Algis Budrys - Ten cholerny Księżyc

Здесь есть возможность читать онлайн «Algis Budrys - Ten cholerny Księżyc» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 1991, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Ten cholerny Księżyc: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Ten cholerny Księżyc»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Ten cholerny Księżyc — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Ten cholerny Księżyc», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Wbiła palce w materiał sukni na napiętych udach.

— Boisz się. Boisz się kobiet jak większość mężczyzn.

— Masz mi to za złe? Boję się wielu rzeczy. W tym ludzi, którzy nie chcą być ludźmi.

— Czy musisz tyle gadać, Hawks? Czy ty tylko chodzisz po świecie i wygłaszasz przemówienia? Wiesz, kim ty jesteś, Hawks? Jesteś zerem. Nudziarzem i zerem. Nudziarzem pierwszej klasy. Nie chcę, żebyś tu więcej przychodził. Nie chcę cię więcej widzieć na oczy.

— Żałuję, że nie chcesz się zmienić. Powiedz mi coś, Claire. Chwilę temu prawie ci się udało. Nie mogę temu zaprzeczyć. Czy gdybym zrobił to, co chciałaś ze mną zrobić, to też byłbym zerem? I kim wtedy byłabyś ty, ulegając mężczyźnie, którym gardzisz?

— Och, wynoś się stąd, Hawks!

— Fakt, że jestem zerem, nie oznacza, że jestem ślepy.

— Kiedy wreszcie przestaniesz próbować? Nie chcę od ciebie twojej parszywej pomocy!

— Wcale nie myślałem, że chcesz. Tak powiedziałem. Właściwie to wszystko, co powiedziałem. — Odwrócił się w stronę domu. — Zobaczę, czy Al pozwoli mi skorzystać z telefonu. Muszę tu ściągnąć samochód. Robię się za stary na takie marsze.

— Niech cię diabli porwą, Hawks! — krzyknęła. Szła za nim w odległości dwóch metrów.

Hawks przyśpieszył kroku.

— Słyszałeś mnie? Wynoś się stąd! Żeby cię tu nie było!

* * *

Hawks podszedł do drzwi kuchennych i otworzył je. Connington półleżał na barze, jego plażowa koszula i kąpielówki były zachlapane krwią i śliną. Jedynie lewa ręka Barkera wczepiona w jego włosy powstrzymywała ciało od osunięcia się z wysokiego stołka. Przygotowana do ciosu prawa pięść Barkera była zakrwawiona, a na kostkach widniały głębokie rozcięcia od zębów.

— Ja tylko usnąłem — mamrotał Connington rozpaczliwie. — Usnąłem w jej łóżku i to wszystko, jej tam wcale nie było.

Przedramię Barkera wyskoczyło do przodu i jego pięść znów wylądowała na twarzy Conningtona.

— Dostajesz tylko za dobre chęci, Connie! — powiedział podnieconym głosem. — Nie będziesz się walał w łóżku mojej kobiety. To wszystko. Coś takiego nie może ci ujść na sucho!

Connington apatycznie szukał ręką czegoś, czego mógłby się przytrzymać. Nie próbował się bronić.

— Jedyna możliwość, żebyś mnie znalazł w jej łóżku. — Płakał nie zdając sobie z tego sprawy. — Myślałem, że na koniec wszystko mi się zgadza. Myślałem, że dzisiaj będzie ten dzień. Nigdy nic u niej nie osiągnąłem. Na każdego potrafię znaleźć jakiś sposób. Każdy ma swój słaby punkt. Każdy kiedyś pęka i zdradza się przede mną. Nikt nie jest doskonały. To jest wielka tajemnica świata. A ona nic. Musiała się kiedyś odsłonić, ale ja tego nie zauważyłem. Ja, wielki specjalista od ludzi.

* * *

— Zostaw go! — krzyknęła Claire zza pleców Hawksa.

Odepchnęła go z przejścia i rzuciła się na Barkera, który odskoczył chwytając się za ramię ze śladami jej paznokci. — Odejdź od niego! — krzyknęła w twarz Barkerowi, sprężona jak do skoku z uniesionymi rękami. Chwyciła ręcznik, zmoczyła róg nad zlewem i podeszła do Conningtona, który siedział bezwładnie oparty o bar i patrzył na nią załzawionymi oczami.

Pochyliła się i zaczęła pośpiesznie wycierać jego twarz.

— Już dobrze, kochanie — mruczała. — Już dobrze. — Connington słabo uniósł jedną rękę, którą ona ujęła i przyłożyła sobie do szyi, gorączkowo ocierając jego rozbite wargi. — Zaraz cię opatrzę, kochanie, nie martw się…

Connington pokręcił głową pojękując, kiedy ręcznik przejeżdżał po rozcięciach.

— Spokojnie, kochanie — strofowała go. — Nie ruszaj się, kochanie. Nie martw się, ja cię potrzebuję. — Zaczęła ocierać jego pierś zsuwając mu koszulę w dół jak policjant unieruchamiający awanturnika.

