Margit Sandemo - Zemsta

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Zemsta» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Zemsta: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zemsta»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Nieszczęśliwa miłość sprawiła, że Villemo, córka Kaleba, została zamieszana w zabójstwo syna potężnego Wollera. Woller poprzysięgł zemstę za wszelką cenę. Po licznych atakach na jej życie Villemo zwróciła się z prośbą o pomoc do kuzyna Dominika Linda. Gdy jednak Dominik przyjechał, okazało się, że Villemo zniknęła bez śladu.

Zemsta — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zemsta», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Dominik jęknął.

– Proszę cię, nie…

– Ale nie jestem lilią, nie. A poza tym mam kilka paskudnych znamion. Popatrz!

Bez ceregieli podniosła spódnicę i odwróciła się tak, że nagie udo zajaśniało w mroku obory.

– O Boże, Villemo! Nie wódź mnie na pokuszenie!

Spojrzała na niego stropiona.

– Ja tylko nie chciałam, żebyś kupował kota w worku.

Zdumiony jej szczerością próbował znaleźć jakieś rozsądne słowo.

– To musi być znamię czarownicy. Villemo, jak my stąd wyjdziemy?

Ona go już nie słuchała.

– Dominiku, twój tors… Jesteś mocno owłosiony, wiesz.

Fascynacja, z jaką wypowiadała te słowa, nie uszła jego uwagi.

– Wszyscy mężczyźni z rodu Ludzi Lodu są tacy. A fakt, że mam w sobie także krew południowofrancuską, wcale sprawy nie poprawia. Nie lubisz tego?

Oszołomiona wzroku nie mogła od niego oderwać. Oglądała go w tym stanie od wielu godzin, ale najwyraźniej kierowała myśli ku innym sprawom.

W ogóle Dominik wyglądał jak młody bóg. Nie tylko jego urzekająca twarz i niezwykłe oczy. Był młodzieńcem świetnie wyćwiczonym, w jego ciele nie było nic zbędnego, brzuch miał płaski, wspaniale umięśniony.

– Nie lubię? – powtórzyła bezwiednie. – Nie, tylko czuję się jakoś dziwnie.

Roześmiał się wesoło:

– Z pewnością tak samo jak ja, kiedy ty podniosłaś spódnicę.

Villemo zawstydziła się, nie miała odwagi na niego patrzeć. Wszystko nabrało nowej tonacji, nowego blasku, nowego nastroju i znaczenia.

– Villemo – powiedział cicho po długiej chwili milczenia. – Co takiego chciałaś mi niedawno opowiedzieć?

– O królu gór? – wyrwało jej się, zanim zdążyła pomyśleć.

– O królu gór? – spytał rozbawiony. – Co, na Boga…?

Villemo zakryła twarz rękami.

– Nie, och, Dominiku, nie wolno ci się wyśmiewać, nie teraz!

– Ależ wcale tego nie robię! – zawołał. – Tylko że to Spadło na mnie tak niespodziewanie.

– Teraz już w żadnym razie nie mogę tego opowiedzieć. To bardzo delikatna sprawa, bardzo krucha, wiesz. Przed chwilą taka byłam rozpalona twoją bliskością i tym, o czym rozmawialiśmy, że byłabym w stanie ci o tym opowiedzieć. Może. Lecz twój śmiech wszystko zniszczył.

– Villemo, proszę cię!

Opuściła ręce.

– Nie, zapomnijmy o wszystkim! Nie chcę o tym mówić.

– Ale przecież ja cię kocham!

– Naprawdę? Więc to, że obcięli mi włosy, nie ma znaczenia? – zapytała, onieśmielona tak, jak bywała w dzieciństwie, kiedy prezentowano ją obcym.

– Zupełnie nie. Z tymi krótkimi lokami bardzo ci do twarzy.

– Dziwnie to brzmi. Nigdy przedtem nie widziałam kobiety z krótkimi włosami. Oprócz jednej złodziejki, którą ostrzyżono za karę. Ale ona była stara. To straszny wstyd, Dominiku. Nikt obcy nie może tego widzieć.

Toteż nikt nie widzi, pomyślał ze ściśniętym sercem. Ona mówi, jakby istniała jeszcze dla nas jakaś przyszłość. Czy naprawdę nie rozumie?

Owszem, rozumie bardzo dobrze, przed chwilą przecież sama mówiła. Ale w taki właśnie sposób stara się bronić przed zwątpieniem. I ja powinienem jej w tym pomóc.

– Villemo… Powiedz mi, gdzie chciałabyś mieszkać? W Norwegii czy w Szwecji?

– Tam, gdzie będziesz ty – odparła bez namysłu.

Uśmiechnął się.

– Ja bym bardzo chciał mieszkać w Norwegii. Ale jestem związany ze Szwecją, z rodziną Oxenstiernów, silnymi, choć niewidzialnymi więzami. Oni mnie nie puszczą. Jako kurier królewski też powinienem zawsze być do dyspozycji. A poza tym z czego bym żył w Norwegii?

– Przecież wiesz, że dostałbyś ale Elistrand jako mój posag. Warto ponieść tę ofiarę i ożenić się ze mną.

