Margit Sandemo - Dom Upiorów

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Dom Upiorów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dom Upiorów: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dom Upiorów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Elisabet Paladin była osobą zdecydowaną i nie ulegała ciągłym opowieściom matki o znakomitych rodzinach ani jej marzeniom o bogatym mężu dla córki. Bo tak naprawdę to żaden mężczyzna nie zdołał wzbudzić zainteresowania dziewczyny – dopóki nie spotkała Vemunda Tarka. Kiedy jednak Vemund przyszedł rozmawiać z jej rodzicami o małżeństwie, to nie dla siebie prosił o rękę Elisabet lecz dla swego młodszego brata.

Dom Upiorów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dom Upiorów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Dobrze, wobec tego zawrócimy, wystarczy na dzisiaj. I musimy widzieć dom. Była pani bardzo dzielna, panno Karin.

Karin przystanęła i chusteczką wycierała oczy.

– Ale tu jest naprawdę ładnie – stwierdziła zaskoczona. – No, nie tak ładnie jak w domu mojego dzieciństwa w Bode i właściwie to nie wiem, dlaczego tutaj mam czekać na Bubiego, a nie tam, ale z pewnością Vemund wie. W każdym razie tutaj jest o wiele lepiej niż w tym okropnym majątku, w którym przez jakiś czas mieszkałam. Wiesz, tam zamykali drzwi i musiałam być w jednym pokoju z mnóstwem krzyczących ludzi, a zamiast pościeli były tylko śmierdzące sienniki. To zupełnie niepojęte, jak można mieszkać w takim dworze, chodzi mi o to, co to za właściciel, który pozwala, by jego dom przemienił się w taki barłóg. To był naprawdę straszny okres, płakałam po całych dniach, a jednocześnie byłam rada, że Bubi nie widzi mojego upadku, on by się okropnie gniewał na właściciela. Vemund też się gniewał, on tam przyjechał przypadkowo i natychmiast spostrzegł, że ja nie jestem przyzwyczajona do takiego traktowania, i zaraz mnie stamtąd zabrał. Bogu dzięki, że moja rodzina o niczym nie wie!

– To pani nie znała przedtem pana Vemunda?

– Nie, zupełnie nie, ale on kiedyś powiedział, że ja jestem lepsza niż ci wstrętni ludzie, których tamci wpuścili do mojego pokoju. Vemund zachowywał się wobec mnie bardzo przyjaźnie, ale powinien się tak zachowywać, bo ja jestem przecież z bardzo dobrej rodziny, a on wygląda na dosyć nieokrzesanego, jeśli mam być szczera. Ale… mimo wszystko, bardzo uprzejmy.

– Długo pani mieszkała w tym okropnym dworze, panno Karin?

– Nie, jakieś kilka tygodni albo coś koło tego, ale to wystarczy!

Tylko parę tygodni? Elisabet pozwoliła sobie wątpić. Wyglądało na to, że Karin zupełnie straciła rachubę czasu, więc na pewno nie chodziło tu o tygodnie. Już raczej o miesiące. A może o lata? Lata spędzone w domu dla psychicznie chorych…

Spotkały jakiegoś młodego mężczyznę; sądząc po ubraniu, musiał to być rzemieślnik. Panna Karin natychmiast się wyprostowała, ale spuściła oczy z nieśmiałym uśmiechem.

– Nie należy zachęcać takich plebejuszy – szepnęła do Elisabet. – Ale czy zauważyłaś, jak mi się przyglądał?

Nic dziwnego, pomyślała Elisabet zgnębiona. Niecodziennie człowiek spotyka na ulicy żywego ducha!

Jakim sposobem zdoła kiedykolwiek uczynić znowu człowieka z tego rozsypującego się wraka?

I czy to właściwie ma jakiś sens?

Owszem, ma! Każdy człowiek posiada swoją wartość. A ten drobny pajączek, jakim stała się Karin, wycierpiał znacznie więcej niż inni. Zasługiwała na trochę lepszą przyszłość.

Jeśli w ogóle istniała jakaś przyszłość. A jeśli Elisabet otworzy jedynie przed nią czarną otchłań?

– Och, zobacz – szepnęła Karin. – Czy to nie lipa, tam przed nami? Tak bym chciała jej dotknąć. Tak dawno temu… Nie, wydaje mi się, że to było dawna temu, ale to przecież było wczoraj. Mogę?

Elisabet zdawała sobie sprawę, Ze Karin o własnych siłach już do drzewa nie dojdzie, zwłaszcza że rosło po drugiej stronie ulicy. Poprosiła więc chorą, by zaczekała, a sama pobiegła i przyniosła jej gałązkę z kilkoma liśćmi.

Karin gładziła chropowatą zieleń, a w jej oczach pojawił się wyraz bezgranicznego smutku, jakby na moment błysnęło jakieś delikatne wspomnienie, ale natychmiast zgasła. Przez ten moment Elisabet przeraziła się, że Karin uświadomi sobie swoją sytuację, zrozumie, co straciła, te lata, które przepłynęły obok bez śladu.

