Marina Diaczenko - Szrama

Здесь есть возможность читать онлайн «Marina Diaczenko - Szrama» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Szrama: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Szrama»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

„Szrama” jest drugim tomem kultowego cyklu Tułacze.
Opowieść o zbrodni, karze, pokucie i odkupieniu. Sławny w swoim mieście gwardzista, kobieciarz i hulaka, porucznik Egert Soll zabija w sprowokowanym przez siebie pojedynku niewinnego studenta. Za ten czyn zostaje ukarany przez wędrownego maga, który piętnuje jego twarz niegroźną z pozoru raną.
Szrama zabliźnia się szybko, równie szybko jednak okazuje się, że stała się dla młodego zabijaki przekleństwem: całkowicie zmienia jego psychikę i przydaje mu cechę, którą zawsze gardził, podobnie jak jego otoczenie, mianowicie bezmierne tchórzostwo.
Gwardzista zmuszony jest opuścić pułk i rodzinne miasto. Tułając się po świecie, spotyka kobietę, którą skrzywdził, narzeczoną zabitego studenta. Czy zdoła okupić swą winę i pozyskać przychylność Torii? Magię można pokonać jedynie magią.
W zaskakującym finale Soll stanie przed niezwykle trudnym wyborem.

Szrama — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Szrama», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Toria w pierwszej chwili nie chciała dopuścić do swej świadomości, jak wielką poniosła stratę, dlatego też nie czuła się na siłach wejść do ojcowskiego gabinetu. Uczynił to Egert. Pośród otwartych ksiąg i wygasłych świec znalazł porządnie przygotowany rękopis pracy dziekana, podzielony na rozdziały i opatrzony licznymi notkami oraz przypisami. Znalazł także konspekt nie napisanych jeszcze rozdziałów. Jedynym dziedzictwem pozostał zatem rękopis niedokończonego dzieła i leżący obok Amulet.

Wysłuchawszy relacji Solla, Toria próbowała się uśmiechnąć.

– A jednak stał się w końcu wielkim magiem. Prawda? Trzeba będzie dopisać Rozdział opowiadający o nim i w ten sposób zakończyć pracę…

Nagle dorzuciła:

– Egercie, przysięgnij, że nigdy nie umrzesz.

*

Mieszkańcy miasta nie od razu uwierzyli w swoje szczęście. Grabarze pospiesznie grzebali zmarłych, chorzy wracali do zdrowia. Ofiar było bardzo wiele, lecz okazało się, że ocalonych także niemało. Wciąż jeszcze kryjąc się po kątach, wypytywali się nawzajem z obawą: Czyżbyśmy przeżyli już koniec czasów?

Minął kolejny dzień bez nowych ofiar, potem jeszcze jeden i następne. Nikt nie umarł przez cały tydzień. Ludzie odetchnęli z ulgą i wyszli z ukrycia. Martwych od żywych oddzieliły zwały ziemi, zwiezione nad rozryty kurhan. W owych dniach kopiec urósł, skoro spoczęły w nim setki ciał. Oczyszczone z trupów ulice nadal wionęły grozą, lecz w końcu mieszczanie zrozumieli, że zaraza minęła.

Nie zdążono przewieźć wszystkich nieboszczyków z bocznych zaułków do przeznaczonego dla nich dołu, kiedy nad dachami domów strzeliły fajerwerki.

Nikt z obecnych na placu i ulicach nie zaznał jeszcze takiego świętowania. Nieznajomi ściskali się i wypłakiwali sobie w ramię. Były to łzy radości z ocalonego życia, słodkiego życia, z którym tak wielu musiało się rozstać. Wczorajsi konający zdrowieli na samą myśl, że jutro też dla nich zaświeci słońce, że za jakiś czas nadejdzie wiosna, urodzą się nowe dzieci… Roześmiane, niedbale odziane kobiety chętnie darzyły miłością wszystkich młodych i starszych mężczyzn, nie wyłączając kalek, żebraków, czy miejskich strażników. Czternastoletni chłopcy stawali się mężczyznami wprost na ulicy, po czym ich szczęśliwe wybranki znikały w tłumie, chichocząc zwodniczo. Zwariowana feta oszalałych ze szczęścia ludzi pochłonęła też trochę ofiar: ktoś tam utonął w kanale, kogoś zadeptali w tłumie, lecz owe przypadki przeszły niezauważone, gdyż weselący się na ulicach ludzie uwierzyli, iż są nieśmiertelni.

Wieża Łaszą trwała obojętnie wobec tych wesołych igraszek niedoszłych nieboszczyków. Drzwi i okna nadal były zamurowane, lecz żaden już dymek nie unosił się nad spiczastym dachem. Histeryczna radość tłumów powoli wygasła, a wówczas zaczęto zadawać sobie w mieście przeróżne pytania.

Czy nadejdzie Koniec Czasów? Skąd wziął się Mor i dlaczego się skończył? Co się dzieje za zamurowanymi drzwiami przybytku kasza? I dlaczego kapturnicy nie podzielili losu wszystkich, kryjąc się za murami baszty i co będzie teraz? Ludzie szemrali, popatrując na Wieżę bojaźliwie lub wrogo. Nie wiadomo skąd wzięła się wieść, że to właśnie słudzy tasza sprowadzili na miasto nieszczęście. Wydali mieszkańców na pastwę Moru, sami chroniąc się bezpiecznie. Powiadano także, iż wielki mag, będący wcześniej dziekanem uniwersytetu, przepadł bez wieści dokładnie w dzień, gdy odeszła zaraza i że jego córka obwinia o wszystko zakonników. Zbulwersowani mieszczanie spierali się między sobą, niektórzy w to nie wierzyli. Wieża wciąż trwała w milczeniu, toteż rzucano w jej stronę coraz bardziej ponure spojrzenia. Wbrew zakazom burmistrza szykowała się już u jej wrót gromada z łomami i kilofami, gdy nagle zamurowane wejście rozpadło się, rozwalone od środka.

