Mimo że Ewa dość szeroko nasłuchała się o wadach i zaletach żon swych internetowych znajomych, nie udało jej się jednoznacznie określić ideału kobiety, o jakiej marzyli i jakiej szukali w randkowych serwisach, a to dlatego, że poznani przez Internet mężczyźni nie umieli jasno określić, w którym momencie coś było dla nich wadą, a co zaletą. Jeśli na przykład chodziło o zdradzanie, to oczywiście sprawa była prosta – gdyby to żona któregoś z nich dopuszczała się skoków w bok, byłaby zwykłą dziwką i szmatą, niegodną jednego słowa. Ale to, że Ewa również była zamężna, nie przeszkadzało im w ogóle nazywać ją pięknością i samą wspaniałością przy podrywaniu jej, proponowaniu spotkania, czy wręcz bezpardonowemu oferowaniu seksu. Dziwnie to o nich świadczyło, skoro sami byli żonaci. Jednak dla siebie bez trudu znajdywali usprawiedliwienie własnego postępowania – monotonia związku, brak zaangażowania żony, powszedniość dnia codziennego, brak zrozumienia. Zastanawiające, że nie starali się robić nic, by te swoje podupadłe związki naprawić. Woleli poszukać sobie nowych, mniej zobowiązujących i zaborczych, czyli takich, które mogły istnieć obok ich poukładanego życia. Co im to dawało? Na pewno nie burzyło stabilizacji, jaką posiadali. Poderwanie nowej partnerki podbudowywało ich próżne męskie ego, dawało poczucie siły i drugiej młodości, pozwalało tchnąć nowy powiew w ich nudne pożycie seksualne.
Pod całym tym płaszczykiem dociekań, dlaczego faceci szukają przez Internet czegoś nowego, zakazanego, a jednocześnie tak pociągającego, zdrady, seksu, może miłości, Ewa usilnie starała się odpowiedzieć sobie na jedno, najważniejsze pytanie. Dlaczego jej własny mąż ją zdradził? Zastanawiała się czego szukał poza ich małżeństwem, a czego ona, jego żona, nie umiała mu dać. Czy rzeczywiście tak bardzo męczył się z nią przez ostatnich dziewięć lat, skoro – gdy nadarzyła się okazja – poleciał w ramiona innej? I czy to uczyniło go szczęśliwszym? Raczej nie, skoro wrócił. A jeśli wrócił tylko z obowiązku?
Ewa musiała przyznać, że na pewno nie. To, co Tomek okazywał jej teraz na co dzień, to była z pewnością miłość. Już nie robił z siebie bohatera, jeśli zdarzyło mu się pomóc jej w codziennych obowiązkach. Zaczął interesować się jej pracą, problemami, dążył do wspólnych rozmów. Już nie zbywał jej byle czym, gdy udawał się w podróże w interesach, za to skrzętnie dzielił się z nią wrażeniami z tych wyjazdów. Był czuły i tkliwy. Zupełnie jak kiedyś, może nawet bardziej.
Więc dlaczego uwikłał się w ten romans? Z pewnością w dużej mierze przyczynił się do tego zwykły przypadek – najpierw nawiązanie zwykłej znajomości, potem jakiś sms z pewnym podtekstem, o jedno spojrzenie za dużo. Potem sprawa była już prosta. Znajomość pozbawiona codziennych problemów, utyskiwań na ciężkie życie, borykania się z jego codziennymi problemami, stała się nagle atrakcyjna, a koleżeńskie relacje wybuchły płomiennym romansem.
W każdym razie Tomek zachował się jak typowy mężczyzna – szukał tego, czego nie mógł znaleźć u Ewy, a może uciekał od tego, co mu oferowała.
Teraz z kolei Ewa przyjrzała się swemu postępowaniu przez ostatnie miesiące i lata. Dobrze wiedziała, że i w niej tkwi część tej przyczyny, dla której Tomek zwrócił się do innej kobiety. Faktycznie, ostatnimi czasy, z powodu przemęczenia pracą i studiami, często w jej słowie brakowało dla męża miłego i przyjacielskiego tonu. Czy mógł przy niej wypoczywać i cieszyć się życiem w atmosferze ciągłego gderania i utyskiwań?
Konflikty między obojgiem małżonków piętrzyły się i zazębiały. Nieraz nie było wiadomo, o co się pokłócili, tak zacietrzewieni byli w swej złości. A żadne z nich nie chciało ustąpić drugiemu.