Ale gdy Karin znowu na nią popatrzyła, jej spojrzenie było tak samo puste jak zwykle.

Elisabet poczuła ucisk w gardle. Odruchowo wyciągnęła rękę i pogładziła przywiędły policzek.

– Jaka pani jest śliczna, panno Karin. Naprawdę z pani piękny i dobry człowiek!

To się mogło skończyć źle. Pokojówka czy nawet dama do towarzystwa nie pozwala sobie na coś takiego. Ale panna Karin była złakniona życzliwości. Chwyciła rękę Elisabet i przytrzymała.

– Nie możesz mnie opuścić, Elisabet – powiedziała drżącymi wargami. – Nie wiem, co to jest, ale bardzo się czegoś boję! Zdaje mi się, jakby mnie otaczały cienie, jakby czaiły się we wszystkich kątach. Najbardziej przerażające upiory kryją się w ciemnościach.

– Proszę się nie bać, panno Karin – powiedziała Elisabet głęboko wzruszona. – Ja im nie pozwolę się do pani zbliżyć. Pan Vemund i ja zatroszczymy się, żeby żadne upiory nie miały do pani przystępu.

Mogła sobie tak mówić, bo akurat wtedy nie wiedziała jeszcze, jaką walkę z upiorami wszyscy troje: Karin, Vemund i ona sama, będą musieli stoczyć.

ROZDZIAŁ VI

W biurze przedsiębiorstwa w Christianii Vemund Tark odbywał poważną rozmowę ze swoim młodszym bratem. Biuro było bardzo eleganckie, z meblami obitymi skórą i pięknymi dekoracjami na ścianach. Vemund zawsze czuł się w nim źle. Tęsknił do lasów, ale jego wytworny brat pasował jak ulał do wspaniałego wnętrza.

Teraz Braciszek przyglądał się Vemundowi z niedowierzaniem.

– Ależ ja nie jestem jeszcze dojrzały do małżeństwa.

Vemund wydął wargi.

– Masz dwadzieścia trzy lata. Powinieneś być dorosły.

– A ty sam? Ty masz dwadzieścia pięć lat.

– Mną się nie zajmuj. Teraz mówimy o tobie.

– Ale ja chciałbym sam wybrać sobie żonę.

– Nie wygląda na to, żebyś się z tym bardzo spieszył. Masz coś przeciwko Elisabet Paladin z Ludzi Lodu?

– Nie, niech Bóg broni! Jest ładna i pełna wdzięku, tylko zachowuje się trochę nieodpowiednio. Ale przecież spotkałem ją tylko raz. Daj mi trochę czasu, Vernundzie!

– Nie ma czasu do stracenia.

Braciszek zastanawiał się.

– Elistrand, powiadasz? Czy to duża posiadłość?

– Nie taka duża jak Lekenes, ale pięknie położona i dobrze utrzymana.

– I są szanse, że kiedyś mógłbym objąć samo Grastensholm? I jeszcze jeden dwór, jak mówiłeś, że się nazywa?

– Lipowa Aleja. To nieduży dwór, ale dobry.

– Połączyłbym wszystkie razem… Tylko szkoda tych wszystkich panien i młodych kobiet, którym będę musiał odmówić! A może nie będę musiał. To przecież nic zdrożnego, że mężczyzna robi sobie małe eskapady także po ślubie, prawda?

– Przestrzegałbym cię przed czymś takim, jeżeli zamierzasz się ożenić z Elisabet Paladin – powiedział Vemund dziwnie oschle, jakby go w piersiach coś bolało.

– Ale co na to mama i ojciec?

– Chłopcze, na Boga, ile ty właściwie masz lat? Oczywiście, twoja matka będzie protestować, ona uważa, że ciebie powinno się nadal chronić przed całym złem świata, a już zwłaszcza przed drapieżnymi kobietami, które chciałyby ukraść jej biednego, małego baranka. Czy ty nie rozumiesz, że musisz się od niej uwolnić, dopóki jeszcze jesteś w stanie to zrobić? Pewnego dnia będzie za późno. A wtedy już na zawsze zostaniesz omotany jak pajęczyną mamusiną troskliwością i czułością.

– Czy to dlatego ty sam zerwałeś z domem? – zapytał Braciszek z ponurym spojrzeniem.

– Nie, nie dlatego. Ja miałem inne powody – odparł Vemund niecierpliwie.

– Ty nigdy nie rozumiałeś mamy – powiedział Braciszek, zraniony w imieniu swojej ubóstwianej rodzicielki. – Czy możesz wyobrazić sobie coś bardziej doskonałego niż ona? I oczekujesz, że ja z podziękowaniem wezmę tę dziką Elisabet Paladin? Ale zresztą – mówił dalej w zamyśleniu Braciszek, spoglądając przed siebie rozmarzonym wzrokiem. – Coś mi mówi, że ona może się bardzo łatwo zapalać w łóżku. To byłoby dosyć zabawne, móc poskromić taką dziką kotkę…

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dom Upiorów»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dom Upiorów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Dom W Eldafjord
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Dom Hańby
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Dom Upiorów»

Обсуждение, отзывы о книге «Dom Upiorów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x