Algis Budrys - Ten cholerny Księżyc

Здесь есть возможность читать онлайн «Algis Budrys - Ten cholerny Księżyc» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 1991, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Ten cholerny Księżyc: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Ten cholerny Księżyc»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Ten cholerny Księżyc — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Ten cholerny Księżyc», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Ależ mógłby — wtrącił Hawks. — Jak mówiłem, ważny jest obwód kontrolny, nie samo urządzenie.

Reed opuścił ręce i pokręciwszy głową spojrzał na Cobeya.

Cobey zrobił głęboki wdech i westchnął.

— Co pan o tym sądzi, komandorze?

Hodge odłożył czapkę.

— Myślę, iż doktorowi Hawksowi chodzi o to, że jeżeli automatyczna tokarka produkuje automatyczne tokarki i jeżeli te automatyczne tokarki wykorzystuje się do produkcji dalszych automatycznych tokarek, wystarczy uszkodzenie jednej części w jednej z tych tokarek i wkrótce ma się miliony tokarek, które nadają się tylko na złom.

— Do diabła, Hawks, dlaczego nie powiedział pan tak od razu? — zapytał Cobey.

* * *

W dniu, kiedy czas przebywania w formacji doszedł do dziewięciu minut i trzydziestu sekund, Hawks powiedział do Barkera:

— Martwię się. Jeżeli ten czas się jeszcze wydłuży, kontakt między ciałem K a ciałem L będzie coraz trudniejszy. Zespół nawigacyjny twierdzi, że pańskie raporty już stają się mniej zrozumiałe.

— To niech spróbują tam wleźć. Zobaczymy, co oni potrafią mądrego powiedzieć. — Barker oblizał wargi. Oczy miał puste.

— Nie o to chodzi.

— Ja wiem, o co chodzi. Może się pan przestać martwić. Jestem już prawie przy wyjściu.

— Tego mi nie powiedzieli — zareagował ostro Hawks.

— Bo nie wiedzą. Ale ja to czuję.

— Wyczucie.

— Plan pokazuje tylko to, co ja im powiem po zakończeniu pracy. Nie ma tam żadnego początku ani końca, tylko ja decyduję, kiedy będzie koniec. — Rozejrzał się po laboratorium z wyrazem goryczy. — Tyle tego żelastwa, doktorze, a w końcu wszystko się trzyma na jednym człowieku. — Spojrzał na Hawksa. — Jeden człowiek i to, o co mu chodzi. A może nas dwóch. Nie wiem. O co panu chodzi, Hawks?

Hawks przyjrzał się Barkerowi.

— Ja nie wchodzę w butach do pańskich myśli. I pan niech nie wchodzi do moich. Muszę teraz zatelefonować.

Odszedł na drugi koniec laboratorium i zadzwonił do miasta. Słuchając sygnału wpatrywał się w dobrze znaną białą ścianę. Nagle stracił panowanie nad sobą i płaską dłonią uderzył w nią z całej siły. Buczenie w słuchawce ustało i telefon odebrano.

— Halo? Elizabeth? — spytał gwałtownie. — Tu Ed. Posłuchaj… Nie, wszystko w porządku. Nawał pracy. Słuchaj, czy masz czas dziś wieczorem? Nigdy jeszcze nie zaprosiłem cię na kolację ani na dancing… Czy zechcesz? Ja… — Uśmiechnął się do ściany. — Dziękuję ci. — Odwiesił słuchawkę i odszedł. Obejrzał się przez ramię i zobaczywszy, że Barker obserwuje go przez cały czas, wyprostował się z godnością.

Rozdział VIII

— Elizabeth — zaczął, ale zniechęcony machnął ręką. — Nie. To można wypowiedzieć tylko pod wpływem chwili. Najczęściej tak bywa.

Stali na wysuniętym w morze skalnym cyplu. Hawks postawił kołnierz marynarki i ręką przytrzymywał jej poły. Elizabeth schowała ręce w kieszeniach płaszcza, na głowie miała chustkę. Blask zachodzącego księżyca odbijał się od chmur w górze.

Szerokie usta Elizabeth rozciągnęły się w uśmiechu.

— Przyprowadziłeś mnie w bardzo romantyczne miejsce — powiedziała.

— Dojechałem tu przypadkiem. Nie wybierałem żadnego szczególnego miejsca. — Rozejrzał się. — Nie jestem człowiekiem przebiegłym, Elizabeth. Jestem człowiekiem logiki, człowiekiem myśli i Bóg wie czego jeszcze. — Uśmiechnął się niepewnie. — Człowiekiem, który zadaje sobie pytanie „Co ja tu robię?” i musi znaleźć na nie odpowiedź. Są słowa… — wykonał nieokreślony gest — słowa, które muszę powiedzieć. Dzisiaj. Nie później. — Zrobił krok do przodu, odwrócił się i stanął twarzą do niej, wpatrzony ponad jej ramieniem w krajobraz z pustą plażą, nasypem autostrady z jego samochodem stojącym na poboczu i wschodnim niebem w tle. — Nie wiem, jaką formę przybiorą, ale wiem, że muszą zostać wypowiedziane. Zechcesz posłuchać?