Mężczyźni z Internetu mówili o niej: piękna i wspaniała, kobieta z poczuciem humoru, wesoła i zabawna. Jeśli umiała być taka dla obcych, to chyba tym bardziej mogła być taka dla męża. Wystarczyło tylko odrobinę się postarać, przypomnieć sobie jak to było kiedyś, na długo przed tym, zanim przypadkiem odkryła jego kłamstwo.
Wrócił z podróży wściekły jak sto diabłów. Dochodziła północ, ale Ewa jeszcze nie spała.
– Nie jesteś w humorze – zauważyła przyglądając się uważnie mężowi.
Już miał wypalić, że to nie jej interes, że nie będzie jej opowiadał o swoich sprawach, w ostatniej chwili ugryzł się w język.
– Interesy nie wypaliły – powiedział siląc się na spokojny ton.
– Coś poważnego?
– Szmat drogi na nic. Artur zawiódł i nie zgromadził gratów na czas. Podobno Niemiec sprzedał całą partię opon innemu odbiorcy. Gówniarz Artur pożałował kilkudziesięciu euro zaliczki i cała podróż na marne. – Po co jej to mówię? – pomyślał. Sylwii zawsze opowiadał takie rzeczy.
Ewa podeszła do męża i objęła go czule. Coś nowego!
– Wykąp się i połóż. Zrobię ci kolację.
Poczuł się dziwnie. Zazwyczaj po jego powrotach do domu zasypywała go gradem narzekań na sto problemów, które według niego były tak błahe, że nie warto było nimi zaprzątać sobie głowy, zwłaszcza po przejechaniu półtora tysiąca kilometrów, kiedy jedynym marzeniem człowieka jest gorąca kąpiel i wygodne łóżko, nie zaś, co kupić siostrze na imieniny, albo że dywanik w łazience jest stary i trzeba go wymienić. Pocałował ją w czubek nosa. Z zaskoczenia na nic więcej nie mógł się zdobyć.
Zrobił posłusznie, co mu kazała. Strumień wody z prysznica orzeźwił jego zmęczone ciało. Potem ze smakiem zjadł przygotowany posiłek. Zamierzał zasnąć, otuliwszy się porządnie kołdrą. Jakież było jego zdziwienie, gdy Ewa powoli zsunęła z niego okrycie.
– Nie jesteś zmęczona? – zapytał. – Przecież rano musisz wstawać do pracy. – To była jej najczęstsza wymówka. Nie mógł sobie darować tej uszczypliwości.
– Muszę – odparła – ale najpierw chcę się nacieszyć tobą. No, chyba że ty jesteś zbyt zmęczony. – Z radosnym śmiechem usiadła mu na biodrach.
Dawno jej takiej nie widział. Radosnej i szczęśliwej. Niemal natychmiast całe zmęczenie i stres po nieudanej podróży znikły zupełnie. Przetoczył się nad żoną, przygniatając jej drobną postać swoim ciałem.
– Zaraz ci pokażę, do czego jestem zdolny – mruknął jej do ucha.
Obydwoje wiedzieli, że nie wyśpią się tej nocy.
– Witaj, Hotwoman – brzmiała kolejna wiadomość w poczcie elektronicznej Ewy. Pochodziła od Roberta z Chełma, trzydziestoletniego rozwodnika, przedstawiającego się jako właściciel firmy przewozowej – gdybyś miała ochotę popisać, a być może i spotkać się z mężczyzną, który oferuje humor i powagę, milczenie i rozmowę, polecam ci swoje towarzystwo. Wyglądasz na osobę, przy której znikają zmartwienia. Mam ich pod dostatkiem po burzliwym rozwodzie, dlatego mam nadzieję, że Klub Niesamotnych Serc będzie dla mnie jakąś odskocznią od mojego smutku. Mam nadzieję znaleźć tu ukojenie, a może także i miłość. A ty wydajesz mi się osobą godną zachodu.
– Ukojenie może i znajdziesz – Ewa nie mogła się powstrzymać od sprowadzenia faceta na ziemię – ale miłość? Wątpię. Klub Niesamotnych Serc to ostatnie miejsce, gdzie należy szukać normalnych osób, z którymi można planować jakąś przyszłość.
– Nie mam dużego doświadczenia w internetowych znajomościach – odpowiedział po pół godzinie Robert. – Może zechcesz mnie czegoś nauczyć?
Tego jej tylko brakowało! Zostać nauczycielką kolejnego samca nastawionego na poznawanie kobiet pragnących jak najszybciej znaleźć się w jego łóżku.
Читать дальше