– Ty też dlatego szukasz sobie kogoś poprzez serwis randkowy? Bo twoja żona jest marną kucharką i kochanką?
– Czy ja wiem? – przeczytała w odpowiedzi. – Szukam, bo życie jest piękne. Zbyt piękne, by trwać tylko przy jednej osobie. Zresztą, znasz pewnie powiedzenie, że przy jednej dziurze to i kot zdechnie?
– A może to w tobie jest przyczyna, skoro nie układa ci się z żoną?
– Kochanie, czy ja powiedziałem, że mi się nie układa? Nie każdy ma takie problemy, jak ty, a przynajmniej nie roztrząsa ich z takim tragizmem.
– Ty pewnie nie, ale dla twojej żony na pewno by się nie spodobało, że ledwie poznajesz kobietę przez Internet, proponujesz jej, że pokażesz swoje ulubione pozycje.
– Moja żona pewnie by tego nie zauważyła. Jest tak pochłonięta karierą, że nigdy nie ma jej w domu.
Ewa otrzymała odpowiedź. Bartek był zaniedbywanym przez żonę-karierowiczkę mężczyzną. Dlatego zdecydował się na udział w Klubie Niesamotnych Serc. Najwyraźniej zabrakło mu szczerości, by się do tego przyznać.
– No więc, jak tam, kochanie? Moglibyśmy zrobić sobie jakiś mały wypad na łono natury. Powiedzmy w najbliższy weekend. Moja żona jedzie do Gdańska w delegację i będę miał chatę tylko dla nas. Mieszkam w pięknej okolicy, spodoba ci się. Nie mówiąc już o tym, co przeżyjemy razem.
Ewa była mocno zszokowana bezpośredniością nieznajomego. Kilka chwil, parę zdań przesłanych sobie za pomocą Internetu i oto została zaproszona na randkę. Co tam randkę! Na najczystszy seks!
Chciała kogoś poznać, była zdeterminowana w swym postanowieniu zdrady. Ale nie tak od razu, nie znając faceta, z którym rozmawiała. Bardziej niż czegokolwiek, potrzebowała czyjegoś ramienia, na którym mogłaby się wypłakać, potrzebowała rady, współczucia. Nie seksu!
– Dzięki, Bartku, ale nie skorzystam z twojej propozycji. To się dzieje za szybko.
– W takim razie – nie ustawał – możemy się umówić w Lublinie, spotkać kilka razy, podzwonić do siebie, ale wierz mi, kochanie, szkoda czasu. Prędzej czy później i tak wylądujemy w łóżku, a ja wolę prędzej, niż później. Seks to piękna sprawa. To trochę jak sport.
– Uprawiaj go zatem z kim innym! – zdenerwowała się.
– Ok, nie chciałem cię rozzłościć. Gdybyś jednak kiedyś zmieniła zdanie, polecam się na przyszłość.
Bartek zmienił status gadu-gadu na niedostępny. Całe szczęście, że nie był to ostatni internetowy znajomy tego przedpołudnia.
Wiadomości z gadu-gadu przychodziły tak prędko, i to od kilku rozmówców naraz, że Ewa musiałaby mieć osiem rąk, by nadążyć odpowiadać im wszystkim. Szybko więc nauczyła się, że aby z kimś wybranym spokojnie porozmawiać, trzeba było przełączyć swój status na „niewidoczny". W ten sposób mogła wysyłać i odbierać wiadomości, nie będąc jednocześnie nagabywana przez innych, na rozmowę z którymi akurat nie miała czasu czy ochoty.
Oprócz tego dochodziły listy wysłane pocztą elektroniczną. Te jednak dawały Ewie chwilę wytchnienia. Mogła je odczytać w każdej chwili, zastanowić się nad odpowiedzią.
I chociaż po rozmowie z Bartkiem, w której tak niechcący zdradziła mu wiele szczegółów ze swego życia erotycznego, postanowiła sobie, że nie da się więcej wciągnąć w tego typu wymianę zdań, to jednak na niewiele to się zdało. Czy w rozmowie na gadu-gadu czy też w mailach, Ewa nie szczędziła słów o sobie, swych upodobaniach i problemach. Była przy tym niezmiernie rada, że oto wreszcie znalazł się ktoś, kogo interesowała. Kto chciał ją słuchać.
Zamiast kończyć pisanie umowy z pewnym podwykonawcą dokumentacji projektowej, które przerwała rozmawiając z Bartkiem, ponownie otworzyła skrzynkę pocztową.
Zbigniew, Krzysztof, Szegi, Wasil, Andrzej, Tadeusz.
Imiona i pseudonimy mężczyzn w różnym wieku, którym odpowiadała na maile, dosłownie mieszały jej się w głowie.
Roman, znowu Andrzej, Paweł, Mariusz, jeszcze jeden Andrzej, epidemia jakaś?
