Olga Gromyko - Zawód - Wiedźma. Część I

Здесь есть возможность читать онлайн «Olga Gromyko - Zawód - Wiedźma. Część I» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Zawód: Wiedźma. Część I: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Zawód: Wiedźma. Część I»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Dlaczego mistrz wrzuca młodziutką magiczkę na głęboką wodę zagadki, która przed nią pochłonęła 13 ofiar, w tym… kilku magów z doświadczeniem? Bo ma talent. Bo jest wystarczająco wścibska i ciekawska, a dwutomowa podróż w jej towarzystwie przekonuje, że to świetny kompan i – wbrew pozorom – nielichy przeciwnik. Taka jest rudowłosa Wolha Redna, jedyna kobieta na typowo męskim wydziale magii Starmińskiej Wyższej Szkoły Magii, Wróżbiarstwa i Zielarstwa. Postrach strzyg, gwiazda magii praktycznej, autorka rewolucyjnych tez obalających wiekowe mity o wampirach (w tym bzdury o czosnku), niestrudzona badaczka obyczajów i życia codziennego krwiopijczej społeczności. Gdy przekracza granicę lasu osik oddzielających inne krainy od Dogewy, ojczyzny wampirów, przez myśl nam nie przejdzie, że wysłano ją z poselstwem niemalże dyplomatycznym…

Zawód: Wiedźma. Część I — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Zawód: Wiedźma. Część I», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Niechby to raczej było oko.

Brukselka w chrupiącym cieście. Trzy dni temu akurat strułam się kapustą w kiepskiej gospodzie, i teraz robiło mi się niedobrze na samą myśl o niej. A tu – w ustach… Zgodnie z zasadami dobrego wychowania podniosłam do ust serwetkę, dyskretnie wyplułam na nią wspaniałe danie, zmięłam i rzuciłam do specjalnej urny pod oknem.

– Czy mogłabym prosić o szklankę wody? – spytałam, odsuwając talerz.

Sąsiad chętnie sięgnął po kryształową karafkę i do szklanki obfitym strumieniem lunęło coś czerwonego, gęstego i stanowczo pochodzenia arterialnego.

– Dz… dziękuję – wykrztusiłam z trudem, zaglądając do kielicha. A co to za cholera? Przypadkiem nie skrzepnie? Wychyliłam się trochę do przodu i zauważyłam lekki uśmiech na twarzy władcy. Len mrugnął do mnie pokrzepiająco i uciekł spojrzeniem. Nieśmiało pociągnęłam łyk ze szklanki. Do niczego niepodobne, jakiś sok j niby rosół, tylko czerwony. I można tylko mieć szczerą nadzieję, że posmak hemoglobiny mi się tylko przywidział. Odwróciłam się z powrotem w kierunku Lena, ale zasłonił go nachylający się nad stołem wampir, z namaszczeniem grzebiący widelcem w półmisku parujących schabowych.

Tymczasem na stole pojawiła się opleciona butla z szyjką z ciemnego szkła, zamknięta szerokim korkiem. Machinalnie poszukałam spojrzeniem otwieracza, ale jeden z wampirów wsadził w korek parę długich, lekko wygiętych białych kłów z górnej szczęki. Weszły jak nóż w masło. Pewne problemy pojawiły się przy uwalnianiu korka, ale i tu poradził sobie z obojętnością zawodowca, od niemowlęctwa mającego do czynienia zarówno z szyjkami panien, jak i butelek. W pobliżu stały delikatne pękate kielichy na wysokich nóżkach i butelka zabulgotała melodyjnie, pozbywając się zawartości. Mnie poczęstowano jako pierwszą, a potem napełniono kielichy, zaczynając od przeciwnego krańca stołu, przy którym siedzieli władca i Starsi.

Kielich rzucał na obrus rubinowy cień. Len podniósł go w dłoniach jak pąk pąsowej róży.

– Wolho, pani zdrowie. Niech będzie ono tak samo mocne jak pani panowanie nad sobą.

Wampiry wypiły moje zdrowie z zatrważającym wręcz entuzjazmem. Wino okazało się gęste, cierpko-słodkie, z posmakiem liści wiśni i czarnej porzeczki. I krwi.

Starsi rzucali Lenowi gniewne spojrzenia. Krótkość toastu graniczyła ze zniewagą, a rozumieć go można było na różne sposoby. Ja sama usłyszałam zawoalowany przytyk. Przytyk sprawiedliwy. Starczy tego myślenia o krwiopijstwie, precz z wegetarianami!

– Panie Eriusie, czy mogłabym prosić o podanie mi kawałka tamtej wspaniałej szynki? I jeszcze trochę sałatki, bardzo proszę.

– Panno Wolho, wiem, że to niestosowne pytanie… Ale ile pani ma lat? – zapytał niebieskooki Starszy.

– Eee… Dwadzieścia. – Nie skłamałam. Zaokrągliłam.

Ktoś gwałtownie zakasłał, zakrztusiwszy się moją szczerością.

– A dlaczego pan pyta? – rzuciłam obojętnie, zagryzając sałatkę kromką chleba.

– Jest pani jeszcze bardzo młoda – ostrożnie powiedział Starszy.

– Rzecz ulotna, zestarzeć się zawsze zdążę.

Był to żart, ale chyba nie najlepszy, bo epidemia kaszlu wybuchła już w trzech miejscach.

– Tak, oczywiście – mruknął Starszy, wymieniając z kolegami z Rady wiele znaczące spojrzenia.

– Dla maga najważniejszy jest nie wiek, a wrodzone zdolności – ogłosiłam dumnie, przełykając odrobinę nalewki hemoglobinowej.

– Mało prawdopodobne, by się pani tutaj przydały.

