A potem przebiegła oczami po monitorze komputera, poszukując odnośnika do interesującego ją okna. Jest! Zmień lub usuń konto. Natychmiast najechała na nie kursorem myszy.
– Uwaga! – ostrzegał ją czerwony napis, gdy tylko otworzyło się okno usuwania konta. – usunięcie konta jest trwałym i nieodwracalnym procesem. Oznacza skasowanie z pamięci naszych serwerów wszelkich danych, a więc wiadomości, listy twoich ulubionych klubowiczów oraz twojego loginu. Nie podejmuj tej decyzji pochopnie i przemyśl ją raz jeszcze. Zawsze zdążysz usunąć konto na trwałe. Może nie warto tracić dotychczasowego dorobku znajomych?
– Usuń konto – z premedytacją kliknęła znów Ewa.
– Uwaga! Usunięcie konta jest trwałym i nieodwracalnym procesem – padło ponowne ostrzeżenie.
– Usuń konto! – Ewa była zdecydowana.
– Użytkownik usunięty – poinformował ją serwis Klubu.
Hotwoman przestała istnieć.
Wróciła z pracy jakaś przygaszona. Tomek od razu to zauważył. W każdej chwili spodziewał się jakiegoś ataku słownego ze strony żony. Zwykle tak robiła, naskakiwała na niego na sprawy sprzed miesięcy, drobne błahostki, o których nawet nie pamiętał. Fakt, ostatnio wszelkie jego drobne przewinienia i niedociągnięcia jako męża i ojca przyćmiło to jedno – romans z Sylwią. Ale o tym od kilku dni Ewa przestała mówić.
Ciągle miał wrażenie, że to cisza przed burzą. Niby wrócili do siebie, sypiali ze sobą, nawet rozmawiali, odnosiło się jednak wrażenie, że to wszystko jest sztuczne do bólu. Tomek po prostu nie wierzył, by wieloletnie przyzwyczajenia Ewy, jej narzekanie i utyskiwania na ciężkie życie, tak nagle zostały wyparte przez życzliwość. Co więcej, nie wierzył, by była w stanie mu wybaczyć.
– Znowu nie wyniosłeś śmieci – stwierdziła bez cienia złości. On jednak omal nie wpadł w szał. Ostatnimi siłami powstrzymał się przed wybuchem.
– Nie – powiedział spokojnie. Po prostu o tym zapomniał. Ale czy był sens jej to tłumaczyć? Zaraz wyniesie ten cholerny kosz. Albo wyjdzie z domu i wróci późnym wieczorem, jeśli Ewa zacznie swoje gderanie.
Nie zaczęła.
Zamiast tego usiadła obok niego na kanapie i położyła mu głowę na ramieniu. Wzruszyło go to, ciągle jednak spodziewał się wybuchu.
– Miałam dzisiaj ciężki dzień – westchnęła. – Istny kołowrotek w biurze.
– Tak? – bąknął.
– Wszyscy powariowali, mówię ci. Nagle każdemu zaczęło się spieszyć, musiałam przygotować masę dokumentów, wykonać wiele kserokopii projektów. Oczywiście Elizka, gdy zobaczyła, co się święci, wymyśliła sobie wizytę u jakiegoś lekarza specjalisty i dyrektor ją puścił. No i wszystko spadło na mnie.
– Ale moja kochana żona jak zwykle sobie poradziła – powiedział.
– Jak zwykle – powiedziała i roześmiała się. Poczuła, jak przygniatający ją od miesięcy ciężar przestał nagle istnieć. Tomek zawtórował jej śmiechem.
Po chwili spoważnieli obydwoje. Tomek uniósł jej twarz za podbródek i zajrzał żonie głęboko w oczy.
– Kocham cię – wyszeptał i pocałował ją w usta.
Ewa oddała pocałunek, nie odezwała się jednak na to wyznanie. Tomek wiedział, że chce go w ten sposób ukarać. Czuł się winny i to bardzo, ale jeszcze bardziej pragnął bliskości żony. Jej oddania i miłości.
– Zaraz wyniosę te śmieci – powiedział czułym głosem. – Zwyczajnie o nich zapomniałem.
– Nic się przecież nie stało – odpowiedziała uśmiechem. – Gdybyśmy mieli tylko takie problemy, życie byłoby piękne.
– Już nie będziemy mieli problemów, kochanie. Obiecuję. A jeśli będą, to będziemy je rozwiązywać razem.
– Pamiętasz, Tomku – jej wzrok patrzył daleko przed siebie – kiedyś przecież było nam dobrze. Tęskniliśmy za sobą, rozmawialiśmy o głupstwach. W którym momencie to się zmieniło? Czy jest szansa, by jeszcze mogło wrócić?
