Margit Sandemo - Zemsta
Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Zemsta» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Zemsta
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Zemsta: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zemsta»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Zemsta — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zemsta», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Wśród tych gorączkowych wizji najłatwiej było wyjaśnić sen, w którym Dominik goni ją, bo chce ją uwieść. To ona sama pragnęła go zdobyć, choć zarazem lękała się fizycznego zbliżenia z nim. Lecz to skutek niezliczonych napomnień ze strony matki i ojca. I że akurat Sol namawia ją do zerwania więzów, też wydawało się logiczne. Sol nigdy nie ulegała konwenansom.
Z drugiej strony jednak te sny dawały jej siłę, odwagę i ufność. Usiadła, oparłszy się plecami o przegrodę, gotowa wyjść na spotkanie nowego dnia.
Stary Jesper rozglądał się uszczęśliwiony po kuchni w Lipowej Alei. Jak dawno był tu po raz ostatni! Ponieważ jego mózg nie był w stanie zajmować się więcej niż jedną sprawą naraz, na chwilę całkiem zapomniał o Villemo i jej problemach.
Jakie mieli w tej kuchni śliczne pulchne kobietki! Jesper gapił się na nie zachwyconymi, świecącymi oczyma. One jednak biegały wszystkie jak szalone. Co je tak nagliło, że nie miały czasu porozmawiać z najlepszym wojakiem Christiana Czwartego? Wciąż jeszcze zachował tyle krzepy w palcach, by stwierdzić, czy mają dość jędrne zadki, wciąż gotów był obłapiać wszystkie ich krągłości…
– Hej, panienko, chodź tu do mnie i przysiądź na chwilę…
– Akurat teraz nie mam czasu, wszyscy się szykują na poszukiwanie panienki Villemo i pana Dominika.
– Co? Kogo? Ano tak oni… Tak, co to się porobiło! Ale to my go znaleźliśmy, tego oberwańca, pod urwiskiem. U mnie, tam w lesie. W moim majątku, może panienka wie.
Nie, burknęła dziewczyna, nigdy tam nie była i może dziadek by się usunął na bok i nie stał tak na środku, bo człowiek przejść nie może. Nie, au, niech dziadek nie szczypie, że też staremu takie głupstwa w głowie, nie ma się czym zająć?
Jesper wyszczerzył w uśmiechu oba swoje zęby.
– Tak, tak, mogłoby smakować, żeby tak troszeczkę, co? O, ja byłem niezły tancerz w swoim czasie, może mi panienka wierzyć. Panny padały na mój widok jak muchy i pokazywały wszystko, co miały najpiękniejszego. Tak, tak, to były czasy! Teraz dziewczyny już takie nie są, zmarniały jakoś, do niczego się nie nadają. Biedaczki, niczego nie umieją. Ale ja bym panience powiedział…
– Niech mi dziadek nie stoi na drodze, powiedziałam! Ludzie muszą dostać jedzenie na drogę, bo nie wiadomo, kiedy wrócą. I ręce przy sobie. Co taki dziad może dać kobiecie w kwiecie wieku!
– Co? Chciałaby panienka zobaczyć?
– O, nie! Tysięczne dzięki! Co ty tam możesz mieć, dziadku? Najwyżej jakiś zwisający sznurek.
– Sznurek? Tak? Powiem pannie, że znamienitszego wyposażenia nie miał nikt w całym wojsku Jego Wysokości Christiana Czwartego. Mierzyliśmy! I ja wygrałem, o dwa palce. To wcale nieźle, możesz mi wierzyć!
– To było kiedyś! Od tamtej pory wszystko już na pewno zdążyło skurczyć.
– O, nie! Jakbym stuknął o stół, to ściany zadrżą i talerze na półce zadzwonią.
– No, dosyć już tych przechwałek, dziadku – powiedziała służąca dobrotliwie i poklepała Jespera po plecach. – Jeżeli będziesz teraz grzeczny i usiądziesz gdzieś w kącie, to ci dam kieliszeczek czegoś krzepkiego. Co ty na to?
Bezzębne niemal usta rozszerzyły się w uśmiechu od ucha do ucha.
– O, tak, to by mogło smakować! Bo musi panienka wiedzieć, że miałem ciężką noc. Nie każdy umie zająć się szlachcicem, który popadł w tarapaty, ani ugościć całego rodu Ludzi Lodu w swoim domu. Panienka powinna kiedyś przyjść i obejrzeć moją posiadłość, to też panienkę poczęstuję tym i owym…
Dziewczyna nalała Jesperowi kieliszek wódki i mogła w końcu wrócić do swoich zajęć.
Gorączkowy pośpiech panował w całym domu i w obu sąsiednich dworach, a po godzinie niepokój ogarnął całą parafię Grastensholm.
