Petra Hammesfahr - Sefowa

Здесь есть возможность читать онлайн «Petra Hammesfahr - Sefowa» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Современная проза, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Sefowa: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Sefowa»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Betty Theissen kieruje firmą budowlaną swojego teścia, od kiedy uległ on wypadkowi i znalazł się na wózku inwalidzkim. Młoda synowa z zaangażowaniem oddaje się pracy. Na drodze do szczęścia staje jednak jej własny mąż, Herbert Theissen, nadmiernie lubiący wesołe życie, drogie sportowe samochody, alkohol, młode śliczne dziewczęta i hazard.

Sefowa — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Sefowa», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Zostaw go w spokoju. Jeśli o mnie chodzi, to może sobie tam stać i całą noc. Od lat jesteśmy dobrymi przyjaciółmi. Każdy, kogo spyta, mu to powie. Nie widzę powodu do zdenerwowania. Wszystko będzie w porządku, sama zobaczysz.

Nic nie było w porządku. Mężczyzna, który dotąd oszczędzał na szosie każdego pełzającego ślimaczka, zabił oto swojego jedynego przyjaciela i nie stracił przy tym opanowania, jakby się należało spodziewać. Nie! Thomas nabrał pewności siebie, jak ojciec pocieszający córkę położył jej ręce na ramieniu, głos zabarwił szczyptą rozsądku.

– Odejdź już od okna, Betty. Nie trać głowy, duszko. Nic nam nie może zrobić. Jeśli coś go tu napełniło podejrzliwością, to chyba tylko ty z tymi twoimi spojrzeniami jak strzały z karabinu. Ale jakoś to wyprostujemy, nie martw się. Połóż się teraz na sofie i spróbuj trochę pospać. Ja usiądę w fotelu. A on może sobie nawet i wejść przez taras, żeby zobaczyć, jak spędzamy razem czas.

Potem ona leżała na sofie, a Thomas siedział w fotelu i opowiadał wszystko po kolei. Najpierw o dziewczynach i o tym, że nikt nie będzie mógł mu dowieść czegoś innego. Potem o stawie. Zrobiło jej się niedobrze już od samego słuchania. Upłynęło dobrych siedem godzin pomiędzy ostatnim łykiem wódki a jego zgonem. A lekarz sądowy na pewno zbada też zawartość żołądka. Z drugiej strony, jeśli te tabletki potrzebowały niemal całego dnia, żeby zabić człowieka, to trwało też pewnie jakiś czas, zanim doprowadziły go do utraty przytomności. W każdym razie w normalnym przypadku! Ale Herbert tak szybko stracił przytomność, nie minął nawet kwadrans po wypiciu ostatniego łyka. Dlaczego? Co jeszcze zawierał jego organizm?

Do rana leżała na sofie, mając głowę tak pełną pytań, że zdawało się, iż od tego pęknie – i od ponownie napływających fal bólu. Thomas obstawał przy tym, że wszystko jest w jak najlepszym porządku i że nie popełnił żadnego błędu.

ROZDZIAŁ 4

Reszta nocy w żadnym wypadku nie postawiła spraw znowu w takim świetle, w jakim Georg Wassenberg powinien je czysto rozumowo postrzegać i chętnie by to zresztą uczynił. To było tak przygnębiające, leżeć samemu w łóżku, w tym nędznym mieszkanku, nie mając przed sobą żadnej innej perspektywy niż ta, że jeszcze przez lata wszystko pozostanie właśnie tak.

Z jednej strony rozsądek. Piękna kobieta, jaką Betty Theissen niewątpliwie była. Kobieta, która nie uczyniła nic ponadto, że się do niego pouśmiechała. Głupotą byłoby uzurpowanie sobie na tej podstawie jakichkolwiek praw. Przecież i w przypadku Lehnerera nie skąpiła dowodów swej przychylności. I czemu by miało być inaczej? Długoletnia troska o firmę nieuchronnie musiała silnie ich ze sobą związać. Tylko mężczyzna, dla którego stało się to raptem osobistą sprawą, mógł im z tego ukręcić powróz na szyję. Z drugiej strony uczucia, te wszystkie wrażenia i wiele obiecujące przeczucia.

Nie mógł się uspokoić, przewracał się z boku na bok, drzemiąc jedynie. Tak wyraźnie słyszał w głowie jej głos i widział ostatnie, lękliwe spojrzenie. Raz widział pomiędzy lustrami jej sypialni siebie, to znów Thomasa Lehnerera. Wściekłość wrzała w nim jak garnek z kipiącym na gorącej kuchni mlekiem. Jeśli coś ją łączyło z Lehnererem, coś, co wykraczało poza czysto przyjacielskie i zawodowe stosunki, to był to powód, aby nieco intensywniej naświetlić śmierć jej męża.

Nie było wątpliwości co do jej wersji. Motywy Herberta Theissena miał jak na dłoni. Hazardzista, labilny, hedonista i do tego skończony. Chodziło tylko o to, żeby ją i tego jej dobrego człowieka, o którym nie była w stanie powiedzieć nic złego, nieco podenerwować. Zakładając oczywiście, że jej męża nie odnajdą jednak żywego albo sam się raptem nie pojawi. Tą wersją wolał się jednak nie zajmować, bo nie pozostawiała mu ona żadnej nadziei, nawet tej, że ponownie ją ujrzy.

