Zygmunt Miłoszewski - Uwiklanie

Здесь есть возможность читать онлайн «Zygmunt Miłoszewski - Uwiklanie» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2011, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Uwiklanie: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Uwiklanie»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Uwiklanie — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Uwiklanie», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Na małych, brzydkich krzesełkach z metalowymi nogami i brązowym obiciem gliniarz i prokurator siedzieli obok siebie w milczeniu. Pogrążony w myślach Teodor Szacki roześmiał się cicho.

- Co jest? - zapytał Kuzniecow.

- Uśmiejesz się, ale myślałem o tym, jak Helcia będzie wyglądała za piętnaście lat. Myślisz, że ciągle będzie do mnie podobna?

- Los nie może być aż tak okrutny.

- Bardzo śmieszne. Zastanawiam się, jak to możliwe, że dzieci mogą być tak niepodobne do swoich rodziców.

- Może, dlatego, że najpierw są sobą, a dopiero potem czyimiś dziećmi?

- Może.

3

Pojawili się punktualnie, nieomalże jednocześnie, jakby przyjechali na miejsce jednym autobusem. Jadwiga Telak smutna jak zwykle, w lnianych beżowych spodniach, golfie w podobnym kolorze i eleganckich butach na obcasie. Włosy miała splecione w warkocz i po raz pierwszy w czasie tego śledztwa wyglądała jak pociągająca, dobrze utrzymana czterdziestoparolatka o eleganckiej, wyniosłej urodzie - nie jak swoja starsza o piętnaście lat siostra. Cezary Rudzki doszedł do siebie. Znów był królem polskich terapeutów - gęste siwe włosy, siwe wąsy, świdrujące spojrzenie jasnych oczu i uśmieszek zachęcający do wyznania, „co właściwie się czuje, kiedy się o tym opowiada”. Dobre dżinsy, sportowa koszula zapięta pod szyję. Granatowa tweedowa marynarka ciasno opinała szerokie bary. Bez słowa usiedli obok siebie na brzydkich krzesełkach. Czekali. Prokurator czuł, że atmosfera jest podniosła.

Hanna Kwiatkowska jej nie naruszyła. Brak było w niej tradycyjnego rozedrgania, być może, dlatego, że wydawała się krańcowo wyczerpana, makijaż nie był w stanie ukryć sinych cieni pod jej oczami. Włosy ciągle były mysie, garsonka ciągle nie wyróżniała się niczym na tle dziesiątek tysięcy innych garsonek paradujących po mieście stołecznym, ale już dekolt bluzki i wysokość szpilek kazały Szackiemu się zastanowić, czy nie ocenił jej zbyt pochopnie, przyklejając etykietkę aseksualnej zakonnicy-skrytki. Razem z Kwiatkowską do salki weszła Barbara Jarczyk - po raz kolejny wyglądała identycznie jak wówczas, kiedy Szacki widział ją po raz pierwszy, nawet ciuchy miała chyba te same. Uśmiechnęła się do prokuratora, który pomyślał, że kiedyś musiała być bardzo ładna, a i teraz - gdyby nie tusza - zasługiwałaby na miano przystojnej. Euzebiusz Kaim przyszedł ostatni, minutę po dwunastej. Jak zwykle promieniał pewnością siebie i klasą. Jego weekendowy strój nawet przez esbeckiego skurwysyna zostałby uznany za elegancki - nie za schludny. Buty i spodnie musiały osobno kosztować tyle, co cały garnitur Szackiego. Gruba biała koszula z podwiniętymi rękawami wyglądała na wyciągniętą z szafy Brada Pitta.

Kiedy wszyscy usiedli, Szacki zapytał, czy któreś z nich chce skorzystać z toalety. Nie chcieli.

Prokurator zaczerpnął głęboko oddech i zaczął mówić.

- Ściągnąłem państwa, żeby przeprowadzić eksperyment procesowy, który pomoże mnie i obecnemu tutaj komisarzowi Kuzniecowowi lepiej zrozumieć, co się wydarzyło w tej sali przed dwoma tygodniami. Oczywiście znam opowieści wszystkich państwa, znam teorię ustawień - za wyjaśnienie, której serdecznie panu dziękuję, panie Rudzki - ale mimo to przeprowadzenie takiego eksperymentu jest według mnie niezbędne. Przepraszam państwa za to, że musieliście jeszcze raz pojawić się w miejscu, które bez wątpienia wywołuje u was negatywne emocje. Rozumiem, że pobyt tutaj musi być przykry, i obiecuję, że postaram się, aby całość trwała możliwie najkrócej.

Recytował przygotowaną wcześniej kwestię, zdając sobie sprawę z tego, jaka jest drewniana, ale miał w dupie jej styl. Zależało mu na tym, aby zmylić ich czujność, sprawić, żeby uwierzyli, iż chodzi o proste powtórzenie terapii i sprzed dwóch tygodni. Starał się nie patrzeć na Olega, który stał w kącie pomieszczenia i z zapamiętaniem obgryzał paznokcie.

Rudzki wstał.

- Czy mam ustawić pacjentów w ten sam sposób, w jaki stali wówczas? - zapytał.

- Nie ma takiej potrzeby - odparł spokojnie Szacki,

- Ja to zrobię, dzięki temu lepiej będę mógł zrozumieć funkcjonowanie mechanizmu.

