– Dlaczego Amedee tak się miota? – dziwi się Mylene.
– Wiesz, one czasami nie mają nic innego do roboty przez cały dzień – wzdycha babcia.
Dziewczynka się krzywi.
– Myślisz, babciu, że mogłabym je wypuścić z klatki, żeby sobie troszkę rozprostowały łapki?
Starsza pani głaszcze dziewczynkę po głowie.
– Nie. Czułyby się zagubione. Od zawsze mieszkają w klatce. Nie wiedziałyby, dokąd pójść.
– Więc co mogłabym zrobić, żeby je uszczęśliwić?
– Dobre pytanie…
Wzrok Nathalie Kim przeniósł się z wnuczki na firmament. Widok nieba zawsze ją uspokajał.
„Być może tam właśnie jest Jacques", mówiła sobie.
Maleńki biały punkcik w pobliżu Księżyca przemieszczał się bardzo szybko. To nie była spadająca gwiazda. Marzenie się nie spełni. Nie był to też satelita. Wiedziała, co to było. Wielki samolot transportowy. Zapewne Boeing 747.
Wnuczka tuli się do babci.
– Babciu, myślisz, że moje chomiki kiedyś umrą?
– Ciiii… Nie myśl o tym, Mylene.
– Ale przecież coś trzeba będzie wtedy zrobić, prawda? Przecież nie wyrzucę ich do śmietnika! Myślę, że istnieje raj chomików…
Nathalie Kim odgarnęła długi kosmyk siwych włosów, który opadał jej na twarz. Następnie z czułością uniosła podbródek dziewczynki ku sobie. Wskazała na sklepienie niebieskie w całej jego panoramicznej rozciągłości.
– Ciii, popatrz na gwiazdy i ciesz się z tego, że żyjesz.
WIERZYĆ: „Wierzyć czy nie, to nie ma żadnego znaczenia. Najciekawsze jest zadawanie sobie coraz większej liczby pytań".
Edmund Wells,
Encyklopedia wiedzy względnej i absolutnej , tom IV
Trzy chomiki przerwały swoje zajęcia i pokonując wrodzony lęk, spojrzały przez kraty na wielkie, poruszające się kształty, które wydawały z siebie niskie dźwięki.
Podziękowania zechcą przyjąć: prof. Gérard Amzallag, Françoise Chaffanel-Ferrand, Richard Ducousset, Patrice Lanoy, Jérôme Marchand, Nathalie Mongins, Monique Parent, Max Prieux, Frank Samson, Reine Silbert, Jean-Michel Truong, Patrice Van Eersel, mój ojciec, François Werber, który nauczył mnie grać w szachy oraz mój anioł stróż (jeśli istnieje).
Podczas pracy nad tą książką słuchałem: La Musique du Livre du Voyage Loïca Étienne'a; Incantations Mike'a Oldfielda; White Winds Andreasa Vollenweidera; Shine on You Crazy Diamond Pink Floydów; Nocy na Łysej Górze Musorgskiego; Real to reel w wykonaniu zespołu Marillion; Moment in Love Art of Noise; muzyki z filmów Braveheart. Waleczne serce, Wodny świat, Jonathan Livingston Seagull.
Wydarzenia, jakie miały miejsce podczas pisania tej książki, a które wpłynęły na jej treść: nurkowanie z dzikimi delfinami na Azorach, praca w Paryżu i Ermenonville przy realizacji filmu La Reine de nacre (pierwsze doświadczenie kolektywnej twórczości), długi marsz Doliną Cudów w Prowansji, obserwacja zaćmienia słońca w obserwatorium astronomicznym w Nicei, wstąpienie w kolejne tysiąclecie.
