Robert Wegner - Wschód - Zachód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Wegner - Wschód - Zachód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2010, ISBN: 2010, Издательство: Powergraph, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wschód - Zachód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wschód - Zachód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Wschód - Zachód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wschód - Zachód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Jęk­nął.

– Ty też? Mia­łem cięż­ką noc i na­praw­dę pa­skud­ny po­ra­nek.

– Chy­ba nie przez ostat­nie pół roku?

Ro­zej­rzał się.

– Po­trze­bu­ję po­mo­cy i nie mam cza­su na kłót­nie. Wpu­ścisz mnie?

Unio­sła pięk­nie za­ry­so­wa­ne brwi.

– Kłót­nie? Kto mówi o kłót­niach? Oczy­wi­ście, wejdź.

Zgod­nie z nie­pi­sa­ny­mi pra­wa­mi w domu cza­row­ni­cy po­win­no być ciem­no i dusz­no, z su­fi­tu mają się zwie­szać pa­ję­czy­ny, a na pół­kach stać sło­je ze zmu­mi­fi­ko­wa­ny­mi okro­pień­stwa­mi. Oczy­wi­ście przy­da­ło­by się też kil­ka wiel­kich ksiąg ma­gicz­nych, osmo­lo­ny ko­cioł i ja­kiś zwie­rzak.

Naj­le­piej kot. Czar­ny.

Zor­ste­an nie lu­bi­ła ciem­no­ści, brzy­dzi­ła się pa­ją­ków, a na wi­dok tego, co nie­któ­rzy trzy­ma­li w sło­jach, bra­ły ją mdło­ści, na­wet je­śli były to tyl­ko nóż­ki w ga­la­re­cie.

Poza tym nie afi­szo­wa­ła się z księ­ga­mi, a garn­ki za­wsze szo­ro­wa­ła do czy­sta.

No i ni­g­dy nie mia­ła cier­pli­wo­ści do zwie­rząt.

– Sia­daj tam – wska­za­ła mu ni­ską sofę w sty­lu Im­pe­rium – i ni­cze­go nie ru­szaj.

– Do­brze, o pani – mruk­nął, sia­da­jąc.

Po­gro­zi­ła mu pal­cem.

– Nie bła­znuj mi tu, Alt. Je­steś dla mnie tym sa­mym gów­nia­rzem, któ­ry pró­bo­wał tu kie­dyś zwę­dzić tro­chę sre­bra.

– Szo­ro­wa­łem za to gary i pod­ło­gi przez pół roku.

– To ni­ska cena. Gdy­byś pró­bo­wał okraść ko­goś in­ne­go na tej uli­cy, oglą­dał­byś już świat z wnę­trza ja­kie­goś brud­ne­go sło­ja. Two­je szczę­ście, że zna­łam Ce­tro­na.

Ich zna­jo­mość za­czę­ła się wła­śnie od ta­kie­go in­cy­den­tu. Za­raz po tym, jak tra­fił pod skrzy­dła Ce­tro­na, a miał wte­dy nie­speł­na je­de­na­ście lat, za­ło­żył się z ko­leż­ka­mi rze­zi­miesz­ka­mi, że ukrad­nie coś w D’Ar­twe­enie. To był zły po­mysł, a kie­dy rzu­cał się po pod­ło­dze w ata­ku wy­wo­ła­nej za­klę­ciem pa­dacz­ki, zja­wi­ła się Zor­ste­an. Rze­czy­wi­ście, miał szczę­ście, że zna­ła jego pa­tro­na. Za karę jed­nak przez pół roku był jej słu­żą­cym. I nie oszczę­dzi­ła mu żad­nej, naj­pa­skud­niej­szej na­wet pra­cy.

– Po­trze­bu­ję two­jej po­mo­cy.

– Pew­nie, ina­czej nie za­szczy­cił­byś mnie wi­zy­tą. Po co od­wie­dzać sta­rą cza­row­ni­cę, jak ma się ko­leż­ków do wy­pit­ki i za­ba­wy pod ręką. Cze­kaj tu.

Wy­szła.

Ro­zej­rzał się po kom­nat­ce. Nie­wie­le się tu zmie­ni­ło, bie­lo­ne ścia­ny, dwie sofy, ni­ski sto­lik z ciem­ne­go drew­na, kil­ka pó­łek z kwia­ta­mi i duże okno wy­cho­dzą­ce na rze­kę. Wła­ści­we pra­cow­nie Zor­ste­an znaj­do­wa­ły się na pod­da­szu i w piw­ni­cy.

Po od­by­ciu kary zo­stał łącz­ni­kiem mię­dzy Ce­tro­nem a cza­ro­dziej­ką. Przez na­stęp­ne lata by­wał w D’Ar­twe­enie tak czę­sto, że nie­któ­rzy za­czę­li na­wet po­dej­rze­wać, iż uczy się ma­gii. Rze­czy­wi­ście li­znął nie­co wie­dzy o cza­rach, ale ani go nie cią­gnę­ło do tego, ani Zor­ste­an nie pró­bo­wa­ła zy­skać ucznia. Po pro­stu po­lu­bi­li się z cza­ro­dziej­ką, on cza­sa­mi przy­no­sił jej ja­kiś dro­biazg, fant ukra­dzio­ny na boku, ona za­wsze mia­ła dla nie­go ku­bek go­rą­ce­go mle­ka z mio­dem. Za­nim się spo­strzegł, za­czę­ła mu mat­ko­wać, cza­sem w spo­sób nie­mal za­bor­czy. Skoń­czy­ło się to na kil­ku awan­tu­rach, po któ­rych za­zwy­czaj zni­kał na dłu­gie dni, i po paru la­tach po­wsta­ła mię­dzy nimi luź­na więź. Ona nie pró­bo­wa­ła już go wy­cho­wy­wać, on nie nad­uży­wał jej go­ścin­no­ści. Po praw­dzie Alt­sin od ja­kie­goś cza­su po­dej­rze­wał, że je­śli cza­ro­dziej­ka mia­ła ja­kie­goś kota, to wła­śnie on speł­niał tę rolę. Był da­chow­cem, przy­błę­dą po­ja­wia­ją­cym się od cza­su do cza­su, żeby wy­pić mi­skę cie­płe­go mle­ka i wy­li­zać rany przy ko­min­ku.