– Jak mam to rozumieć? A potwór?

– Jaki potwór? – sztucznie zdziwił się Starszy.

– Właśnie to zamierzam sprawdzić.

– Nie rozumiem, o czym pani mówi. – Starszy opuścił oczy i teraz wodził nożem po talerzu, krojąc schabowy na kawałki. Zapatrzyłam się na niego jak na ożywionego trupa, z toporem tkwiącym w czole, przekonującego mnie o swoim doskonałym samopoczuciu. Starszy nie zadowolił się rozdrobnieniem kotleta wzdłuż i w poprzek i dalej rytmicznie piłował nożem, rozmazując włókna po talerzu.

– Mówię o monstrum, które w ciągu ostatniego miesiąca wykończyło czarci tuzin ludzi – oznajmiłam pewnym głosem:

– A, ten potwór – Starszy doznał olśnienia. – Nie warto się przejmować takim głupstwem. Jest pani naszym gościem honorowym i nie zamierzamy spychać na pani ramiona naszych wewnętrznych problemów Proszę odpocząć. Zabawić się. Zrobić sobie nieplanowe wakacje.

– Jakie wakacje? Przyjechałam z zadaniem.

– Jakim zadaniem? – Starsi zastrzygli uszami.

– Nie rozumiem, o czym pan mówi. – Czarująco zatrzepotałam rzęsami.

– Ale powiedziała pani…

– Co powiedziałam?

– Coś o zadaniu – cierpliwie przypomniał niebieskooki.

– O jakim zadaniu? – spytałam z prawdziwą ciekawością.

– Po co przyjechała pani do Dogewy? – nie wytrzymał Starszy.

– W końcu jakieś sensowne pytanie – ucieszyłam się przesadnie. – Już mi się znudziło siedzenie tutaj jak naiwna dzieweczka z prowincji wśród szulerów ze znaczonymi kartami.

“Szulerzy" rozpłynęli się w uśmiechach, krzywych i sztucznych. Gdybyśmy faktycznie grali w karty, złapani za rękę po cichu oddaliby mi pieniądze albo wyciągnęli noże. Dogewscy hazardziści kontynuowali grę, jakby nic się nie stało.

– Ależ nikt nie próbuje się z panią bawić, naprawdę. Po prostu chcemy pomóc, a na pewno pójdzie nam to lepiej, jeśli będziemy wiedzieli, jakiego rodzaju pomoc będzie potrzebna.

– Naprawdę? – Ironicznie podniosłam brew. – A mnie się wydawało, że to właśnie wy potrzebujecie pomocy.

Starsi jeden przez drugiego zaczęli zapewniać mnie, że nie potrzebują mojej bezcennej pomocy. Len milczał, bacznie wpatrując się w swój talerz i z rzadka grzebiąc w nim widelcem. Wyglądało to tak, jakby sałatkę oblazły mu karaluchy.

– W takim razie po co zwróciliście się do Konwentu Magów? – przerwałam bez ceregieli. – Jak w takich wypadkach mówi straż miejska, “proszę wskazać element przestępczy albo zapłacić za niepotrzebne wezwanie"!

Złapany na słowie niebieskooki zaciął się i rzucił bezradne spojrzenie na kolegów z Rady. Biedaczek przypominał psa gończego, którego wysłano do jaskini niedźwiedzia i który właśnie odkrył, że niedźwiedź nie śpi. Biedny piesek nie miał pojęcia, co ma robić dalej, a koledzy niepewnie kłębili się dookoła jaskini, oglądając się na myśliwego całkowicie pochłoniętego sałatką. Len jakoś dziwnie się zachowywał, pozwalając Starszym grać pierwsze skrzypce w rozmowie. Intuicja kobieca ma w sobie coś z telepatii i nie pomyliłam się, dochodząc do wniosku, że Starszy czuł się w roli dyplomaty tak samo nieswojo, jak baran w roli pastucha. Wyglądało na to, że przeze mnie Len pożarł się ze Starszymi i teraz z satysfakcją patrzył z boku na doradców tonących w mokradłach kłamstw i niedomówień.

Starszy podjął jeszcze jedną próbę wyjaśnienia beznadziejnie zaplątanej sytuacji.

– Od ostatniego ataku minęły dwa tygodnie, a przedtem monstrum pojawiało się co dwa-trzy dni. Uważamy, że zagrożenie dla mieszkańców Dogewy minęło.

Głupszego argumentu w życiu nie słyszałam. Że co, oni niby zamierzają oddawać cześć temu stworowi? Znałam jedną zapyziałą wioskę, której mieszkańcy co miesiąc składali ofiary buremu smokowi mieszkającemu w sąsiedztwie i podobno mającemu zbawienny wpływ na plony i płodność. Ale żadna płodność nie mogła skompensować strat w pożartej ludności, w związku z czym wioska opustoszała w przeciągu zaledwie paru lat. Potem smok wykonał nieśmiałą próbę podniesienia płodności Starminu, gdzie jednak nikt jego pomocy nie potrzebował i łaskawcę ostrzelano z balist i katapult. Po otwarciu brzucha gada znaleziono istny skład łańcuchów i kajdan, które skuwały ofiary w chwili zjadania, co wyraziście świadczyło o ich sprzeciwie wobec wioskowej polityki. Niestrawny inwentarz przekazano do więzienia, gdzie bardzo się przydał – zahartowana sokiem żołądkowym smoka stal była odporna nawet na diamentowe pilniki.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Zawód: Wiedźma. Część I»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Zawód: Wiedźma. Część I» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Zawód: Wiedźma. Część I»

Обсуждение, отзывы о книге «Zawód: Wiedźma. Część I» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x