Margit Sandemo - Skarga Wiatru

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Skarga Wiatru» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Skarga Wiatru: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Skarga Wiatru»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przyjaciółki Unni i Vesla oraz bracia, Jordi i Antonio, wyjechali do Hiszpanii, by podjąć próbę przerwania dawnego przekleństwa. Unni i Jordi są w sobie zakochani, ale właśnie z powodu owego przekleństwa, ciążącego nad rodzinami obojga, nie mogą się do siebie zbliżyć. Antonio, coraz bardziej zainteresowany Veslą, przeżywa głęboki wstrząs, gdy na terenie historycznej Alhambry wrogowie uprowadzają jego ukochaną.

Skarga Wiatru — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Skarga Wiatru», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Rycerze bez wahania kierowali się wprost do celu. Unni sunęła za nimi, jakby unosiła się parę centymetrów ponad ziemią i tylko płynęła przed siebie w tempie, w którym czas nie pełni żadnej funkcji.

Dzięki temu bardzo szybko znaleźli się w jakiejś górskiej okolicy, w parę sekund natrafili na wąskie przejście między skałami i jechali rozległą rozpadliną, wzdłuż wzburzonej rzeki. Jeszcze jedna przełęcz i otworzyła się przed nimi niewielka, dobrze ukryta wśród gór dolina.

Unni stwierdziła, że w przeszłości musiała się tu znajdować osada, rozłożona wokół klasztoru. Teraz widziała tylko resztki domostw, ruiny klasztoru i niemal nietknięty kościół. Na wieży wciąż wisiał dzwon.

Rycerze i Urraca zsiedli z koni. Ku wielkiemu zdumieniu Unni, z kościoła wyszło kilku silnych, wysokich mężczyzn. Sądząc po ubraniach, byli to jacyś robotnicy lub rzemieślnicy, nie zdążyła się jednak zorientować, czy są usposobieni wrogo, czy też życzliwie. Na kościelnej wieży stał bowiem jakiś inny człowiek, który raz jeden jedyny uderzył w dzwon.

Uderzenie nastąpiło tak nieoczekiwanie i było tak silne, że Unni podskoczyła na posłaniu i ocknęła się.

– Ona cierpi – zawodził Jordi. – Musimy ją obudzić!

– Nie! Patrz, już się uspokaja. Tylko łzy jeszcze jej spływają po policzkach. Jeśli wytrzyma, to dowiemy się czegoś więcej. Zaczekaj, przyniosę chusteczkę i otrę jej twarz.

Pedro zerwał się tak szybko, że uderzył kolanem stolik z nieprzymocowanym miedzianym blatem. Blat zleciał na podłogę z takim łoskotem, że Unni usiadła na posłaniu i rozglądała się zaspana.

– Dźwięk dzwonu – wyjąkała.

– Nie, to tylko Pedro kopnął w stolik. Narobił strasznego hałasu. I jak ci idzie? Śnił ci się jakiś dzwon?

– Żeby tylko to – rozszlochała się Unni.

Potem opowiedziała im cały sen, ale rozbudziła się przy tym zupełnie. Przypominała już sobie pierwszą wizję, mogła porównywać.

– Jeszcze raz wizja została przerwana – narzekał Pedro. – Tym razem z mojej winy.

– Trudno, ale już więcej się tego nie podejmę – oznajmiła Unni stanowczo. – Nigdy więcej! Nie jestem w stanie!

– Nie, oczywiście, że nie – postanowił Jordi. – Czy pamiętacie, co Elio mówił o bajce opowiadanej przez jego ojca? Że było tam coś na temat kościelnych dzwonów. I na temat miecza.

– Sprawy z mieczem nadal nie rozumiem, ale co do tych snów, to chyba jesteśmy blisko celu. Musimy tylko odnaleźć ukrytą dolinę – powiedział Pedro.

Unni siedziała zamyślona.

– Zastanawiam się, czy oni nie jechali na północ.

– Co cię skłania do takiego przypuszczenia? – spytał Jordi. Unni wciąż się zastanawiała.

– Słońce. Ruch słońca na niebie. Wszystko odbywało się bardzo szybko, ale słońce zachodziło po naszej lewej stronie.

– Znakomicie! Chodzi tylko o to, że nadal nie znamy punktu wyjścia. To znaczy miejsca, w którym te nieszczęsne dzieci zostały ścięte.

– W każdym razie nie mogło się to stać na północnym wybrzeżu – skwitował Pedro lakonicznie.

– Miecz! – zawołała Unni i poczuła, że na to wspomnienie robi jej się niedobrze.

Obaj mężczyźni patrzyli na nią z uwagą.

– Czy kat posługiwał się mieczem? – spytał Pedro. – Nie toporem?

– Nie, mieczem. Oboje ściął w ten sposób. O, mój Boże!

– Hm, hm! To by znaczyło… że to królewskie dzieci! No w każdym razie bardzo wysokiego rodu.

– Oboje byli pięknie i kosztownie ubrani – przytaknęła Unni. – Tylko że ja bym raczej sądziła, że byli zakochaną parą, nie rodzeństwem.

