Margit Sandemo - Zemsta
Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Zemsta» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Zemsta
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Zemsta: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zemsta»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Zemsta — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zemsta», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Na dziedzińcu zapłonęły pochodnie. W ich blasku Ludzie Lodu i mieszkańcy Svartskogen, jedyni, którzy zdążyli przekroczyć bramę, zobaczyli, że, zewsząd mierzą w nich dzidy i widły do siana, które trzymają zdecydowani na wszystko ludzie Wollera.
Brand nie zwracał na to uwagi. Kipiąc gniewem rzucił się do drzwi i zaczął walić w nie z całej siły.
– Wychodź, Woller! Wytłumacz się! Jeżeli zamordowałeś nasze dzieci, to cię osobiście zaprowadzę na szubienicę!
Czekali przez chwilę. Na dziedzińcu atmosfera była napięta do ostateczności, ludzie Wollera przestępowali nerwowo z nogi na nogę, przybysze trwali w bezruchu. Kaleb zabronił im atakować.
W końcu drzwi otwarły się z trzaskiem.
– Kto tu zakłóca nocny spokój uczciwym ludziom? – ryknął stary Woller.
– Nie udawaj głupiego! – krzyczał Brand. – Przecież trzymujesz tu Villemo i Dominika. Żądamy, byś ich wydał! Żywych! Wiesz, że zaraz tu będzie asesor z dragonami z Akershus, więc jeśli chodzi o ciebie, to gra jest skończona.
– Nie licz na to. Oni mają dość roboty z pilnowaniem ludzi wójta.
– Zachowuj się rozsądnie. Możemy to załatwić spokojnie, bez rozlewu krwi! My nie chcemy walki.
Właściciel Woller rozejrzał się po podwórzu, oświetlonym chybotliwym światłem pochodni. Szybko ocenił siły i stwierdził, że szanse są wyrównane; po obu stronach było mniej więcej tylu samo chętnych do walki. Jeśli pozwoli na starcie, dojdzie do krwawej łaźni, której rezultat jest niepewny. Jego ludzie wpuścili zbyt wielu gości.
– No to załatwiajmy spokojnie – oświadczył krótko. – Dostaniecie ich, jeżeli podpiszecie dokumenty, które właśnie przygotowuję.
– Co w nich jest?
– Że w zamian za to dostanę Grastensholm, Lipową Aleję i Elistrand.
Przybysze jęknęli. Nad dziedzińcem zaległa cisza.
Po chwili rozległ się ponury głos komornika ze Svanskogen.
– Taką samą lisią przebiegłością twój ojciec wydarł mojemu ojcu Woller.
Gospodarz nie uznał za stosowne mu odpowiedzieć.
Gabriella, blada jak chusta, co sprawił ból ramienia i lęk o córkę, nie wytrzymała dłużej.
– Najpierw chcemy zobaczyć nasze dzieci! Przekonać się, czy żyją!
– Po co wam oni? Dziewczyna to czarownica. Prędzej czy później skończy na stosie. Chcieliśmy tylko skrócić jej cierpienia.
– Villemo nie jest czarownicą.
– Nie? To zapytaj, kogo chcesz tutaj. Zapytaj…
– Ja chcę ją zobaczyć! – krzyknęła Gabriella, tłumiąc wściekłość i strach. – Coście z nią zrobili?
Woller dał znak komuś stojącemu za nią i na oświetlone schody została wyprowadzona Villemo. Ręce miała związane z tyłu. Bez przerwy pociągała zakatarzonym nosem. Wydawała się taka drobniutka i bezradna. Była ostrzyżona niemiłosiernie krótko i przemarznięta.
– Niech ktoś zrobi choćby jeden krok, a ona padnie martwa – warknął Woller.
– Villemo!
Krzyk Gabrielli zabrzmiał jak stłumiony szloch.
– Mamo, najdroższa mamo i ojcze – łkała Villemo i w tym łkaniu zawierały się wszystkie cierpienia, przez jakie przeszła.
– A Dominik? – zapytał Brand. – Gdzie jest wnuk mojego brata?
– Ten młody człowiek sprawiał kłopoty, kiedy przewoziliśmy dziewczynę tutaj. Byliśmy zmuszeni potraktować go dosyć szorstko, ale sam temu jest winien. Nic takiego mu się nie stało. Z moim synem, Monsem, obeszliście się gorzej.
Kaleb zapytał ostro:
– Po co wam tyle majątków, skoro nie macie dziedzica?
To było brutalne, Kaleb zdawał sobie z tego sprawę, ale widok tak okropnie potraktowanej córki sprawiał, że tracił panowanie.