— Dobrze, Claire — powiedział sztywno Barker — to kończy sprawę. Jutro zabieraj stąd swoje rzeczy. — Wargi Barkera wykrzywił grymas obrzydzenia. — Nie przypuszczałem, że skończysz jako padlinożerca.

Hawks odwrócił głowę i znalazł wzrokiem telefon na ścianie. Z niezręcznym pośpiechem nakręcił numer.

— Tu Ed — powiedział ze ściśniętym gardłem. — Czy jest możliwe, żebyś podjechała po mnie do tego sklepiku przy autostradzie? Tak, znów jestem bez samochodu. Dziękuję, będę tam czekał.

Odwiesił słuchawkę i odwrócił się. Napotkał oszołomiony wzrok Barkera.

— Jak to zrobiłeś, Hawks? — prawie wykrzyczał. — Jak ci się to udało?

— Będzie pan jutro w laboratorium? — spytał Hawks zmęczonym głosem.

Barker wpatrywał się w niego czarnymi, błyszczącymi oczami. Zrobił gest w stronę Claire i Conningtona.

— A co by mi zostało, Hawks, gdybym teraz stracił pana?

Rozdział VI

— Jesteś chyba zmęczony — powiedziała Elizabeth, kiedy w studiu rozjarzyły się fluorescencyjne światła i Hawks usiadł na kanapie.

Potrząsnął głową.

— Nie pracowałem zbyt ciężko. To ta sama stara historia. Kiedy byłem chłopcem na farmie, pracowałem do upadłego i nie miałem kłopotu z zaśnięciem. Budziłem się rano i czułem się wspaniale. Byłem wypoczęty, pełen energii, wiedziałem, co mnie tego dnia czeka i co zrobię. Nawet kiedy byłem zmęczony, czułem zadowolenie, czułem, że to, co robię, jest słuszne. Nawet kiedy oczy same zamykały mi się po kolacji, moje ciało było rozluźnione i szczęśliwe. Nie wiem, czy to jest zrozumiałe, jeżeli się tego samemu nie czuło, ale tak było.

A teraz tylko siedzę i myślę. W nocy nie mogę zasnąć i budzę się rano bardziej zmęczony niż wieczorem. Trzeba paru godzin, żebym odzyskał panowanie nad ciałem. Czasem czuję się lepiej nie dlatego, że przechodzi mi to roztrzęsienie, a dlatego, że ogarnia mnie rodzaj odrętwienia. Właściwie nigdy nie czuję się dobrze. Zawsze mam jakieś bóle niewiadomego pochodzenia. Patrzę na siebie w lustrze i widzę człowieka chorego, człowieka, któremu bym nie dowierzał, gdyby miał zostać moim współpracownikiem.

— Myślę, że kawa dobrze ci zrobi — powiedziała Elizabeth.

Hawks skrzywił się.

— Wolałbym herbatę, jeżeli masz.

— Chyba tak. Zobaczę. — Przeszła do oddzielonego kotarą kąta, gdzie mieściła się kuchenka elektryczna i kredens.

— Zresztą… — zawołał za nią — marudzę. Jeżeli nie masz herbaty, chętnie napiję się kawy.

* * *

Siedzieli obok siebie na kanapie pijąc herbatę. Elizabeth odstawiła filiżankę na stolik.

— Co się stało dziś w nocy? — spytała.

— Nie jestem do końca pewien. Kłopoty męsko-damskie, między innymi.

Elizabeth jęknęła.

— Nie te pospolite — powiedział Hawks.

— Tak podejrzewałam.

— Dlaczego?

— Bo nie jesteś pospolitym mężczyzną.

Hawks zmarszczył brwi.

— Chyba rzeczywiście nie. W każdym razie spotykam się z niecodziennymi reakcjami. Nie wiem, dlaczego.

— Czy chcesz wiedzieć, na czym polega to coś między tobą a kobietami?

Hawks spojrzał zdziwiony.

— Tak. Nawet bardzo.

— Traktujesz je jak ludzi!

— Naprawdę? — Potrząsnął głową. — Nie sądzę. Nigdy nie mogłem kobiet zrozumieć. Nie wiem, dlaczego robią większość tych rzeczy, które robią. Prawdę mówiąc, miałem dużo kłopotów w związku z nimi.

Elizabeth dotknęła jego dłoni.

— To mnie wcale nie dziwi. Ale nie o to chodzi. A teraz, pomyśl o czymś: jestem od ciebie dużo młodsza.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Ten cholerny Księżyc»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Ten cholerny Księżyc» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Algis Budrys - Michaelmas
Algis Budrys
Algis Budrys - Il giudice
Algis Budrys
Algis Budrys - Projekt Luna
Algis Budrys
Algis Budrys - ¿Quién?
Algis Budrys
Algis Budrys - Morte dell'utopia
Algis Budrys
Algis Budrys - Some Will Not Die
Algis Budrys
Algis Budrys - Exil auf Centaurus
Algis Budrys
Algis Budrys - Lower than Angels
Algis Budrys
Algis Budrys - Incognita uomo
Algis Budrys
Algis Budrys - Rogue Moon
Algis Budrys
Отзывы о книге «Ten cholerny Księżyc»

Обсуждение, отзывы о книге «Ten cholerny Księżyc» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x