Ryszard KAPUSCINSKI - Szachinszach
Здесь есть возможность читать онлайн «Ryszard KAPUSCINSKI - Szachinszach» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2011, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Szachinszach
- Автор:
- Жанр:
- Год:2011
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:4 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 80
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Szachinszach: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Szachinszach»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Szachinszach — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Szachinszach», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Zmarłych owijają tu w białe prześcieradła i kładą na drewniane mary. Ci, którzy niosą mary, idą szybkim krokiem, czasem pobiegają truchtem, sprawia to wrażenie wielkiego pośpiechu. Cały kondukt spieszy się, słychać krzyki i lamenty, wśród żałobników panuje niepokój i zdenerwowanie. Jakby zmarły drażnił ich swoją obecnością, jakby chcieli natychmiast oddać go ziemi. Potem na grobie rozkładająjadło i odbywa się stypa. Kto tędy przechodzi, będzie zaproszony, otrzyma posiłek. Jeżeli nie jest głodny, dostanie tylko owoc — jabłko lub pomarańczę, ale coś powinien zjeść.
Nazajutrz rozpoczyna się okres rozpamiętywań. Ludzie rozpamiętują życie zmarłego, jego dobre serce i prawy charakter. Trwa to czterdzieści dni. Czterdziestego dnia w domu zmarłego zbiera się rodzina, przyjaciele i znajomi. Wokół domu gromadzą się sąsiedzi, cała ulica, cała wieś, tłum ludzi. Jest to tłum rozpamiętujący, tłum lamentujący. Ból i żal osiągają swoją przejmującą kulminację, swoje żałobne, rozpaczliwe crescendo. Jeśli była to śmierć naturalna, zgodna z koleją ludzkiego losu, w tym zgromadzeniu, które może trwać całą dobę, po kilku godzinach ekstatycznych, rozdzierających wyładowań zapanuje nastrój otępiałej i pokornej rezygnacji. Ale jeśli była to śmierć gwałtowna, śmierć przez kogoś zadana, ludzi opanowuje duch odwetu, pragnienie zemsty. W atmosferze rozszalałego gniewu i rozjątrzonej nienawiści pada nazwisko zabójcy — sprawcy nieszczęścia. I choć może on być daleko od tego miejsca, wierzy się, że w tym momencie musi zadrżeć ze strachu: tak, jego dni są już policzone.
Naród, gnębiony przez despotę, spychany do roli przedmiotu, degradowany, szuka dla siebie schronienia, szuka miejsca, w którym mógłby się okopać, odgrodzić, być sobą. Jest mu to niezbędne, aby zachować swoją odrębność, swoją tożsamość, nawet po prostu — swoją zwyczajność. Ale cały naród nie może wyemigrować, dlatego odbywa on wędrówkę nie w przestrzeni, lecz w czasie, wraca do przeszłości, która wobec utrapień i zagrożeń otaczającej go rzeczywistości wydaje się być rajem utraconym. I odnajduje swoje schronienie w dawnych zwyczajach, tak dawnych i tak przez to świętych, że władza obawia się z nimi walczyć. Dlatego też pod pokrywką każdej dyktatury następuje — wbrew niej i przeciw niej — stopniowe odradzanie dawnych obyczajów, wierzeń i symboli. Nabierają one nowego sensu, nowych, wyzywających znaczeń. Zrazu jest to proces nieśmiały i często potajemny, ale w miarę jak dyktatura staje się coraz bardziej nieznośna i uciążliwa, wzrasta jego siła i zasięg. Można usłyszeć krytyczne opinie, że jest to powrót do średniowiecza, Bywa i tak. Ale najczęściej jest to forma, w jakiej lud wyraża swoją opozycję. Ponieważ władza głosi, że jest symbolem postępu i nowoczesności, pokażemy, że nasze wartości są inne. Jest w tym więcej politycznej przekory niż chęci powrotu do zapomnianego świata przodków. Niech tylko życie stanie się lepsze, wnet stary obyczaj utraci swoją emocjonalną treść i stanie się tym, czym był — rytualną formą.
Takim zwyczajem, który pod wpływem ducha narastającej opozycji zmienił się nagle w akt polityczny, stał się ów obrządek wspólnego rozpamiętywania zmarłych w czterdzieści dni po ich śmierci. Uroczystość rodzinno-sąsiedzka zaczęła się przekształcać w wiece protestacyjne. Czterdziestego dnia po wypadkach w Qom w wielu miastach Iranu zebrali się w meczetach ludzie, aby rozpamiętywać tych, którzy padli ofiarą masakry. Z tej okazji w Tebrizie doszło do takiego napięcia, że w mieście wybuchło powstanie. Tłum ruszył na ulice, domagał się śmierci szacha. Wkroczyło wojsko, które utopiło miasto we krwi. Zginęło kilkuset ludzi, było tysiące rannych. Po czterdziestu dniach miasta okrywają się żałobą — nastąpił czas rozpamiętywania masakry w Tebrizie. W jednym z nich — w Isfahanie — rozpaczający i gniewny tłum wychodzi na ulice. Wojsko otacza manifestantów i otwiera do nich ogień. Znowu padają zabici. Mija następnych czterdzieści dni — teraz w dziesiątkach miast gromadzą się tłumy żałobne, aby rozpamiętywać tych, którzy padli w Isfahanie. Jeszcze raz manifestacje i masakry. Potem, po czterdziestu dniach, to samo powtarza się w Meszhedzie. Następnie w Teheranie. I znowu w Teheranie. Na koniec właściwie we wszystkich miastach.
