Joanne Harris - W Tańcu

Здесь есть возможность читать онлайн «Joanne Harris - W Tańcu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

W Tańcu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «W Tańcu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Spójrz na świat oczami Joanne Harris, a życie stanie się ciekawsze. Może do buta przyklei ci się szczęśliwy los na loterię? Może znany od lat sąsiad zaskoczy cię swoim hobby? Harris przedstawiając znajomą, codzienną rzeczywistość, pokazuje równocześnie jej drugą stronę: magiczną, groteskową, paradoksalną, zachwycająco piękną i potwornie przerażającą.

W Tańcu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «W Tańcu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Dolly to niezależna, energiczna i nowoczesna panienka. Wie, czego chce, i nie boi się o to prosić, co odzwierciedlają nasze najnowsze letnie modele. Kuse topy, seksowne hasła i śmiałe kontrasty (koronka i skóra, guma i szyfon) w połączeniu ze spódniczkami z kilku rzędów falban oraz szortami składają się na obraz kuszącego urban retro.

Dolly nie boi się własnych uczuć – w tej chwili syrena, a w następnej niegrzeczna dziewczynka; strojem wyraża swoje wewnętrzne ja. Głębokie dekolty nadają nowoczesny charakter bordowej skórze lub złotej kolczudze, a srebrne kozaki żartobliwie nawiązują do estetyki science fiction. Dolly ma poczucie humoru, a jakże. Lubi oryginalne zestawienia (krótka biała sukienka z futrzanym obszyciem, do tego zielone botki z aplikacją w kształcie ust) oraz ironiczne hasła postfeministyczne (z dumą informuję, że koszulki ze sloganem mojego własnego pomysłu, PRZELEĆ MNIE, PARSZYWY SUKINSYNU, rozeszły się w ciągu jednego dnia). Na przyjęciach preferuje odważny szyk wyzwolonej królowej dyskotek, czyli ściągniętą talię, haftowany dżins i obcisłe gumowe wdzianka, bladoróżowe, czarne bądź pomarańczowe.

Oczywiście usłyszeliśmy liczne głosy krytyki. Jednakże świat mody zawsze był buntowniczy: dzisiejsza awangarda to przecież klasyka jutra. Popularność ubrań Dolly mówi sama za siebie – zeszłoroczne minisukienki z różowej gumy (wspomnę, że to jeden z moich projektów) już zyskały wartość kolekcjonerską, a pomysłowe dodatki: torebki, buty, apaszki oraz majtki z logo CandyKiss (różowe usta zaciśnięte na czerwonym lizaku), miały entuzjastyczne recenzje w prasie dla dziewcząt.

Mimo to odbieram krytykę naszego etosu jako osobistą zniewagę. „Groteskowa karykatura Doiły, maskotki Candy – Kiss (jak podaje wrześniowy „Guardian”) to prawdziwa zgroza. Plastikowa, cyniczna mała damulka w markowych ciuszkach i zdefasonowanych butach uosabia to, co najgorsze, w kondycji współczesnej młodzieży: utratę niewinności, piękna, a przede wszystkim godności”.

To boli. Naprawdę boli. Kocham moją Dolly. Kocham wszystkie dziewczęta CandyKiss i dokładam wszelkich starań, aby za pomocą moich projektów mogły wyrazić siebie. Świat dorosłych zawsze pogardza gustami młodszego pokolenia; czuje się zagrożony, seksualnie i emocjonalnie. Napastliwe docinki pod adresem mojej biednej Dolly i jej sióstr uświadamiają skalę zjawiska. Jasne, ich zdaniem jest za młoda. Na widok jej niezwykłych ubrań oburzony głos dorosłości krzyczy: „Masz natychmiast się przebrać!”. Głos zawiści, powracający z pokolenia na pokolenie.

Jednak CandyKiss słucha klientki, a nie jej rodziców. Znamy jej frustracje, potrzebę buntu. Dlatego właśnie linia Letnie Skandale (moje dziecko, z którego jestem szczególnie dumna) zrewolucjonizuje rynek odzieżowy na całym świecie. Stringi z naszym logo, w kolorze limy lub fuksji, koszulki z nowym sloganem SEKSOWNA, ALE NIEŚMIAŁA, odlotowe kozaczki oraz sprytne kombinezony z klasycznym deseniem CandyKiss będą wiodącymi wyrobami w kolekcji, która nareszcie zapewni mi miejsce w pierwszej lidze. Bowiem Dolly (bez względu na moje przywiązanie do niej) to dopiero początek. Działy jej sióstr (Lolly i Lo) podlegają znacznie łagodniejszym restrykcjom co do modeli i rozmiarów, jeśli więc awansuję do Lolly – albo nawet Lo – dopiero tam rozwinę skrzydła. Dolly to świetna zabawa i prawdziwe wyzwanie, lecz uważam, że ktoś z moim talentem marnuje się w dziale odzieży niemowlęcej. Wpuśćcie mnie do działu dla dziesięciolatek, a wtedy pokażę, na co mnie stać.

Mała syrenka

Pomysł na to opowiadanie przyszedł mi podczas ćwiczeń w sałi gimnastycznej. Znam przyjemniejsze miejsca.