Chętniej bawił się wyobrażeniem dokładnego dochodzenia, w którego trakcie można by było wykryć, że pan prokurent jak należy oszukiwał swoją zatroskaną Margot, zdradzając ją z szefową. Jemu osobiście nie dawało to wprawdzie żadnych korzyści, ale przynajmniej i pozostali nie mogli się już cieszyć swoim bajecznym szczęściem. Było to infantylne pragnienie zemsty, w końcu i do niego samego to dotarło. Świadomość tego ostudziła nieco wrzenie w jego wnętrzu. Mimo to nie mógł się tak całkiem uspokoić.

O wpół do szóstej zrezygnował z prób zapadnięcia chociaż w krótką drzemkę, oszukał zmęczenie mocną kawą i letnim prysznicem. W kabinie prysznicowej poczuł się już prawie normalnie, niemal tak jak w ciągu minionych miesięcy. Po prostu jak przegrany człowiek, który po raz setny chciał zdobyć przekonanie, że jest w wyższym stopniu mężczyzną niż chuchrowaty właściciel butiku. Ostatecznie to jego przekonanie było jedynym, co mu pozostało. Zwyczajnie musiał się postarać sam dać sobie radę.

„Śniłem o białych rumakach, białych rumakach na plaży”. Albo o pięknej kobiecie. Tak czy owak, sny nie zmieniały nic w fakcie istnienia pleśni w kabinie ani w tym, że ta piękna kobieta miała teraz co innego w głowie niż zapominanie o całym świecie i rzucanie się w ramiona policjanta.

Już przed siódmą był w biurze, a o ósmej wziął udział w naradzie komisji specjalnej. Czterech martwych mężczyzn na ławkach w parku. Badania kryminologiczne dotyczące ostatniej sprawy nie były jeszcze ostatecznie zakończone. Brakowało nadal wyników laboratorium Urzędu Kryminalnego Landu w Dusseldorfie. Ślady włókien na ubraniu Jensa-Dietera Rasche. Zapowiadał się znowu bardzo obszerny raport. Wręcz trudno uwierzyć, co można znaleźć na ubraniu mężczyzny, który przebywał prawie wyłącznie na dworze, utrzymywał niezliczone kontakty z podobnymi sobie i niekiedy obejmował obcych ramieniem, żeby coś wyżebrać.

Wbrew oczekiwaniom pojawiła się informacja wskazująca na środowisko radykalno-prawicowe. Bardzo wygadany, obcięty na jeża, mikroskopijny podrostek w ciężkich glanach rzucił odpowiednią uwagę w jednej z knajp. Prawdopodobnie chciał tylko poczuć się ważny, nikt tak naprawdę nie wierzył, że może stać za tym coś więcej. Mimo to odpowiedzialni za dochodzenie koledzy chcieli pójść tym tropem. Nie pozostawało im zresztą nic innego.

Dina Brelach, jego młodsza koleżanka, na którą Georg jak dotąd nie zwracał właściwie uwagi, poprosiła o głos. Odnalazła krewnych Jensa-Dietera Rasche, rozwiedzioną z nim żonę i dorosłą córkę. Nawet mieszkały nadal w mieście. Żona pracowała w sklepie z alkoholem.

Dina podkreślała to tak, jakby chciała zwrócić uwagę wszystkich kolegów właśnie na ten punkt. W każdym razie pani Rasche w dowolnej chwili mogła się zaopatrzyć w ekskluzywne trunki. Dina była zdania, że należałoby przeprowadzić dogłębną rozmowę z tą kobietą.

Kilku obecnych krzywo się uśmiechnęło. Szef komisji specjalnej zadał kilka pytań. Od kiedy małżeństwo Rasche było rozwiedzione? – Od ponad dwudziestu lat – musiała przyznać Dina i natychmiast dodała: – Ale jego żona nie może przedstawić żadnego sprawdzonego alibi na czas zdarzenia. Tę sprawę już wyjaśniłam.

Nawet jeśli tak, to podejrzewanie rozwiedzionej żony było co najmniej śmieszne. Po dwudziestu latach! Jakie mogłaby mieć motywy? A co z trzema pozostałymi ofiarami? Dina niezdecydowanie wzruszyła ramionami, a szef komisji stwierdził, że jeśli Dina uważa to za istotne, to może porozmawiać z panią Rasche. Być na bieżąco, nawet jeśli nikt sobie wiele po tym nie obiecywał. Zabrzmiało to jak odsunięcie od sprawy, jak gdyby odesłano dziecko, żeby się pobawiło w piaskownicy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Sefowa»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Sefowa» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Peter Geye - Safe from the Sea
Peter Geye
Peter Baxter - SAAF's Border War
Peter Baxter
Petra Reichert - Angst?
Petra Reichert
Petra Reichert - Gedankenspuk?
Petra Reichert
Petra Vetter - Meermädchen
Petra Vetter
Petra Gabriel - Tod eines Clowns
Petra Gabriel
Petra Häußer - Heimatstadt
Petra Häußer
Отзывы о книге «Sefowa»

Обсуждение, отзывы о книге «Sefowa» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.