— Proszę.

Potrząsnął głową, potem wcisnął dłonie w tylne kieszenie spodni.

— Wiesz… podczas wojny Niemcy nie chcieli wierzyć, że można zbudować radar mikrofalowy. Ich łodzie podwodne były wyposażone w wykrywacze fal radarowych, żeby wiedzieć, kiedy są namierzane. Ale odbierały tylko stosunkowo długie fale. Kiedy zainstalowaliśmy radary mikrofalowe na naszych samolotach patrolowych i okrętach eskortowych, zaczęliśmy wykrywać ich łodzie w nocy, kiedy wypływały dla naładowania akumulatorów. Jednak wcześniej, na początku wojny, musieliśmy zdobyć jeden z ich odbiorników, żeby ustalić jego możliwości. Tak się złożyło, że to mnie przypadła praca nad nim. Grupa abordażowa naszego niszczyciela zdobyła go na łodzi podwodnej, która została uszkodzona bombą głębinową i zmuszona do wypłynięcia. Nasi wyrwali odbiornik w ostatniej chwili przed zatonięciem okrętu. Aparat dostarczono do laboratorium, w którym pracowałem, specjalnym samolotem, a potem samochodem. Dostałem go w niespełna dwanaście godzin.

Ustawiłem sobie aparat na stole roboczym i oglądałem. Pudło zostało uszkodzone odłamkiem, zalane wodą i strasznie zaplamione. Była tam sadza, był olej, rdza, osad żrących dymów z wybuchów pocisków, normalne rzeczy. Widziałem też ślady innego rodzaju. Ale ja byłem wówczas obiecującym, młodym uczonym, świeżym oficerem rezerwy i w ogóle wunderkindem… — Hawks skrzywił się ironicznie. — Oglądałem więc to pudło i w myśli powiedziałem do siebie coś dziarskiego w rodzaju „Nie powinno być kłopotu z rozgryzieniem tego, trzeba tylko wytrzeć to świństwo”. I tak dalej. I przez cały czas smuga zakrzepłej krwi wokół największej dziury stanowiła część tego „świństwa”. Jakiś marynarz, myślałem sobie bardzo profesjonalnie jak na szczura lądowego, jakiś marynarz stał w pobliżu, kiedy pocisk trafił w kiosk. Ale kiedy otworzyłem to metalowe pudło, Elizabeth, w środku zobaczyłem między lampami i przewodami ludzkie serce.

— I co zrobiłeś? — spytała po chwili milczenia.

— Cóż, po jakimś czasie wróciłem, zbadałem odbiornik i zbudowałem jego kopię. A potem zastosowaliśmy radar mikrofalowy i wygraliśmy wojnę.

Posłuchaj, kiedy człowiek umiera, ludzie mówią „Żył pełnią życia, a kiedy nadszedł jego czas, zasnął w spokoju”. Albo mówią „Biedny chłopak, jego życie dopiero się zaczynało”. Ale rzecz w tym, że śmierć nie jest przypadkiem. To nie jest coś, co zdarza się człowiekowi w pewnym określonym dniu jego życia, prędzej czy później. To zdarza się całemu człowiekowi, chłopcu, którym był, młodemu człowiekowi, którym był, jego radościom i smutkom, chwilom, kiedy się śmiał i kiedy się uśmiechał. Czy to się zdarza wcześnie, czy późno, umierający człowiek nie może uznać, czy żył dostatecznie długo. Kto to mierzy? Kto decyduje, że nadszedł właściwy czas? Ciało osiąga moment, w którym nie może się już ruszać. Ale umysł, nawet starczy umysł zduszony komórkami mózgu, racjonalny czy irracjonalny, szeroki czy wąski, umysł nigdy nie daje za wygraną. Dopóki najmniejszy strumyczek elektryczności sączy się z komórki do komórki, on funkcjonuje, on żyje. Jak może jakikolwiek umysł powiedzieć sobie, że „to życie doszło do swego logicznego kresu” i wyłączyć się? Kto może powiedzieć „Napatrzyłem się dosyć”? Nawet samobójca musi roztrzaskać swój mózg, żeby uwolnić się od tego, co go dręczy. Umysł, inteligencja, zdolność oglądania wszechświata, ważność tego, gdzie staje stopa i czego dotyka ręka, to wszystko zawsze chce trwać napawając się wszystkim, co go otacza.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Ten cholerny Księżyc»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Ten cholerny Księżyc» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Algis Budrys - Michaelmas
Algis Budrys
Algis Budrys - Il giudice
Algis Budrys
Algis Budrys - Projekt Luna
Algis Budrys
Algis Budrys - ¿Quién?
Algis Budrys
Algis Budrys - Morte dell'utopia
Algis Budrys
Algis Budrys - Some Will Not Die
Algis Budrys
Algis Budrys - Exil auf Centaurus
Algis Budrys
Algis Budrys - Lower than Angels
Algis Budrys
Algis Budrys - Incognita uomo
Algis Budrys
Algis Budrys - Rogue Moon
Algis Budrys
Отзывы о книге «Ten cholerny Księżyc»

Обсуждение, отзывы о книге «Ten cholerny Księżyc» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x