– Tylko jeśli nawzajem damy sobie tę szansę. – Objął ją mocno ramieniem. – W każdym razie ja bardzo chcę, byśmy spróbowali raz jeszcze. A… ty?
– Ja także – powiedziała szczerze.
Dla obojga było to trudne wyzwanie. Nasiąknięte wspomnieniami ostatnich miesięcy i nękane wyrzutami sumienia dwa serca musiały na nowo nauczyć się kochać. I wybaczać. Nie tylko partnerowi. Obydwoje musieli wybaczyć samym sobie.
Łatwo było usunąć konto Hotwoman z serwisu Klubu Niesamotnych serc. Gorzej było uporać się ze wspomnieniami. Najtrudniej zaś było na powrót zaufać Tomkowi.
Chociaż Ewa była świadkiem tego, jak jej mąż posłał kochankę do stu diabłów, to jednak wciąż na każdym kroku bacznie obserwowała jego zachowanie. Sprawdzała telefon komórkowy, choć sama przed sobą musiała przyznać, że Tomek byłby ostatnim idiotą, gdyby znów zostawił w komórce jakiś ślad, który mógłby naprowadzić ją na coś podejrzanego.
Zamiast jednak podejrzanych śladów, Ewa coraz częściej znajdowała dowody na to, że Tomek faktycznie robił wszystko, by wzbudzić jej zaufanie. Spędzał z nią i dziećmi dużo czasu, interesował się jej sprawami, ubierał się tak, jak lubiła, zaczął się czesać tak, jak lubiła, stał się wobec niej szarmancki i miły. Takie zachowanie męża nie pozostało bez echa także i w jej postępowaniu. Ewa zmieniła fryzurę – ufarbowała włosy na ciemniejszy kolor, sprawiła sobie nową nocną koszulkę, króciutką, z prześwitującego różowego atłasu. Tę, którą kupiła na randkę z Maćkiem, spaliła. Nie mogłaby położyć się w niej koło Tomka, nie przywołując wstydliwych wspomnień.
Przestała też narzekać na codzienność, a jeśli już mówiła o problemach w pracy czy w domu, starała się to czynić tonem pozbawionym gderliwości, by jej opowiadanie nie brzmiało jak skarga na życie, lecz jak zwierzenia czynione ukochanej osobie.
Takie postępowanie nie dało długo czekać na rezultaty. Tomek nie unikał już rozmów o wspólnych problemach. Dostrzegł nareszcie, że Ewa nie ma wyjątkowych nadprzyrodzonych sił i zdolności w pokonywaniu codziennych trudów dnia, co do niedawna tak dzielnie udawała przed całym światem. Teraz pragnął jej pomagać, chronić ją, udowadniać, że jest jej godzien.
Z czasem ich kłótnie, choć nadal nieraz się pojawiały, nie trwały już tak intensywnie. Co więcej, podczas nich Tomek nie wychodził już ostentacyjnie z domu, Ewa zaś nie płakała w poduszkę. Obydwojgu też udawało się osiągać w tych sprzeczkach obopólny kompromis. Poczuli, że jest im ze sobą naprawdę dobrze.
Niedawne wydarzenia powoli odchodziły w niepamięć. Im bardziej stawały się odleglejsze, tym małżonkowie stawali się dla siebie bardziej oddani. Ewa uczyła się na powrót kochać własnego męża. Internetowe randki to była już tylko przeszłość. Tomek zwariował na punkcie żony, odkrył, że nigdy nie przestała być dla niego piękna i atrakcyjna. Był z niej dumny, najbardziej zaś z tego, że okazała się na tyle mądra, że wybaczyła mu jego występek.
Pod koniec czerwca Tomek dowiedział się, że Ewa się z kimś spotyka.
Znowu wybrał się w podróż do Niemiec. Tym razem jednak wcale nie miał ochoty na wyjazd. Brakowało mu Ewy, jej uroczej paplaniny, ciepła jej ciała. Jak mógł zapomnieć, że jest taka kochana?
Prowadził auto szybko i pewnie, choć przyczepka doczepiona z tyłu lekko ściągała na prawo. Na szczęście przekroczyli już niemiecką granicę i pozostała im zaledwie trzecia część drogi.
Postanowił zadzwonić do żony.
– Cześć, skarbie – powiedział wesoło do słuchawki.
– Cześć – usłyszał obok siebie radosny głos, choć dzieliło ich niemal tysiąc kilometrów. – Jak podróż?
Читать дальше