Zdarza sie, ze meskie cechy charakteru u podrywaczy sa slabiej wyrazone, poniewaz w swym rozwoju emocjonalnym pozostaja oni nadal dziecmi i probuja uzyskac rekompensate poczucia mniejszej wartosci przez podkreslanie swej meskosci wylacznie w dziedzinie pici. Takim przypadkiem jest Don Juan, ktory dowodni stale swojej meskiej tezyzny w dziedzinie seksualnej, poniewaz nie byl pewny swej meskosci w sensie charakterologicznym (wedlug E. Fromma).
Zdarzaja sie w tym wieku i inne sytuacje, gdy np. miody chlopiec szesnasto-, osiemnastoletni zetknie sie z partnerka dojrzala. Z pewnych wzgledow pierwsze doswiadczenia seksualne chlopca w takim ukladzie bywaja korzystne. Nie moze skrzywdzic swojej partnerki, poniewaz jest rozumniejsza od niego, a i przed niepozadana ciaza potrafi sie juz kobieta dojrzala zabezpieczyc. Wyrobiona zas seksualnie partnerka uczy swojego mlodego przyjaciela, jak nalezy piescic kobiete, aby mogla przezywac sprawy seksualne w pelni. W ramach takiego kontaktu uczy sie on pocalunkow, pieszczot i wszelkiego rodzaju form milosci fizycznej, co pozwala mu zrozumiec, jak bogata i skomplikowana jest wrazliwosc kobiecego ciala i nie sadze, aby w przyszlych kontaktach z rowiesnicami uwazal — ze nastepnym dowodem milosci po pocalunku… jest stosunek.
Przygoda milosna z kobieta dojrzala jest dla chlopca jak gdyby pojsciem na skroty, omija on dlugie i pracowite uczenie sie milosci fizycznej wspolnie z rowiesnica. Uklad taki ma jednak jedna zasadnicza wade, nauka seksu bowiem nie idzie tu w parze z rozwojem uczuciowosci, jest izolowana i zubozajaca psychicznie. W milosci rownolatkow obydwoje daja z siebi wszystko i traktuja sie na serio, a kobieta dojrzala sila rzecz> traktuje swego mlodego kochanka troche jak dziecko — poblazliwie, nigdy jak rownego sobie czlowieka.
Istnieje opowiesc grecka Dafnis i Chloe, napisana przez Longosa w II wieku.
Opowiada ona przygody i historie milosci mlodej pary niedoswiadczonych pasterzy — Dafnisa i
Chloe. W opowiesci tej nieposlednia role odegrala dojrzala sasiadka.
„Dafnisie! — zawolala sasiadka. — Dzis w nocy dowiedzialam sie od Nimf, ze kochasz
Chloe. We snie opowiadaly mi Nimfy o twoich lzach wczorajszych. I kazaly mi przyjsc ci z pomoca i nauczyc spraw milosci. Nie sa to ani pocalunki, ani usciski, ani nawet to, co robia barany lub kozly. O nie! te nasze skoczki sa znacznie bardziej slodkie. Trwaja dluzej i daja wiecej rozkoszy.
Jesli chcesz uwolnic sie od zgryzot i znalezc rozkosz, ktorej szukasz nadaremnie, tedy, luby, zostan moim uczniem. Z milosci dla Nimf chetnie wszystkiego naucze" Longos: Dofnis i Chloe, Warsxawa
1962, s. 94.
Zwiazek dojrzalej kobiety i mlodego chlopca, pomimo podobnie wysokiego napiecia seksualnego u obojga, jest nietrwaly i zwykle umiera smiercia naturalna z chwila zaspokojenia glodu seksualnego przez chlopca. Od poczatku skazany jest na chwilowosc, poniewaz w miare dorastania chlopiec szuka partnerki o wspolnych zainteresowaniach i podobnym stylu zycia.
Bywaja rowniez i niebezpieczne, a czasem zbrodnicze formy rozladowywania nadmiernego napiecia seksualnego. Mysle tu o zbiorowych napadach nastolatkow na dziewczeta i kobiety dorosle w celu obejrzenia ich, a nawet zgwalcenia. Motorem tych poczynan jest miedzy innymi bardzo wysokie napiecie seksualne, a hamulce psychiczne u chlopcow ze srodowisk malo kulturalnych nie dzialaja prawidlowo.
Ogladajac sprawozdania filmowe dotyczace zbiorowych gwaltow zastanawialam sie, czy w wielu wypadkach „ofiary" gwaltu indywidualnego lub zbiorowego nie sa tak samo winne zaistnialej sytuacji jak gwalciciele, a w ostatecznym efekcie tylko bardziej pokrzywdzone? Moze nawet slowo
„winna" w stosunku do dziewczyny nie jest sluszne, raczej nalezy sie ono rodzicom i wychowawcom.
