Katarzyna Leżeńska - Z całego serca

Здесь есть возможность читать онлайн «Katarzyna Leżeńska - Z całego serca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Z całego serca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Z całego serca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

To był maj, Warszawa, niedziela. Małgośka zbierała siły, by przetrwać rodzinną uroczystość i przełknąć kolejne kłamstwa męża. Alicja, bogata wdowa z Saskiej Kępy, umawiała się na mecz tenisa. Paweł, wzięty kardiolog, wprowadzał się do wynajętego mieszkania, a jego brat, Marcin, miał regularnego kaca. Ola schodziła właśnie z nocnego dyżuru. Na Okęciu lądował Aleksander Kranach, który… Co łączy tych ludzi? Niewiele, poza tym, że wszyscy z całego serca marzą o odmianie dotychczasowego życia. Kilka niedzielnych zdarzeń rozpoczyna serię zupełnie nieoczekiwanych, a jakże utęsknionych zmian…

Z całego serca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Z całego serca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Myślałby kto, że przez szesnaście lat żył myślą o pięknej Alicji. Przecież to nieprawda. Przez jego życie przewinęło się wiele kobiet. Stara uraza powróciła z wiadomością o śmierci ojca. Nagłej. Tak mu się wydawało. Tak powiedział jeden z jego brydżowych partnerów. Ale dwaj inni, w tym osobisty lekarz, powiedzieli mu coś innego. Jak długo jeszcze będzie dreptał w miejscu i upierał się, że odkryje całą prawdę, starannie ignorując fakty?

– Aleksander, jesteś tu? – pyta zaniepokojona Ola.

– Wróciłem – odpowiada Aleksander, biorąc ją za rękę.

– To dobrze, bo zaraz lunie.

Paweł wraca z pracy dużo później niż zwykle. Czwartki to popołudnie w poradni na Ochocie, gdzie szefem jest jego kolega z roku. Jeszcze trochę pogadali. Tamten zmienia samochody jak rękawiczki, a Paweł cały czas nie jest pewien, czy dobrze robi, czekając tyle czasu na nowy model toyoty.

Sprzedawca przysiągł na wszystkie świętości, że w drugiej połowie czerwca to już na bank. Tymczasem Paweł zdążył parokrotnie przećwiczyć podróż na Ochotę, a nawet na Grenadierów najbardziej okrężnymi trasami. Za każdym razem wsiadał do autobusu przekonany, że jedzie w dobrym kierunku, by po paru przystankach, klnąc, wysiadać i zamawiać taksówkę. Jakoś nigdy nie przyszło mu do głowy, aby kogoś zapytać lub choćby przestudiować trasę autobusu na tablicy przy przystanku. Wszystko przez ten pośpiech, nie, wszystko dlatego, że prawdziwy mężczyzna nie wypytuje o drogę, tylko dodaje gazu i rusza.

Z dwojga złego wolał już tramwaje. Były bardziej przewidywalnym środkiem transportu miejskiego. Do dzisiaj. Bo dzisiaj zaliczył dwie awarie trakcji tramwajowej i przymusowy spacer mostem Poniatowskiego.

Z daleka dostrzega kartkę w drzwiach wejściowych: „Pies się chyba odnalazł. Kwiaciarnia przy Zwycięzców. Alicja". Paweł zawraca natychmiast. Jest już po siódmej. Pewnie zamknięte. Dobiega. Cholera, kwiaciarnia już nieczynna.

Paweł dobija się do drzwi. Nie widać, czy jest ktoś w środku, wszystko przysłaniają kwiaty. Do drzwi podchodzi dziewczyna, śmiesznie rozpłaszczając nos na szybie. To Basia. Coś mówi, ale deszcz zagłusza wszelkie odgłosy. Pokazuje na drugie, służbowe wejście z boku. Paweł przesuwa się. Drzwi się otwierają, wyskakuje szalejący z radości Flesz. Skacze, wywija, skamle, tańczy, kręci się jak oszalały, tak jakby to Paweł był jego panem. Przeprasza i prosi psim wzrokiem o wybaczenie, jest cudownie malutki w swoich skłonach i ukłonach.

Basia przygląda się z wnętrza kwiaciarni szalejącemu z radości psu i mężczyźnie ubłoconemu już niemal od stóp do głów. Bardzo przystojnemu mężczyźnie.

– Może pan wejdzie na chwilę na jakąś kawę czy herbatę – wychodzi przed drzwi i krzyczy w deszcz, bo nadal leje jak z cebra.

– Obawiam się, że zdemolujemy pani kwiaciarnię – odkrzykuje Paweł. – Umówimy się na kawę razem z jego panem. Jutro wraca do Warszawy, a o niczym nie wie.

Paweł i Flesz są już kompletnie przemoczeni. No tak, i jeszcze to chore ucho Flesza, nieleczone z powodu ucieczki pacjenta. Basia w progu, też już zmarznięta, przestępuje z nogi na nogę. Nie wie, jak ma powiedzieć, że na jutro już się umówiła. Śmieszne, też z kimś, kto jutro wraca do Warszawy. Niby skąd ma wiedzieć, że przemoczony przystojniak jest bratem klienta, który zrobił na niej takie wrażenie.

– Dzisiaj już uciekamy, mam nadzieję, że nam pani wybaczy. Zajrzę tu jutro z rana i wszystko pani zrekompensuję – mówi Paweł, nie patrząc na Basię. Nie widzi, że dziewczyna czerwieni się mimo zimna, zaskoczona, a może nawet urażona dwuznacznością obietnicy. – No chodź, malutki, chodź – szepcze psu do ucha i szarmancko kłania się dziewczynie.

