Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wiosenna Ofiara: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wiosenna Ofiara»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Vinga Tark i Heike Lind z Ludzi Lodu podjęli walkę o odzyskanie rodowych posiadłości. Grastensholm wciąż należało do sędziego Snivela, który zdobył je podstępem. Prawowitym dziedzicem dworu był Heike. Dla pokonania sędziego Heike musiał sprowadzić na ziemię siły ponad naturalne, ale w magicznym obrzędzie musiałaby uczestniczyć dziewica. Czy Heike zdecyduje się złożyć w ofierze swą ukochaną Vingę?

Wiosenna Ofiara — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wiosenna Ofiara», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Nie. Dotknięci i wybrani z Ludzi Lodu, którzy walczą z dziedzictwem Tengela Złego, nie należą do tego kręgu, oni stanowią odrębną grupę, A ci z dotkniętych, którzy są źli… O nich nikt nic nie słyszał, odkąd pomarli, tak że nic nie wiadomo. – Heike cofnął stopę, ogień w kominku palił się silnym płomieniem i zaczynał go parzyć. – Ingrid powiedziała mi – ciągnął dalej – że szary ludek w Grastensholm za jej czasów tworzyły wyłącznie istoty, które zawsze przebywały w tutejszej okolicy. Widocznie musi ich tu być sporo.

– Czy wymieniała kogoś konkretnego? – zapytała Vinga z udaną swobodą, sama przed sobą nie chciała się przyznać, że przenika ją lodowaty dreszcz z chęci, żeby się odwrócić i zobaczyć, co czai się w kącie, a zarazem z przerażenia, że mogłaby to zrobić.

– Pytałem ją, ale ona tylko zachichotała.

– Czy już wiesz… w jaki sposób nawiążesz z nimi kontakt?

Heike zwlekał z odpowiedzią.

– Tak, wiem. Nasi opiekunowie mi to wyjaśnili. Nie wydaje mi się to szczególnie pociągające.

– Opowiedz!

– Nie, ja… No zresztą, niech będzie. Będę potrzebował wielu przepisów ze skarbu Ludzi Lodu.

– Proszę bardzo! Skarb jest u mnie. Dostaniesz wszystko, czego ci potrzeba. Mogę ci przeczytać.

Jej ożywienie było równie głębokie jak jego niepewność.

– Ty chyba powinnaś trzymać się od tego z daleka…

– Ach, tak! – zawołała gwałtownie. – To czytaj sobie sam!

Położył rękę na jej dłoni i patrzył na nią z czułością, ale i z rozbawieniem.

– Nie mam nikogo oprócz ciebie, kto by mi pomógł. Zresztą nie chcę też, żeby mi kto inny pomagał.

– No, tak już lepiej – zaszczebiotała Vinga zadowolona. – Czy możemy zaczynać?

– Nie, nie. Najpierw muszę się jeszcze raz spotkać z naszymi przodkami. Potrzebuję dokładniejszych wskazówek.

– Zabierz mnie na to spotkanie.

– Nie, Vingo, nie można…

Wystarczyło, żeby spojrzał w jej błagalnie na niego patrzące oczy, a był stracony.

– No dobrze, niech będzie, jak chcesz!

– Kiedy? Gdzie?

– Oni się pojawią na moje wezwanie.

– Tutaj?

– Tak myślę.

– Och, Heike! To cudowne!

Uśmiechnął się.

– Bądź taka dobra i przynieś skarb. Możemy to spotkanie zorganizować zaraz. Miałem zamiar wracać do domu, ale…

– O, nie! Nie możesz jechać do Christianii po nocy! A w dodatku przy takiej śnieżycy.

– To prawda, ale nocować tutaj też nie powinienem. A rodzina Elrika o tej porze już pewnie od dawna śpi…

– Skoro absolutnie nie chcesz nocować pod tym dachem, to mamy w jednym z mniejszych budynków pokój dla gości. Czy tam będzie ci dobrze?

– Na pewno. Dziękuję. Pod warunkiem, że ty swoje drzwi zamkniesz na klucz.

– Ach, o to ci chodziło? No dobrze, idę po skarb.

Heike poszedł także, żeby jej pomóc. Przynieśli skarb do jadalni i rozłożyli go na dużym stole. Zapalili kilka świec, a przez otwarte drzwi docierało do jadalni ciepło kominka.

Vinga aż podskakiwała z zachwytu.

– Och, jakie to wszystko podniecające! Co będzie ci potrzebne?

– Jeszcze nie wiem. Czy to są przepisy?

Rozwijał jakieś pergaminy i zwitki cienkiej kory.

Vinga wzięła jeden i zaczęła czytać.

– Nie, fe! – prychnęła. – To jest o tym, jak należy… Posłuchaj: „Od przypadku, kiedy strumień spływa ci wolno na obuwie, najlepiej jest…”

– Zostaw to – powiedział Heike skrępowany. – To recepta na taką chorobę starych mężczyzn, wiesz. Spróbuj znaleźć coś bardziej rozsądnego.

Czytała dalej.

– Uff, a co to jest „piąty członek knura”?