Za czasow naszych mam i babek bylo nie do pomyslenia, zeby mloda dziewczyna udawala sie z przygodnie poznanym mezczyzna na spacer, do lokalu czy w miejsca odludne. Oslawione
„przyzwoitki" tamtych czasow, wysylane przez rodzicow dla towarzystwa corki spotykajacej sie z mlodym czlowiekiem, mialy zapobiec nieoczekiwanym agresjom fizycznym ze strony mezczyzny.
Dzis smiejemy sie z tego. Dziewczeta chodza z malo znanymi chlopcami na wycieczki, pozwalaja sie podrywac na ulicy nie znanym mezczyznom, zgadzaja sie na pojscie z nimi do obcego mieszkania czy do lasu. Wydaje im sie, ze sa to objawy postepu i nowoczesnosci, a nie karygodnej lekkomyslnosci. Rodzice, niestety, rowniez nie zdaja sobie czesto sprawy z niebezpieczenstwa takiego postepowania i nie uprzedzaja dziewczat o grozacych im konsekwencjach.
Chlopak nie ma wplywu na wysokosc swojego napiecia seksualnego, ale dziewczyna powinna wiedziec, ze kazda sytuacja z wyzej wymienionych staje sie dla niego jawna propozycja do
„gwaltu", i jezeli nie chce byc zgwalcona, nie powinna dawac po temu okazji.
Niestety, gdy analizuje sie dokladnie sprawozdania sadowe i prasowe na ten temat, w przewazajacej wiekszosci wypadkow stwierdzamy zgode dziewczyny na pojscie do mieszkania, do lasu czy w odludne miejsca z przed chwila poznanym chlopcem.
Sadze., ze szeroka popularyzacja wiedzy o procesach fizjologicznych zachodzacych w wieku mlodzienczym w organizmie chlopcow i dziewczat powinna dac w efekcie ostrozniejsze korzystanie przez dziewczeta z wywalczonej z trudem rownosci wobec chlopcow.
W dziedzinie seksu postep i zrownanie praw dziewczat i chlopcow wyprzedzily znacznie wiedze o niewzruszonych prawach rzadzacych przemianami fizycznymi i psychicznymi w organizmie mlodziezy i pozostawily dziewczeta w jakims sensie bezbronne, narazone na agresje seksualna. Chlopcow natomiast poniesionych napieciami seksualnymi, bardzo gwaltownymi w tym wieku, zwykla lekkomyslnosc dziewczat naraza na kompromitacje, kary sadowe i niejednokrotnie wykolejenie sie, z drogi prawidlowego rozwoju juz w latach mlodzienczych.
Oczywiscie rozwazania moje nie dotycza mlodocianych bandytow, napadajacych podstepem i sila kobiety zupelnie przypadkowe. Chodzi mi tylko o smutne konsekwencje, wynikajace z nieprzezornosci dziewczat oraz nadmiernej agresywnosci seksualnej chlopcow.
Dziewczyna w okresie dojrzewania i rozwoju miedzy trzynastym i siedemnastym rokiem zycia w przejawach swej uczuciowosci jest juz w pelni kobieta. Jej kobieca struktura psychiczna dominuje przez cale zycie nad fizyczna strona przezyc. Juz w wieku szkolnym nianczy lalki, kotki, pieski i matkuje calemu swiatu. Z chwila gdy w orbicie jej zainteresowan uczuciowych znajdzie sie chlopiec, pojawia sie pragnienie zagarniecia go dla siebie na stale. Podswiadomy instynkt macierzynski z tendencja do stworzenia wlasnego gniazda widac w czulych nazwach nadawanych czesto chlopcu: „moj chlopak", „mezus",tatus" itp., zdradzajacych nastawienie „rodzinne" mlodej dziewczyny.
W tym ukladzie milosc mlodziencza przed siedemnastym rokiem zycia jest od zarania zrodlem konfliktow i nieporozumien. Chlopiec — jak juz pisalam — szuka w sposob mniej czy bardziej zreczny obiektu do rozladowania napiecia fizycznego, dziewczyna rozsnuwa w wyobrazni cale poematy milosci i wiernosci. Szuka ona zrozumienia, oparcia i przyjazni u chlopca, nie majac najmniejszego pojecia, ze wszystko to jest nieosiagalne w tym wieku i w tym ukladzie. Nierzadko rozczarowania uczuciowe prowadza do kompleksow i zaburzen w prawidlowym rozwoju psychicznym albo do wyciagniecia wniosku, jak autorka listu cytowanego uprzednio: ze widocznie wszyscy chlopcy sa tacy, wobec czego trzeba sie pogodzic z rzeczywistoscia i ustapic, chociaz konsekwencje beda ciazyly, niestety, tylko na niej.
Dodatkowa trudnoscia w mlodzienczych konfliktach uczuciowych jest rozluznienie sie wiezi dzieci i rodzicow, podziw dla autorytetu rowiesnikow i zgodny wniosek nastolatkow plci meskiej i zenskiej, ze starsi nic nie rozumieja i na niczym sie nie znaja. Nie jest tak zle, jezeli skutkiem nieswiadomosci pozostaja jedynie po milosci mlodzienczej mniej czy bardziej przykre wspomnienia.
Читать дальше