Zygmunt Miłoszewski - Uwiklanie

Здесь есть возможность читать онлайн «Zygmunt Miłoszewski - Uwiklanie» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2011, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Uwiklanie: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Uwiklanie»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Uwiklanie — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Uwiklanie», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

- Rozumiem, że słowo „terapia” możemy włożyć w cudzysłów - wtrącił Szacki. - Celem waszych sesji nie było przecież jakiekolwiek leczenie.

- Henryk był po tych spotkaniach w strasznym stanie - odezwała się cicho Jadwiga Telak, cały czas wpatrując się intensywnie w Kuzniecowa. - Miałam wrażenie, że po każdej sesji jest coraz gorzej. Mówiłam mu, żeby to przerwał, ale on mi tłumaczył, że tak musi być, że tak to działa, że zawsze przed wyzdrowieniem kryzys się pogłębia.

- Wiedziała pani, kim jest Cezary Rudzki?

- Nie. Wtedy nie.

- A kiedy się pani dowiedziała?

- Niedługo przed ustawieniem. Czarek przyszedł do mnie, przedstawił się... Wywołał wszystkie upiory z przeszłości. Naprawdę wszystkie. Powiedział, co zrobił Henryk i co oni chcą zrobić. Powiedział, że zostawią go w spokoju, jeśli ja tego zechcę.

Zamilkła, przygryzła wargę.

- Chciała pani?

Pokręciła przecząco głową.

- Ma pan rację, celem tej terapii nie była żadna terapia - podjął szybko swój wątek Rudzki, najwyraźniej także po to, aby odciągnąć uwagę prokuratora od Telakowej. – Na początku chciałem się dowiedzieć, czy to na pewno on sprawił, że straciłem syna. Miałem dość pewne informacje, ale chciałem je potwierdzić. Skurwiel przyznał się do tego już na pierwszej sesji. Oczywiście jakoś to obudował, może bał się, że pójdę na policję, ale jego wyznanie było jedno znaczne. Potem... Mniejsza o szczegóły, ale mój cel był taki, aby wzbudzić w Telaku jak największe poczucie winy za śmierć córki i wmówić mu, że jeśli sam odejdzie, może to ocalić jego syna. Co zresztą było prawdą.

- A o Kamilu, o pańskim synu, później rozmawialiście?

- Nie. Pewnie moglibyśmy, gdybym naciskał, ale bałem się, że nie będę w stanie. Skupiłem się na jego rodzicach, na obecnej rodzinie, kilka razy wrzuciłem coś, żeby wzmocnić jego poczucie winy. Po cichu liczyłem, że uda mi się go tak zmanipulować, żeby popełnił samobójstwo bez ustawienia, ale skurwysyn mocno trzymał się życia. Pytał, kiedy będzie mu lepiej. Bóg mi świadkiem, to były dla mnie ciężkie chwile.

W końcu przygotowałem ustawienie. Długo pisałem jego scenariusz, różne warianty, w zależności od możliwych zachowań Telaka. Analizowałem dziesiątki razy sesję, która doprowadziła do samobójstwa pacjentki Hellingera w Lipsku, szukałem najmocniejszych emocji, słów, które je wywołują. Musiałem wszystko zrobić na sucho, niemożliwością i okrucieństwem byłoby przećwiczenie tego na ludziach. Doszliśmy z Basią do wniosku, że temu tchórzowi najłatwiej będzie łyknąć proszki, że raczej nie zdecyduje się na powieszenie lub podcięcie żył. Dlatego po przerwaniu terapii w najgorszym dla niego momencie podsunęliśmy mu tabletki, cholernie mocne.

- Szliśmy korytarzem - wtrąciła się nagle Jarczyk, nie zważając na karcące spojrzenie męża - ja ledwo żywa, on szary na twarzy, zgarbiony, zrozpaczony, ze zwieszoną głową. Żal mi się go zrobiło przez chwilę, chciałam zrezygnować, powiedzieć, żeby się trzymał. Ale przypomniałam sobie Kamila, mojego pierworodnego syna. Zebrałam się w sobie i powiedziałam, że przykro mi z powodu jego dzieci, że na jego miejscu chyba wolałabym umrzeć, niż z tym żyć. Wyznał, że też o tym myśli. Że tak naprawdę zastanawia się już tylko, jak to zrobić. Odparłam, że ja bym wybrała pigułki. Że w moim przypadku to byłoby proste, że i tak zażywam silne proszki uspokajające. Wystarczyłoby zażyć kilka więcej. Powiedziałam mu, że to piękna śmierć. Zasnąć spokojnie i po prostu już się nie obudzić. Wziął ode mnie fiolkę.

Jarczyk zamilkła, spojrzała lękliwie na męża, który przejechał dłonią po siwych włosach - Szacki pomyślał, że sam wykonuje identyczny gest, kiedy jest zmęczony - i dalej relacjonował plan wyrafinowanego morderstwa.

- Nie mówiłbym o tym, gdyby nie ten jego cholerny dyktafon i mania nagrywania wszystkiego, ale skoro i tak się wydało, to muszę. Pomysł z Hanią udającą zmarłą córkę Telaka był nieco teatralny - Kwiatkowska spojrzała na ojca w sposób, który nie pozostawiał wątpliwości, że „nieco” nie jest odpowiednim słowem - ale uznałem, że to będzie ta kropla, która przeleje dzban. Że po czymś takim Telak pobiegnie do łazienki, zażyje proszki i tyle. Zemsta się dokona.