W ten sposób rewolucja irańska rozwija się w rytmie wybuchów następujących po sobie co czterdzieści dni. Co czterdzieści dni — eksplozja rozpaczy, gniewu i krwi. Za każdym razem eksplozja coraz straszliwsza — za każdym razem coraz większe tłumy i coraz więcej ofiar. Mechanizm terroru zaczął działać w odwrotnym kierunku. Terror stosuje się po to, aby zastraszyć. Tymczasem terror władzy pobudzał naród do dalszej walki, do nowych szturmów.
Odruch szacha był typowy dla każdego despoty: najpierw uderzyć i stłumić, potem zastanowić się — co dalej. Najpierw pokazać muskuł, pokazać siłę, potem ewentualnie dowodzić, że ma się także głowę. Władzy despotycznej zależy na tym, aby uważano ją za silną, znacznie mniej — aby podziwiano jej mądrość. Zresztą, czym w rozumieniu despoty jest mądrość? Umiejętnością stosowania siły. Mądry jest ten, kto wie, jak i kiedy uderzyć. To ciągłe manifestowanie siły jest koniecznością, gdyż podporą wszelkiej dyktatury są najniższe instynkty, jakie wyzwala ona u podwładnych — lęk, agresja wobec bliźniego, lokajstwo. Instynkty te najskuteczniej rozbudza strach, a źródłem strachu jest lęk przed siłą.
Despota jest przekonany, że człowiek jest istotą podłą. Podli ludzie zapełniają jego dwór, stanowią jego otoczenie. Sterroryzowane społeczeństwo przez długi czas zachowuje się jak bezmyślny i uległy motłoch. Wystarczy ich karmić, a będą posłuszni. Trzeba dać im rozrywkę, a będą szczęśliwi. Arsenał chwytów politycznych jest bardzo ubogi, nie zmienia się od tysięcy lat. Stąd tylu amatorów w polityce, tylu przekonanych, że potrafią rządzić, byle dać im władzę. Ale zdarzają się też rzeczy zaskakujące. Oto nakarmiony i ubawiony tłum przestaje być posłuszny. Zaczyna domagać się czegoś więcej niż rozrywki. Chce wolności, żąda sprawiedliwości. Despota jest zdumiony. Rzeczywistość domaga się, aby zobaczył człowieka w całej jego pełni, w całym bogactwie. Ale taki człowiek zagraża dyktaturze, jest jej wrogiem i dlatego gromadzi ona siły, aby go zniszczyć.
Dyktatura, choć gardzi ludem, zabiega o jego uznanie. Mimo że jest ona bezprawiem, a raczej — ponieważ jest bezprawiem, dba o pozory legalności. Jest na tym punkcie niezmiernie drażliwa, chorobliwie przeczulona. Ponadto dolega jej (co prawda głęboko skrywane) poczucie niepewności. Nie szczędzi więc starań, aby dowodzić sobie i innym, jakim to cieszy się wsparciem i aprobatą ludu. Nawet jeśli są to tylko pozory wsparcia — będzie odczuwać satysfakcję. Cóż z tego, że pozory? Cały świat dyktatury jest pełen pozorów.
Również szach odczuwał potrzebę aprobaty. Toteż kiedy w Tebrizie pochowano ostatnie ofiary masakry, w mieście zorganizowano manifestację poparcia dla monarchy. Na wielkich błoniach zgromadzono aktywistów partii szacha — Rastakhiz. Nieśli oni portrety swojego lidera, na których nad głową monarchy było namalowane słońce. Na trybunie zjawił się cały rząd. Do zgromadzonych przemówił premier Jamshid Amuzegar. Mówca zastanawiał się, jak to jest, że kilku anarchistów i nihilistów potrafi zburzyć jedność narodu i zakłócić jego spokojne życie. Kładł nacisk na małą liczebność owych wywrotowców. „Jest ich tak mało, że nawet trudno mówić o grupie. To garstka ludzi”. Na szczęście, powiedział, z całego kraju płyną słowa potępienia dla tych, którzy chcą zrujnować nasze domy i nasz dobrobyt. Po czym uchwalono rezolucję poparcia dla szacha. Po skończonej manifestacji jej uczestnicy przemykali się ukradkiem do domu. Większość odwieziono autobusami do sąsiednich miast, skąd zostali przywiezieni na tę okazję do Tebrizu.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Szachinszach»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Szachinszach» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Szachinszach» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.