Marina Diaczenko - Szrama

Здесь есть возможность читать онлайн «Marina Diaczenko - Szrama» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Szrama: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Szrama»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

„Szrama” jest drugim tomem kultowego cyklu Tułacze.
Opowieść o zbrodni, karze, pokucie i odkupieniu. Sławny w swoim mieście gwardzista, kobieciarz i hulaka, porucznik Egert Soll zabija w sprowokowanym przez siebie pojedynku niewinnego studenta. Za ten czyn zostaje ukarany przez wędrownego maga, który piętnuje jego twarz niegroźną z pozoru raną.
Szrama zabliźnia się szybko, równie szybko jednak okazuje się, że stała się dla młodego zabijaki przekleństwem: całkowicie zmienia jego psychikę i przydaje mu cechę, którą zawsze gardził, podobnie jak jego otoczenie, mianowicie bezmierne tchórzostwo.
Gwardzista zmuszony jest opuścić pułk i rodzinne miasto. Tułając się po świecie, spotyka kobietę, którą skrzywdził, narzeczoną zabitego studenta. Czy zdoła okupić swą winę i pozyskać przychylność Torii? Magię można pokonać jedynie magią.
W zaskakującym finale Soll stanie przed niezwykle trudnym wyborem.

Szrama — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Szrama», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Na placu doszło do walki. Grupka studentów starta się na śmierć i życie z rozwścieczonymi czeladnikami. Polała się krew i tylko interwencja straży miejskiej położyła kres owej bitwie. Pobici studenci skryli się w uniwersytecie, a w siad za nimi leciały kamienie.

Wieczorem, w wigilię procesu, przed gmachem sądu pojawili się pierwsi gapie. O świcie plac by I wypełniony nieprzebranym tłumem do tego stopnia, że strażnicy musieli użyć piet ni, zęby utorować sobie drogę do budynku. Przed szeregiem sług Łasza ludzie sami się rozstępowali, popychając się wzajem. Budynek uniwersytetu straszył wciąż wybitymi oknami, lecz grupa studentów także się pojawiła, nie bacząc na wrogie okrzyki i obelgi. Cztery oddziały strażników musiały ochraniać jednego z nich, wysokiego i jasnowłosego, ze szramą na policzku, prowadząc go przez plac. W tłumie powiadano, że jest głównym świadkiem.

Do sali sądowej dostali się tylko nieliczni. Uznając jednak wagę procesu, sędzia zezwolił łaskawie, by ludzie stali w otwartych drzwiach, w korytarzach i na schodach, tak więc potężny budynek połączył się z ludnością na placu szeroką ludzką lawą. Przekazywano sobie zasłyszane słowa z ust do ust, jak przekazuje się wiadra wody podczas pożaru, o wszystkim zatem, co zostało powiedziane w sądzie, prędko dowiadywała się stojąca na zewnątrz, gawiedź.

Przesłuchanie opóźniało się z jakichś przyczyn. Egert, siedząc na długiej, skrzypiącej ławie, patrzył obojętnie na gwarzących za pustym stołem sędziowskim zakonników, na ostrzącego pióra kancelistę, na rozsiadających się po drugiej stronie sali wystraszonych ławników, w pewnym sensie też świadków, świadków Czarnego Moru… Wszystko powinno odbywać się zgodnie z prawem. Szkoda, że nie można wezwać przed sąd tych nieszczęsnych, których ciała spoczęły w kurhanie, a zwłaszcza dziekana bujana… Nie wstanie już spod ziemi, nawet na ratunek ukochanej córce.

Zauważył w tłumie widzów studenckie kapelusiki z frędzelkami i natychmiast odwrócił wzrok.

Za stołem sędziowskim miotali się dwaj sekretarze. Egert usłyszał, jak jeden pyta z cicha drugiego:

– Masz nurze pilnik do paznokci? Psiakrew, złamałem jeden…

Tłum falował, szepcząc, z jednakową ciekawością oglądając ponury wystrój pomieszczenia, pisarczyków, Egerta, strażników, fotel sędziego, miniaturową szubieniczkę na stole, dokładną kopię stojącej na zewnątrz. Ława oskarżonych była ciągle pusta i tylko obok niej przysiadł na stoiku niepozorny człowieczek w płóciennym fartuchu, trzymający na kolanach takiż płócienny futerał, po kształcie którego Soll od razu domyślił się zawartości.

Były to szczypce z długimi rączkami.

Minęło chyba z dziesięć minut, potem znów drugie tyle. Widzowie w końcu zaczęli szemrać z niezadowoleniem, gdy ujrzano wreszcie kroczącego do stołu sędziego. Wyprzedzał go zakapturzony człowiek, którego Egert natychmiast rozpoznał. Z trudem powłócząc nogami, sędzia wspiął się po krytych aksamitem schodkach i ociężale opadł na fotel. Fagirra stanął obok, nie zdejmując kaptura. Egert wyczuł jego uważne spojrzenie. Sędzia szepnął coś kanceliście, ten zaś powtórzył, niczym gromkie echo:

– Wprowadzić oskarżoną!

Egert pochylił nisko głowę, nie odrywając oczu od szarych smug na posadzce. Tłum zahuczał ogłuszająco, zabrzęczało żelazo i w tej chwili młodzieniec miał wrażenie, że powraca jego właściwość odczuwania cudzego bólu.

