Margit Sandemo - Zemsta

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Zemsta» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Zemsta: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zemsta»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Nieszczęśliwa miłość sprawiła, że Villemo, córka Kaleba, została zamieszana w zabójstwo syna potężnego Wollera. Woller poprzysięgł zemstę za wszelką cenę. Po licznych atakach na jej życie Villemo zwróciła się z prośbą o pomoc do kuzyna Dominika Linda. Gdy jednak Dominik przyjechał, okazało się, że Villemo zniknęła bez śladu.

Zemsta — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zemsta», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Brand przerwał wspomnienia.

– Sama rozumiesz, Villemo, że nie mogę ci powtórzyć słowo w słowo tego, co dziadek powiedział. Byłem wtedy małym, niezbyt uważnie słuchającym chłopcem o nie najlepszej pamięci.

– Rozumiem, oczywiście. Ale Tengel mówił właśnie coś takiego?

– Tak, bez wątpienia.

– A dalej?

– Tak, na czym to ja skończyłem? Aha, opór złej siły. „Wiem, że nie udało mi się oddalić przekleństwa, mówił dalej mój dziadek Tengel. Ale zostawiam moim potomkom pewną ochronę, pomocną siłę. Tak, by mogli podjąć walkę…”

– Tego nie rozumiem.

– Ani ja. I nijak nie mogę sobie przypomnieć reszty.

– No, ale to i tak dużo – rzekła Villemo poważnie. – Chciałam wujowi powiedzieć, że my wszyscy, ja i Niklas, i Dominik, mieliśmy przeczucie, że zostaliśmy wybrani do czegoś ważnego. Do… tak, właśnie do walki, trudnej i okrutnej walki.

Brand przyglądał się jej badawczo.

– Tak mówisz? No cóż, teraz mogę ci powiedzieć, że mój ojciec Are i jego siostra Liv nadziwić się nie mogli tym waszym oczom, kiedy byliście mali. Wiesz, to było coś całkiem nieoczekiwanego. Bo w waszym pokoleniu już się urodziło jedno dziecko obciążone dziedzictwem. A tu nagle jeszcze trójka o kocich oczach! Mimo to nigdy się tym nie martwiliśmy. Ani ojciec, ani Liv też się nie martwili. A przecież powinniśmy. Potem wiedzieliśmy już, co jest z Niklasem i Dominikiem. Muszę jednak przyznać, że nigdy nie byliśmy pewni, co będzie z tobą, Villemo. Byłaś taka… nieutemperowana, taka niezrównoważona.

Oczy Villemo napełniły się łzami.

– Mam nadzieję, że nie ma we mnie zła, wuju Brandzie. Jestem może głupia i roztrzepana, ale chyba nie zła!

Uśmiechnął się przyjaźnie i położył jej rękę na ramieniu.

– Oczywiście, że nie ma w tobie zła, moje dziecko. Choć trzeba powiedzieć, że w moim drogim bracie, Trondzie, też nie było. Ale dręczyła go ta sama niecierpliwość, on także nie wiedział, co ze sobą w życiu zrobić, podobnie jak ty i jak wiedźma Sol. Nie, później doszliśmy do tego samego wniosku, co wy: że te wasze oczy mają jakiś związek z zaklęciami Tengela Dobrego. Że to jest jakaś ochrona! Jakaś broń! Ale po raz pierwszy słyszę o waszych przeczuciach czy wizjach. Poczekaj no, porozmawiamy z Niklasem!

Brand przywołał wnuka, który przyszedł do nich w roboczym ubraniu, posępny i milczący, z pełnym bólu spojrzeniem. Dziadek wyjaśnił mu pokrótce, o czym rozmawiali z Villemo.

Niklas skinął głową.

– Tak, to prawda. Ja często odczuwam jakiś lęk, jakby przed zbliżającym się niebezpieczeństwem. I Dominik też. Ale nie wiedziałem, Villemo, że ty także.

– Przytrafiło mi się to tylko raz, ale za to z wielką silą. To była bardzo wyraźna wizja. Poza tym kilka razy zostałam w niemal cudowny sposób uratowana od śmierci, więc zaczynam podejrzewać, że może będę jeszcze do czegoś potrzebna w przyszłości. Że dlatego żyję. Gdybym tylko mogła wiedzieć, jakie zadanie mam do spełnienia! Nic mi nie przychodzi do głowy.

Niklas, wciąż pogrążony w smutku nad swoim i Irmelin losem, uśmiechnął się mimo woli.

– Myślę – powiedział – że może chodzi o to, byś oślepiła wrogów swoją urodą. Albo żebyś oszołomiła szalonymi pomysłami.

– To niezbyt ładnie powiedziane – żachnęła się. – A poza tym urodą? Ja?

– Możesz sobie darować takie domaganie się komplementów, bo i tak się nie doczekasz.

– Wiem, w każdym razie nie od ciebie. Ale teraz wyjeżdżam, więc będziecie mieli okazję zatęsknić za mną.

