Graham Masterton - Rook
Здесь есть возможность читать онлайн «Graham Masterton - Rook» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Ужасы и Мистика, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.
- Название:Rook
- Автор:
- Жанр:
- Год:неизвестен
- ISBN:нет данных
- Рейтинг книги:3 / 5. Голосов: 1
-
Избранное:Добавить в избранное
- Отзывы:
-
Ваша оценка:
- 60
- 1
- 2
- 3
- 4
- 5
Rook: краткое содержание, описание и аннотация
Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Rook»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.
Rook — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком
Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Rook», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.
Интервал:
Закладка:
– To krew po walce w toalecie. Te ślady niczego nie dowodzą.
– Może i nie. Jednak przeprowadzimy kilka testów.
– A co z mężczyzną w czerni? – zapytał Jim.
– Słucham…?
– Mężczyzna ubrany na czarno. Czarny garnitur, czarny kapelusz z szerokim rondem.
Czytałem prace uczniów, spojrzałem przez okno i zobaczyłem, jak wyszedł z kotłowni.
Przystanął i rozejrzał się wokół, jakby sprawdzał, czy ktoś go nie zauważył, a potem odszedł.
– Czy zachowywał się podejrzanie?
– No cóż, jakby skradał się… Tak, to odpowiednie słowo. Skradał się.
– Tego ranka na boisku było siedemdziesięciu dziewięciu uczniów… i żaden z nich nie dostrzegł nikogo nieznajomego? – zapytał porucznik z powątpiewaniem.
– Ten człowiek wyszedł z kotłowni na oczach wszystkich – powiedział Jim. -
Otworzył drzwi, rozejrzał się i po prostu poszedł sobie, przez sam środek boiska. Ktoś musiał go widzieć.
– Czarny garnitur? Czarny kapelusz z szerokim rondem? – porucznik Harris przejrzał swój notatnik i potrząsnął głową. – Żaden z pańskich uczniów nie widział nikogo takiego.
– Może i nie. Ale ja na pewno go widziałem.
Porucznik schował notes do kieszeni.
– Więc może zechce mi go pan opisać?
– Nie będzie pan notować?
– Zapamiętam, panie Rook. Ile miał wzrostu?
– Trudno powiedzieć, bo miał na głowie kapelusz, na pewno sześć stóp. Niezbyt mocno zbudowany. Najwyżej osiemdziesiąt pięć kilogramów.
– W czarnym garniturze?
– Zgadza się. Workowatym, luźnym, nie dopasowanym.
– Potrafiłby pan opisać jego twarz?
– Raczej nie. Patrzyłem pod słońce.
– Nie wie pan nawet, czy był czarny, czy biały?
Jim zastanawiał się chwilę, ale w końcu przyznał, że nie wie. Zarówno za pierwszym, jak i za drugim razem mężczyzna w kapeluszu Elmera Gantry odwracał twarz albo krył ją w cieniu ronda kapelusza, jakby nie chciał pokazać jej Jimowi. Ale dlaczego nikt inny go nie widział?
SueRobin Caufield była najwyżej piętnaście stóp od niego, kiedy wychodził z kotłowni, a Jeff Griglak stał twarzą do niego.
Porucznik Harris znów wyjął swój notes i zaczął zadawać przewidziane procedurą pytania.
Ile Jim ma lat? Czy je żonaty lub rozwiedziony? Gdzie mieszka? Numer jego telefonu i konta? W końcu powiedział:
– Dziękuję, że poświęcił mi pan swój czas.
– I co dalej? – zapytał Jim.
– Thomas J. Jones został aresztowany jako podejrzany o morderstwo pierwszego stopnia.
Zabierzemy go na posterunek, na przesłuchanie.
– Aresztowaliście Tee Jaya? A co z facetem w czarnym kapeluszu i garniturze?
Porucznik Harris zrobił dziwną minę, na pół przepraszającą, na pół lekceważącą.
– Będziemy mieli szeroko otwarte oczy, panie Rook.
– Chce pan powiedzieć, że nie zamierzacie go szukać?
