Zygmunt Miłoszewski - Uwiklanie
Здесь есть возможность читать онлайн «Zygmunt Miłoszewski - Uwiklanie» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2011, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Uwiklanie
- Автор:
- Жанр:
- Год:2011
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Uwiklanie: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Uwiklanie»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Uwiklanie — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Uwiklanie», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
- Proszę mi ją natychmiast odsłonić - krzyknęła Jarczyk, próbując wychylić się tak, aby móc spojrzeć na Kwiatkowską.
- Proszę mi ją natychmiast odsłonić, rozumie pan - głos jej drżał, była na granicy płaczu.
- Pan się niebezpiecznie zabawia, panie prokuratorze - syknął Rudzki, obejmując jednocześnie Jarczyk ramieniem. Kobieta przytuliła się do niego. - Pan nie wie, z jakimi mocami pan igra. Cieszę się, że cały ten „eksperyment” się nagrywa, mam nadzieję, że wie pan, co mam na myśli, wypowiadając te słowa. I proszę się pospieszyć.
- Faktycznie mógłbyś się pospieszyć - mruknął Kuzniecow, przełykając ślinę. - Nie wierzę w bajki, ale jak zaraz się nie ruszę z tego miejsca, to zemdleję. Czuję się naprawdę potwornie, jakby życie ze mnie wyciekało.
Szacki pokiwał głową. Zwycięstwo było blisko. Kuzniecow oddychał głęboko, naprzeciwko niego Jadwidze Telak łzy płynęły z oczu. Spełniła polecenie Szackiego i stała w miejscu, ale odchyliła w nienaturalny sposób tułów, starając się być jak najdalej od Kuzniecowa. Mimo to nie odwróciła wzroku. Jarczyk usiłowała opanować spazmy w ramionach Rudzkiego, który ze strachem wpatrywał się w prokuratora. Teraz nie mógł już mieć wątpliwości, do czego Szacki zmierza. Kwiatkowska nie przestała nawet na chwilę wpatrywać się w szerokie plecy Kuzniecowa, uśmiechała się lekko. Kaim stał spokojnie, ręce skrzyżował na piersiach.
- No tak, ale czy my teraz odgrywamy rodzinę pana Telaka, a pan komisarz jest właśnie Henrykiem Telakiem? - zapytał Kaim. - Prawdę powiedziawszy, nie do końca rozumiem, kto jest kim.
Szacki zdjął marynarkę i powiesił ją na krześle. Pieprzyć elegancję, był spocony jak mysz. Zaczerpnął głęboko powietrza. To był kluczowy moment. Jeśli po tym, jak powie, kogo odgrywają, zachowają spokój, jeśli to przewidzieli i wiedzą, jak się zachować - to koniec, pozostanie mu pożegnać ich grzecznie i napisać decyzję o umorzeniu. Jeśli ich zaskoczy i pękną - jedno z nich opuści nieprzyjazną katechetyczną salkę w kajdankach.
- Komisarz Kuzniecow faktycznie jest kluczową postacią tego ustawienia - powiedział. - Chociaż nie jest Henrykiem Telakiem. W pewien sposób wręcz przeciwnie - jest mężczyzną, który zginął przez Henryka Telaka.
Jadwiga Telak jęknęła, ale Szacki zignorował to i mówił dalej.
- Pan - wskazał na Kaima - jest najlepszym przyjacielem tego mężczyzny, jego powiernikiem, spowiednikiem i ostoją. Państwo - zwrócił się do Jarczyk i Rudzkiego - jesteście jego rodzicami. Pani - szybko odwrócił się w stronę Kwiatkowskiej - jego siostrą, która w dramatycznych okolicznościach odkryła śmierć swojego brata. - A pani - ze smutkiem spojrzał na Telakową - największą, najprawdziwszą i najszczerszą miłością tego mężczyzny, który nazywał się... - wskazał na nią ręką, chcąc, aby dokończyła.
- Kamil - wyszeptała Jadwiga Telak i runęła na kolana, patrząc z uwielbieniem w twarz Kuzniecowa, któremu też łzy puściły się z oczu. - Kamil, Kamil, Kamil, kochany, jak mi ciebie brakuje, jak bardzo. Przecież wszystko miało być inaczej...
- Odsłońcie mi moją córkę - wydarła się Jarczyk. - Nie widzę swojej córki, on nie może zasłaniać mi mojej córki, przecież on nie żyje, nie żyje od tylu lat. Błagam, odsłońcie moją córkę, chcę ją zobaczyć.
Szacki odsunął Kuzniecowa o kilka kroków w tył, tak i aby nie stał pomiędzy Jarczyk i Kwiatkowską. Kwiatkowska bez słowa, cały czas z melancholijnym uśmiechem, powiodła wzrokiem za policjantem; Telakowa wyciągnęła ramiona w jego kierunku, jakby chciała go zatrzymać; Jarczyk uspokoiła się, patrząc na córkę. Tylko Rudzki z nienawiścią wpatrywał się w stojącego z boku prokuratora.
- Żądam, aby pan to natychmiast przerwał - powiedział zimno.
- Nie sądzę, aby w obecnej sytuacji mógł pan czegokolwiek ode mnie żądać - odparł spokojnie Szacki.
- Pan nie zdaję sobie sprawy, co to oznacza dla tych kobiet. Pański eksperyment może zostawić trwały ślad w ich psychice.
