Margit Sandemo - Miasto Strachu

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Miasto Strachu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Miasto Strachu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Miasto Strachu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

W zimny styczniowy dzień roku 1937 do portu Halden przybił statek z Rotterdamu. Na ląd zszedł pasażer na gapę, a za nim krok w krok podążała Śmierć. Wśród osób, których życie zawisło na włosku, znalazła się nieszczęśliwa Vinnie Dahlen. Policjant Rikard Brink otrzymał zadanie powstrzymania zagrażającej całemu miastu katastrofy, ale by tego dokonać, musiał najpierw zdobyć zaufanie przerażonej Vinnie…

Miasto Strachu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Miasto Strachu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Ooch – zadrżała Vinnie. – Cóż za okropna choroba!

– To prawda. Jak się miewają inni?

– Z Herbertem Sommerem jest nie najlepiej. Doktor sądzi, że on tego nie przetrzyma, zbyt wiele lat upłynęło od szczepienia. Natomiast ta mała dziewczynka z sekty będzie zdrowa, dzięki Ci, dobry Boże! I Agnes nabiera sił. Co prawda niełatwo zauważyć różnicę, nadal jest słaba jak sitowie na wietrze, ale można mieć nadzieję. A co z wami?

– Dowiemy się dopiero za tydzień. Ale wydaje mi się, że ja jestem całkowicie odporny, tyle czasu już przecież miałem do czynienia z tą paskudą.

– Ja też tak myślę – powiedziała Vinnie z nadzieją w głosie. – Czy wiesz, co słychać w Sarpsborg i we Fredrikstad?

– W Sarpsborg mieli jeden zgon, a we Fredrikstad dwa, wśród nie szczepionych uczniów pastora. Spodziewają się kolejnych zgonów, wiele osób ma przerażająco dużo pęcherzy.

– O, Rikardzie, to takie straszne!

– To prawda.

– I wszystko przeze mnie.

– Nie wolno ci tak mówić! Gdyby ci ludzie pozwolili się zaszczepić…

– To chyba wina rodziców.

– Z początku owszem. Ale nie ma wytłumaczenia, dlaczego nie zrobili tego później, kiedy już dorośli. Zresztą nie mogę zrozumieć takich rodziców, są przecież szczepionki także na inne choroby dziecięce, nie tylko na ospę. Niepojęte, jak mogą wystawiać życie własnych dzieci na takie ryzyko!

– Myślą raczej o duszy i jej zbawieniu.

– Nie rozumiem, co ospa ma wspólnego ze zbawieniem duszy – parsknął Rikard zniecierpliwiony. – Te sekty mieszają wszystko naraz w jednym garncu, a głównie są to wymysły jakiegoś przebiegłego, domorosłego proroka. Doprawdy, ogromnie mnie to gniewa!

Vinnie, sama zmuszona do przystąpienia do sekty, nie umiała mu odpowiedzieć. Stała rozmyślając, ledwie miała odwagę spytać:

– Czy wśród zmarłych były jakieś dzieci?

– Na razie nie. Umierali tylko starsi, słabowici ludzie.

– Biedacy! Nie zasłużyli na taki los.

– Oczywiście, że nie, choć triumfowali nad wszystkimi, których spotkać miała zagłada podczas końca świata pastora Pruncka. Ale tobie jest zimno, Vinnie.

– Nic nie szkodzi.

– Masz siną twarz, a poza tym nie powinnaś przebywać dłużej na mrozie, przecież całkiem niedawno byłaś chora. W dodatku moi współmieszkańcy narzekają na przeciąg.

– Ach, oczywiście! Przepraszam!

– Nie przepraszaj za wszystko, co tylko przyjdzie ci do głowy! Porozmawiamy jutro. Dobranoc, Vinnie!

Jeszcze przed chwilą tak gorąco pragnęła być blisko niego, poczuć uścisk jego ramion. Odnosiła wrażenie, że przy nim jest bezpieczna. Teraz jakby nagle została odepchnięta.

– Dobranoc – odpowiedziała cienkim głosem.

Z rozczarowaniem w sercu weszła do budynku. Ale Rikard miał rację. Cudownie było znaleźć się znowu w cieple, choć miejsce, do którego wróciła, trudno nazwać przytulnym.

Co się stało z moim dawnym życiem? pomyślała. Życiem w Bakkegarden, w którym nic się nie działo, w wiecznym strachu przed ciotką Kammą i w strasznym przekonaniu, że życie przecieka mi przez palce.

Teraz tak wiele dzieje się wokół mnie. Wszystko jest takie bolesne, trudne, pełne smutku i strachu. A jednocześnie najcudowniejsze na świecie. Noszę w sobie uczucie, o którym tylko czytałam i nie sądziłam, by kiedykolwiek dane mi było je przeżyć. Wszystko jedno, czy wyniknie z niego coś więcej, ale w każdym razie pozwolono mi go doznać, przekonać się, że mogę czuć tak samo mocno jak inni ludzie. Nie proszę już o nic więcej.

Czy okłamuję teraz samą siebie? Jeśli powiem, że to prawie wszystko jedno, czy to do czegoś doprowadzi czy nie, będę bliższa prawdy.

