Margit Sandemo - Zemsta
Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Zemsta» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Zemsta
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Zemsta: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zemsta»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Zemsta — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zemsta», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
– Właśnie.
– Bardzo by nam to było potrzebne – zgodziła się zadumana. – Ale przecież my nic nie wiemy. Zupełnie nic!
– Powiadają, że Kolgrim wiedział. I Tarjei, dziadek Dominika. Ale obaj nie żyją.
Villemo pomyślała o dziwnym przeżyciu, jakie miały z Irmelin na strychu. Kiedyś mu o tym opowie, ale jeszcze nie teraz.
– Uważam, że to okropne.
– Tak, ale co oni mogli wiedzieć? Ta myśl nie daje mi spokoju.
– Niklas – rzekła Villemo półgłosem. – Może właśnie do tego zostaliśmy przeznaczeni ty i ja, i Dominik? Żeby odnaleźć kociołek?
Patrzył chwilę przed siebie rozmarzonym wzrokiem.
– Dominik mówi, że nie. Zastanawialiśmy się już nad tym. Wiesz, on przeczuwa więcej niż my. Ja potrafię tylko uzdrawiać ludzi. W tobie jest jakaś wielka siła, która jeszcze nie ujawniła się w pełni, ale Dominik powiada, że jest straszna. Widział kiedyś jej zapowiedź. Dominik natomiast jest jasnowidzem, może widzieć poprzez mury. Także poprzez mur przyszłości. On mówi, że kociołek nie ma z tym nic wspólnego. Natomiast przekleństwo Ludzi Lodu tak. On przeczuwa, że jesteśmy z nim związani.
– Ale co się konkretnie ma stać, tego nie wie?
– Nie, wie tylko, że się boi.
– Ja także.
– I ja. Naprawdę przepełnia mnie strach.
Chwyciła go za rękę.
– Wiesz, na co liczę i czego pragnę najbardziej?
– Nie.
– Żebyśmy mogli być razem. Wszyscy troje.
– Mam nadzieję, że tak będzie. Wybaczyłaś mi?
– Jakbym mogła ci nie wybaczyć? Zwłaszcza że wszyscy jesteśmy dotknięci tym samym cierpieniem. Dziękuję ci, że przyszedłeś.
Wstał, gotów do wyjścia, a ona patrzyła na jego postawną sylwetkę, blond włosy, lekko skośne oczy i wystające kości policzkowe.
– Jesteś wspaniały, Niklasie – powiedziała. – W niczym nie przypominasz tych solidnych, przyciężkich, trochę ponurych mężczyzn z twojej rodziny. Jak wuj Brand czy twój ojciec Andreas albo stary Are.
– Mówią, że Tarjei był taki jak ja – uśmiechnął się.
– Bóg sprawił, że mam także jego duchową siłę.
– Ale on umarł. Nie potrafił przeciwstawić się przekleństwu.
– Tak, on umarł – potwierdził Niklas z powagą.
Znowu spadł na nich ten okropny strach. Villemo odszukała jego dłoń, on uścisnął ją mocno i trwali tak przez chwilę. Czuli się tak rozpaczliwie mali wobec tego czegoś niepojętego, nieznanego, co kiedyś miało ich spotkać.
Ale kiedy? I w jakiej postaci?
Następnego dnia Villemo mogła już siedzieć. I wtedy przyszedł Dominik. Nie pozwolono im jednak zostać samym. Ojciec i matka byli z nimi jako stróże moralności. Może zresztą nie moralności. Niepokoiło ich raczej, jak potoczy się rozmowa pomiędzy obojgiem młodych.
Dominik usiadł na brzegu łóżka i ujął nieprawdopodobnie teraz chude dłonie dziewczyny. Ona przyglądała mu się w milczeniu, wzruszona.
– Villemo, ja…
Był tak przejęty, że wciąż musiał przełykać ślinę.
– Jakiś ty piękny – szepnęła. – Jesteś taki przystojny, że aż mi dech zapiera. I jakie śliczne ubranie!
– Ubrałem się ładnie ze specjalnego powodu.
Choć domyślała się, dlaczego, musiała zapytać.
– Naprawdę?
– Tak. Ale najpierw muszę ci powiedzieć, że jutro wyjeżdżam. Wracam do Szwecji.
Dzień zgasł dla Villemo.
– Nie możesz tego zrobić!
– Chodzi raczej o to, że nie mogę tu dłużej pozostać. Już i tak trwało to zbyt długo. Chciałem tylko przed wyjazdem porozmawiać z tobą.
Rozpaczliwie próbowali odnaleźć ten nastrój, który wytworzył się w więzieniu, a teraz zniknął albo się gdzieś ukrył. Tam, twarzą w twarz ze śmiercią, byli wobec siebie tacy szczerzy. Zwierzyli sobie tyle sekretów!