– Głuptasie – śmiał się. – Handlujesz swoim posagiem? Ale ja nie jestem chłopem, moja kochana. Mówi się, że Gabriel Oxenstierna zaproponował Jego Wysokości, by nadał tytuły szlacheckie mojemu ojcu i mnie za nasze zasługi dla królestwa szwedzkiego. Nie dlatego, iżby to były bardzo znaczne zasługi, ale przynajmniej były zabawne!

– Nadać a tytuł szlachecki? – Villemo bardzo to zaimponowało. – Szlachecki ród Lindów z Ludzi Lodu? O, tak, brzmi to nieźle!

– Dotyczyłoby to jednak tylko szwedzkiej linii.

– Rozumiem. Wiesz co? – zapytała udając wyniosłą. – Myślę, że chyba mogłabym przyjąć twoje konkury.

– O ile wiem, jeszcze nie podjąłem żadnych konkurów.

– Jak to nie? Przecież pytałeś, czy się zgodzę, byś poprosił rodziców o moją rękę. – Nagle spoważniała. – Ech, Dominiku, wygadujemy te wszystkie głupstwa, by zapomnieć, gdzie jesteśmy.

– Nic nam nie grozi, dopóki stoimy każde po swojej stronie trudnej do pokonania przegrody. Gorzej byłoby, gdybyśmy mogli się dosięgnąć.

– Tak? Gdybyśmy mogli się dosięgnąć?

Dominik wbił sobie do głowy, że musi wydobyć z niej tę tajemnicę, związaną z królem gór. Dlatego nie wahał się wzmagać napięcia. Był pewien, że w każdej sytuacji zachowa się wobec niej z szacunkiem.

Oczy przybrały wyraz powagi i pociemniały.

– Wtedy wziąłbym cię w ramiona i zapomniał o całym dziedzictwie Ludzi Lodu.

– Naprawdę tak byś zrobił? – szepnęła przestraszona, prawie bez tchu. – Nie powinniśmy tak się zachowywać, bo przez cały czas ktoś nas podgląda przez ścianę. Albo nigdy się stąd nie wydostaniemy i nie będziemy mogli się pobrać, tak że nigdy nie weźmiesz mnie w ramiona. Mimo to opowiadaj, Dominiku, opowiadaj!

Słyszał żałosną skargę w jej głosie.

– Dobrze – zgodził się. – Chciałbym jednak, żebyś wiedziała, że nigdy przedtem nie miałem kobiety. Nie mam doświadczenia, więc niewiele będę mógł ci opowiedzieć.

– Ty nigdy nie…? – Trudno było niewłaściwie zrozumieć radosny ton tego okrzyku.

– Miałem niemało okazji, ale ja mogłem myśleć tylko o tobie. Z żalem w sercu, bo nic nie wskazywało na to, że kiedykolwiek zapomnisz tego, no wiesz.

– Kogo? – zapytała szczerze, nic nie rozumiejąc.

– Jego, nawet imienia nie chcę wymawiać.

– A, Eldara Svartskogen? Wiesz, o nim już naprawdę zapomniałam. Całkowicie! Bez reszty!

– Bogu dzięki!

– Dominiku, ja także jestem czysta, nietknięta. To znaczy…

– Nie chcesz chyba powiedzieć, że on…?

– Nie, nie on.

– A kto? – niemal krzyknął. – Masz na myśli tamtego gwałciciela?

– Nie, on niczego nie osiągnął. Nie, to ma związek z królem gór.

Dominik zdrętwiał. Znowu ta historia. Ale…

– Villemo – rzekł niebezpiecznie cicho. – Chcesz powiedzieć, że ktoś cię uwiódł? Twierdził, że jest królem gór, i wykorzystał twoją bujną fantazję?

– Nie, nie, jestem nietknięta, przecież mówię! To ja sama, Dominiku, wpadłam na okropnie głupi pomysł!

Dominik nie wiedział, co o tym myśleć. Z wysiłkiem zapytał:

– Jaki pomysł? Mnie możesz powiedzieć wszystko, wiesz przecież.

– Nie, wcale nie wiem.

– Kochanie, my chyba stąd nie wyjdziemy. Uczyń mi więc tę radość i okaż mi zaufanie.

Stała w milczeniu, tocząc ze sobą walkę.

– Villemo – szepnął Dominik. – Pragnę cię.

To pomogło. Uniosła głowę i patrzyła na niego promiennym wzrokiem, choć jeszcze z wahaniem, jakby nie miała odwagi mu zaufać.

– Jak to było z królem gór? Co takiego wymyśliłaś?

– To nie ja wymyśliłam – powiedziała pospiesznie. – To nie ja. To służący.

– Musisz mi wytłumaczyć jaśniej.

– Oni śpiewali.

– O królu gór?

– Tak. I nagle zobaczyłam, jak on wygląda. Był podobny do ciebie. Szczerze mówiąc, ty i on byliście jedną osobą.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Zemsta»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zemsta» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Skarga Wiatru
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Zemsta»

Обсуждение, отзывы о книге «Zemsta» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x