Nie podnosząc oczu, czuł całym sobą wejście Torii. Była kłębkiem nerwów i cierpienia, powściąganych silą woli. Wyczul jak szuka z nadzieją jego osoby i jak oczy jej pojaśniały, gdy go dostrzegła. Zrozumiał, że jego ukochana wie wszystko, również, o roli, jaką on ma odegrać w procesie, a mimo to jednak się ucieszyła, widząc go, wciąż bowiem liczyła na niego, naiwnie jak dziecko, liczyła na najdroższego człowieka…

Podniósł głowę.

Kilka dni przesłuchań odbiło się na jej twarzy. Spotkawszy się z nim wzrokiem, próbowała się uśmiechnąć, lecz spękane wargi nie poddały się jej woli. Czarne włosy były sczesane gładziej niż zazwyczaj. Zaczerwienione oczy pozostawały suche. Strażnik posadził ją na ławie oskarżonych. Ze wstrętem unikała jego dotyku i znowu spojrzała na Solla. Próbował uśmiechnąć się do niej pocieszająco, lecz nie zdołał, czując ciągle na sobie wzrok Fagirry.

Kat westchnął głęboko na całą salę, ponieważ właśnie zapadła kompletna cisza. Oskarżyciel stanął przy barierce i energicznie odrzucił kaptur.

Egert odczuł przestrach Torii. Aż podskoczyła, kiedy mnich na nią spojrzał. Zdając sobie sprawę, że właśnie on osobiście ją przesłuchiwał, Soll zapragnął zadusić gada i z chęcią by to uczyni!, gdyby nie paraliżował go lęk.

Zakonnik rozpoczął mowę oskarżycielską i już od pierwszych jej słów Egert zrozumiał, że sprawa jest beznadziejna i jego Toria jest z góry skazana.

Fagirra mówił spokojnie, prostym językiem, ludzie słuchali go z uwagą, z zapartym tchem. Tylko gdzieś z tylu słychać było szepty, przekazujące słowa oskarżyciela stojącym na zewnątrz. Z owej mowy, jasnej i precyzyjnej, jak dzieło jubilera, wynikało ponad wszelką wątpliwość, że dziekan od dawna zamierzał zniszczyć miasto i że oczywiście córka mu w tym pomagała. Fagirra podawał liczne szczegóły i dowody, od których Egertowi cierpła skóra. Być może zakon Łasza miał swojego szpiega na uniwersytecie albo Toria w trakcie przesłuchali zdradziła różne szczegóły z życia jej ojca. Tłum wydawał gniewne pomruki. Soll czuł, jak przenika go sprawiedliwe oburzenie i żądanie odpowiedniej kary.

Toria słuchała spięta wewnętrznie. Jej ukochany czuł, jak stara się zebrać myśli, jak bolą ją oszczerstwa, niczym podstępne ciosy. Jej nadzieja, związana z obecnością Egerta, gasła teraz, powoli niczym ogarek.

Fagirra skończył mowę, uważnie spoglądając na Egerta. Zarzucił znowu kaptur i powrócił na swoje miejsce obok sędziowskiego fotela. Na znak sędziego do barierki jeden za drugim podchodzili świadkowie.

Pierwszy z nich, tłustawy przekupień, miał spory problem, nie wiedział bowiem, co ma mówić, więc tylko żalił się bezładnie. Słuchali go jednak ze współczuciem, gdyż każdy z tu obecnych mógł powiedzieć to samo. Następni zachowywali się podobnie. Powtarzały się kolejne zażalenia, kobiety płakały, wyliczając swoje straty. Tłum milczał zasmucony.

W końcu wysechł strumyk przywołanych ofiar zarazy. Jakiś chłopak z ludu wyrywał się, by opowiedzieć o swoim nieszczęściu, lecz prędko go uciszono. Wszystkie spojrzenia, ponure i surowe, skierowały się na oskarżoną. Egert pragnął rzucić się ku niej w rozpaczy, by ją osłonić i uspokoić, lecz pozostał na swoim miejscu. Chwilę potem sędzia zaszeptał, a kancelista powtórzył głośno, że teraz oskarżyciel zada pytania podsądnej.

Toria wstała i ten prosty ruch kosztował ją wiele wysiłku. Egert czuł drżenie wszystkich jej mięśni i ścięgien. Podchodząc do barierki, zerknęła mimochodem na Solla. Egert pochylił się ku niej, pocieszając i obejmując ją w myślach. Fagirra podszedł bliżej. Ciało dziewczyny przeszedł dreszcz, jakby sama obecność zakonnika była dla niej nieznośna.

– Czy to prawda, że dziekan Łujan był pani ojcem? – spytał dźwięcznie zakonnik.

Toria zwróciła ku niemu głowę i spojrzała prosto w oczy. Egert wiedział, ile ją to kosztowało.

– Dziekan jest moim ojcem – odrzekła ochrypłym, lecz donośnym i twardym głosem. – Umarł, ale wciąż żyje w pamięci wielu ludzi.

Wśród tłumu rozległy się szepty.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Szrama»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Szrama» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Marina Diaczenko - Zoo
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Tron
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Rytuał
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Ostatni Don Kichot
Marina Diaczenko
Marina Dyachenko - The Scar
Marina Dyachenko
Marina Diaczenko - Miedziany Król
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Następca
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Awanturnik
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Dzika energia
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Odźwierny
Marina Diaczenko
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Отзывы о книге «Szrama»

Обсуждение, отзывы о книге «Szrama» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x