Robert Wegner - Wschód - Zachód
Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Wegner - Wschód - Zachód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2010, ISBN: 2010, Издательство: Powergraph, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Wschód - Zachód
- Автор:
- Издательство:Powergraph
- Жанр:
- Год:2010
- ISBN:9788361187165
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Wschód - Zachód: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wschód - Zachód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Wschód - Zachód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wschód - Zachód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Jęknął.
– Ty też? Miałem ciężką noc i naprawdę paskudny poranek.
– Chyba nie przez ostatnie pół roku?
Rozejrzał się.
– Potrzebuję pomocy i nie mam czasu na kłótnie. Wpuścisz mnie?
Uniosła pięknie zarysowane brwi.
– Kłótnie? Kto mówi o kłótniach? Oczywiście, wejdź.
Zgodnie z niepisanymi prawami w domu czarownicy powinno być ciemno i duszno, z sufitu mają się zwieszać pajęczyny, a na półkach stać słoje ze zmumifikowanymi okropieństwami. Oczywiście przydałoby się też kilka wielkich ksiąg magicznych, osmolony kocioł i jakiś zwierzak.
Najlepiej kot. Czarny.
Zorstean nie lubiła ciemności, brzydziła się pająków, a na widok tego, co niektórzy trzymali w słojach, brały ją mdłości, nawet jeśli były to tylko nóżki w galarecie.
Poza tym nie afiszowała się z księgami, a garnki zawsze szorowała do czysta.
No i nigdy nie miała cierpliwości do zwierząt.
– Siadaj tam – wskazała mu niską sofę w stylu Imperium – i niczego nie ruszaj.
– Dobrze, o pani – mruknął, siadając.
Pogroziła mu palcem.
– Nie błaznuj mi tu, Alt. Jesteś dla mnie tym samym gówniarzem, który próbował tu kiedyś zwędzić trochę srebra.
– Szorowałem za to gary i podłogi przez pół roku.
– To niska cena. Gdybyś próbował okraść kogoś innego na tej ulicy, oglądałbyś już świat z wnętrza jakiegoś brudnego słoja. Twoje szczęście, że znałam Cetrona.
Ich znajomość zaczęła się właśnie od takiego incydentu. Zaraz po tym, jak trafił pod skrzydła Cetrona, a miał wtedy niespełna jedenaście lat, założył się z koleżkami rzezimieszkami, że ukradnie coś w D’Artweenie. To był zły pomysł, a kiedy rzucał się po podłodze w ataku wywołanej zaklęciem padaczki, zjawiła się Zorstean. Rzeczywiście, miał szczęście, że znała jego patrona. Za karę jednak przez pół roku był jej służącym. I nie oszczędziła mu żadnej, najpaskudniejszej nawet pracy.
– Potrzebuję twojej pomocy.
– Pewnie, inaczej nie zaszczyciłbyś mnie wizytą. Po co odwiedzać starą czarownicę, jak ma się koleżków do wypitki i zabawy pod ręką. Czekaj tu.
Wyszła.
Rozejrzał się po komnatce. Niewiele się tu zmieniło, bielone ściany, dwie sofy, niski stolik z ciemnego drewna, kilka półek z kwiatami i duże okno wychodzące na rzekę. Właściwe pracownie Zorstean znajdowały się na poddaszu i w piwnicy.