Zaczęli rozmawiać o jej podróży i Villemo z zadowoleniem stwierdziła, że naprawdę będą za nią tęsknić. Z żalem przyjęli wiadomość, że nie będzie jej w domu. Do tego stopnia, że prawie nabrała ochoty, by zostać…

Potem przez chwilę rozważali jej nieszczęśliwe wypadki i nagle Brand powiedział:

– Poczekajcie, muszę wam pokazać, co znalazłem, kiedy dziś rano przeglądałem rzeczy mojego ojca! To dla niego typowe, nigdy nie miał wyczucia, co jest wartościowe a co nie!

Brand wyszedł z pokoju, a po chwili wrócił, niosąc kawałek drewna, jakąś niezbyt grubą deskę.

– Popatrzcie, to musiała namalować babcia Silje na kiepskim podkładzie.

Niklas i Villemo drgnęli na widok tego malowidła. Przedstawiało ono twarz mężczyzny, tak wyrazistą i przerażającą, tak groźną, ponurą i tak szatańsko fascynującą, że cofnęli się z lękiem.

– Zgadnijcie, kto to? – powiedział Brand drżącym ze wzruszenia głosem.

– Nie wiem – rzekł Niklas z wahaniem. – Czyżby to był wizerunek samego Szatana?

– Nie – odparł Brand, wyraźnie urażony. – To portret najwspanialszego człowieka, jakiego kiedykolwiek spotkałem. To mój dziadek, Tengel!

Villemo przesłoniła usta dłonią i stłumiła okrzyk O Boże! Nie chciała sprawiać wujowi Brandowi przykrości.

Nigdy tak sobie nie wyobrażała Tengela Dobrego. Wiedziała, że był obciążony dziedzictwem, zresztą ten portret o tym świadczył! Myślała jednak o nim jako o wspaniałym, uderzająco pięknym mężczyźnie.

Najdziwniejsze było jednak to, że im dłużej przyglądali się malowidłu, tym twarz praprzodka wydawała im się ładniejsza. Gdy po chwili Brand odłożył portret na bok, musiała pójść za nim, żeby jeszcze raz popatrzeć. Niklas zrobił to samo. I właśnie on wyraził to, co oboje czuli:

– Bardzo bym chciał go znać!

Gospodarz Woller pienił się z wściekłości. Chodził tam i z powrotem po izbie. Naradzał się ze swoim przyjacielem, wójtem.

– Ona ma nie tylko kocie oczy, ta smarkata. Jest w ogóle jak kot, którego trzeba uśmiercać dziewięć razy. Ale to mi dopiekło! Już się dłużej nie będę z nią cackał. Chcę, żeby cierpiała. Tak jak ja cierpiałem, kiedy ona i ten jej podły kochanek zamordowali mego jedynego syna! Szybka śmierć to dla niej za mało. Ona powinna cierpieć!

Wójt przyglądał mu się spod na wpół przymkniętych powiek. Na jego wargach igrał pełen oczekiwań uśmieszek.

– Mamy najlepszą na świecie „kryjówkę”.

– Kryjówkę? – powtórzył Woller, który go nie słuchał. Wciąż biegał wzburzony po izbie. – Sam dosiadłem konia, by ją zmiażdżyć, ale uciekła mi do lasu. Olav Haraskanke śledził ją parę dni temu i udało mu się zepchnąć ją z urwiska, gdzie nie ma żadnego ratunku. Ale i tym razem uszła z życiem. Z czego ona jest zrobiona?

Nagle przystanął.

– Kryjówka, powiadasz? Ale to miejsce jest przecież zajęte.

– No, jest. Jest, oczywiście.

– To na nic się nie zda… – Właściciel Woller umilkł, ale już za chwilę zły uśmiech rozjaśnił mu twarz:

– A dlaczego nie? Dlaczego nie?

Szyderczy grymas na twarzy wójta wskazywał, że podoba mu się ten pomysł.

Woller mówił dalej:

– Cały rok bez kobiet… I nagle mieć przy sobie taką młodą dziewczynę…

– Młoda panna z bogatego dworu może odtańczyć wesoły taniec.

– Tę zabawę chcę zobaczyć – oświadczył Woller

W tym momencie wbiegł jeden z jego ludzi. Był zdyszany.

– No, co się stało?

Przybyły skłonił się głęboko.

– Ivar Svartskogen kłusuje tu niedaleko, na skraju lasu – wychrypiał.

Gospodarz zerwał się na równe nogi.

– Naprawdę, znowu? Czy oni się nigdy nie nauczy do kogo należy tutejsza ziemia?

– Ivar? – zapytał wójt. – Czy to nie on zabił jednego z twoich parobków?

– Tak, to rzeczywiście on. To jeden z tych, wiesz. Spłodzony w grzechu i ohydzie. Ale teraz pomszczę tamtego parobka. Stuknęliśmy już dwóch braci Ivara. Szatański pomiot, wszyscy razem! – zakończył tonem wielkiego pana i władcy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Zemsta»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zemsta» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Skarga Wiatru
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Zemsta»

Обсуждение, отзывы о книге «Zemsta» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x