Każdy wtorek jest w ośrodku rekreacji Dniem Dziwoląga. Podejrzewam, że dyrekcja woli nie drażnić stałych klientów: ludzie przychodzą tu, żeby ćwiczyć i oglądać atrakcyjne ciała, a nie patrzeć na tabun kalek, mongołów i brzydali, taplających się w basenie. Dlatego wyznaczono nam specjalny dzień, nasz osobisty dzień odnowy biologicznej, kiedy (w godzinach między jedenastą a drugą po południu) możemy się zataczać i ślinić do woli, nie zakłócając spokoju sprawnym bywalcom ośrodka.

Nie myślcie, że przemawia przeze mnie gorycz. Do diabła, sam też wolałbym na siebie nie patrzeć. Rozdęta klatka piersiowa, małe dyndające nóżki i blizny wprost nie do opisania, a wszystko to dzięki uprzejmości ciężarówki dostawczej na obrzeżach Manchesteru. Kierowca z uchem przylepionym do telefonu komórkowego i moje kawasaki z silnikiem suszarki, od którego musieli mnie odrywać szczypcami. Możecie to sobie wyobrazić. I tak pozostawiłem tam część siebie – a dokładnie dwie części, ale nie będę wchodzić w szczegóły, żeby nie urazić pań. Powiem tylko, że owego dnia stałem się istnym cudakiem, choć nadal mogę pływać, poruszając ramionami, co przerasta możliwości niektórych członków naszej wtorkowej gromadki, dziękuję bardzo.

O tak, we wtorki zwieramy szyki. Rozchwiana armia monstrów kurczowo uczepionych życia. Mam swój wózek i stażystkę, która go popycha. Większość pozostałych również przychodzi z opiekunami, czasem z krewnymi (ci są najgorsi: szczerze się troszczą; to boli), przeważnie jednak z fachowcami o szerokich, profesjonalnych uśmiechach i bolących plecach, doświadczonymi w obsłudze wózków. To dobrzy ludzie, choć widzę, jak na nas patrzą – w przeciwieństwie do co poniektórych pokurczów jestem zupełnie composmentis [Composmentis (łac.) – w pełni władz umysłowych. (Przyp. tłum.)] tudzież kompost mentis, jak mawiał mój wiekowy dziadek. Nie wiem, czy to skaza czy błogosławieństwo. Ten na Górze ma ciekawy sposób rozdzielania swoich łask. Osobiście wolałbym, żeby dał sobie spokój.

Ironia losu, nieprawdaż? Dawniej lubiłem dziewczęta, które zresztą gorliwie zabiegały o moją uwagę, i choć raczej stroniłem od siłowni, obecnie wiele bym dał, by wylądować wśród spoconych ciał, które powabnie prężyły się i rozciągały przy przeszklonej ścianie z widokiem na basen. A tak pozostaje mi tylko widok innych połamańców, choć dysponuję za to osobistym miejscem do parkowania i osobnym wejściem (od tyłu) dla ich oraz własnej wygody.

Poznałem bliżej paru z nich. To nieuniknione, jeśli ludzie przychodzą tu co tydzień i przesiadują razem w brodziku do hydroterapii albo w basenie. Poznajesz ich z widzenia, choć niewielu podaje swoje imiona; dowiadujesz się, z którymi nie pływać (wierzcie mi, żółta smużka w wodzie mówi sama za siebie), z którymi możesz porozmawiać, a którzy siedzą tylko na krawędzi basenu i płaczą.

Niektórzy są bez nóg, podobnie jak ja: ofiary wypadków, wybryki natury, osoby po amputacji. Ci ostatni mają szczęście, czasami dostają protezy do chodzenia; większość przyzwoicie radzi sobie w pływaniu. Jeden gość ma aż trzy nogi, wszystkie pozbawione kości i szczątkowe, które zwisają mu z miednicy jak makabryczna spódnica. Nazywam go Mątwa: kiedy płynie, nogi telepią się za nim, podrygując na wodzie. Co za widok.

Przychodzą też pensjonariusze domu starców Meadowbank. Trafili tu w wyniku chybionej decyzji jakiegoś biuro – kretyna, który uznał, że terapia wodna wyjdzie im na dobre. Garbate starsze panie o gąbczastych ciałach ukrytych pod workowatymi kostiumami, starsi panowie o przekrwionych, kaprawych oczach, z włosami sterczącymi z nosa. Większość to przypadki Alzheimera; niektórzy płaczą, kiedy się ich opuszcza do wody, inni korzystają z okazji, żeby uszczypnąć pielęgniarkę (oto przykład żądzy prawdziwej kompost mentis) albo burczą obraźliwe uwagi pod adresem niepełnosprawnych. Nie przepadam za nimi. Nie odzywają się do mnie, sprawiając wrażenie eksponatów z galerii Damiana Hirsta – beznadziejne, smętne ochłapy szarego mięsa zatopionego w formalinie.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «W Tańcu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «W Tańcu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Joanne Harris - Blackberry Wine
Joanne Harris
Joanne Harris - Runas
Joanne Harris
Joanne Harris - Zapatos de caramelo
Joanne Harris
Joanne Harris - Chocolat
Joanne Harris
Joanne Harris - Jeżynowe Wino
Joanne Harris
Joanne Harris - Czekolada
Joanne Harris
Joanne Harris - Runemarks
Joanne Harris
Joanne Harris - Holy Fools
Joanne Harris
Joanne Harris - Sleep, Pale Sister
Joanne Harris
Joanne Sefton - Joanne Sefton Book 2
Joanne Sefton
Отзывы о книге «W Tańcu»

Обсуждение, отзывы о книге «W Tańcu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x