Zaśmiała się gorzko.
– Trochę za późno na takie czułości – stwierdziła.
– Nigdy nie jest za późno na opamiętanie ani na wybaczenie. Wy jesteście wprost dla siebie stworzeni. I myślę, że to nareszcie dociera do jego zakutego łba. Nie wiem, w czym ci zawinił, ale sądzę, że jeśli jest w twym oskarżeniu choć ziarenko prawdy, to on teraz gorzko żałuje.
– I niech sobie żałuje. Mnie przestało interesować, co też czuje mój mąż i do kogo czuje.
– Nie mów tak! – zmartwił się Andrzej.
– Dlaczego? – uniosła się. – Dlaczego mam tak nie mówić? Co to? Jemu wolno wszystko, a mnie nawet nic powiedzieć nie można? Nie tak, drogi Andrzeju, wyobrażam sobie partnerstwo. Jeśli mój mąż ma prawo do prywatnego pozamałżeńskiego życia, to wiedz, że i ja uzurpuję sobie takie prawo.
Żachnęła się, że być może powiedziała za wiele. Przecież Andrzej był bardziej przyjacielem Tomka niż jej i pewnie trzymał jego stronę. Zdała sobie sprawę, że cała rozmowa prawdopodobnie zostanie powtórzona jej mężowi. I bardzo dobrze! – przyszło jej do głowy.
– Skoro Tomek uważa, ze wolno mu mieć przygody – ciągnęła dalej – to ja nie pozostanę mu dłużna. Odpłacę się pięknym za nadobne. Niech wie, jak to bardzo boli. Nie jestem jeszcze taka ostatnia i jeśli zechcę, polecą na mnie tabuny facetów. Tak samo dużo młodszych jak ta jego suka! Nie jest jedynym mężczyzną na świecie i pora, by zdał sobie z tego sprawę!
Andrzej nie miał wątpliwości, że Ewa jest zdolna do takiej zemsty. Piękna i powabna. Inteligentna i zdeterminowana. Złowrogi błysk w jej oczach mówił mu, że nie są to czcze słowa rzucone na wiatr.
– Uważaj, Ewo – ostrzegł ją – by zemsta, jaką szykujesz mężowi, nie dotknęła także ciebie. Pamiętaj, że późniejsze poczucie winy może cię zniszczyć.
– Zniszczyć? – Znów się roześmiała. – Czy jest coś, co może mnie dotknąć jeszcze bardziej niż kłamstwo własnego męża?
Ewa przywitała sobotni świt z szeroko otwartymi oczami. Nie mogła spać. Zbudziła się chyba ze dwie godziny temu. Leżąc w ciemności zbierała myśli z minionego tygodnia.
Nie spodziewała się, że w Internecie można tak łatwo zawrzeć znajomość z mężczyznami. Nie sądziła też, że tak szybko wciągnie się w grę czułych słów. Podobało jej się to i to bardzo.
Tomek nie mówił do niej nigdy, że chce pieścić jej ciało delikatnym muskaniem języka. Nie wdawał się w dyskusję nad jej inteligencją, nie mówił, że jest piękna i powabna. Przyzwyczaił się do tego, że była, brał ją jak swoją własność, a gdy nadarzyła mu się okazja, nie odmówił sobie płomiennego romansu. Co więcej, całą winą za to obarczył właśnie ją, Bogu ducha winną żonę.
Ale jakże przyjemnie było czytać takie czułości. Zwłaszcza, że pochodziły z zakazanego drzewa. Nowo poznani mężczyźni nie szczędzili jej miłych słów. Zupełnie nie przeszkadzały jej teksty o tym, jak pragną ją całować i pieścić. Tego właśnie potrzebowała. To właśnie była jej zdrada. Jej rewanż.
Najważniejsze było to, że już nie przeżywała tak mocno bólu, który zadał jej mąż. Ból ten był w niej nadal, tkwił gdzieś głęboko, ale nie był już taki rwący i dokuczliwy. Znalazła sobie kogoś, przed kim mogła się wygadać, wyżalić ze swej złości i cierpienia.
Po pięciu dniach spędzonych na ciągłym odpowiadaniu na maile i streszczaniu bez końca swej smutnej historii, Ewa dostrzegła coś jeszcze. Już nie zależało jej na tym, by opowiadać o swej krzywdzie. Zresztą, mężczyźni przyznawali jej rację – jej mąż był draniem, nie wartym tak wspaniałej żony. Znudziło ją to.
Teraz Ewa zapragnęła czegoś więcej. Nie tego, by litowali się nad nią, ale by zasypywali ją czułościami. Pragnęła, by mówili, że jest piękna i wspaniała, seksowna i pociągająca.