Strony internetowe: www.albin-michel.fr
www.bernardwerber.com
***
[1] – Nazywam się Pinson, Michael Pinson. I nie mam nic wspólnego z ptakiem [1] . Wells poklepuje mnie po ramieniu, choć wcale tego nie czuję. – Bardzo mi miło, aniele Michaelu. Dziwnie się czuję, słysząc słowo „anioł" w bezpośrednim towarzystwie mojego własnego imienia, jakby coś w rodzaju „doktora" czy „mistrza". – Czym się zajmowałeś w „cywilu"? – pytam go. – W ostatnim życiu, zanim opuściłem krąg reinkarnacji? No więc, powiedzmy, że byłem badaczem, trochę tak jak ty. Z tym że mnie bardziej niż to, co „nad nami", interesowało to, co „pod"… Podziemie. – Podziemie? – Tak, życie ukryte pod skorupą ziemską. Leśne krasnale. Ramię w ramię idziemy przez niekończący się, wydrążony w skale tunel. Nagle zatrzymuję się. – Edmund Wells. Edmund Wells… Powtarzam sobie to imię w zamyśleniu. Gdzieś już o nim czytałem. W jakiejś gazecie. Czekam, aż wróci mi pamięć. Jest! – Czy przypadkiem nie byłeś zamieszany w morderstwo producenta środków owadobójczych? – Chyba gorzej z tobą. „Leśne krasnale"… Marszczę czoło. – To ty skonstruowałeś aparaturę do porozumiewania się z mrówkami! – Nazwałem ją „Kamieniem z Rosetty", gdyż służyła do komunikacji pomiędzy dwiema najbardziej skomplikowanymi cywilizacjami naszej planety, które mimo to nie potrafiły nawzajem się docenić: ludźmi i mrówkami. Odnoszę wrażenie, że słyszę w jego głosie pewną nostalgię. – Przyuczę cię do „zawodu" anioła, zapoznam z obowiązkami, metodami i możliwościami – zmienia temat Edmund Wells. – Przede wszystkim nie możesz zapomnieć, że już sam fakt bycia tutaj jest WYJĄTKOWYM PRZYWILEJEM. Tłucze mi dalej do głowy: – ROZUMIESZ PRZYNAJMNIEJ, ŻE MÓC JUŻ SIĘ WIĘCEJ NIE ODRADZAĆ JEST NAJPIĘKNIEJSZYM PREZENTEM, NA JAKI CZŁOWIEK MOŻE LICZYĆ? Zaczyna do mnie docierać, że zostałem uwolniony z kręgu reinkarnacji. – A czego dokładnie mnie nauczysz?
Pinson (franc.) – zięba (przyp. tłum.)
[2] – Jesteśmy bliźniakami z zespołem TTTS [2] . Wiem, o co chodzi, bo w poprzednim życiu byłem ginekologiem-położnikiem. Zostało mi trochę wspomnień z tego okresu. – Wyjaśnij mi. – A więc wytworzyliśmy między nami połączenie, naczynie krwionośne, które łączy nas bezpośrednio, niezależnie od organów naszej matki. To tylko maleńka żyłka, lecz jest ona wystarczająco duża, by dokonywała się między nami wymiana płynów. To dlatego tak dobrze słyszymy się nawzajem. Dlatego też jedno z nas, a konkretnie ty, nie może powstrzymać się przed pobieraniem krwi od drugiego. Jeśli nie wyjmą nas stąd w najbliższych dniach, obawiam się, że wyssiesz mnie na dobre. Zadrżałam. – A wtedy? – A wtedy umrę. Milczy, wycieńczony, lecz ja nalegam: – Czy oni o tym wiedzą, tam na zewnątrz? Odpowiedź pada po dłuższej chwili: – Wiedzą chyba o bliźniakach, ale nie mają pojęcia, że pompujesz ode mnie krew. Nadali nam wczoraj imiona, obojgu. Ty spałaś, ale ja wszystko słyszałem. Ty będziesz się nazywać Venus, a ja George. Witaj, Venus! – Hm… Witaj, George! Przerażona, zaczynam kopać. – Hej! Tam, w górze!! Zróbcie coś! Trzeba wywołać poród. George umiera! Tupię niecierpliwie. George uspokaja mnie. – Przestań, już jest za późno. Będę żył w tobie. Zawsze będę w tobie, moja Venus.
TTTS – Twin to twin transfusion system , zespół przetoczenia krwi między płodami (przyp. tłum.)
[3]Bûche de Noël – ciasto bożonarodzeniowe w kształcie polana drewna (przyp. tłum.)
[4]Francuskie słowo chercher pochodzi od circae – szukać (przyp. tłum.)