Zygmut Miłoszewski - Gniew
Здесь есть возможность читать онлайн «Zygmut Miłoszewski - Gniew» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 0101, Издательство: WAB, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Gniew
- Автор:
- Издательство:WAB
- Жанр:
- Год:0101
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:5 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 100
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Gniew: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Gniew»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Gniew — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Gniew», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
Pokiwał głową.
– Co teraz? – zapytała.
– Nic – odparł. – Czekamy. Jest za wcześnie, żeby zgłaszać zaginięcie, na pewno za wcześnie, by rozpoczynać poszukiwania. To nie czterolatka, tylko prawie dorosła kobieta. Statystyka jest po naszej stronie. Najpóźniej do rana Hela powinna zastukać do naszych drzwi, skacowana i skruszona, tak się zwykle kończą zaginięcia nastolatków.
– A jeśli nie?
– A jeśli nie, to rozpoczną się najlepiej skoordynowane poszukiwania zaginionej osoby w dziejach Polski – odparł spokojnie.
Północ.
Siedzieli bez słowa przy stole w kuchni. Szacki złapał się na tym, że nasłuchuje szelestu na podjeździe, cichego skrzypnięcia starej bramy, charakterystycznych kroków jego córki. Ale na zewnątrz panowała cisza.
– Czy to możliwe, żeby uciekła? – spytała Żenia.
Wzruszył ramionami. Wiedział, że wielką naiwnością rodziców jest upieranie się, że znają swoje dzieci.
– Pierwsza myśl to że wątpię, ale jak spojrzymy obiektywnie na jej sytuację, to powody ma. Jest w trudnym wieku, została zabrana z Warszawy wbrew woli, wyrwana ze środowiska. Zmuszona do życia z nową partnerką swojego ojca, do budowania od zera kontaktów rówieśniczych, szkolnych, towarzyskich. Wydawało nam się, że się trzyma, ale może to była poza. I nagle coś się stało, coś pękło.
– Czy powiedziałaby mamie?
– Nie wiem. Jeśli do ósmej się nie znajdzie, zadzwonię do niej, obdzwonię też całą rodzinę, dotrę do znajomych z Warszawy.
– Dlaczego nie teraz?
– Teraz to nie ma znaczenia. Jeśli padła ofiarą przestępstwa lub wypadku, to nikt z rodziny nic nie wie. Tyle tylko że wpadną w histerię w środku nocy. A jeśli pojechała do kogoś znajomego, to jest bezpieczna. Lepiej gadać z ludźmi za dnia niż w tej chwili.
Siedzieli dalej w ciszy. I dlatego Szacki aż podskoczył, kiedy zabrzęczał leżący na stole telefon. Spojrzał na wyświetlacz i odczuł fizyczną ulgę, jakby nagle jakiś cudowny środek rozluźnił wszystkie jego napięte do granic bólu mięśnie.
– Od Heli – powiedział.
Żenia uścisnęła go mocno za rękę, widział, że za chwilę się rozpłacze.
– Ciekawe, skąd trzeba zabrać tego bachora – mruknął, nie potrafiąc zapanować nad drżącym głosem.
Otworzył wiadomość. Żadnego tekstu, tylko zdjęcie. Dziwaczne, prawie monochromatyczne. Idealnie pośrodku kwadratowej fotografii znajdował się rdzawy okrąg. Przestrzeń poza okręgiem była szara, przestrzeń wewnątrz kompletnie czarna. Wyglądało to jak pocztówka z muzeum sztuki nowoczesnej.
– To jakiś żart? – spytała Żenia. – Jakiś wasz kod?
– Muszę iść do pracy – powiedział bardzo spokojnie.
Schował telefon do kieszeni i wstał. Zdjął marynarkę z oparcia krzesła, założył, odruchowo zapiął górny guzik.
– Teo, co jest na tym zdjęciu?
– Naprawdę nie mogę teraz. Wszystko ci potem opowiem. Będę naprzeciwko. Zaufaj mi.
Jego ukochana Żenia miała strach w oczach, ale nie mógł teraz się nią zająć.
Teodor Szacki doskonale wiedział, co przedstawia to niewyraźne, szarobure zdjęcie.
Był to wylot żeliwnej rury.