Wró­ci­ła z kuch­ni, nio­sąc dwa cy­no­we pu­char­ki. Bez sło­wa wrę­czy­ła mu je­den.

Po­wą­chał ostroż­nie. Mię­ta. I mnó­stwo in­nych skład­ni­ków.

– W co się zmie­nię po wy­pi­ciu tej mik­stu­ry?

Wzru­szy­ła ra­mio­na­mi.

– Nie mam po­ję­cia. Wla­łam tu to, co było pod ręką. Na pew­no jed­nak po­lep­szy ci się od­dech.

Po­cią­gnął łyk. Nie­złe, na do­da­tek żo­łą­dek przy­jął to jak ja­kiś bal­sam.

Usia­dła na­prze­ciw­ko, po­pra­wia­jąc od­ru­cho­wo wło­sy. Po­czuł swę­dze­nie mię­dzy ło­pat­ka­mi.

– Wiesz, że nie lu­bię, jak to ro­bisz.

– Cuch­niesz dziw­ną Mocą, Alt. Już ktoś dziś ba­dał cię, uży­wa­jąc ma­gii. Żyję jesz­cze tyl­ko dla­te­go, że za­wsze spraw­dzam ta­kie rze­czy. Kto to był i dla­cze­go to ro­bił?

Wy­ja­śnił.

Przy­ję­ła to cał­kiem spo­koj­nie.

– Co?! Miecz Re­agwy­ra?! I do­pie­ro te­raz mi o tym mó­wisz?!

Ze­rwa­ła się z miej­sca i po­gna­ła na górę. Po chwi­li z pod­da­sza do­biegł jej głos:

– Na co cze­kasz? Chodź tu­taj!

Do­pił cu­dow­ny spe­cy­fik i po­wę­dro­wał do gór­nej pra­cow­ni.

To po­miesz­cze­nie jako tako speł­nia­ło wy­mo­gi do­ty­czą­ce domu cza­row­ni­cy. Co praw­da na­dal bra­ko­wa­ło w nim od­po­wied­nich ozdob­ni­ków w ty­pie ludz­kiej czasz­ki czy cho­ciaż­by mu­mii no­wo­rod­ka, ale ogól­nie wy­glą­da­ło cał­kiem, cał­kiem. Dru­giej ta­kiej kom­na­ty, peł­nej ta­jem­ni­czych przy­rzą­dów, krysz­ta­łów, szkla­nych kul i dzi­wacz­nych me­cha­ni­zmów sto­ją­cych na wszyst­kich pół­kach, szaf­kach, sto­łach lub wi­szą­cych pod po­wa­łą, trud­no by­ło­by szu­kać w ca­łym mie­ście.

Zor­ste­an pra­co­wa­ła głów­nie z me­ta­la­mi i krysz­ta­ła­mi. Jak sama twier­dzi­ła, naj­czę­ściej ko­rzy­sta­ła z aspek­tu zwa­ne­go Ciem­na Pięść, zwią­za­ne­go bez­po­śred­nio ze Ścież­ką Zie­mi. Alt­sin po­dej­rze­wał, że jej umie­jęt­no­ści nie ogra­ni­cza­ją się tyl­ko do jed­ne­go aspek­to­wa­ne­go Źró­dła, jed­nak sama ni­g­dy o tym nie wspo­mi­na­ła. Jej pra­cow­nia, oświe­tlo­na pro­mie­nia­mi słoń­ca, wpa­da­ją­cy­mi przez prze­szklo­ny dach, wy­glą­da­ła, jak­by eks­plo­do­wa­ła w niej tę­cza. Ty­sią­ce krysz­ta­łów roz­sz­cze­pia­ło świa­tło na mi­liar­dy pro­my­ków, któ­re mknę­ły przed sie­bie, wpa­da­ły na ścia­ny, od­bi­ja­ły się od sta­lo­wych lu­ster, ka­wał­ków szkła, me­ta­lu i ka­mie­ni, bły­ska­ły w ką­tach i pod su­fi­tem, za­wra­ca­ły i pę­dzi­ły z po­wro­tem. Ist­na or­gia świa­tła.

Moż­na było do­stać oczo­plą­su.

W chwi­li, gdy wcho­dził, cza­ro­dziej­ka nie­cier­pli­wym ge­stem unio­sła dłoń i pstryk­nę­ła pal­ca­mi. Szkla­ny dach po­ciem­niał, sza­le­ją­ce pro­my­ki zga­sły.

– Opo­wia­daj. Wszyst­ko po ko­lei – roz­ka­za­ła, rzu­ca­jąc się w sza­leń­czy bieg po pod­da­szu. Wy­da­wa­ło się, że ła­pie róż­ne rze­czy na chy­bił tra­fił i ukła­da je na sze­ro­kim sto­le.

Nie prze­ry­wa­ła krzą­ta­ni­ny ani na mo­ment, nie za­da­wa­ła żad­nych py­tań i nie wy­da­wa­ła zdu­mio­nych okrzy­ków.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wschód - Zachód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wschód - Zachód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wschód - Zachód»

Обсуждение, отзывы о книге «Wschód - Zachód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.