– Nie rodzeństwem? To jeszcze bardziej komplikuje sprawę – powiedział Pedro głęboko zamyślony. – Chyba będę musiał poszperać w historii dawnych rodów królewskich.

– W Almanachu Gotajskim? – podpowiedziała Unni.

– Nie, on nie sięga tak daleko w przeszłość. Ale mamy bogate archiwa. Muszę pojechać do stolicy Nawarry i szukać.

Nagle Unni krzyknęła:

– Ona miała na imię Elwira!

– Dziękuję! To dobry ślad. Ale skąd o tym wiesz?

– On, ten urodziwy chłopiec, wzywał ją po imieniu, kiedy ją… ścinali. Nie, nie jestem w stanie o tym rozmawiać!

– Rozumiem. A jego imienia nie słyszałaś?

– Nie.

– Szczerze mówiąc, ta Elwira niewiele nam pomoże. W tamtych czasach niemal co druga wysoko urodzona dama miała na imię Elwira.

– Tymczasem nadeszła pora, by Unni mogła nareszcie odpocząć – oznajmił Jordi zdecydowanie. – Poradzisz tu sobie jakoś sama?

Unni rozejrzała się po ogromnym pokoju i przypomniała sobie straszny sen.

Nie, nie poradzę, chciała zawołać. Wiedziała jednak, jak źle się kończą takie noce, kiedy Jordi siedzi na brzegu jej łóżka. A czy Pedro mógłby spać na wolnej połowie łóżka… Nie, to nie do pomyślenia.

Stłumiła więc lęk i odparła:

– Pewnie, że tak!

I w tej samej chwili pożałowała swoich słów. Pedro powiedział grzecznie dobranoc i poszedł. Jordi głaskał ją po policzku z tym ciepłym, trochę smutnym uśmiechem, jaki się pojawiał na jego wargach w intymnych chwilach.

– Wybacz, że zmusiliśmy cię do przeżywania jeszcze raz tego koszmaru – powiedział szeptem. – Bardzo bym chciał zostać przy tobie na noc.

– Ja też bym chciała.

– Mogę siedzieć gdzieś dalej, na przykład przy oknie.

– Nie, musisz się wyspać. Jesteś naszym kierowcą. A nie chciałabym, byśmy stali się bohaterami prasowych doniesień pod tytułem „Szofer zasnął za kierownicą”.

Jordi skinął głową.

– Gdyby ci było źle, to wiesz, gdzie mieszkam.

– I wtedy byśmy wykorzystali nasze pół godziny?

– Tak. A powinniśmy oszczędzić ten czas. Chociaż nie czekajmy zbyt długo!

Unni odpowiedziała mu uśmiechem.

Leżała w tym wielkim, ciemnym pokoju i nasłuchiwała. Nasłuchiwała z szeroko otwartymi oczyma i głośno bijącym sercem.

Stary królewski zamek musiał mieć dość nieszczelne okna. Przez cały wieczór wiał wiatr, szarpał koronami drzew, wciskał się do wnętrz przez szpary i szczeliny przy okiennych futrynach.

Skarga wiatru.

Czy musi ją wciąż prześladować? Czego od niej chce ten wiatr? Czy próbuje jej coś powiedzieć?

Miała wrażenie, że rozróżnia słowa: „Vend om, vend om!” *Ale po hiszpańsku znaczy to pewnie coś innego, choć nie wiadomo, czy wiatr woli język hiszpański, czy skandynawski. Ale, ale… Czyż pewne miasto we Francji nie nazywa się Vendôme?

Czego miałaby tam szukać?

Uff, chyba wyobraża sobie za dużo.

Silniejszy podmuch wiatru zawył w okiennej szczelinie, którą Unni sobie zostawiła, żeby mieć więcej powietrza. Odnosiła wrażenie, że wszystkie upiory przeszłości zebrały się pod jej oknem i wrzeszczą, jak tamten tłum na dziedzińcu, kiedy młody chłopiec…

Nie!

Unni wstała z łóżka, na pakach podeszła do okna i zamknęła je.

Cisza niczym wata otoczyła jej wzburzony mózg. Nieszczęsna dziewczyna przegryzła na pół drugą tabletkę nasenną. Tfu! Jakie to gorzkie! Połknęła połówkę i natychmiast zasnęła.

Wiatr skarżył się nadal, ale ona pozostawała na to głucha.

24

– Opis don Ramiro nie za bardzo się zgadza – zauważył Pedro cokolwiek złośliwie, kiedy następnego dnia samochód mozolnie przedzierał się naprzód krętymi drogami. Jak zwykle wyjechali za późno. Pedro był prawdziwym nocnym markiem i rano lubił sobie poleżeć, Jordi nie chciał budzić Unni. Tylko on i Elio zerwali się tego dnia bardzo wcześnie. Teraz słońce osiągnęło już swoją najwyższą pozycję na niebie. Dość dawno temu.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Skarga Wiatru»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Skarga Wiatru» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Wiatr Od Wschodu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Skarga Wiatru»

Обсуждение, отзывы о книге «Skarga Wiatru» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x