Teraz było inaczej. Wiedzieli, że nadal łączy ich serdeczna, głęboka więź, ale zewnętrzne okoliczności nie pozwalały jej się ujawnić. Nie byli w pokoju sami. Tyle tu światła, nic z atmosfery marzeń. Villemo była strasznie wynędzniała, a Dominik zdawał się obcy w swoim eleganckim ubraniu kurierskim.
– Nie mógłbyś zostać przynajmniej do Bożego Narodzenia? – szepnęła w desperackiej próbie zatrzymania go.
Patrzył na nią zakłopotany.
– Droga, kochana Villemo – odezwała się Gabriella z głębi pokoju. – Czy naprawdę nie zauważyłaś, że obchodziliśmy Boże Narodzenie już dawno temu? Ze względu na ciebie odbyło się to nawet w tym pokoju. Mamy już rok tysiąc sześćset siedemdziesiąty piąty.
Villemo spoglądała na wszystkich po kolei, przestraszona, niczego nie rozumiejąca.
– Czy byłam aż taka… chora?
Kaleb poważnie skinął głową.
– Znajdowałaś się na progu śmierci, Villemo. Uratowali cię Mattias i Niklas. I nasze modlitwy.
– Przychodził tu pastor, pamiętam…
– Zabieram ze sobą do Szwecji Skaktavla – powiedział Dominik. – Po próbie powstania nie ma dla niego miejsca w Norwegii. Jest już na tyle silny, by siedzieć w powozie, może mi zatem towarzyszyć.
Villemo starała się jakoś uporać z tymi wiadomościami. Nie było to łatwe. W końcu jednak opanowała się.
– Mówiłeś, że ubrałeś się elegancko ze specjalnego powodu?
Dominik wstał.
– Tak, Villemo. Przybywam do Elistrand, by prosić o twoją rękę. Pamiętasz, że pytałem, czy będzie mi wolno.
Zwrócił się do rodziców Villemo.
– Ciociu Gabriello i wuju Kalebie… Mam zaszczyt prosić o rękę waszej córki.
Z piersi Gabrielli wyrwał się jęk, a Kaleb zamknął oczy.
– Miałem nadzieję, że tego nie zrobisz – rzekł głucho. – Bo to dla nas okropny ból, że musimy powiedzieć ci: nie.
Dominik tylko zacisnął zęby. Spodziewał się przecież takiej odpowiedzi, lecz mimo wszystko zapiekło.
Villemo nie chciała przyjąć żadnych argumentów.
– Ja nie rozumiem, co…
– Najdroższa Villemo – westchnęła Gabriella. – Czy ty zawsze musisz wybierać nieodpowiedniego mężczyznę?
– Nie widzę, żeby Dominikowi czegoś brakowało.
– Nie. I nikogo bardziej nie pragnęlibyśmy mieć za zięcia, wiesz o tym, Dominiku – tłumaczył Kaleb zbolałym głosem. – Ale pochodzicie z rodu Ludzi Lodu, oboje, i ściągnęlibyście na siebie nieszczęście. Nie chcemy ryzykować jeszcze jednego dziecka obciążonego dziedzictwem zła ani nie możemy ryzykować, że ty stracisz życie, Villemo. Za bardzo cię wszyscy kochamy.
– A moje szczęście?
– Musimy wybierać, choć to trudny wybór.
Gabriella usiadła obok córki.
– Ja urodziłam obciążone dziecko, twoją siostrę, wiesz o tym. Na szczęście mała zmarła. Lecz rozpaczy, jaką przeżyłam, chciałabym ci oszczędzić.
– A ja widziałem Kolgrima, gdy zawładnęło nim zło – rzekł Kaleb. – Przemienił się w monstrum, w piekielnego potwora! Był owocem związku dwojga potomków Ludzi Lodu.
– Ale ja nie potrafię żyć bez Dominika!
On próbował okazać więcej rozsądku, choć także czuł się śmiertelnie zraniony.
– Pozwólmy się sprawom toczyć, Villemo. Spotkamy się na ślubie Leny, a do tego czasu zdążymy się przekonać, czy możemy żyć z dala od siebie.
Villemo wybuchnęła szlochem, lecz już po chwili próbowała się opanować.
– Tak, masz rację. Poczekajmy do lata.
– Nie – rzekła Gabriella z żalem. – Dostałam list od mojej matki, Cecylii. Ślub został odłożony do przyszłego roku. W Danii panuje dżuma, a mama wciąż czuje się źle po ciężkiej chorobie płuc, którą przeszła w ubiegłym roku. Najpierw musi wydobrzeć. Poza tym Orjan Stege, przyszły mąż Leny, ma jeszcze jakieś plany w związku ze swoją karierą, zanim założy gniazdo.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Zemsta»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zemsta» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Zemsta» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.