wyjechali do Hiszpanii, by podjąć próbę przerwania dawnego przekleństwa. Unni i Jordi są w sobie zakochani, ale właśnie z powodu owego przekleństwa, ciążącego nad rodzinami obojga, nie mogą się do siebie zbliżyć. Antonio, coraz bardziej zainteresowany Veslą, przeżywa głęboki wstrząs, gdy na terenie historycznej Alhambry wrogowie uprowadzają jego ukochaną.

Skarga Wiatru — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Skarga Wiatru», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Nie – roześmiał się Jordi w odpowiedzi na komentarz Pedra. – Nie porównuj tego ze współczesną mapą. Oni mieli zupełnie inne drogi, przeznaczone dla koni i wozów.

– Przeważnie współczesne drogi pokrywają się ze starymi szlakami – upierał się Pedro. – Tylko że teraz ludzie są bardziej brutalni wobec natury. Drogę wytycza się prosto i już, tnie góry, lasy i pola na dwoje, jeśli trzeba.

– Czy nie lepiej byłoby trzymać się opisu ojca Elia? – spytała Unni. – I pojechać do czarodziejskiego miasta Ujué. Bardzo bym chciała je zobaczyć.

– Właśnie tam jedziemy, kochanie – zapewnił Jordi łagodnie. – Czy nasz znakomity kartograf tego nie zauważył?

– Ale na początku strasznie kręciłeś, jakbyś nie mógł znaleźć drogi.

– Bo chciałem sprawdzić, jakby to było, gdybym się trzymał wyjaśnień mego przodka. On jednak zapomniał mi powiedzieć, że droga, którą znał, już nie istnieje.

– W takim razie lepiej trzymać się mapy – westchnęła Unni. – Pozostaje tylko jeszcze pytanie, skąd przybył Santiago, jego ojciec i bracia, kiedy znaleźli się w Ujué. Jechali z północy czy z południa?

– Niestety, tego nie wiem – szepnął Elio z żalem.

– Tak, to bardzo ważne pytanie – przytaknął Pedro. – Po prostu rozstrzygające.

– Wcale nie! – zaprotestował Jordi. – Don Ramiro powiedział mi bowiem dokładnie gdzie, w stosunku do Ujué, leży posiadłość.

– No, jeśli był równie dokładny, jak przy opisie drogi, to nie mamy się czym martwić – mruknęła Unni z przekąsem.

Nie trwało jednak długo, a znaleźli się w okolicy Ujué i Jordi postanowił wjechać do miasteczka. Unni była zachwycona, podskakiwała na swoim siedzeniu, to paplała radośnie, to przenikał ją dreszcz grozy. I chyba słusznie, z rynku miasteczka bowiem rozciągał się widok na niemal przerażająco dziki krajobraz.

– Jestem przytłoczona – westchnęła Unni. – Jakie to wszystko wielkie, nieskończenie wielkie, chciałoby się powiedzieć. I jakie piękne w tej surowości. – Odwróciła się. – Spójrzcie na ten kolosalny kościół! A ruiny zamku górujące nad… miasteczkiem duchów!

– No, no – mitygował ją Pedro. – Miasteczko duchów to to nie jest. Choć muszę przyznać, że wszystko razem imponujące, łagodnie mówiąc. I magiczne! Czy wiecie, że każdego roku, w niedzielę po dniu świętego Marka, przychodzą tu tysiące pokutników? Bosi, ubrani na czarno, idą w procesji dookoła kościoła.

I to pomaga? chciała zapytać Unni, ale zrezygnowała. I Pedro, i Elio mogą być katolikami. Nie chciała powiedzieć niczego, co by uznali za bluźnierstwo.

– No, to dokąd teraz? – spytał Pedro, wpatrując się w majestatyczny krajobraz. – Gdzie leży posiadłość?

Jordi pokazał ręką.

– Tam, za tymi wzgórzami.

– Tak daleko? – Pedro był rozczarowany.

– Owszem. I droga może być kiepska. W czasach Santiago można tu było chyba przejechać jedynie furą lub powozem. Pojedziemy, dokąd to będzie możliwe, potem pójdziemy.

– Przecież musiały być drogi do takiej wielkiej posiadłości – upierał się Pedro.

Elio był wzruszony.

– Mój Boże, tam leży majątek moich przodków – westchnął. – No i twoich, Jordi, także – dodał pospiesznie.

– Tak, wygląda na to, że po tamtej stronie wzniesień może być równina – zgodził się Pedro. – Tak jak mówił twój ojciec, Elio.

– Posiadłość ma leżeć tuż za wzniesieniami – wtrącił Jordi. – Dlatego stąd nie możemy jej widzieć.

Przez chwilę podziwiali widoki, potem ruszyli z powrotem w stronę samochodu.