Tak jak pisał jej Darino z Radomia.
Tak jak mówił jej o tym przez telefon Maciek z Warszawy.
Sięgnęła po swój telefon. Z Maćkiem umówili się, że będą rozmawiać tylko podczas pracy. Chociaż Maciek mieszkał z żoną tylko oficjalnie, z powodu dzieci, a ich drogi już dawno się rozeszły, nie chciał przenosić zalążka ich romansu na grunt prywatny. Ewa nie miała nic przeciwko temu.
Ale Darino był wdowcem. Nie miał żony, która potem mogłaby się czepiać o sms-a od dziewczyny z Internetu.
– Myślę o tobie, Darku – wystukała na klawiaturze telefonu. – Nie wiem dlaczego akurat teraz, ani dlaczego o tobie. Ale myślę. I tęsknię. Choć naprawdę nie wiem dlaczego aż tak.
Nie czekając dłużej, by się nie rozmyślić, Ewa wysłała sms-a.
Ale to nie wystarczyło. Wstała po cichutku, by nie obudzić śpiącego w tym samym pokoju Tomka i uruchomiła komputer.
Pomysł z zapisywaniem listów na dyskietce był według niej bardzo sensowny. W pracy było zbyt gwarno i niebezpiecznie na pisanie czułych maili. Tam mogła jedynie skupić się na czymś płytkim. Potrzebowała czegoś głębszego.
I znów klawiatura zaśpiewała pod jej wprawnymi palcami.
– Drogi Darku, tak dobrze mieć w tobie kogoś bliskiego. Wspaniale, że los pozwolił nam się poznać, choć na razie jest to znajomość tylko wirtualna. Mam nadzieję, że przy odrobinie starań z obu stron moglibyśmy doprowadzić do spotkania. Bo czuję, że jesteś mi bardzo bliski i drogi. Tak jak napisałam ci w sms-ie, nie opuszczasz moich myśli. Intrygujesz mnie. To, jaki jesteś, co robisz na co dzień, co lubisz, a czego nie, staje się dla mnie nagle ważne i pierwszoplanowe.
Tak bardzo zapadłeś mi w duszę, że postanowiłam napisać do ciebie teraz – o świcie. Nie wiem, kiedy ci to prześlę, przed nami najdłuższy weekend w moim życiu, a w domu nie mam dostępu do netu, ale teraz po prostu muszę napisać to, co czuję. Myślę jednocześnie, że nie będzie to dla ciebie wielkim zaskoczeniem, a zapewne miłym prezentem. Usiądź więc wygodnie i przeczytaj…:
Jest sobotni poranek, siedzę przy kawie przed monitorem komputera ubrana tylko w satynową koszulkę, śledzę twoje fotografie i… moja lewa ręka zaczyna wędrować niżej, ku piersiom, masuję lewą sutkę, przenoszę dotyk na prawą…
Druga ręka leniwie nadąża pisać…
Mój dotyk snuje się po brzuchu w dół… To twój dotyk… Rozchylam uda… dotykam łechtaczki, jest nabrzmiała podnieceniem… Lekko ją masuję, robi mi się gorąco Rozpinasz rozporek i bierzesz w dłoń swego członka. Czujesz wzwód… Zaczynasz powolnymi ruchami przesuwać dłonią w górę i w dół… w górę i w dół… w górę i w dół…
Przeciągam ręką po wargach sromowych, jestem wilgotna… zanurzam w siebie delikatnie serdeczny palec… Twój palec. Niezwykła błogość i drżenie zarazem…
Twoja dłoń gładzi główkę członka… czuję jego aksamitną gładkość… Cały pulsujesz… Twój wskazujący palec pieści wędzidełko… To mój język…
Biorę Cię w usta. Całego, aż po jądra. Powoli i do końca…
Między udami czuję ogień, niepohamowana lawina zbliża się… Czujesz? Masuję wargi, łechtaczkę, raz za razem moje palce znikają w pochwie… Ta wilgoć… miesza się z Twoją śliną…
Zaciskasz swą dłoń na członku, mocno, bardzo mocno… w górę i w dół… Mój język wodzi po nim, w górę i w dół… Dotykam ustami główkę, czuję pod językiem kroplę Ciebie… Jest śliska, gorzka i trochę słona… Chcę więcej…
Chcę przedłużyć rozkosz, ale już nie mogę, moja dłoń jest poza moją kontrolą, pulsowanie w brzuchu i między udami jest coraz głębsze… silniejsze…
Twój członek naprężony do granic zanurza się we mnie głęboko, aż do bólu…
Читать дальше