– Vinga! – jęknął Heike. – Skończ już z tym! Najlepiej będzie, jeśli nasi goście sami wybiorą odpowiednie przepisy.

Vinga zapytała drżącym głosem, czy powinna wyjść, on jednak poprosił, by została przy stole, gdzie złożyli recepty. To przecież ona będzie musiała je potem odczytać.

Heike wciągnął powietrze. Po chwili powiedział cicho:

– Ingrid! Dida, Ulvhedin, Trond! Czy zechcecie być tak dobrzy i pomóc nam? Zdecydowaliśmy się podjąć walkę ze Snivelem przy pomocy szarego ludku. Vinga jest tu ze mną, bo my oboje jesteśmy nierozdzielni. Przyjdźcie i przygotujcie mnie na spotkanie z szarym ludkiem!

Vinga wsunęła dłoń w rękę Heikego. Słychać było jej ciężki oddech. Poza tym w pokoju cicho było jak na pustkowiu.

Po chwili podmuch zimnego wiatru przeleciał nad ich głowami i wszystkie świece zgasły.

ROZDZIAŁ II

Vinga była pewna, że do końca życia nie zapomni tego wieczoru w jadalni w Elistrand, kiedy wszystko tonęło w niesamowitej ciszy i tylko śnieg zacinał w szyby. Wtedy jednak nie wiedziała jeszcze, co będzie musiała przeżyć później…

W tym momencie kiedy gasły świece, miała w głowie tylko jedną myśl: za nic nie puścić dłoni Heikego. Zwłaszcza że on ostrożnie próbował się uwolnić. Vinga nie odgrywała tutaj głównej roli. Była zaledwie figurą z drugiego planu i w ogóle nie miała tu nic do roboty. To dziwne, ale nie odczuwała dumy, że się tu znalazła. Jedyne, co czuła, to skrępowanie i coś jakby uniesienie. No i jeszcze lękliwe bicie własnego serca, od tego żadną miarą uwolnić się nie mogła. Choć przecież już raz towarzyszyła Heikemu, kiedy spotykał się z opiekunami. Wtedy na strychu w Grastensholm.

Obecne spotkanie było inne, wydawało jej się ważniejsze.

Sama widziała niewiele; jadalnię rozjaśniał jedynie blask ognia z kominka i samotna świeca na stole w sąsiednim pokoju. Światło ledwie dosięgało drzwi. Kiedy gasły świece, mało brakowało, a byłaby zawołała: „Nie, zaczekajcie, my tu przecież niczego nie zobaczymy!” Okazała się jednak na tyle dobrze wychowana, by milczeć. Ale to nie było normalne zachowanie Vingi.

Wszystko wydawało jej się strasznie podniecające i niesamowite. Pomyśleć, że istoty z zaświatów chcą rozmawiać z jej Heikem! Podziw Vingi, żeby nie powiedzieć: ubóstwienie, wzrósł znowu, jakby to jeszcze było potrzebne. Jej uwielbienie dla Heikego i tak przekraczało wszelkie granice.

Nagle stwierdziła, że rozmowa już się toczy. Słyszała te dziwnie oddalone głosy, przypominające chrzęst kryształu, i dostrzegała, że przedmioty rozstawione na stole poruszają się nieznacznie. Heike odpowiadał cicho, od czasu do czasu zadawał jakieś pytanie, zniżył jednak głos do tego stopnia, że nie była w stanie rozumieć, co mówi.

Długo tak rozmawiali w ten irytująco niezrozumiały sposób. Od czasu do czasu docierały co prawda do Vingi fragmenty zdań, lecz nie umiała doszukać się w tym żadnego sensu. Miała jednak wrażenie, że w głosach czworga przybyszów brzmi ostrzegawczy ton.

Rzecz jasna nie widziała żadnego z nich. W ogóle nie widziała nic. Dostrzegała jedynie, w którą stronę zwraca się Heike, i natychmiast sama też się pochylała, starając się robić mądrą minę.

Rozmowa trwała długo, bardzo długo. Nagle Vinga poczuła coś, co mogło być czułym muśnięciem w policzek. Jakby ją pogłaskała jakaś duża, męska dłoń. Czy to Ulvhedin? Jej własny przodek? Za chwilę odczuła kolejne muśnięcie, tym razem delikatne, kobiece. To musiała być ciocia Ingrid, ją przecież Vinga znała w dzieciństwie. Piękna wiedźma z Grastensholm.

Mimo wszystko więc zauważyli też i jej obecność! Czuła się nieopisanie dumna. O, jak jej to pochlebiało!

Heike zapalił świece i światło rozjaśniło wielki, piękny pokój. Ten pokój, który Alexander Paladin urządził, podobnie jak całe Elistrand, dla swojej córki Gabrielli. Później kolejne generacje odciskały na domu swoje piętno: Villemo, Tristan, Ulvhedin, Tora, Elisabet…

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wiosenna Ofiara»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wiosenna Ofiara» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Ogród Śmierci
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Wiosenna Ofiara»

Обсуждение, отзывы о книге «Wiosenna Ofiara» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x