Margit Sandemo - Skarga Wiatru

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Skarga Wiatru» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Skarga Wiatru: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Skarga Wiatru»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Przyjaciółki Unni i Vesla oraz bracia, Jordi i Antonio, wyjechali do Hiszpanii, by podjąć próbę przerwania dawnego przekleństwa. Unni i Jordi są w sobie zakochani, ale właśnie z powodu owego przekleństwa, ciążącego nad rodzinami obojga, nie mogą się do siebie zbliżyć. Antonio, coraz bardziej zainteresowany Veslą, przeżywa głęboki wstrząs, gdy na terenie historycznej Alhambry wrogowie uprowadzają jego ukochaną.

Skarga Wiatru — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Skarga Wiatru», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Co do tej ostatniej troski, Pedro mógł go pocieszyć, że żadna z podróżujących osób nie interesuje specjalnie Leona i spółki. Może w jakiejś mierze Antonio, ale on jedzie przecież do Norwegii. Vesla w ogóle ich nie obchodzi, mówił Pedro, twoja rodzina też nie. Flavia spotka się z nimi na lotnisku i wszystko zorganizuje. To my jesteśmy najbardziej zagrożeni, mój kuzynie i przyjacielu.

Elio mimo woli się obejrzał. Ale nie wyglądało na to, żeby ich ktoś ścigał.

Unni odezwała się cicho:

– Pedro, czy mogę zapytać, ile ty masz lat?

– Pytać zawsze możesz – uśmiechnął się. – Ale dobrze, odpowiem. Skończyłem sześćdziesiąt.

O mój Boże, ja sądziłam, że co najmniej siedemdziesiąt pięć, pomyślała wstrząśnięta.

To sprawiło, że jeszcze bardziej pragnęła coś dla niego zrobić. Nie miała jednak okazji, wciąż tak wiele się działo.

Jechali długo. Bardzo długo. Zrobiło się ciemno. Nagle, jak to bywa na Południu. Unni zauważyła, że Pedro raz po raz zażywa lekarstwa, i głęboko mu współczuła. Mijali kilometr za kilometrem, krajobraz się zmieniał. Zatrzymywali się tylko kilka razy, i to na krótko. Nie mieli czasu do stracenia.

Ale Unni nie była zmęczona. Zachowywała przytomność umysłu, czekając w napięciu, co ich niebawem spotka.

Nocowali w dużym domu Pedra na przedmieściu Madrytu.

To chyba naprawdę ktoś bardzo ważny, myślała Unni, wkraczając do wykładanego marmurem hallu, w którym służący przyjmował polecenia od swego pana. Jordi już kiedyś w tym domu był, mężowi Mercedes siedziba imponowała tak samo jak Unni.

Ona dostała sypialnię na piętrze, miała stąd widok na miasto.

Po lekkiej kolacji Unni zdobyła się na odwagę i zapytała, czy mogłaby porozmawiać z Jordim sam na sam w bardzo ważnej sprawie. Pedro udzielił jej, oczywiście, pozwolenia i zaprosił Elia na koniak i cygaro do gabinetu, urządzonego obijanymi skórą meblami i w ogóle z wielkim przepychem.

– Przyjdźcie potem do nas – zawołał Pedro za dwojgiem młodych, którzy za jego radą schodzili w dół, nad rzekę, płynącą na krańcach jego ogrodu. Tam mogli spokojnie porozmawiać, przez nikogo nie niepokojeni.

Unni uważała, że miejsce jest znakomite. Z domu nie mogli być widziani, a na drugim brzegu rzeki rozciągał się park. Wielkie tuje dochodziły aż do wody.

Naprawdę nikt nie mógłby ich tu zobaczyć.

Niskie, dyskretnie rozmieszczone latarnie oświetlały ogród. Rzeka płynęła bezszelestnie, od strony wody nie dochodził żaden dźwięk.

– Co się stało, kochanie? – spytał Jordi z łagodnym uśmiechem. Ten jego ciepły, głęboki głos sprawił, jak zawsze, że pod Unni ugięły się kolana.

Wciągnęła powietrze i wyrzuciła z siebie:

– Ja muszę porozmawiać z rycerzami.

– No właśnie, mówiłaś już o tym. Ale wiesz, że tylko ja mogę nawiązać z nimi kontakt.

– Toteż dlatego teraz z tobą rozmawiam, głuptasie – rzekła trochę żartobliwie, ale też z odrobiną zniecierpliwienia. – Rycerze dali ci pięć lat. W jakimś sensie uratowali cię od śmierci, prawda? Przywrócili cię do życia.

– Masz rację, tak jest.

– Czy nie mógłbyś się do nich zwrócić, żeby przywrócili zdrowie Pedrowi? – poprosiła gorączkowo. – Bóg wie, że i my, i rycerze go potrzebują.

Jordi był poruszony.

– To prawda, potrzebujemy go, ale… Czy oni są władni coś takiego uczynić?

– A poza tym to wspaniały człowiek. On i Flavia bardzo się kochają. Czy nie mógłbyś porozmawiać szczerze z don Federico, przodkiem Pedra? Tak strasznie bym chciała!