ROZDZIAŁ XI
– Ktoś ścina drzewa na dworze – powiedziała Villemo, spoglądając z niedowierzaniem na Dominika.
– Tak, robią to od rana.
– Mają zamiar wznieść tu jeszcze więcej przegród? Dla kolejnych więźniów?
– Nie wiem.
Stała oparta o palisadę, tak strasznie chciała być przy nim.
– Jestem głodna, Dominiku.
– Ja także, ale nie mamy nic do jedzenia.
– Nie. Czy myślisz, że o to im właśnie chodzi? Że chcą nas zagłodzić na śmierć?
– To po co ścinaliby drzewa?
– W jakimś innym, sobie tylko znanym celu – zastanawiała się Villemo bezradnie. – Jak się teraz czujesz?
– Nieźle. Trochę się tylko boję o jeden nadgarstek. Rana opuchła i zaczerwieniła się.
– Och, niedobrze! A ja nie mogę przyjść do ciebie!
– Co byś zrobiła, gdybyś mogła być bliżej?
– Nie wiem. Może wylizałabym ranę, tak jak to czynią psy. Dla ciebie mogłabym zrobić wszystko!
– Najdroższa, kochana Villemo – szepnął czule i wyciągnął do niej rękę. Nie chciał przyznać, iż podziela jej niepokój, że mianowicie oprawcy zamierzają ich zagłodzić. Strażnicy przelękli się jej ukrytej siły i nie odważą się przyjść do obory z jedzeniem.
Ujęła jego rękę poprzez zagrodę.
– To wielka pociecha, że przynajmniej możemy się nawzajem dotykać. Oprawcy widocznie o tym nie pomyśleli. To w tej ręce masz zapalenie?
– Nie, w tej drugiej.
– Mogę zobaczyć?
– Nie, nie przejmuj się tym. I tak nic nie możesz zrobić.
– Ach, żeby tu był wuj Mattias albo Niklas – westchnęła. – Marzniesz?
– Trochę niekompletnie jestem ubrany – uśmiechnął się Dominik, wskazując na swój nagi tors. – Ale ty też nie masz nic ciepłego. Tak mnie martwi twój okropny kaszel.
– Przeszkadza ci w nocy?
– Nie mów głupstw! Po prostu boję się poważnej choroby.
Uścisnęła jego dłoń.
– Gdybyś wiedział, Dominiku, jak rozkosznie jest mieć świadomość, że się lękasz o mnie! Jeśli nie pozwolą nam się pobrać… To czy mimo wszystko nie możemy żyć razem? Tak bardzo chciałabym być przy tobie.
Dominik potarł dłonią czoło.
– Więc jednak uważasz, że nie dostaniemy pozwolenia na ślub?
– Nie, bo moglibyśmy mieć dzieci obciążone dziedzictwem zła.
– Masz rację – przyznał.
Zalała ją fala gorąca.
– Głupia jestem, oczywiście – powiedziała. – Jakie znaczenie mają słowa pastora?
– Villemo – rzekł cicho Dominik. – Jeśli tak się zdarzy, że przeżyjemy i wrócimy do domu… Czy zgodzisz się, bym poprosił rodziców o twoją rękę?
Gorączkowo uścisnęła jego dłoń.
– Och, tak, zrób to, zrób, mój kochany, miły! Może się zgodzą.
– Nie ma wielkiej nadziei, ale mimo wszystko chcę spróbować. Villemo, gdybyś mogła być moją… Od tak dawna o tym marzyłem. Żebyś zawsze była ze mną, żebym mógł być dla ciebie dobry, kochać cię…
Musiał się roześmiać, trochę nerwowo, lecz radośnie.
– Jeszcze nie do końca uwierzyłam, że tobie na mnie zależy. Że mnie chcesz. Kiedy myślę, co mogłoby się między nami wydarzyć, doznaję zawrotu głowy.
Dominik uśmiechnął się.
– Jesteś bardzo szczera.
Spoważniała.
– Zapominasz, że groziło mi coś tak mało przyjemnego, delikatnie mówiąc, jak gwałt. I że pracowałam z Eldarem Svartskogen, a on nie zawsze liczył się ze słowami. – W oczach Villemo pojawił się błysk. I jedno powinieneś wiedzieć: nie jestem nieśmiałą gąską.
Dominik znowu się uśmiechnął:
– Nie, zresztą wcale się tego nie spodziewałem. Ale, Villemo… My nigdy nie będziemy do siebie należeć.
– Pewnie nie, ale przynajmniej możemy sobie wyobrażać, że tak jest – powiedziała, próbując żartować, ale śmiech uwiązł jej w gardle. – Chcę marzyć, Dominiku. Marzyć, że wyjdziemy stąd żywi, że będziemy mogli być razem jako mąż i żona, że będziesz mnie brał w ramiona.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Zemsta»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zemsta» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Zemsta» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.