Egert, który w owej chwili znajdował się w bibliotece, zadrżał, słysząc potężne uderzenie gruzu, od którego zatrzęsła się ziemia. Widział dokładnie z okna, jak otaczający basztę tłum cofnął się, jakby odrzucony silnym porywem wiatru.

W ciemnym wejściu stał niewysoki człowiek w szarej opończy ze srebrną łuną włosów na głowie.

Okazało się, że ze sług tasza pozostała przy życiu mniej niż połowa. Ciała zmarłych mnichów leżały długim rzędem przed Wieżą. Kaptury skrywały ich martwe twarze. Pozostali przy życiu mnisi stali też nieruchomo, również z zasłoniętymi twarzami, wicher zaś jednakowo targał ich strojami.

Egert nie słyszał słów Mistrza. Strach nie pozwolił mu podejść bliżej. Tłum słuchał uważnie, w milczeniu. W najbardziej wzniosłych momentach przemowy zakonnika ucho Solla wychwytywało gromki okrzyk: „tasz!”, przy którym ludzie wzdrygali się, mimo woli spuszczając głowy. Gdy przełożony zakończył swoją mowę, lud rozszedł się cichy i pokorny, jakby rozważał w myślach zagadkę, zadaną przez Mistrza.

*

Minęło parę tygodni. Ocalali studenci radowali się, spotykając w uniwersyteckich progach, lecz po hałaśliwych powitaniach zazwyczaj następowało niezręczne milczenie: wypytując o los kolegów, słyszało się same ponure wieści. W każdym razie uniwersytet odżył. Przekazywano sobie szeptem informację o śmierci dziekana i wielu słuchało jej z drżeniem i smutkiem. Odwiedzali Torię, pragnąc podzielić jej ból.

Rektor złożył jej wyrazy współczucia, które przejęła ze spokojną godnością. Pracownia ojca stała się teraz jej gabinetem. Spędzała wiele godzin pod stalowym skrzydłem, przeglądając papiery ojca, a przede wszystkim rękopis dzieła. Amulet Wieszczbiarza ukryła, na prośbę Egerta, w miejscu znanym tylko jej. Soll nie chciał nic o tym wiedzieć i dziewczyna, przygryzając wargi, spełniła jego życzenie.

Widząc ją przechodzącą korytarzem, studenci witali ją niemal z takim samym szacunkiem, jak przedtem jej ojca. Egert nie odstępował jej ani na krok. Wszyscy już wiedzieli, że poślubi ją, kiedy tylko minie okres żałoby. Nikomu nawet nie przyszło do głowy dziwić się jej wyborowi.

Pewnego dnia następczyni dziekana zebrała wszystkich żaków w Wielkiej Auli. W ciągu godziny uniwersytet zamienił się we wrzący tygiel, kiedy opowiedziała im w prostych słowach prawdę o zbrodniczym postępku sług Tasza.

Hałas ciągle się wzmagał. Ktoś wolał, że trzeba wyjść na ulicę, ktoś inny nawoływał, by rozpędzić zakonników. Wspomniano przy tym Lisa: biedaczek miał rację, że nie cierpiał kapturników. Teraz by im pokazał! Pobladły rektor ledwie zdołał powstrzymać podopiecznych przed otwartym buntem.

Toria została wezwana do gabinetu rektora. Rozmowa była długa. Egert widział zdenerwowanie urzędnika, który stojąc w progu, spoglądał za Torią i kręcił łysą głową.

– Nie sądzę, moje dziecko, by należało coś takiego rozgłaszać… Brak wystarczających dowodów. Powstrzymaj się, proszę cię, od niewczesnych… Nie powinnaś…

Rektor nie przestawał mówić, gdy Toria odchodziła z niezwyczajnie pochyloną głową.

– Boi się – powiedziała z goryczą, zamykając drzwi ojcowskiego gabinetu za sobą i Egertem. – Nie chce nic zrobić. Nie wierzy mi. Uważa, że zaślepiła mnie rozpacz. Mieszczanie uważają teraz, że to słudzy kasza powstrzymali nadejście Końca Czasów, modląc się bez przerwy i odprawiając obrzędy ku czci Świętego Widziadła… Zbierają nawet datki na nowy posąg Łasza.

– Nie rozumiem – odparł bezradnie. – Przecież wielu z nich także umarło. Na co liczyli?

Uśmiechnęła się ponuro.

– Pamiętasz, co powiedział ojciec? „Niegrzeczny dzieciak podpala dom, święcie wierząc, że ogień nie spali jego zabawek…”.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Szrama»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Szrama» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Marina Diaczenko - Zoo
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Tron
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Rytuał
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Ostatni Don Kichot
Marina Diaczenko
Marina Dyachenko - The Scar
Marina Dyachenko
Marina Diaczenko - Miedziany Król
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Następca
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Awanturnik
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Dzika energia
Marina Diaczenko
Marina Diaczenko - Odźwierny
Marina Diaczenko
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
libcat.ru: книга без обложки
Marina i Siergiej Diaczenko
Отзывы о книге «Szrama»

Обсуждение, отзывы о книге «Szrama» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x