– On ma dziedzica – powiedziała Villemo i teraz wszyscy usłyszeli, jak bardzo jest przeziębiona. – On ma córkę i wnuczka, który teraz jest śmiertelnie chory. Wuju Mattiasie, może wuj by spróbował go uratować? Wuj i Niklas?
– Trzymaj gębę, dziewczyno! – uciął Woller.
– Owszem, chętnie spróbuję – oświadczył Mattias. – Zabrałem ze sobą duży zapas środków leczniczych na wypadek, gdyby młodzi potrzebowali pomocy.
– Nie potrzebuję niczego od czeladników diabla.
– Mattias jest całkiem normalnym doktorem – powiedział Brand. – A Niklas ma uzdrawiające dłonie. On może…
– Nigdy w życiu! – warknął Woller. – Do tego domu żaden z Ludzi Lodu nie wejdzie! Bo Ludzie Lodu to szatański pomiot! Sam będę leczył mojego wnuka.
W zachodnim skrzydle domu, na górze, otworzyło się jakieś okno.
– Ojcze! Proszę cię!
Wszyscy spojrzeli w tamtą stronę. Stała tam młoda blada kobieta, dygocząca ze strachu, bo odważyła się przeciwstawić ojcu.
On, czerwony na twarzy ze złości, wycelował w nią wskazujący palec.
– Trzymaj się z daleka od tego! I zamknij okno! Natychmiast!
Twarz dziewczyny skrzywiła się w grymasie niezdecydowania, już chciała się cofnąć, lecz powstrzymał ją głos Andreasa:
– To jej dziecko. Ona ma prawo decydować. Jeśli ona chce, żeby Mattias obejrzał dziecko, to trzeba jej usłuchać!
– Usłuchać? Baby?
Brand pochylił głowę i groźnie popatrzył na Wollera.
– Ty nie Szatana się boisz, bo od dawna jesteś w jego mocy, ty, który sam od Złego pochodzisz. Chodzi o to, że nienawidzisz Ludzi Lodu, i jest sprawą twojej ambicji, by nas pokonać. Dla tej właśnie chorej ambicji chcesz poświęcić życie dziecka i spokój matki. Twój wnuk ma szansę ratunku, a ty nie chcesz jej przyjąć! To jakim ty właściwie jesteś ojcem i dziadkiem?
– I tak nie potraficie uratować dziecka, więc po co to całe gadanie? – syknął Woller z nienawiścią.
– Tego nie możesz wiedzieć. Jeżeli boisz się ponadludzkich zdolności Niklasa, to przynajmniej zgódź się na pomoc Mattiasa! On jest najzupełniej normalny.
– Niczego się nie boję…
Stary zorientował się, że zaczyna przeczyć sam sobie, więc odwrócił się zirytowany.
– Dobrze, chodźcie! Wy dwaj, doktor i magik. Daję wam godzinę. Nie uzdrowicie chłopca w tym czasie, to majątki są moje. A jak je dostanę, to możecie sobie zabrać i czarownicę, i jej rycerza.
Nikt nic na to nie odpowiedział. Villemo wprowadzono znowu do domu, Dominika w ogóle nie zobaczyli. Mattias i Niklas poszli do chorego dziecka, reszta czekała dziedzińcu. Usiedli na schodach i gdzie kto mógł.
Noc była pogodna, ale nie zwracali na to uwagi. Lęk ściskający ich serca stawał się coraz trudniejszy do zniesienia.
– Godzinę? – szeptała Gabriella do Kaleba. – Co oni mogą zrobić przez godzinę? On celowo stawia takie warunki.
– No właśnie. Ale ja go nie rozumiem. Asesor ze swoim orszakiem nadjedzie lada moment, a wtedy co on będzie miał na swoją obronę? Prawdopodobnie liczy na to, że wymusi podpisanie dokumentu, zanim asesor przybędzie z odsieczą.
– Słyszałeś, co on powiedział do Mattiasa, zanim zamknęli drzwi?
– Nie.
– Że w dokumentach napisał, iż majątki zostają sprzedane za dwie cielęce skóry. „I zgadnij, czyje skóry mam na myśli”, syknął. Co to za okropny człowiek!
Kaleb pobladł jeszcze bardziej.
– Ale ona żyje – dodała Gabriella. – A to najważniejsze.
– Tak. Dzięki ci, Boże! Wierzę, że zdołamy ją stąd wydostać.
– Oczywiście! Ale nie mów tego głośno, żeby Woller nie usłyszał!
Mattias z Niklasem weszli do izby, gdzie czekała już córka Wollera z dzieckiem. Z bliska wydawała się jeszcze bardziej bezbarwna, lecz jej miłości do synka nie można było nie dostrzegać. Splatała nerwowo dłonie i wpatrywała się w przybyłych wielkimi, pełnymi nadziei oczyma.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Zemsta»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zemsta» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Zemsta» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.