Teodor Szacki słuchał z pozornym spokojem. Panował nad sobą na tyle, aby nie okazać obrzydzenia. Znowu poczuł, że go mdli. Niechęć do Rudzkiego odczuwał w sposób nieomal fizyczny. Co za tchórzliwy dziad, myślał. Chciał się zemścić, to mógł go kropnąć, zakopać ciało, liczyć, że się uda. Zazwyczaj się przecież udaje. Ale on nie, wciągnął w to żonę, wciągnął córkę - upodabniając się tym samym do Telaka - wciągnął Kaima. Po co? Aby rozmyć odpowiedzialność? Aby obarczyć ich winą? Cholera wie.

- Możecie sobie pogratulować - powiedział z sarkazmem. - Henryk Telak nagrał pożegnalny list do żony, w którym powiedział, że zamierza popełnić samobójstwo dla dobra Bartka, a następnie wrócił do siebie i zażył proszki. Cały flakonik. Prawie wam się udało.

Cezary Rudzki wyglądał na wstrząśniętego.

- Jak to? Nie rozumiem... Ale w takim razie, dlaczego...

- Dlatego, że zaraz potem zmienił zdanie, zwymiotował, spakował się i wyszedł z pokoju. Może stchórzył, a może po prostu odłożył to o kilka godzin, żeby pożegnać się z rodziną. Nigdy się tego nie dowiemy. Zresztą to nieważne. Ważne, że Henryk Telak około godziny pierwszej w nocy kończy pakować walizkę, zakłada płaszcz i cicho wychodzi. Przemierza korytarz, wchodzi do salki, w której jeszcze kilka godzin temu odbywała się terapia, i... - wskazał zachęcająco ręką na Rudzkiego. Odbiło mu się żółcią. Znowu przed oczami stanęła plama w kształcie wyścigówki.

Terapeuta przygasł. Opięta na dumnie wyprostowanej sylwetce marynarka stała się nagle za duża, włosy zmatowiały, spojrzenie straciło hardość i uciekło w bok.

- Opowiem, co wydarzyło się dalej - powiedział cicho - jeśli pan najpierw odpowie na parę moich pytań. Chcę wiedzieć, skąd pan wie.

- Proszę mnie nie rozśmieszać - żachnął się Teodor Szacki. - To jest eksperyment procesowy, a nie powieść detektywistyczna. Nie będę państwu opowiadał dokładnie przebiegu śledztwa. Chociażby, dlatego, że żmudne dochodzenie to setki elementów, a nie jeden błyskotliwy śledczy.

- Kłamie pan, panie prokuratorze - terapeuta uśmiechnął się delikatnie. - A ja nie proszę, tylko stawiam warunek. Chce się pan dowiedzieć, co było dalej? To proszę odpowiedzieć na moje pytanie. Albo zacznę powtarzać, że nie pamiętam.

Szacki wahał się, ale jedynie krótką chwilkę. Wiedział, że jeśli teraz pójdą w zaparte, niemożliwością będzie udowodnienie winy w sądzie. Miałby problem nawet z kwalifikacją prawną ich pokręconej zemsty.

- Cztery elementy - powiedział w końcu. - Cztery elementy, które powinienem skojarzyć znacznie wcześniej. Co ciekawe, dwa z nich są zupełnie przypadkowe, mogły się pojawić kiedykolwiek. Pierwszy element to terapia ustawień, która dla pana okazała się bronią obosieczną. Mógł pan sterować wszystkimi, ale nie Telakiem.

- Z kim się pan konsultował? - wtrącił Rudzki.

- Z Jeremiaszem Wróblem.

- To dobry fachowiec, chociaż nie zaprosiłbym go na wykład do seminarium duchownego.

Szacki się nie uśmiechnął.

- Przez całą terapię Telak uporczywie się w kogoś wpatrywał. W kogo? Nie miałem pojęcia. Zasugerowałem się zasadą, że wcześniejsi partnerzy, jeśli nie pozwolono im odejść, są reprezentowani przez dzieci. Oraz że dziecko z kolejnego związku symbolizuje straconego partnera. Byłem pewien, że Henryk Telak miał dawniej kochankę, którą stracił w dramatycznych okolicznościach.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Uwiklanie»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Uwiklanie» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Zygmunt Miłoszewski
Zygmut Miłoszewski - Gniew
Zygmut Miłoszewski
Zygmunt Zeydler-Zborowski - Major Downar Zastawia Pułapkę
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Zygmunt Zeydler-Zborowski - Kardynalny Błąd
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Zygmunt Bauman - Identitat, (2a ed.)
Zygmunt Bauman
Zygmunt Bauman - Dialektik der Ordnung
Zygmunt Bauman
Zygmunt Bauman - Europa
Zygmunt Bauman
Krasiński Zygmunt - Nie-Boska komedia
Krasiński Zygmunt
Gloger Zygmunt - Dolinami rzek
Gloger Zygmunt
Domańska Antonina - Paziowie króla Zygmunta
Domańska Antonina
Zygmunt Krasiński - Moja Beatrice
Zygmunt Krasiński
Отзывы о книге «Uwiklanie»

Обсуждение, отзывы о книге «Uwiklanie» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x