Rozdział 7
środa, 4 grudnia 2013
Barbórka. Piją wszystkie Barbary, piją wszyscy górnicy. Być może piją też Jay Z i Cassandra Wilson, bo obchodzą urodziny. Jarosław Gowin też obchodzi, no ale on chyba nie pije. Trwają protesty na Ukrainie. Janukowycz wyjechał do Chin i liczy na to, że sprawa rozwiąże się sama. W Chorwacji ogłaszają wyniki referendum, w którym większość obywateli wypowiedziała się za tym, żeby dodać zapis do konstytucji, że małżeństwo to „związek jedynie kobiety i mężczyzny”. Polska statystyka emocjonalna: ojciec jest osobą bliską jedynie dla 16 proc. badanych; seks łączy się z bliskością dla 8 proc. badanych. Statystyka ekonomiczna: 57 proc. Polaków wydaje wszystkie pieniądze, jakie zarabia. Fakty ekonomiczne: rząd zabiera pieniądze obywateli z OFE. W Olsztynie PKP walczy z plagą kradzieży trakcji (już 8 km zginęło), a w nowym budynku szpitala klinicznego odbywa się pierwsza operacja. Naprawiano wypadnięty dysk lędźwiowy, pacjent czuje się dobrze. Dobrze czuje się też wuefista z Dźwierzut, który wygrał plebiscyt na najlepszego nauczyciela. Otrzymał tytuł i pobyt w spa. Natura nie znosi próżni, więc od razu zostaje ogłoszony plebiscyt na najzabawniejsze zdjęcie w czapce Świętego Mikołaja. Choinka przed ratuszem działa, światełka się palą. Dwa stopnie, pachnie zimą, ludzie zerkają w górę i czekają na śnieg. Za chwilę spadnie, ale na razie dzień jak co dzień: mgła i marznąca mżawka.
1
Pierwsza.
Paradoksalnie w końcu czuł spokój. Nie powinien, przecież właśnie się dowiedział, że jego córka może zginąć w straszny sposób, rozpuszczona przez jakiegoś świra w żeliwnej rurze za pomocą paru kubełków kreta. Ale nie dostał wiadomości ze stertą kości pływających w zasadowej brei, tylko z nieostrym ujęciem rury. Oznaczało to zaproszenie do gry, a w każdej grze można wygrać. Nawet jeśli karty są znaczone i jedna strona dyktuje reguły wedle uważania, i tak można wygrać. Dlatego teraz nie miał innego wyjścia, niż pomyśleć. A potem zwyciężyć.
To był logiczny wybór.
Uprzątnął biurko, zrobił sobie duży kubek parzonej kawy, położył przed sobą akta śledztwa w sprawie Najmana i zaczął myśleć.
Druga.
Ciężko mu było zwalczyć chęć do natychmiastowego działania. Po każdej myśli miał ochotę łapać za telefon, wyciągać z łóżka Bieruta, Falka i Frankensteina. Rozmawiać z nimi, zlecać czynności, mocnym głosem wydawać polecenia. Za każdym razem z fizycznym nieomal wysiłkiem przekonywał siebie, żeby tego nie robić, żeby sobie wszystko ułożyć w głowie, sporządzić plan, przejrzeć go cztery razy i dopiero wdrożyć. Musiał kombinować szybko, miał na to cztery, pięć godzin najwyżej.
Przede wszystkim założył, że musi napisać własne reguły gry. Oszukać, i dzięki temu zwyciężyć. Jak w tej słynnej scenie z Indianą Jonesem. Przeciwnik wywija szablą, przekonany, że za chwilę potnie archeologa na plasterki, na co tamten wyjmuje pistolet i kończy sprawę jednym strzałem. Jego sytuacja była analogiczna. Przeciwnik macha inkrustowaną szablą, kręci piruety, puszy się całą swoją zdobywaną przez lata szermierczą wiedzą, planuje, jak w kolejnych ruchach i cięciach będzie upokarzał, okazywał swoją supremację – i dostaje kulkę między oczy. Paf.
To była strategia Szackiego: paf.
Oznaczała, że musiał działać w sposób nieprzewidywalny, prawie irracjonalny. Zupełnie inny niż ten, który założył przeciwnik. Tylko w taki sposób może włożyć tamtemu kij w szprychy, zburzyć plany i zmusić do błędu.
Doszedł do tego wniosku i zrozumiał, że jeśli chce działać w ten sposób, musi podjąć najtrudniejszą decyzję swojego życia. Nie tylko zawodowego, lecz życia w ogóle. Sprawca na pewno przewidywał, że Szacki wykorzysta teraz swoją pozycję prokuratorskiej gwiazdy, żeby rozpętać akcję, która stanie się wiadomością dnia nie tylko w polskich, ale i w światowych serwisach informacyjnych. Biegli będą analizować zdjęcia rury, informatycy sprawdzać po BTS-ach, skąd została nadana wiadomość. Każde nagranie z każdej kamery na trasie szkoła Heli–dom zostanie obejrzane i przeanalizowane. Funkcjonariusze z psami ruszą do akcji. Cała policja zostanie rzucona, żeby przesłuchać wszystkich, którzy mieli nieszczęście pojawić się tego dnia w centrum i mogli coś zobaczyć. Zwyczajne działanie w sprawie porwania zostanie nagłośnione do absurdu: portrety Heli na okrągło w każdej telewizji, reporterzy nadający na żywo spod jej szkoły.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Gniew»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Gniew» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Gniew» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.