Od czasu do czasu chyba wolno pomarzyć?

Herbert Sommer zmarł dwa dni później. W lokalnej gazecie poświęcono mu króciutką notatkę z marną fotografią z dawnych lat, na której rozpromienionymi oczyma patrzył prosto w obiektyw, na głowie zaś miał kapelusz, włożony zawadiacko na bakier. Zdjęcie musiało zostać zrobione co najmniej dwadzieścia lat temu, kiedy jeszcze nikt go nie znał.

Wtedy też dla wszystkich w szpitalu stało się jasne, że pastor Prunck nie przeżyje.

Zmarł kolejny z jego uczniów. Z innych miast nadeszły meldunki o jeszcze trzech ofiarach. Spodziewano się, że to już ostatnie, wiadomo jednak było, że większość owieczek Pruncka zaatakowała choroba i w najlepszym razie zostaną potwornie oszpecone na całe życie. Wśród nich była także młoda Bjorg, która przeklinała Pruncka w żywy kamień za to, że zwabił ją do pieczary. Trwało to do czasu, gdy dowiedziała się o jego śmierci. Wówczas ogarnęła ją rozpacz, nie potrafiła bowiem określić swoich uczuć. Po zmarłych wszak należy nosić żałobę, prawda? Ale ten skandal, w który ją wplątał, kiedy na oczach wszystkich goła leżała na podłodze, fikając w powietrzu nogami, z tym tłuściochem na sobie. Jak to możliwe, by kiedykolwiek uważała go za przystojnego? Teraz na samą myśl o pastorze robiło jej się niedobrze. Och, przecież on już nie żyje, śmierć wymaga szacunku. Jakież to wszystko trudne! A w dodatku choroba tak ją oszpeciła! Teraz nie będzie już mogła wyjść bogato za mąż, może nawet nigdy nie znajdzie męża! Z oczu Bjorg znów trysnęły łzy.

Dla samego Pruncka śmierć była może najlepszym rozwiązaniem. I tak czekała go nieunikniona kara więzienia. Zrujnowane życie.

Chociaż… kto to wie? Prunck należał do ludzi, którzy zawsze spadają na cztery łapy. Z pewnością po kilku latach w jakimś innym miejscu zacząłby wszystko od nowa. Może nie tak samo jak wcześniej, ale pewnie wplątałby się w jakieś ciemne sprawki. Czas jego jednak dobiegł już końca i tylko on sam wiedział, czy po śmierci znalazł się w raju, czy też w tym drugim miejscu. A może w ogóle nigdzie, a w takim razie i tak niczego nie wiedział.

Zagrożenie epidemią czarnej ospy powoli już mijało. Teraz czekano już tylko, jak potoczą się losy mężczyzn, którzy przewieźli Agnes z wysepki do Halden.

Oni byli ostatni oprócz personelu szpitali, który w trzech miastach przez cały czas pielęgnował zarażonych. Grupę ryzyka stanowili także ludzie ze służb sanitarnych, którzy zajmowali się dezynfekcją. Na razie jakoś się im udało…

Cała Norwegia wstrzymała oddech i ściskała kciuki.

Vinnie i Rikard rozmawiali codziennie, dziewczyna za nic nie chciała się wyrzec chwil spędzanych pod oknem młodego policjanta, chociaż pogoda robiła co mogła, by ją od tego odwieść. Kiedy zimno stawało się naprawdę nie do wytrzymania, Rikard zapędzał ją do środka, ale Vinnie wiedziała już, że nie robi tego, by się jej pozbyć. On po prostu chciał jej dobra. Jak cudownie mieć taką świadomość!

Rozmowy dodawały jej sił. Oczywiście nie o wszystkim mogli mówić przez otwarte okno w zimowym Halden, ale Vinnie przez całe swoje życie nie nagadała się tyle co teraz.

Była szczęśliwsza niż kiedykolwiek przedtem.

Ciała zmarłych zostały poddane kremacji, by zmniejszyć ryzyko rozprzestrzeniania się choroby. Vinnie nie mogła iść na pogrzeb ciotki Kammy, nadal musiała pozostawać w izolacji. Kiedy ciotkę już pochowano, Vinnie miała wrażenie, że z serca spadł jej wielki kamień. Nic nie mogła na to poradzić.

Oddział zaczął pustoszeć. Agnes w szpitalu nabrała trochę ciała i pozwolono jej wrócić do domu. Zabrała Doffena i rozpoczęła nowe, samotne życie na ulicy Fortecznej. Ale i ona w skrytości ducha cieszyła się trochę wolnością.

Zaprzyjaźniły się z Vinnie. Dziewczyna obiecała, że odwiedzi Agnes, kiedy, i ją wypuszczą ze szpitala, i starsza pani już zaczęła planować, jak ją ugości. Jakie to podniecające! Vinnie Dahlen mieszkała wszak w Bakkegarden!

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Miasto Strachu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Miasto Strachu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Tajemnice Starego Dworu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Wiosenna Ofiara
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Miasto Strachu»

Обсуждение, отзывы о книге «Miasto Strachu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x