Margit Sandemo - Skarga Wiatru

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Skarga Wiatru» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Skarga Wiatru: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Skarga Wiatru»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przyjaciółki Unni i Vesla oraz bracia, Jordi i Antonio, wyjechali do Hiszpanii, by podjąć próbę przerwania dawnego przekleństwa. Unni i Jordi są w sobie zakochani, ale właśnie z powodu owego przekleństwa, ciążącego nad rodzinami obojga, nie mogą się do siebie zbliżyć. Antonio, coraz bardziej zainteresowany Veslą, przeżywa głęboki wstrząs, gdy na terenie historycznej Alhambry wrogowie uprowadzają jego ukochaną.

Skarga Wiatru — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Skarga Wiatru», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Unni stłumiła podejrzenia, czy rycerze naprawdę są w stanie tego dokonać. Są! Na pewno! To ludzie honoru, a poza tym chcą pomagać!

– Dziękuję! – wykrzyknęła. Już chciała uściskać swego przodka, ale zdążyła się w porę opanować, choć stało się to dosłownie w ostatniej chwili. Podziękowała bardzo pięknie, podeszła tak blisko rycerza, że mogła spojrzeć w jego straszną, przypominającą śmierć twarz. – Dziękuję, don Sebastianie! I wszystkim pozostałym rycerzom także dziękuję ze szczerego serca. To wielka łaska z waszej strony!

Rycerze uśmiechali się cierpko. I wtedy Unni o mało nie zepsuła wszystkiego.

– Ale ja mam jeszcze jedną małą prośbę! – zawołała.

– Unni! – jęknął Jordi przerażony.

Rycerze, którzy już mieli dosiadać koni, spojrzeli na niego z twarzami pociemniałymi z gniewu niczym burzowe chmury. Jak ona śmie?

– Mów szybko – prosił Jordi. Był wstrząśnięty jej zachowaniem i całkiem po prostu się bał.

Unni odchrząknęła, nogi nie chciały jej dźwigać:

– Czy Jordi musi nadal być taki strasznie zimny? Wiecie dobrze, jakie głębokie uczucia dla niego żywię, i oboje bardzo cierpimy z tego powodu, że nie możemy być razem. A przecież współpracujemy oboje nad rozwiązaniem zagadki.

Przodek Jordiego, don Ramiro de Navarra, rzekł krótko:

„Jordi dostaje pół godziny. Sam określi, kiedy to będzie”.

Potem wskoczyli na siodła, zawrócili konie i odjechali bezszelestnie.

Jordi odetchnął głośno.

– No, mało brakowało! Ale dziękuję ci, że się odważyłaś! Tę chwilę musimy wybrać bardzo starannie.

Ruszyli wolno w stronę domu.

– Czy w tamtych czasach ludzie naprawdę się znali na zegarach? – spytała Unni sceptycznie.

– Oczywiście! Mieli nie tylko klepsydry i zegary słoneczne. Pierwsze próby skonstruowania mechanicznego zegara podjęto już około roku tysięcznego, a w wieku czternastym ludzie posługiwali się wspaniałymi, wielkimi zegarami z ciężarkami i zębatymi kółkami. Znano dobrze podział na godziny, dni, miesiące i lata, a nawet fazy księżyca. Nie mieli tylko wskazówek sekundowych, te wynaleziono dopiero w siedemnastym wieku.

– Ach, tak? – dziwiła się Unni. Potem pomyślała chwilę i powtórzyła słowa Jordiego:

– Tę chwilę musimy wybrać bardzo starannie.

Jednocześnie

Unni leżała w swoim bardzo wygodnym łóżku i myślała o czymś, co się wydarzyło po drodze, na południe od Madrytu, między Tembleque i Ocaña. Było to coś przerażającego, Unni doznała szoku.

Ale nie znała dokładnie przebiegu wypadków, nie mogła przecież wiedzieć, co przeżyła druga strona. Jeśli można w tej sytuacji używać słowa „przeżyła”…

„Dalej, czarni bracia, dalej. Oni są bardzo blisko. Nadciągają z szybkością wiatru!”

„Na dół! Na dół, na tę białą, szeroką drogę! Zatrzymajmy ich! Zamordujmy!”

„Oto ich mamy!”

Jedenastu oddanych sług inkwizycji ustawiło się w poprzek autostrady. O tak późnej porze ruch był niewielki.

Odbierający sygnały ze świata mnich zwietrzył zbliżanie się wrogów. Wszyscy widzieli błyszczące ślepia powozu, który poruszał się bez koni, a teraz zbliżał się do nich bardzo szybko.

„Zaraz ich będziemy mieć, bracia! – powiedział, zaciskając wargi. – Tym razem już nam nie umkną!”

Z ponurymi twarzami, zdecydowani i pewni zwycięstwa mnisi stali w świetle latarni niczym czarny mur, tylko twarze mieli białe i głowy ogolone. Zastępowali drogę nadjeżdżającemu samochodowi.

