Agnieszka Głowacka - Dmuchawce

Здесь есть возможность читать онлайн «Agnieszka Głowacka - Dmuchawce» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dmuchawce: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dmuchawce»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Opowieść o młodej kobiecie, która dała się wciągnąć w przygodę z Internetem. Wirtualne życie splotło się z realnym i wymknęło spod kontroli. Przygoda, która może spotkać każdego użytkownika Sieci.
Historia wzięta z życia. Bohaterka książki – atrakcyjna 30-letnia Ewa – szczęśliwa żona i matka, ze świetnie zapowiadającą się karierą na stanowisku kierowniczym w biurze projektowym, pewnego dnia odkrywa, że jej mąż ma romans z młodziutką dziewczyną. Po chwilowym załamaniu, postanawia zemścić się na niewiernym małżonku i zapisuje się do internetowego portalu randkowego. Nawiązuje rozmaite znajomości z mężczyznami. Bohaterka daje się wciągnąć się wirtualnym znajomym w erotyczną grę, która jednak nie daje jej tego, czego szukała – sposobu na wyrzucenia z siebie uczucia do niewiernego męża.
Internetowe znajomości doprowadzają do wielu zmian w jej życiu, ale czy miała nad tym kontrolę?

Dmuchawce — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dmuchawce», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Tomek – weszła mu w słowo – ktoś mi właśnie powiedział, że ciągasz się ze swoją dziwką po barach.

– Kto? – zawołał zaskoczony. – Jak to? Gdzie ty jesteś? Czy nie powinnaś być teraz w biurze? Kto ci powiedział? To kłamstwo!

– Nie zaprzeczaj – odpowiedziała zrezygnowana. – Po prostu ktoś mi powiedział. Nieważne, kto. Przecież i tak ci nie powiem. Ale wiesz co? Jesteś fałszywy do bólu. – Wyłączyła telefon.

Ta krótka rozmowa trochę ją uspokoiła. Czuła się lepiej, gdy to z siebie zrzuciła. Jednocześnie zdawała sobie sprawę z beznadziejności całej sytuacji. Mieszkała z facetem, który utrzymywał intymne stosunki z młodą kochanką, jednocześnie wmawiał własnej żonie, że ją kocha i że jest dla niego jedyna. Na co liczył, próbując trzymać dwie sroki za ogon?

A ona nie miała w sobie na tyle siły by wyrzucić go za drzwi mieszkania i swojego życia. Jednak czy chodziło tylko o siłę? Ewa przyznała przed sobą, że nie. Akurat jej nie można było nazwać słabą kobietą. Była silna, nieraz udowodniła sobie i światu, jak bardzo. Ale teraz była bezradna jak dziecko. Upokorzona i zdruzgotana. I nie była pewna czy chce żyć nadal z Tomkiem, któremu przestała ufać, czy bez niego, za to z poczuciem satysfakcji, że położyła kres swemu upokorzeniu.

Niczego już nie była pewna.

Gdy późnym wieczorem Tomek zjawił się w mieszkaniu Andrzeja, mimo spokoju na twarzy dosłownie gotował się w środku.

Andrzej akurat przechodził kolejną burzę z piorunami. Spóźnił się kwadrans, gdy miał zabrać żonę z pracy i ona teraz nie zostawiała na nim suchej nitki.

– Ty durniu! – wrzeszczała na męża. – Znowu mi to zrobiłeś. Mogłeś zadzwonić i uprzedzić, ale nie, ty jak zwykle wierzyłeś, że ci się uda. A ja stałam jak głupia przed pracą! Wszystkie koleżanki miały uciechę. Wiecznie masz mnie gdzieś, lekceważysz mnie! Mam już tego dość!

– Gosiu, to tylko piętnaście minut – próbował spokojnie tłumaczyć. – Był środek dnia i deszcz nie padał ci na głowę. Stałem w korku, a…

– Mam gdzieś twoje wymówki. Zawsze to samo. Zawsze! – Rozżalona wyszła do pokoju i zaszyła się na kanapie przed telewizorem.

Właśnie zaczynał się popularny serial telewizyjny „Miłość i łzy". Małgorzata nie mogła przepuścić kolejnego odcinka. Mężczyźni mieli godzinę spokoju.

Andrzej niewiele sobie robił z pretensji żony. Nie czuł się winny, rzeczywiście stał w korku. Nie czuł się też na siłach wyjaśniać tego żonie, nie miało to większego sensu. Dla niej i tak zawsze był winny. Przyzwyczaił się do tego i jej wymysły nie robiły na nim już żadnego wrażenia.

– Zrobić ci kawę? – spytał gościa.

– Tak, poproszę – odparł Tomek, który także był przyzwyczajony do nieśmiertelnych czarnych chmur w domu kolegi. Znał Andrzeja od dzieciństwa, tym bardziej trudno mu było zrozumieć, jak mógł go wydać. – Myślałem, że istnieje coś takiego, jak męska solidarność – wydusił z siebie po chwili.

Andrzej podniósł brwi ze zdziwienia.

– Wiesz o czymś, o czym i ja powinienem wiedzieć? – zapytał.

– Nie udawaj, Andrzej. Ty wiesz.

– Wiem co? – Na twarzy Andrzeja napięły się wszystkie mięśnie.

– Powiedziałeś Ewie.

– O czym, do jasnej cholery?!