- Mój eksperyment? - Szacki poczuł, jak gwałtownie rośnie mu ciśnienie krwi, z trudem nad sobą panował. - Mój eksperyment? Właśnie okazało się, że przez dwa tygodnie śledztwa okłamywali państwo policję i prokuraturę. Ja nie jestem od dbania o psychikę, zwłaszcza pańską, tylko od doprowadzania przed oblicze sądu tych, którzy złamali kodeks. Poza tym nie poznaliśmy jeszcze odpowiedzi na najważniejsze pytanie: kto z państwa dokonał zabójstwa Henryka Telaka w tym pomieszczeniu, w nocy z czwartego na piątego czerwca bieżącego roku? I zapewniam pana, że nie przerwę „mojego” eksperymentu, dopóki nie będę pewien, że jedna osoba z tu obecnych zostanie wyprowadzona przez policję.
- Nie chcieliśmy go zabić - Hanna Kwiatkowska odezwała się po raz pierwszy, odkąd weszła do salki.
Prokurator Teodor Szacki wolno wypuścił powietrze z płuc.
- A co chcieliście zrobić?
- Chcieliśmy, żeby zrozumiał, co uczynił, i żeby popełnił samobójstwo.
- Zamknij się, dziewczyno, nie masz pojęcia, o czym mówisz! - wrzasnął Rudzki.
- Och, przestań, tato. Trzeba wiedzieć, kiedy się przegrywa. Nie widzisz, że oni wiedzą o wszystkim? Dość już mam tych nieustannych planów, tych kłamstw. Wiele lat żyłam jak w śpiączce, zanim w końcu pogodziłam się ze śmiercią Kamila, nawet nie wiesz, ile mnie to kosztowało. I kiedy w końcu zaczęłam żyć normalnie, pojawiłeś się ty ze swoją „prawdą”, swoją „sprawiedliwością” i swoim „zadośćuczynieniem”. Od początku nie podobał mi się plan tej twojej popieprzonej zemsty, ale wszyscy byliście tacy przekonani, tacy pewni, tacy przekonujący - machnęła ręką ze znużeniem, Szacki nie słyszał nigdy tyle goryczy w niczyim głosie. - I ty, i Euzebek, i nawet mama. O mój Boże, jak sobie pomyślę o tym, cośmy zrobili... Proszę cię, tato. Chociaż teraz zachowaj się przyzwoicie. Jeśli wejdziemy głębiej w te kłamstwa, to faktycznie na naszej psychice zostaną „trwałe ślady”. I wierz mi, że nie będzie to spowodowane działaniem pana prokuratora.
Usiadła zrezygnowana na podłodze i ukryła twarz w dłoniach. Rudzki patrzył na nią ze smutkiem i miłością, wyglądał na zdruzgotanego. Mimo to milczał. Wszyscy milczeli. Bezruch i cisza były idealne, Szacki przez chwilę miał dziwne wrażenie, że nie uczestniczy w rzeczywistym wydarzeniu, lecz ogląda trójwymiarową fotografię. Obserwował Rudzkiego, który z kolei wpatrywał się w niego z zaciśniętymi ustami i czekał. Terapeuta musiał zacząć mówić, choćby nie wiadomo jak bardzo tego nie chciał. Musiał, ponieważ nie miał innego wyjścia. Obaj niespuszcząjący z siebie wzroku mężczyźni doskonale o tym wiedzieli.
W końcu Rudzki westchnął głęboko i zaczął mówić.
- Hania ma rację, nie chcieliśmy go zabić. To znaczy, chcieliśmy, aby nie żył, ale nie chcieliśmy go zabić. Trudno to wytłumaczyć. Zresztą chyba powinienem mówić za siebie - to ja chciałem, żeby nie żył, i zmusiłem resztę, żeby wzięła w tym udział.
Szacki bez słowa uniósł jedną brew. Oni wszyscy oglądali za dużo amerykańskich filmów. Zabójstwo to nie strzelanie haclami w klasie. Nie można, ot tak, wziąć winy na siebie, żeby koledzy byli zadowoleni, a pani i tak się nie kapnie.
- Jak dokładnie miało to wyglądać? - zapytał.
- Jak to? Nie rozumiem? Jak miało wyglądać samobójstwo?
Szacki pokręcił głową.
- Jak to miało wyglądać od początku, odkąd wpadł pan na pomysł, aby doprowadzić Henryka Telaka do samobójstwa. Rozumiem, że takich rzeczy nie przygotowuje się w weekend.
- Najtrudniejszy był początek, czyli zbliżenie się do Telaka. Zamówiłem w jego firmie ulotki do wykładu o życiu po śmierci dziecka - żeby go zainteresować. Potem zrobiłem w Polgrafeksie awanturę, że zrobili nie tak, jak chciałem - co oczywiście nie było prawdą. Zażądałem widzenia z dyrektorem. Udało mi się pokierować rozmową tak, żeby zaczął opowiadać o sobie. Zaproponowałem spotkanie w swoim gabinecie. Wzbraniał się, ale go przekonałem. Przyszedł. Przychodził przez pół roku. Wie pan, ile mnie to kosztowało, aby tydzień w tydzień wytrzymać godzinę z tym skurwysynem, mordercą mojego syna? Prowadzić jego pieprzoną „terapię”? Siedziałem w fotelu i cały czas się zastanawiałem, czy po prostu go nie uderzyć czymś ciężkim i mieć to z głowy. Wyobrażałem to sobie bez przerwy. Nieustannie.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Uwiklanie»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Uwiklanie» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Uwiklanie» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.