Tylko dwoje z pasażerów, Unni i Jordi, oboje skazani na śmierć przez złe dziedzictwo, widzieli, co się dzieje. Jordi jednak kompletnie ich zlekceważył, po prostu mocniej przycisnął gaz.

Mnisi czekali z triumfującymi minami.

FLUMMM – zaszumiał samochód i już był za nimi.

„Oni przez nas przejechali” – zawołał jeden z mnichów oburzony.

Inni nie znajdowali słów.

Żaden nie zdołał ruszyć w szaleńczy pościg.

W samochodzie natomiast siedziała Unni i rozcierała ręce, żeby je rozgrzać. Dygotała po nieprzyjemnym przeżyciu. Elio i Pedro również.

– Co to było? – dopytywał się Elio, który niczego nie widział. – Nagle miałem takie uczucie, jakby mnie dusiła czyjaś niewidzialna ręka.

– Ja odczuwałem dokładnie to samo – potwierdził Pedro. – Jakby samo zło weszło do samochodu. Na szczęście to bardzo szybko minęło.

Elio był niezmiernie dumny, że on i Pedro doznali takich samych przeżyć, a on potrafił to właściwie wyrazić. W sposób, który Pedro potwierdził.

– To byli mnisi – oznajmił Jordi sucho. – Próbowali nas złapać. Dzięki samochodowi uniknęliśmy najgorszego, ale nie podoba mi się, że oni tutaj są, że nas znaleźli.

Unni leżała w łożu z baldachimem, jedwabne falbanki zdobiły jego brzegi. Wspomnienie spotkania z mnichami budziło w niej wstręt.

Ci mnisi wszystko dodatkowo komplikują. Czy nie dość już tego, że Alonzo i jego banda depczą nam po piętach?

Ani ona, ani jej przyjaciele nie wiedzieli, że Leon i Emma przyjechali do Hiszpanii, i że również oni ich szukają coraz bardziej zdenerwowani, w coraz większym stresie.

Unni myślała o tym, co powiedział Jordi. Że rycerze ostrzegali go przed mnichami, którzy podobno szykują coś okropnego.

Uśmiech rozjaśnił jej twarz, w piersi narastało rozbawienie:

Ciekawe, jak się czuli mnisi, kiedy nowoczesny samochód ich tak zlekceważył? Czy pootwierali usta ze zdumienia i oburzeni przestępowali z nogi na nogę?

Miała nadzieję, że tak właśnie było.

21

Następnego ranka spali do późna. Uważali, że zasłużyli sobie na to. Zresztą zmęczenie też dawało im się we znaki, dzień wczorajszy był bardzo długi, wymagający i bogaty w wydarzenia. A na dodatek odbyli meczącą podróż.

Poza tym rozkosznie było spać w takich luksusowych warunkach.

Wyruszyli w dalszą drogę dopiero, gdy słońce osiągnęło najwyższą pozycję na niebie, a samochód w ogóle nie rzucał cienia. Skierowali się na północny wschód, ku Saragossie. Wykąpani, wyświeżeni, najedzeni i gotowi na spotkanie nowych przygód.

– Czuję się dzisiaj niezwykle dziarski – powiedział Pedro ze zdumieniem w głosie. – Niemal jak w dawnych czasach.

Unni przyjrzała się ukradkiem jego dłoniom. No i patrzcie! Paznokcie nie są już takie sine, a opuszki palców chorobliwie białe. W oczach Pedra było życie, a twarz wyglądała znacznie zdrowiej niż kiedykolwiek przedtem.

Unni popatrzyła jeszcze na jego uszy. Lekki obrzęk wskazujący na kłopoty z krążeniem i złą pracę serca ustąpił. Unni westchnęła cicho, z wielką ulgą.

Wciąż jeszcze nie miała odwagi w to wierzyć, ale jeśli dalej też tak będzie, to musi podziękować rycerzom.

No i, jeśli Pedro zostanie uzdrowiony, to może ona spędzi z Jordim te darowane pół godziny i nie nabawi się odmrożeń. Będą mogli się obejmować i przytulać, może nawet całować jak należy, szeptać te wszystkie miłosne wyznania, które w obojgu płoną… Chodzi tylko o to, by owe pół godziny dobrze zaplanować.

Ale potem?

Głęboki smutek ogarnął Unni.

Z pełnych goryczy rozmyślań wyrwał ją głos Elia.

– Ja myślałem – oznajmił i Unni ledwo się powstrzymała, żeby nie zawołać „Gratuluję!”. – Ja myślałem długo o tym imieniu. To znaczy o imieniu starszego brata mego dziadka. Tego dotkniętego przekleństwem.

– No i co? – zapytał Jordi. – Gdybyś sobie przypomniał, to by to było dla nas bardzo ważne. Staramy się wypełnić nasze drzewo genealogiczne najlepiej jak można. Wyjaśnić wszystkie pokrewieństwa z przeszłości.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Skarga Wiatru»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Skarga Wiatru» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Wiatr Od Wschodu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Skarga Wiatru»

Обсуждение, отзывы о книге «Skarga Wiatru» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x