- Nie jestem przekonany... - zaczął z wyższością Rudzki.

- Ale ja jestem - wpadł mu brutalnie w słowo prokurator. - A to jest eksperyment procesowy prowadzony przez prokuraturę w związku ze śledztwem w sprawie najpoważniejszej zbrodni, a nie wykład dla studentów pierwszego roku. To nie była uprzejma prośba, lecz informacja o tym, co zrobię, więc proszę pozwolić mi pracować.

Szacki przegiął z obcesowością, ale musiał usadzić doktorka na wstępie, inaczej tamten zacząłby kwestionować każdy jego ruch. A na to prokurator nie mógł sobie pozwolić.

Terapeuta wzruszył ramionami i skrzywił się z dezaprobatą, ale zamilkł. Szacki podszedł do niego, wziął go za rękę i ustawił pośrodku pomieszczenia. Kpiąco uśmiechnięty Cezary Rudzki zapewne nie podejrzewał, że miejsce, w którym stoi - podobnie jak miejsca pozostałych - nie jest przypadkowe, lecz wynika z bardzo długiej rozmowy, którą Szacki odbył poprzedniego dnia z doktorem Jeremiaszem Wróblem.

Wziął za rękę Barbarę Jarczyk i ustawił ją po prawej stronie Rudzkiego. Stali teraz ramię w ramię i patrzyli w stronę drzwi. Terapeucie zniknął z twarzy kpiący uśmieszek, spojrzał z niepokojem w stronę prokuratura. Szacki pozwolił sobie na mrugnięcie w jego stronę.

Następnie ustawił Hannę Kwiatkowską naprzeciwko Rudzkiego i Jarczyk - tak, żeby patrzyła w ich stronę. Kaima ustawił z boku, trochę poza układem, i kazał mu patrzeć w punkt mniej więcej w połowie drogi pomiędzy Kwiatkowską a Jarczyk i Rudzkim. Blisko tego punktu ustawił Jadwigę Telak - która spojrzała na niego ze zdziwieniem, gdy wziął ją za rękę. Prawdopodobnie nie spodziewała się, że będzie musiała brać w tym udział. Ale stanęła grzecznie blisko punktu „x”, zwrócona w jego kierunku, na tyle z boku, że Kwiatkowska, Jarczyk i Rudzki mogli się swobodnie widzieć.

Rudzki był blady jak ściana. Pewnie już wiedział, do czego dąży Szacki. Ale ciągle miał nadzieję, że to przypadek, że prokurator maca po ciemku, starając się trafić na cokolwiek.

- Panie doktorze - powiedział Szacki. - Proszę powiedzieć wszystkim, jakie jest najważniejsze pytanie w czasie ustawień. A przynajmniej jedno z najważniejszych. Takie, które zadałby pan sobie, gdyby ktoś pokazał panu taki układ jak ten tutaj.

W pustej salce każda wypowiedź brzmiała nienaturalnie głośno, na dodatek towarzyszył jej niski pogłos. Tym bardziej dojmująca była cisza, jaka zapadła po pytaniu Szackiego.

- Trudno mi powiedzieć - odezwał się w końcu Rudzki, wzruszając ramionami. - Wydaje mi się to dość przypadkowe, nie widzę żadnego porządku. Musi pan zrozumieć, że...

- W takim razie ja powiem, skoro pan nie chce - przerwał mu ponownie Szacki. - To pytanie brzmi: kogo nie ma? Kogo brakuje? I faktycznie, wygląda na to, że wszyscy państwo wpatrujecie się obecnie w kogoś, kogo nie ma. Zamiast tej osoby jest pustka. Ale możemy łatwo temu zaradzić, stawiając w tym miejscu komisarza Kuzniecowa.

Szacki podszedł do policjanta i wziął go za rękę, na co tamtem cmoknął delikatnie w jego kierunku. Szacki poprzysiągł sobie w myślach, że później zamorduje gliniarza, i zaprowadził go w punkt „x”, dokładnie pomiędzy Kwiatkowską a Jarczyk i Rudzkiego, bardzo blisko Jadwigi Telak. Ustawił go tak, aby patrzyli na siebie z Jadwigą. Kobieta przełknęła ślinę i zrobiła ruch, jakby chciała się cofnąć.

- Proszę stać w miejscu - warknął Szacki.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Uwiklanie»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Uwiklanie» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Zygmunt Miłoszewski
Zygmut Miłoszewski - Gniew
Zygmut Miłoszewski
Zygmunt Zeydler-Zborowski - Major Downar Zastawia Pułapkę
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Zygmunt Zeydler-Zborowski - Kardynalny Błąd
Zygmunt Zeydler-Zborowski
Zygmunt Bauman - Identitat, (2a ed.)
Zygmunt Bauman
Zygmunt Bauman - Dialektik der Ordnung
Zygmunt Bauman
Zygmunt Bauman - Europa
Zygmunt Bauman
Krasiński Zygmunt - Nie-Boska komedia
Krasiński Zygmunt
Gloger Zygmunt - Dolinami rzek
Gloger Zygmunt
Domańska Antonina - Paziowie króla Zygmunta
Domańska Antonina
Zygmunt Krasiński - Moja Beatrice
Zygmunt Krasiński
Отзывы о книге «Uwiklanie»

Обсуждение, отзывы о книге «Uwiklanie» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x