Za dużo tego było, zwłaszcza dla niej, niewprawnej w tego typu korespondencji.
Zwłaszcza, gdy siedzi się w pracy, a dookoła gwar i tętniące służbowym życiem biuro, dzwoniące telefony i pojawiający się od czasu do czasu klienci.
Tyle maili i to po jednym zaledwie dniu jej członkostwa w Klubie Niesamotnych Serc.
Krzysztof, Jarek, Michał, Piotr…
Darino.
Darek, zalogowany w Klubie Niesamotnych Serc jako Darino, był wysokim, przystojnym, szczupłym blondynem. Jego fotografia w serwisie Klubu przedstawiała go na tle ośnieżonych Tatr. Przypomniała sobie, że i jego stronę odwiedziła wczoraj.
Jego pierwszy list zaintrygował Ewę.
– Umiem rozmawiać o wszystkim i o niczym – pisał – umiem też milczeć, gdy trzeba. Może jestem tym, kogo szukasz?
Ładnie napisane – pomyślała, zupełnie nie pamiętając, że sama tak o sobie napisała, rejestrując się w Klubie Niesamotnych Serc.
Darek pochodził z Radomia. Miał czterdzieści lat. Był wdowcem.
Nie chciał przejść na gadu-gadu. Wolał wysyłanie maili jako formę kontaktu. A więc wysłała mu maila, w którym pokrótce streściła swoją historię, po raz dziesiąty chyba tego dnia.
– To podłe, nie szanować takiej pięknej i na pewno wspaniałej żony – już po pięciu minutach przeczytała w odpowiedzi.
– Nie jestem taka wspaniała, Darku i na pewno nie piękna – odpowiedziała.
Nie minęło kolejnych kilka minut, gdy znów znalazła w skrzynce list od Darino.
– Mnie się podobasz.
Miłe gorąco rozlało się gdzieś wewnątrz jej ciała. Oto zupełnie obcy facet, bardzo przystojny facet, pisał jej, że mu się podoba.
Dla Ewy było to nie lada przeżycie. Od niepamiętnych czasów nie słyszała od kogoś takich słów. Poza Tomkiem oczywiście, ale to było zupełnie co innego. Więc jednak mogła się podobać mężczyznom! Wypieki na jej policzkach zdradzały, w jakim jest stanie. Podekscytowanie połączone ze zmieszaniem. Co mogła odpowiedzieć na tak miłe słowa?
– Ty też bardzo mi się podobasz – wystukała w treści wiadomości. Sama nie wierzyła, że mogła napisać coś tak bezpośredniego. Dobrze, że nie była to rozmowa na żywo. Łatwiej było napisać słowa na klawiaturze komputera i kliknąć, by wysłać wiadomość. A potem nie było już odwrotu.
I znów odpowiedział po kilku minutach.
– Owszem, wiem, że mogę się podobać kobietom. Ale zewnętrzny wygląd to nie wszystko. Liczy się wnętrze człowieka, to, co ma w środku. Ty jesteś piękna nie tylko na fotografii. Czuję, że masz piękną także i duszę.
Jak on cudownie pisał. Jakże Ewa pragnęła czytać tak miłe słowa.
– Szkoda, że mieszkasz tak daleko ode mnie – napisała w kolejnym liście.
– Może kiedyś zawitasz do Radomia, wtedy chętnie poznam cię na żywo.
Rozmowa toczyła się za pomocą poczty elektronicznej, ale odnosiło się wrażenie, że rozmawiają jak na komunikatorze. On pisał, ona odpowiadała.
Do szesnastej, gdy skończył się dzień pracy i Ewa z niechęcią wyłączyła komputer, zdążyli wymienić ze sobą kilkanaście maili.
Ewa czuła w Darku pokrewną duszę. Tak chętnie wysłuchał jej opowieści. Choć nauczona poprzednimi przykładami starała się nie zanudzać swego internetowego znajomego problemami małżeńskimi, on sam wprost powiedział, że może mu zaufać, i pisać, o czym tylko zechce. A więc pisała. O mężu, zdradzie, telefonach do kochanki. Darek okazał się wiernym słuchaczem, a raczej czytelnikiem.
Dopiero w domu dotarło do Ewy, że tak naprawdę Darek nie napisał jej nic o sobie. Co robi, dlaczego jest wdowcem, jakie ma problemy i co skłoniło go do zalogowania się w Klubie Niesamotnych Serc. Choć to ostatnie wydawało się raczej oczywiste – facet szukał pewnie drugiej połówki, kobiety, która wypełniłaby pustkę po zmarłej żonie. Nietaktem byłoby zapytać wprost. Ewa postanowiła, że nie będzie się narzucać ze swą ciekawością. Jeśli Darino zechce, sam jej o wszystkim opowie.
Читать дальше