Algis Budrys - Ten cholerny Księżyc

Здесь есть возможность читать онлайн «Algis Budrys - Ten cholerny Księżyc» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 1991, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Ten cholerny Księżyc: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Ten cholerny Księżyc»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Ten cholerny Księżyc — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Ten cholerny Księżyc», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

— Czy dlatego mnie pan tu ściągnął? Żeby nikt nie mógł panu zarzucić, że przytulił pan węża do piersi? — Pochylił głowę patrząc z góry na Barkera. — Czy o to chodzi, wojowniku? Kolejna próba męskości? Nigdy nie obawiał się pan przyjąć wroga pod swój dach, czy tak? Człowiek prawdziwie odważny bez wahania zaprasza morderców podejmując ich jedzeniem i piciem. Niech wejdzie do domu zdradziecki Connington. Niech morderca Hawks pokaże, co potrafi. Niech Claire popycha pana na samobójcze akcje, raz odrywając nogę, innym razem wyszarpując kawałek ciała. Co to dla pana? Wojownik z plemienia Mimbreno nie zwraca na takie rzeczy uwagi. Czy tak?… Ale teraz nie chce pan stanąć do walki. Nagle nie chce pan wrócić do formacji. Ta śmierć była zbyt bezosobowa. Było jej wszystko jedno, czy jest pan odważny i przez jakie rytuały przygotowawcze pan przeszedł. Tak pan sam powiedział. Był pan wściekły, Barker. Nadal jest pan wściekły. Kim jest ta Śmierć, żeby sobie lekceważyć wojownika Mimbreno.

— A czy jest pan wojownikiem? — naciskał Hawks. — Niech mi pan to wyjaśni. Co pan kiedykolwiek zrobił wobec któregoś z nas? Czy ruszył pan palcem w swojej obronie? Wie pan, jakie są nasze plany i nie robi pan nic. Boi się pan posądzenia, że mógłby pan nie stanąć do walki, ale z czym pan walczy? Jedyne, na co się pan zdobył wobec mnie, to groźba, że zabierze pan swoje zabawki i pójdzie sobie. Nie, sportowe wozy, trasy zjazdowe, ślizgacze i samoloty; to są rzeczy, z którymi pan walczy. Rzeczy i miejsca, w których kontroluje pan sytuację, gdzie umierając ma pan pewność, że wie pan, kogo zabił i co pana zabiło. Sytuacje, w których fałszywy ruch da się zawsze sprowadzić do nieuwagi lub błędu Barkera-zabójcy, któremu wreszcie udało się pokonać Barkera-wojownika. Nawet na wojnie, czy walczył pan twarzą w twarz na otwartym terenie? Był pan tylko zabójcą, jak my wszyscy, mordując z zasadzki i jeżeli dał się pan złapać, była to pańska wina. Jakiemu godnemu przeciwnikowi, oprócz siebie samego, stawił pan kiedykolwiek czoło?

Myślę, że pan się boi, Barker, boi się pan, że zabije pana ktoś, kto nie potrafi docenić, z jak wspaniałym wojownikiem miał do czynienia. Jak tu wierzyć obcym, że potrafią się na nas poznać? Ale wojownik nie boi się nigdy. Nawet w głębi serca. Czy myśli pan, że to jest właściwe wyjaśnienie? Czy to jest pułapka, w której się pan znalazł? Czy w najgłębszych regionach swojego umysłu ustalił pan, że musi żyć wśród wrogów, żeby dowodzić swojej odwagi, ale z lęku, że może pan umrzeć nieznany, nie chce pan stanąć z nimi do walki? Czy dlatego wystarczy panu zagrozić, żeby zostać wciągniętym w pańskie życie? I dlatego pozwala się pan podgryzać powoli, a nigdy nie odwraca się pan, żeby stoczyć walkę na śmierć i życie? Bo w takim przypadku walka zostałaby rozstrzygnięta natychmiast i mógłby pan przegrać. I umrzeć nieopiewany przez poetów. — Hawks spojrzał na Barkera z zaciekawieniem. — Zastanawiam się — powiedział — czy to nie jest właściwe wyjaśnienie.

Barker poderwał się z fotela.

— Kim pan jest, żeby mi opowiadać takie rzeczy? — spytał spokojnie, mierząc Hawksa badawczym spojrzeniem. Nie oglądając się odstawił butelkę za plecami na stolik.

Hawks potarł dłonie o poły marynarki.

— Niech pan pomyśli o tym, co się działo z panem dzisiaj. Wyobrażał pan sobie tę formację księżycową jako coś w rodzaju skomplikowanego slalomu, prawda? Jedno więcej z tych niebezpiecznych miejsc, w których pan bywał.