Flesz nie ma smyczy, tylko przywiązany do obroży sznurek. Na deszczu ciągnąć, pardon, prowadzić kaukaza na sznurku jest dość trudno, ale widać nawet niezmordowany wędrowiec i poszukiwacz przygód zatęskni czasem za domem, bo Flesz drepcze przy Pawle jak stara szkapina.

Przez następne dwie godziny pan doktor suszy suszarką i próbuje rozczesać skołtunioną sierść. Szkoda fatygi, szczotka wbija się w kudły i tak zostaje. Po coś polazł do kwiaciarni, Flesz, nie mogłeś do fryzjera? No tak, kleszcz, miejmy nadzieję, piesku, że byłeś szczepiony. Zaraz, a gdzie twoja obroża przeciw pchłom? Naprawdę, stary, poszedłeś w psie tango.

W przerwach pomiędzy zabiegami pielęgnacyjnymi Paweł dzwoni do Alicji. Odpowiada mu automatyczna sekretarka. Drażni go jej zniekształcony, dziwnie modulowany głos. Przedrzeźnia go dyszkantem, ku wyraźnej uciesze Flesza. Oczywiście nie zostawia jej żadnej wiadomości. Nie wiadomo, co Alicja myśli teraz o nim po wczorajszym zderzeniu czołowym z Kingą. Ostatecznie, była żona też świadczy o człowieku.

W końcu Flesz usypia jak nieżywy. Tyle przeżyć na jedno biedne serduszko kaukaza. Paweł cicho, żeby go nie obudzić, podchodzi do okna. Patrzy w okna Alicji. Nie ma ochoty dzwonić do matki, już za późno. Nie ma ochoty przeglądać tak zwanej literatury fachowej ani nawet oglądać Eurosportu. Nie ma ochoty prać ani prasować koszul. Ma ochotę poczekać na Alicję. Co najwyżej włączy ukochanych Pink Floydów, najlepiej od razu „High Hopes".

Alicja wraca do domu. Jest zmęczona. Jedzie wolno. Trasa Siekierkowska zupełnie pusta, skręca na Wał Miedzeszyński. Dawny basen Kory straszy jak widmo. Kiedyś stał tuż obok zardzewiały wrak statku, bezdomne pary przychodziły się tu całować. Raz przywiózł ją na kapitański mostek pewien absztyfikant, no właśnie, ale jak on miał na imię? Nie pamięta.

Dochodzi jedenasta. Spędziła upojny wieczór w towarzystwie pani Danusi, księgowej. Ciekawe, czy Paweł odebrał psa i czy jej szukał? Nie podała mu numeru komórki, w końcu za krótko się znają. A zresztą, czy tak często teraz wychodzi z domu? To raczej innym się tak wydaje. Trochę z przyzwyczajenia, ale bardziej z powodu wyobrażeń o życiu bogatej wdowy. Tak naprawdę… gdyby nie Wiktor, a teraz Małgorzata, byłaby sama jak palec. Rodzina męża odwróciła się od niej, a może tylko skończyła z pozorami. Wszelkie próby rozmowy kończą się mniej lub bardziej zawoalowanymi pretensjami lub aluzjami do tajemniczego testamentu Aleksandra, który oczywiście zjadła, popijając jego krwią. Córka jest tak daleko. Europa niby wspólna, ale odległość taka sama. Zresztą, od kiedy Monika uległa naciskom francuskiego męża i została „zawodową panią domu", coraz trudniej im rozmawiać o czymś innym niż o dzieciach i dietach.

Mija Afrykańską, skręca w Zwycięzców. Piękny wieczór. Po deszczu. Właściwie noc. Na jezdni lśnią kałuże. Bajecznie oświetlone mosty nad Wisłą wiszą jak świąteczne girlandy. Kiedy ostatnio była na spacerze? Kiedy z bijącym sercem trzymała mężczyznę za rękę? O wszystkim zaczyna myśleć w czasie przeszłym.

Alicja poprawia się w fotelu, zmienia pas i dodaje gazu.

Kranach wrócił, a ona nawet się z nim jeszcze nie spotkała. Szkoda, że nie umiała go przekonać, by przebaczył ojcu. Pal sześć jej winy, te prawdziwe i te urojone. Szkoda, że nie umiała namówić męża, żeby pogodził się z synem i nie prowadził z nim tych pseudoszczerych rozmów: „Nie, nic się nie dzieje. Mam kłopoty z sercem", po kolejnej chemii. Szkoda. To wielka przegrana ojca i syna. To również jej przegrana.

Otwiera bramę pilotem i wolno wjeżdża do garażu. Wyjmuje z bagażnika dwie podwójne zgrzewki wody mineralnej i powoli ciągnie je na górę. W połowie schodów rezygnuje ze sportów wyczynowych i do kuchni dociera z jedną. Butelką.

Paweł widzi samochód Alicji podjeżdżający pod dom. Odchodzi od okna, uznając wyczekiwanie na nią za firanką za zupełną głupotę. Całkiem słusznie. Wyjmuje piwo z lodówki, ale jakoś mu nie smakuje. Zadzwonić czy nie? Na szczęście Flesz budzi się i przypomina cichym skomleniem, że nawet zmęczone psy siusiają.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Z całego serca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Z całego serca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
Katarzyna Leżeńska - Kamień W Sercu
Katarzyna Leżeńska
libcat.ru: книга без обложки
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Ja wam pokażę!
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Podanie O Miłość
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Serce na temblaku
Katarzyna Grochola
Redik Kuluev - Ego. What is ego
Redik Kuluev
Отзывы о книге «Z całego serca»

Обсуждение, отзывы о книге «Z całego serca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.