Katarzyna Leżeńska - Z całego serca

Здесь есть возможность читать онлайн «Katarzyna Leżeńska - Z całego serca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Z całego serca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Z całego serca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

To był maj, Warszawa, niedziela. Małgośka zbierała siły, by przetrwać rodzinną uroczystość i przełknąć kolejne kłamstwa męża. Alicja, bogata wdowa z Saskiej Kępy, umawiała się na mecz tenisa. Paweł, wzięty kardiolog, wprowadzał się do wynajętego mieszkania, a jego brat, Marcin, miał regularnego kaca. Ola schodziła właśnie z nocnego dyżuru. Na Okęciu lądował Aleksander Kranach, który… Co łączy tych ludzi? Niewiele, poza tym, że wszyscy z całego serca marzą o odmianie dotychczasowego życia. Kilka niedzielnych zdarzeń rozpoczyna serię zupełnie nieoczekiwanych, a jakże utęsknionych zmian…

Z całego serca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Z całego serca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Koniec wycieczki – rzuca Małgorzata, podchodząc do swego, było nie było, samochodu.

Mija go, nie obdarzając nawet spojrzeniem Elżbiety, która wysiada z samochodu, starając się ocalić smętne resztki godności. Artur próbuje zamienić z nią parę zdań, ale Elżbieta odwraca się tyłem do niego, wzruszając ramionami. Alicja wysiada, podchodzi do Małgorzaty, przytula ją na chwilę.

– Z nami czy z nim? – pyta krótko.

– Z nim – odpowiada Małgorzata. Trzeba przyznać, że zważywszy emocje towarzyszące całej sytuacji, jest naprawdę opanowana. Ale Alicja zbyt dobrze zna ten rodzaj zatrzaśnięcia, by podejmować jakiekolwiek próby rozmowy. Dlatego mówi tylko:

– Zadzwoń.

Ruchem głowy żegna Artura, omiata spojrzeniem Elżbietę ostentacyjnie szczebioczącą z kimś przez telefon na poboczu i po chwili odjeżdżają z Pawłem w kierunku Płońska.

– Bądź łaskaw odwieźć mnie do domu – rzuca Małgorzata, wsiadając do samochodu.

– A co z nią? – pyta Artur. – Nie wypadałoby pomyśleć…

– Wypadałoby wytargać ją za kudły – przerywa Małgorzata, pokazując mu kluczyki. – Wsiadaj albo jadę sama. Jestem pewna, że pani sobie poradzi. – Ostatnie zdanie wypowiada specjalnie głośno, ale Elżbieta ostentacyjnie patrzy w drugą stronę.

Artur się waha. Cały wysiłek Małgorzaty skupia się teraz na powstrzymaniu łez. Na szczęście przypomina sobie, że gdzieś na dnie torebki powinna mieć małe pudełko walerianowych tabletek. Łyka trzy naraz. Zaczyna zastanawiać się, jak po takiej przerwie przejedzie przez Warszawę na Ursynów w godzinach szczytu. Trudno, najwyżej zostawi samochód na chodniku przy pierwszym przystanku autobusowym, decyduje. W tym momencie nadjeżdża wezwana przez Elżbietę taksówka.

Kobieta wsiada do niej i odjeżdża, nie zaszczycając Artura nawet spojrzeniem.

Artur siada ciężko na miejscu obok kierowcy.

– Chcesz powiedzieć, że opuszczasz dom, dziecko? – pyta melodramatycznie.

– Nic mi o tym nie wiadomo. – Małgorzata wzrusza ramionami. Fantastyczne tabletki. Byleby z tego wszystkiego nie zasnęła za kierownicą.

– Czyli wyrzucasz mnie z domu?

Zadziwiające, skąd w tym człowieku tyle energii po tym wszystkim, co się tu zdarzyło, myśli Małgorzata z czymś na kształt podziwu. Sama odpływa lekko w walerianowy raj. Coś jednak trzeba odpowiedzieć, bo Artur wyraźnie zrobił się rozmowny jak nigdy dotąd.

– Przypominam ci, Artur, że to nie ja oszukuję i kręcę od pół roku. Nie ja zdradzam cię, nie ja twierdziłam, że siedzę w pracy na całodniowym szkoleniu, nie ja całowałam się na oczach co najmniej piątki dorosłych ludzi na stacji benzynowej. Nie ja. Więc spuść łaskawie z tonu albo zamilknij. Wiem, że jesteś mistrzem świata w odwracaniu kota ogonem, ale przekraczasz granice śmieszności.

– No oczywiście, wszystko moja wina.

– Nie będziemy teraz tego dyskutować.

– A co powiemy Mai?

– Nie wiem, ale ty z pewnością wiesz. Od pół roku codziennie budzisz się z nami pod jednym dachem, a potem idziesz do tej kobiety. Jesteś dorosły. Wiesz, co robisz. Prawda?

To rzecz jasna pytanie retoryczne, dlatego zawisa ono gdzieś w okolicach lekko odstającej z boku podsufitki. Należy założyć, że Artur istotnie wiedział, co robi, choć on sam w tej chwili nie ma chyba zdania na ten temat. Dlatego w samochodzie Rusznikowskich zapada ciężka cisza.

– Zdaje się, że załapaliśmy się na małżeńskie dno? – pyta Paweł, nadal pod wrażeniem scen z życia Rusznikowskich.

– E tam, tylko ostry wiraż. – Alicja wzrusza ramionami lekceważąco, starając się odsunąć od siebie niepokój o Małgorzatę i dalszy rozwój sytuacji.