Ale kiedy pan zginął, zabrakło reguł wyjaśniających, co pana zabiło. Wyszedł pan poza znane mapy. Nie mógł pan powiedzieć sobie, że nie przestrzegał zasad, albo że je fałszywie zinterpretował, albo że próbował je przekroczyć. Bo żadnych zasad nie było. Nikt ich jeszcze nie odkrył. Zginął pan nie wiedząc, co pana zabiło. Nie było też tłumu widzów oklaskujących pana zręczność lub opłakujących pańską śmierć. Wyciągnęła się gigantyczna i zdjęła pana z szachownicy — nikt nie wie dlaczego. Nagle zrozumiał pan, że to nie slalom i pańskie umiejętności nie mają nic do rzeczy. Zobaczył pan najjaśniej, jak tylko człowiek może, prawdziwe oblicze nieznanego wszechświata. Ludzie chcą nakładać na nie maski, rozbrajać jego poszczególne części i myśleć sobie, że rozumieją całość. A przecież znają tylko jego fragmenty. Skoczek narciarski pędzący po zboczu nie musi znać teorii grawitacji i tarcia. Wie tylko, jak sobie radzić z nimi w tej szczególnej sytuacji. A tłum widzów wstrzymuje oddech patrząc na człowieka robiącego rzeczy, które zabiły innych. Ale wszystkie pańskie umiejętności nie przydadzą się na nic, jeżeli wypadnie pan z samolotu bez spadachronu. Wszystkie poprzednie loty i bezpieczne lądowania nie wpłyną na zmniejszenie siły grawitacji w tym przypadku. Wszechświat ma niezmierzone zasoby śmierci, które zaledwie zaczynamy poznawać. I pan się o tym przekonał.

Śmierć jest istotą wszechświata, Barker. Śmierć jest sposobem jego działania. Cały wszechświat podlega rozkładowi od momentu swego powstania. Czy spodziewał się pan, że maszynie będzie zależeć, na co oddziaływuje? Śmierć jest jak światło słoneczne albo spadająca gwiazda: jest im wszystko jedno, na co spadają. Śmierć nie rozróżnia proporców na lancach i nie widzi wieńca sławy w dłoniach umierającego. Proporce i kwiaty są wynalazkami życia. Kiedy człowiek umiera, wpada w ręce wroga, nieświadomego wroga, który nie tylko pluje na proporce, ale który nie wie, co to są proporce. Żaden zwykły człowiek nie potrafiłby tego odkryć. Pan to dzisiaj zrobił. Siedział pan potem w laboratorium i nie mógł znaleźć słów na wyrażenie tej niesprawiedliwości. Nigdy wcześniej nie przyszło panu do głowy, że sprawiedliwość jest też jednym z ludzkich wynalazków. A jednak kilka godzin snu i nieco dżinu pomogło panu. Wstrząs minął. Wszystkie wstrząsy mijają poza tymi, które zabijają. Nie jest pan bezbronny, jak Rogan i inni. Jakimś cudem akt stworzenia przeważył w pańskim umyśle nad aktem zniszczenia. Dlaczego? Dlaczego śmierć nie zburzyła pańskich fundamentów?

Wie pan, dlaczego zachował pan zdrowe zmysły, Barker? Ja myślę, że wiem. To dlatego, że ma pan Claire, Conningtona i mnie. Mógł pan do nas uciec. Naprawdę to nie śmierć jest dla pana sprawdzianem pańskiej wartości. To zagrożenie śmiercią. Nie śmierć, a mordercy. Dopóki ma pan nas przy sobie, jest pan bezpieczny.

Barker zbliżał się z uniesionymi rękami.

— To nie ma sensu, Barker — powiedział Hawks. — Nic mi pan nie może zrobić. Zabijając mnie zdowodniłby pan tylko, że boi się mieć za mną do czynienia.

— To nieprawda — powiedział Barker zmienionym głosem. — Wojownik zabija swoich wrogów.

Hawks obserwował oczy Barkera.

— Pan nie jest wojownikiem — powiedział z żalem. — Nie takim wojownikiem, jakim pan myśli, że powinien być. Jest pan człowiekiem, to wszystko. Chce pan być człowiekiem wartościowym, człowiekiem, który spełnia ustanowione przez siebie normy, człowiekiem, który jest sam dla siebie autorytetem. To wszystko. I to wystarczy.

Barkerowi zaczęły drżeć ręce.

— Jest pan taki bystry! — wyrzucił z siebie. — Tak cholernie dużo pan wie! Wie pan o mnie więcej niż ja sam. Jak to się dzieje, Hawks, kto dotknął pańskiego czoła różdżką czarnoksięską?

— Ja też jestem człowiekiem.

— Tak? — Ręce Barkera opadły wzdłuż jego boków. — Tak? Wcale pana z tego powodu bardziej nie lubię. Niech pan stąd idzie, człowieku, póki pan jeszcze może. — Odwrócił się na pięcie, przemierzył pokój krótkimi, nerwowymi krokami i szeroko otworzył drzwi. — Niech mnie pan zostawi z moimi starymi, dobrze znanymi mordercami!

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Ten cholerny Księżyc»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Ten cholerny Księżyc» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Algis Budrys - Michaelmas
Algis Budrys
Algis Budrys - Il giudice
Algis Budrys
Algis Budrys - Projekt Luna
Algis Budrys
Algis Budrys - ¿Quién?
Algis Budrys
Algis Budrys - Morte dell'utopia
Algis Budrys
Algis Budrys - Some Will Not Die
Algis Budrys
Algis Budrys - Exil auf Centaurus
Algis Budrys
Algis Budrys - Lower than Angels
Algis Budrys
Algis Budrys - Incognita uomo
Algis Budrys
Algis Budrys - Rogue Moon
Algis Budrys
Отзывы о книге «Ten cholerny Księżyc»

Обсуждение, отзывы о книге «Ten cholerny Księżyc» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x