Jordi patrzył na nią z czułością we wzroku. Hiszpańska noc była czarowna z tą swoją miękką, łagodną ciemnością.

– Nie sądzę, byśmy mogli nalegać na rycerzy zbyt mocno. Ale oczywiście, masz rację. A przy okazji, czy pomyślałaś, że gdyby Pedro ożenił się z Flavią, to byłby ojczymem Mortena?

Zastanawiała się przez chwilę. Ojciec Mortena ożenił się po raz drugi z Flavią. A po jego śmierci Flavia… być może wyjdzie za Pedra. No cóż.

Unni poczuła ból w sercu. Mała Sigrid, nieszczęsna, samotna matka Mortena, została jak zawsze poza wszelkim zainteresowaniem.

– Zaniosę kwiaty na jej grób – oznajmiła Unni spontanicznie.

Jordi bez trudu podążał za tokiem jej myśli.

– Tak, oboje to zrobimy. Po powrocie z Hiszpanii pojedziemy do Selje.

Lewa ręka Unni dotknęła mimo woli jego prawej dłoni

– Dziękuję.

Jordi spoglądał na nią. Długo. Z prawdziwym wysiłkiem puścił w końcu jej dość już zmarzniętą rękę.

– Chyba spróbuję wezwać rycerzy.

– Teraz?

– Teraz. Czy nie tego chciałaś?

Unni głośno przełknęła ślinę.

– Chciałam, oczywiście. Dziękuję!

Czuła, że blednie. Wszystko stało się tak szybko, ale chwila była cudowna.

– Zostań tutaj – poprosił Jordi cicho.

Patrzyła, jak jego sylwetka znika na ścieżce nad rzeką.

Unni czekała. Chyba rycerze nie przybędą, sprawa jest przecież taka nieistotna.

Dlaczego mieliby się przejmować jej wzruszeniami? A może ona oczekuje zbyt wiele?

Nagle Unni drgnęła gwałtownie, jakieś cienie przesłoniły jej widok. Konie. Pojawiły się bezszelestnie, przerażająco wielkie, z połyskującymi w ciemnościach, jarzącymi się oczyma. Takie dzikie oczy miewają zwierzęta przestraszone.

Rycerze zsiedli z koni. Unni ukłoniła się głęboko. Jordi znajdował się po tej samej stronie co ona. Zimny jak Śmierć, ale obdarzony najgorętszym sercem, co do tego nie miała wątpliwości.

Witała rycerzy, każdego z osobna:

– Don Federico. Don Galindo. Don Ramiro. Don Sebastianie, mój przodku, dziękuję, że mogłam się urodzić. Don Garcia…

– Bardzo dobrze to przyjęli – mruknął Jordi. – Ze pamiętasz ich imiona. Przedstawiłem im twoją prośbę, a oni chcieli cię spotkać.

Stary jak świat rycerz don Federico wystąpił naprzód. Unni znowu dygnęła. Oczy miała wielkie ze strachu. Rany boskie, nie tak blisko! Uff!

Jordi przetłumaczył:

– Don Federico mówi, że twoja prośba została przyjęta łaskawie. Teraz rycerze dyskutują, co zrobić.

Unni starała się możliwie jak najbardziej skulić, stać się mniejsza. Bo chociaż ona sama była ledwie średniego wzrostu, to don Federico jej nie przewyższał. Unni nie chciała zaś, żeby poczuł, iż ktoś nad nim góruje. To ostatnia rzecz, jakiej mógłby sobie życzyć średniowieczny hiszpański rycerz.

Miała szczerą nadzieję, że jej myśli nie docierają do niezwykłych gości.

Drżącym głosem poprosiła:

– Powiedz im, że żywię dla nich wielki szacunek a także, żeby mi wybaczyli, jeśli zwracam się o niemożliwe.

Jordi „przetłumaczył” bezgłośnie.

Martwe oczy don Federica rozbłysły.

– Oj! – zaniepokoił się Jordi. – To dopiero…!

I wytłumaczył Unni:

– Oni mówią, że nic nie jest dla nich niemożliwe.

Zrozumiała, że uraziła ich dumę. A może… Może ich pychę? Albo może to, co powiedziała, wcale nie było takie głupie? Czy potraktowali jej słowa jako wyzwanie? Mężczyźni wszech czasów z trudem się czemuś takiemu przeciwstawiają. Czyżby i ci także?

Chyba tak, bo wszyscy kręcili się niespokojnie.

Unni czekała przestraszona. Jeśli to jeszcze potrwa, to gotowa jestem całkiem stracić panowanie nad sobą. Zacznę płakać albo co. Pomocy!

W końcu rycerze zwrócili się do niej. Tym razem przemówił „jej” rycerz, don Sebastian de Vasconia; spojrzenie miał surowe.

Jordi przetłumaczył jego myśli:

„Ponieważ don Pedro de Verin y Galicia y Aragón poświęcił dla naszej sprawy znaczną część swego życia i ponieważ posunęliście się już bardzo daleko, gotowi jesteśmy okazać łaskę i poprawić jego słabowite zdrowie”.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Skarga Wiatru»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Skarga Wiatru» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Wiatr Od Wschodu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Skarga Wiatru»

Обсуждение, отзывы о книге «Skarga Wiatru» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x