– Ciszej, chłopaki! – krzyknęła z pokoju Gośka. – Nie słyszę telewizora!

Andrzej wziął dwie szklanki świeżo zaparzonej kawy i zaprosił Tomka na werandę.

– No dobra – powiedział mocno zdenerwowany, gdy znaleźli się na zewnątrz – teraz wal o co ci chodzi, bo i ja mam do ciebie kilka słów.

– Powiedziałeś mojej żonie, że widziałeś nas w barze.

– Nas, to znaczy kogo? – Andrzej był szczerze zdziwiony.

– Mnie i… Sylwię.

– Ewa ci tak powiedziała? To dziwne, bo ja nic takiego nie mówiłem, nawet nie pamiętam ciebie i jakiejś tam Sylwii.

– Nie pamiętasz? Taka wysoka biuściasta blondynka, z którą byłem z miesiąc temu w tej nowej knajpie, gdzie podają taką pyszną pizzę i chińczyka.

– Biuściasta…? – Andrzej grzebał chwilę w pamięci.

– No.

– Może i przypominam sobie… I co, miałbym polecieć z tym do twojej żony?

– Byłeś u nas wczoraj.

– Ano byłem. Jestem rozczarowany, że podejrzewasz mnie o kablowanie na kumpla.

– Ale jeśli nie ty, to kto?

– Powiesz wreszcie, o co ci chodzi?

– Ewa dowiedziała się, że chodzę do baru z moją… – zawahał się czy powinien użyć określenia kochanka, ale zrezygnował z tego – z Sylwią. Od żony niewiele wyciągnąłem. Wróciła z pracy zła jak sto diabłów, zrobiła mi kolejną scenę zazdrości, wylała potok łez… W końcu nie wytrzymałem i wyszedłem. Normalka. Ale… myślałem że dowiedziała się od ciebie. Teraz wiem, że byłem w błędzie. Sorry. Tylko kto mógł nas widzieć i w dodatku donieść o tym mojej żonie?

– Skoro prowadzasz się po barach z jakąś panienką, to prędzej czy później zawsze znajdzie się ktoś życzliwy inaczej. Jeśli robisz coś, czego nie powinieneś, to musisz być ostrożny do bólu i przewidywać różne sytuacje. Musisz też mieć sensowne wytłumaczenie, na wypadek wpadki, tak jak teraz. Co w ogóle powiedziałeś Ewie?

– Nic. Nie było tłumaczenia. Zero chęci pojednania. Tylko łzy i szloch. Tak jak u ciebie, tylko twoja żona jakoś nie płacze.

– Ale ja się tylko spóźniłem po nią do pracy. To istotna różnica.

Tomek upił spory łyk kawy.

– Wiesz – odezwał się po chwili milczenia – ulżyło mi, że to nie ty.

Andrzej zamiast ulgi odczuwał coraz większe napięcie. Przyjrzał się uważnie przyjacielowi.

– A ty z tą biuściasta… z tą Sylwią… to tak na poważnie?

Tomek zaśmiał się tajemniczo.

– Ja wiem, czy od razu na poważnie…?

– Wtedy, gdy was widziałem w tamtym barze, myślałem, że to jakaś twoja klientka, albo dziewczyna jakiegoś kumpla. Taka młoda… Nigdy nie sądziłem, że poderwiesz taką laskę…

– Jakoś tak wyszło. – Tomek nie czuł się ani trochę zmieszany. W końcu tyle razy wysłuchiwał od Andrzeja opowieści o jego pozamałżeńskich przygodach. Dlatego odniósł wrażenie, że kumpel mu zazdrości.

– Ty rzeczywiście masz ten romans, o którym mówiła Ewa – Andrzej z niedowierzaniem pokręcił głową. Tomek siedział przed nim dumny jak paw. – W dodatku z taką młodziutką osobą… Ile ona ma lat?

– No co ty, o takie szczegóły będziesz pytał? Ważne, że jest dobra w te klocki. Zresztą akurat tobie nie muszę tłumaczyć, jaka powinna być dobra kochanka. Tyle się od ciebie na ich temat nasłuchałem, że jak wreszcie trafiłem, od razu wiedziałem, że to jest to.

– No to jesteś lepszy ode mnie. Ja nigdy nie miałem kochanki młodszej o piętnaście lat – w głosie Andrzeja przebijała ironia, ale Tomek był zbyt rozmarzony, by ją dostrzec.

– Siedemnaście, mój drogi – poprawił go rozpromieniony. – Siedemnaście.

– Ładny wiek – to stwierdzenie Andrzeja nie wyrażało właściwie nic, było jakieś zimne i smutne.

Tomek wrócił na chwilę z chmur na ziemię. Spojrzał na przyjaciela i dopiero teraz dostrzegł jego poważną minę. Spoważniał także.

– Czy dobrze kojarzę? Chciałeś mi o czymś powiedzieć?

– Dobrze kojarzysz.

– Więc?

Andrzej zebrał się w sobie. Nie było łatwo robić przyjacielowi wymówki na temat czegoś, czego sam niejednokrotnie się dopuszczał.

– Od bardzo dawna znasz moją Gośkę, prawda? – zaczął. – Wiesz, jaką zgagą potrafi być? Znasz mój życiorys, wiesz, że mieliśmy jako małżeństwo wzloty i upadki…

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dmuchawce»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dmuchawce» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Dmuchawce»

Обсуждение, отзывы о книге «Dmuchawce» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.