Po odbyciu kary został łącznikiem między Cetronem a czarodziejką. Przez następne lata bywał w D’Artweenie tak często, że niektórzy zaczęli nawet podejrzewać, iż uczy się magii. Rzeczywiście liznął nieco wiedzy o czarach, ale ani go nie ciągnęło do tego, ani Zorstean nie próbowała zyskać ucznia. Po prostu polubili się z czarodziejką, on czasami przynosił jej jakiś drobiazg, fant ukradziony na boku, ona zawsze miała dla niego kubek gorącego mleka z miodem. Zanim się spostrzegł, zaczęła mu matkować, czasem w sposób niemal zaborczy. Skończyło się to na kilku awanturach, po których zazwyczaj znikał na długie dni, i po paru latach powstała między nimi luźna więź. Ona nie próbowała już go wychowywać, on nie nadużywał jej gościnności. Po prawdzie Altsin od jakiegoś czasu podejrzewał, że jeśli czarodziejka miała jakiegoś kota, to właśnie on spełniał tę rolę. Był dachowcem, przybłędą pojawiającym się od czasu do czasu, żeby wypić miskę ciepłego mleka i wylizać rany przy kominku.
Wróciła z kuchni, niosąc dwa cynowe pucharki. Bez słowa wręczyła mu jeden.
Powąchał ostrożnie. Mięta. I mnóstwo innych składników.
– W co się zmienię po wypiciu tej mikstury?
Wzruszyła ramionami.
– Nie mam pojęcia. Wlałam tu to, co było pod ręką. Na pewno jednak polepszy ci się oddech.
Pociągnął łyk. Niezłe, na dodatek żołądek przyjął to jak jakiś balsam.
Usiadła naprzeciwko, poprawiając odruchowo włosy. Poczuł swędzenie między łopatkami.
– Wiesz, że nie lubię, jak to robisz.
– Cuchniesz dziwną Mocą, Alt. Już ktoś dziś badał cię, używając magii. Żyję jeszcze tylko dlatego, że zawsze sprawdzam takie rzeczy. Kto to był i dlaczego to robił?
Wyjaśnił.
Przyjęła to całkiem spokojnie.
– Co?! Miecz Reagwyra?! I dopiero teraz mi o tym mówisz?!
Zerwała się z miejsca i pognała na górę. Po chwili z poddasza dobiegł jej głos:
– Na co czekasz? Chodź tutaj!
Dopił cudowny specyfik i powędrował do górnej pracowni.
To pomieszczenie jako tako spełniało wymogi dotyczące domu czarownicy. Co prawda nadal brakowało w nim odpowiednich ozdobników w typie ludzkiej czaszki czy chociażby mumii noworodka, ale ogólnie wyglądało całkiem, całkiem. Drugiej takiej komnaty, pełnej tajemniczych przyrządów, kryształów, szklanych kul i dziwacznych mechanizmów stojących na wszystkich półkach, szafkach, stołach lub wiszących pod powałą, trudno byłoby szukać w całym mieście.
Zorstean pracowała głównie z metalami i kryształami. Jak sama twierdziła, najczęściej korzystała z aspektu zwanego Ciemna Pięść, związanego bezpośrednio ze Ścieżką Ziemi. Altsin podejrzewał, że jej umiejętności nie ograniczają się tylko do jednego aspektowanego Źródła, jednak sama nigdy o tym nie wspominała. Jej pracownia, oświetlona promieniami słońca, wpadającymi przez przeszklony dach, wyglądała, jakby eksplodowała w niej tęcza. Tysiące kryształów rozszczepiało światło na miliardy promyków, które mknęły przed siebie, wpadały na ściany, odbijały się od stalowych luster, kawałków szkła, metalu i kamieni, błyskały w kątach i pod sufitem, zawracały i pędziły z powrotem. Istna orgia światła.
Można było dostać oczopląsu.
W chwili, gdy wchodził, czarodziejka niecierpliwym gestem uniosła dłoń i pstryknęła palcami. Szklany dach pociemniał, szalejące promyki zgasły.
– Opowiadaj. Wszystko po kolei – rozkazała, rzucając się w szaleńczy bieg po poddaszu. Wydawało się, że łapie różne rzeczy na chybił trafił i układa je na szerokim stole.
Nie przerywała krzątaniny ani na moment, nie zadawała żadnych pytań i nie wydawała zdumionych okrzyków.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Wschód - Zachód»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wschód - Zachód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Wschód - Zachód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