– Ostry wiraż? Chyba jazda bez hamulców – stwierdza Paweł. Przez chwilę przygląda się kolejnej mijanej stacji benzynowej. -Wybaczyłabyś zdradę, Alicjo?

Alicja uśmiecha się kącikiem ust.

– Różnie na różnych etapach życia.

– A na tym etapie? – nie ustępuje Paweł.

– Na tym etapie nie wybaczyłabym sobie tylko zdrady wobec siebie samej.

– Nie rozumiem.

– Już Płońsk – ucina Alicja. – Wiesz, gdzie ten szpital?

– Prosto i przy poczcie w prawo, a potem któraś w lewo, zobaczymy.

Chwilę zajmują pertraktacje przy wjeździe na teren szpitala, ale w końcu Pawłowi udaje się przekonać ochronę i zajeżdżają przed wejście na oddział ratunkowy. Paweł wbiega do budynku.

Alicja zostaje w samochodzie, włącza radio z muzyką klasyczną, przygląda się klonowej alei.

– Wypisał się prawie dwie godziny temu, idiota. – Paweł jest już z powrotem. – Ciekawe, gdzie go teraz szukać. – Sięga po komórkę, wybiera numer brata, ale znowu nikt się nie zgłasza. -Nawet automatyczna sekretarka miała już go dość, bo się nie odzywa – wzdycha.

– Wiesz co, chodźmy na obiad – proponuje Alicja. – Jest pełnoletni, ma telefon, ma chyba jakieś pieniądze. Nie musimy szukać go jak zaginionego dwulatka.

– Masz rację. Jestem idiotą, że dałem się namówić Olce na tę akcję. Widziałem kartę. Poza tym złamaniem zostawił, pacan, zdjęcie. Nic mu nie jest. Przepraszam cię – całuje Alicję w rękę. – Zmarnowałem ci cały dzień z powodu tego osła.

– Jeszcze nie wieczór. Ja zapraszam. W końcu w każdym małym mieście jest knajpa przy rynku.

Trudno nie dostrzec na płońskim rynku jasnozielonej narożnej kamienicy z restauracją „Kaprys" na piętrze i barem na parterze. Alicja parkuje po przeciwnej stronie sennej ulicy. Trudno też nie dojrzeć przez szybę Marcina – jedynego gościa baru – siedzącego przy piwie i flirtującego z barmanką.

– Pogięło cię do reszty? – rzuca Paweł od drzwi. – Gdzie cię poniosło?

– Nie pogięło, tylko połamało. – Marcin z niejaką dumą prezentuje nogę w gipsie, dźwigając się ze stołka.

– Nie mogłeś zaczekać? Musiałeś zrobić cyrk? – unosi się Paweł.

– A co, miały mnie wrony obesrać? O przepraszam – milknie Marcin, dostrzegając w końcu Alicję. – Nie wiedziałem, że pani… dzień dobry.

– Dzień dobry. Przede wszystkim proponuję przenieść się do restauracji. – Alicja nie wydaje się specjalnie poruszona sprzeczką braci. Jest głodna.

– To nie będzie proste. Schody z pieca na łeb. Dlatego wycofałem się tutaj – wyjaśnia Marcin. – Chyba że skoczymy na pizzę po drugiej stronie rynku.

– Przepraszam panią – Alicja zwraca się do dziewczyny za barem. – Czy moglibyśmy na godzinkę zostawić te rzeczy u pani?

– Pewnie – mówi dziewczyna i jednym ruchem zgrabnej nogi przesuwa toboły Marcina za bar.

Marcin wyraźnie miałby ochotę jeszcze coś powiedzieć -może o zgrabnej nodze, a może o bezceremonialnym potraktowaniu jego rzeczy – ale Paweł bierze go pod rękę i wyprowadza jak staruszka.

Schody są rzeczywiście strome, a stopnie wąskie. Trzeba co najmniej tygodnia w gipsie i przyzwyczajenia, by zdecydować się na samodzielne wejście. Dlatego Marcin bez dyskusji i komentarzy przyjmuje pomoc brata. Alicja zabezpiecza tyły.

Restauracja okazuje się zaskakująco przyjemnym miejscem. O tej porze są jedynymi gośćmi i wkrótce dobry obiad rozładowuje sytuację. Marcin opowiada Alicji o swojej pracy i ostatniej sesji zdjęciowej nad morzem. W trakcie rozmowy ceremonialnie przechodzą na ty, pijąc bruderszaft cappuccino. Paweł odzywa się tylko monosylabami. Kolekcja mody zimowej nie interesuje go w najmniejszym stopniu, ale powoli zaczyna być zazdrosny o uwagę Alicji.

– To niemożliwe, żebyś nie miała nic wspólnego z modą. Laicy nie zadają takich pytań – stwierdza w końcu zdumiony Marcin.

– Bo miałam – odpowiada Alicja po prostu. – Byłam modelką Mody Polskiej.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Z całego serca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Z całego serca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
libcat.ru: книга без обложки
Juliette Benzoni
Katarzyna Leżeńska - Kamień W Sercu
Katarzyna Leżeńska
libcat.ru: книга без обложки
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Ja wam pokażę!
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Podanie O Miłość
Katarzyna Grochola
Katarzyna Grochola - Serce na temblaku
Katarzyna Grochola
Redik Kuluev - Ego. What is ego
Redik Kuluev
Отзывы о книге «Z całego serca»

Обсуждение, отзывы о книге «Z całego serca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.