Pojawił się jakiś człowiek z psem. Pedro zapytał go, czy to prawda, że po tamtej stronie gór znajduje się duża posiadłość.

– Posiadłość?

– Tak. W swoim czasie należała podobno do rodu de Navarra.

Ponury uśmiech, lepiej byłoby powiedzieć grymas, wykrzywił twarz nieznajomego.

– Ach, ta posiadłość, tak. Ale to było bardzo dawno temu.

I ruszył przed siebie.

Pedro zapytał uprzejmie, czy można się tam dostać samochodem.

Mężczyzna znowu przystanął.

– No, owszem, idzie tam droga… – Pokazał gdzieś daleko, Unni uznała, że w kierunku południowym. – Ale w jakim jest stanie, to ja już nie wiem.

Mężczyzna zniknął im z oczu, pies powlókł się za nim.

Jordi zesztywniał. Powoli odwracał się znowu w stronę twierdzy.

– Spójrzcie tam – szepnął.

Pedro i Elio nie powiedzieli nic, zrobiła to natomiast Unni.

– Mnisi – wykrztusiła zdławionym głosem.

Stali wysoko na krawędzi ruin i patrzyli w dół na czworo wędrowców, z ich postaci emanował jakiś ponury triumf.

– Więc oni tu są? – szepnął Pedro, a Elio zrobił się trupio blady. Nasłuchał się o tych mnichach od samego dzieciństwa.

– Owszem, stoją sobie tam na górze, ale nic nam zrobić nie mogą. Bo są w stanie nas dosięgnąć jedynie w chwili naszej śmierci. Unni i mojej. Wy jesteście bezpieczni. Zawsze byłem ciekaw, czy Leon albo ktoś inny utrzymuje z nimi kontakt – rozgadał się Jordi.

– Jedźmy już stąd – mruknął Pedro.

– Elio – zaczęła Unni, kiedy jechali już na południe bardzo dobrą drogą. – Oj, jak tu ślicznie! Ta droga musi być na mojej mapie zaznaczona na zielono.

Sprawdziła, jak jest w rzeczywistości.

– O, jest! – zawołała zadowolona. – Zielony oznacza wyjątkowo piękne krajobrazy.

– Czy to właśnie chciałaś mi powiedzieć? – spytał Elio, odwracając się ku niej.

– Och, nie! Przepraszam! Zapomniałam! Elio, ja się często zastanawiam… W jaki sposób właściwie Santiago umarł?

– Umarł w swoje dwudzieste piąte urodziny.

Unni spojrzała na ukochany profil Jordiego, myślała o młodym Santiago, który był taki do niego podobny, i zrobiło jej się bardzo smutno.

– Ale w jaki sposób umarł? – spytał Pedro.

Elio odpowiedział:

– Ojciec raz o tym wspomniał. To było straszne. On się powiesił. W piwnicy.

– W waszym domu w Granadzie, prawda? – włączył się do rozmowy Jordi.

– Owszem. Ale ani ojciec, ani dziadek nie mogli pojąć, dlaczego to zrobił. Był tak blisko rozwiązania zagadki. Zaangażowany w tę sprawę, doprowadziłby ją do końca przed upływem swojego czasu. Nie, ja też nie wiem, dlaczego on to zrobił.

– Ale w tym czasie Emile już od was uciekł?

– O, tak, na długo przedtem. Ojciec widział go potem jeszcze tylko raz. Wtedy Emile był już w pełni dorosły.

– To było w Granadzie?

– Chyba tak. Ojciec miał rodzinę. Bliźniaczki skończyły rok, więc zaprzestał już podróży.

Elio umilkł.

– Poczekajcie chwilę – powiedział wolno.

Czekali.

– To mogło być… Emile był młodszy niż Santiago i ojciec. Pedro, czy ty dajesz do zrozumienia, że Emile mógł mieć coś wspólnego ze śmiercią Santiago?

– Myślisz, że to jest do pomyślenia?

– Trudno mi rozstrzygać, jeszcze mnie przecież nie było wtedy na świecie. Ale czas mógłby się zgadzać.

– Emile nie był u twojego dziadka szczęśliwy, prawda?

– Tak. Bądź co bądź dziadek zabił mu ojca. Podobno Emile był okropnym bachorem, miał w sobie wiele zła. Właściwie to wszyscy odetchnęli z ulgą, kiedy uciekł.

– Pytanie moje brzmi: Czy on uciekł z powrotem do posiadłości, która przez jakiś czas należała do jego ojca?

– Mam nadzieję, że zdołamy to dzisiaj wyjaśnić – westchnął Elio.

Jordi zwolnił tempo jazdy, rozglądał się za boczną drogą, ale na razie żadnej nie widzieli.

Jednocześnie

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Skarga Wiatru»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Skarga Wiatru» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Wiatr Od Wschodu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Skarga Wiatru»

Обсуждение, отзывы о книге «Skarga Wiatru» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x