Margit Sandemo - Zemsta

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Zemsta» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Zemsta: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zemsta»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Nieszczęśliwa miłość sprawiła, że Villemo, córka Kaleba, została zamieszana w zabójstwo syna potężnego Wollera. Woller poprzysięgł zemstę za wszelką cenę. Po licznych atakach na jej życie Villemo zwróciła się z prośbą o pomoc do kuzyna Dominika Linda. Gdy jednak Dominik przyjechał, okazało się, że Villemo zniknęła bez śladu.

Zemsta — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zemsta», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Odsuń się, dziewczyno – rozkazał jej ojciec.

– Teraz zobaczymy, do czego się nadaje wasza sztuka!

Mattias przyniósł ze sobą skrzyneczkę z lekami, postawił ją teraz na stole i pochylił się nad dzieckiem.

Malec spał, a może był nieprzytomny, trudno określić. Oddychał szybko, lecz cichutko niczym pisklę.

– Od dawna jest taki? – zapytał Mattias.

– Od zawsze – rzucił stary cierpko. – Zawsze to było chuchro, ale od kiedy ci ze Svartskogen zabili mu ojca, w nim cała moja przyszłość.

– A córka nic nie znaczy? – zdziwił się Mattias.

Stary tylko prychnął.

– A poza tym skąd wiecie, że to ludzie ze Svartskogen zabili waszego zięcia?

– Skąd wiem? To przecież jasne! Mój zięć był sam, kiedy to się stało. Oni tylko na takie okazje czyhają!

– Każdy sądzi według siebie – powiedział Mattias.

– Czy mogę rozebrać dziecko? – zwrócił się do matki.

Ta rzuciła się do łóżka i drżącymi rękami zaczęła zdejmować z małego ubranie. Dziecko obudziło się i popiskiwało słabiutkim, pełnym udręki głosikiem.

Mattias westchnął.

– Godzina to naprawdę bardzo mało. W najlepszym razie zdążymy tylko postawić diagnozę. Może będziemy mogli powiedzieć, jak należy z nim postępować. Ale uzdrowić go przez ten czas…

– Taki jest warunek.

– W takim razie myślę, że tylko Niklas mógłby tchnąć w niego życie.

– Żadnych nieczystych sztuczek!

Zobaczyli drobne, wynędzniałe dziecięce ciałko. Mattias położył chłopca na okrytym kołderką stole. Ostukiwał malca dokładnie, systematycznie. Od czasu do czasu z małej buzi wydobywał się słaby pisk. Dziecko wyglądało na nie więcej niż pół roku.

– Co on dostaje do jedzenia?

– Najlepsze, co mamy – warknął dziadek. – My tu nie skąpimy na jedzeniu.

Mattias spojrzał pytająco na matkę.

– Dostaje mleko… i chleb, i wszystko, co my jadamy. Ale on wszystko zwraca. Przeważnie, oczywiście, zupę mleczną.

– I zawsze tak było?

– Nie. Z początku szło nawet dobrze. Ale teraz jest tylko gorzej i gorzej. – Młoda kobieta zaczęła płakać, a ojciec pokrzykiwał na nią, żeby przestała.

– A krew się pokazuje?

– W pieluchach? Tak.

Mattias zmartwił się. Niełatwo postawić tu diagnozę.

– Powiedz mi, jest może jedzenie, coś, co szczególnie źle znosi?

– Nie. Ze wszystkim tak samo.

– A krowie mleko? Wiele dzieci źle znosi mleko od krowy.

Zastanawiała się przez chwilę spłoszona, wzrok miała rozbiegany.

– Nie, zawsze tak samo, cokolwiek zje.

– A śluz w pieluchach bywa?

– O, tak!

– To by się zgadzało! Wygląda to na katar kiszek, który trudno leczyć.

– Patrzcie, patrzcie! Tyle to ja sam bym powiedział! – szydził stary.

– To trzeba było powiedzieć! – odciął się Niklas, który do tej pory stał w milczeniu pod ścianą. – Nie musielibyśmy niepotrzebnie tracić czasu.

– Milcz, bezwstydny szczeniaku!

Było oczywiste, że Wollerowi żaden katar nigdy nawet przez myśl nie przeszedł.

Mattias starał się ich uspokoić.

– Teraz przepiszę dietę, tylko to należy mu dawać do jedzenia i zioła do picia.

– Co? Jakieś znachorskie sposoby? – skrzywił się stary.

– Nic podobnego! Ale to – tu wyjął ze skrzynki jakieś pudełeczko – to jest proszek, który odziedziczyliśmy po naszych znających się na magii przodkach. Zostawiam to waszej córce, bo ona najlepiej potrafi ocenić stan dziecka. Mały powinien dostawać co rano szczyptę tego proszku.

– Wyrzuć to! – zawołał Woller, wyciągając rękę do córki.

Zdążyła jednak odskoczyć i mocno zacisnęła dłoń na drogocennym skarbie.

– Nie robiłbym tego na waszym miejscu – powiedział Mattias do Wollera niezwykle łagodnie. – Duński król Christian Czwarty bardzo chciał zdobyć przepis na ten proszek po tym, jak mój kuzyn, Tarjei Lind z Ludzi Lodu, wyleczył jego brzuszne dolegliwości. Ale go nie dostał. Mój pradziadek Tengel leczył pewnego pastora tym właśnie proszkiem i duchowny nie protestował, chociaż wiedział, że to czary.

Stary mruknął coś pod nosem, ale dał za wygraną.

– Teraz przygotuję wywar, który dziecko powinno natychmiast wypić. Używam do tego wyłącznie uznanych ziół, tak że nie musicie się niczego obawiać. Mogę dostać gorącej wody?

Córka Wollera podeszła do drzwi, żeby wydać polecenia, i natychmiast wróciła do synka.

– Przez jakiś czas nie należy mu dawać krowiego mleka – powiedział Mattias. – Zupę dla niego proszę gotować tylko na czystej wodzie, tak jak napisałem w recepcie. Ale, mój dobry Woller – zwrócił się do starego – jak wy sobie wyobrażacie wyleczenie takiego kataru w ciągu jednej godziny? Zresztą już wiele z niej nie zostało.

– Taka jest moja wola.

Mattias westchnął. Poszukał w skrzynce lekarstwa przeciw gorączce i mieszał je w miseczce:

– W takim razie nie widzę innej rady, jak poprosić Niklasa o pomoc – powiedział.

– Szarlataneria – mruknął właściciel majątku. – Ale proszę bardzo! Chcecie wezwać diabła do łóżka dziecka, to niech będzie!

– Sztuka uzdrawiania to dar, mój panie – powiedział Mattias łagodnie. – I nie naszą rzeczą jest rozstrzygać, czy pochodzi on z nieba, czy skądinąd. Ja wiem jedynie, że mój pradziad Tengel przyczynił ludziom wiele szczęścia i pociechy swoimi rękami, a Niklas dotychczas nie chciał, żeby ktokolwiek wiedział, co potrafi. Mógłby być bogaczem, bóstwem, do którego ludzie pielgrzymują, ale on nie chce. Jest bardzo skromnym młodym człowiekiem, który nie rozgłasza, że sam Pan w niebiosach wybrał go, by mu służył. Ani że wybrał go książę ciemności.

– Ale teraz to robisz – syknął Woller, patrząc ze złością na Niklasa. – Dlaczego?

– Bo chcę uratować moich krewnych. Zawsze byliśmy sobie bliscy, my troje, i wszyscy przynieśliśmy na świat szczególne zdolności.

– O, dziękuję, widziałem, jakie zdolności ma Villemo. I nie chcę mieć z niczym takim do czynienia. Aha, to ten drugi też nie jest normalny? A co on umie?

– Czytać w waszych myślach – oświadczył Niklas nie bez triumfu w głosie.

Stary spojrzał na niego przestraszony.

– Ach, to był on…

– Co on?

Woller gadał teraz sam do siebie.

– To on wiedział, że mamy podpalić.

– Tak, Dominik mógł coś takiego wiedzieć.

Starego przeniknął dreszcz.

Niklas mówił dalej już nieco łagodniejszym tonem:

– A ja zrobię, co będę mógł, ponieważ to małe dziecko zasługuje na ratunek. I ze względu na jego matkę, która w tym domu nie zaznała chyba wiele radości.

W oczach Wollera pojawiło się zdziwienie, jakby chciał zapytać: „a nie ze względu na mnie?” Wkrótce jednak twarz jego przybrała znowu swój normalny wyraz.

– To bierz się do roboty, zamiast stać tu i wygłaszać kazania!

Niklas popatrzył na swoje ręce i uważnie obserwowany przez matkę dziecka, która nie mogła opanować drżenia, położył je na chudziutkim ciałku. Przesuwał dłonie po sinobladej skórze malca, gładził przez chwilę jego zapadłe policzki i z uśmiechem spoglądał w przestraszone oczy. Nawet stary Woller musiał przyznać, że nie było w tym nic, co by przywodziło na myśl wiedźmy i demony.

W pokoju panowała cisza. Gospodarz także siedział bez ruchu. Jedyne, co zakłócało spokój, to chrobot łyżki w naczyniu, w którym Mattias mieszał swoją miksturę, i kroki dziewczyny, która przyniosła gorącą wodę.

Wkrótce lekarstwo było gotowe.

– Najlepiej, żebyś dała to dziecku sama – zwrócił się Mattias do matki.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Zemsta»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zemsta» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Skarga Wiatru
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Zemsta»

Обсуждение, отзывы о книге «Zemsta» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x