– No cóż… muszę powiedzieć, że pański opis jest bard skąpy – Poza tym oprócz Pana nikt inny go nie widział. Wiem, że ma pan dobre chęci. I wiem, że zawsze broni pan swoich uczniów. To godne podziwu. Jednak ja muszę opierać się na faktach.
– Na faktach? Faktem jest, że ten gość w czarnym kapeluszu i garniturze wyszedł z kotłowni na moment przed tym, zanim poszedłem tam i znalazłem umierającego Elvina.
– Nie znaleźliśmy żadnych odcisków palców, panie Rook. Oprócz pańskich.
– A zatem nie było też śladów palców Tee Jaya?
– Nie. Jednak nie znaleźliśmy też odcisków Elvina. Jedyną osobą, która deptała po krwi Elvina, był pan.
Jim ze znużeniem potarł czoło.
– Poruczniku, naprawdę nie mogę uwierzyć, że Tee Jay mógłby zrobić coś takiego. To do niego zupełnie niepodobne.
Porucznik Harris prychnął pogardliwie.
– Z doświadczenia wiem, panie Rook, że właśnie ludzie pozornie najlepiej nam znani sprawiają nam najprzykrzejsze niespodzianki.
Jim spakował się i właśnie zmierzał do wyjścia, kiedy usłyszał, że ktoś go woła. Odwrócił się i zobaczył spieszącą do niego Ellie Fox. Ellie prowadziła zajęcia z plastyki i była drobną kobietką z perkatym noskiem i prostymi włosami koloru toffi, przytrzymywanymi szeroką opaską. Nosiła zawsze obszerne bawełniane kitle, dżinsy i sandały, i miała zatknięty za uchem ołówek lub pędzel – na wypadek gdyby ktoś nie zauważył, że ma do czynienia z artystką.
– Jim! – zawołała. – Chciałam porozmawiać z tobą w zeszłym tygodniu, ale jakoś nie mogliśmy się spotkać!
– Ellie, przepraszam, ale po tym, co się dzisiaj stało… czy nie możemy porozmawiać jutro?
– Jim, to ważne. Naprawdę.
– Zajrzę do ciebie jutro z samego rana. Obiecuję.
– Chodzi o Tee Jaya. Pomyślałam, że chciałbyś to zobaczyć…
– Tee Jaya? Co to takiego?
Wzięła go pod rękę i poprowadziła z powrotem na schody.
– Chodź i zobacz. Powiesz mi, co o tym myślisz.
Poszedł za nią rozbrzmiewającym echem korytarzem do pracowni plastycznej. Dla drugiej klasy specjalnej pracownia plastyczna była szczególnie ważna. Tutaj właśnie mogli nauczyć się, jak wyrażać siebie barwą, światłem i kształtem. Nawet jeśli nie umieli pisać, mogli wypowiadać się kredkami i farbami. Jeśli nie potrafili dodawać, mnożyć lub dzielić, mogli robić naszyjniki z błyszczących paciorków. Mogli rzeźbić w glinie i malować palcami. Ellie Fox niemal obsesyjnie wierzyła w uzdrowicielskie działanie sztuki.
– Ludzie najczęściej zabijają się dlatego, że nigdy nie patrzą na obrazy, rzeźby, na nic – mówiła. – Sztuka wyprowadza cię na zewnątrz. Sztuka czyni cię normalnym, normalnym na duszy i na ciele.
Właśnie trwała lekcja modelowania – osiem dziewczyn i trzej chłopcy usiłowali lepić zwierzęta z gliny. Kiedy Jim przechodził przez pracownię, kilkoro uczniów spojrzało na niego z ciekawością. Usłyszał ciche szepty rozchodzące się po pokoju:
– …mówi, że Tee Jay tego nie zrobił…
– …widział jakiegoś faceta ubranego na czarno…
– …co, może to był Cień? Czego się naćpał?
– …może myślisz, że Tee Jay mógł to zrobić?
– …pewnie to Jednoręki…
Ellie przystanęła przed dużą szarą szafką. Otworzyła górną szufladę i powiedziała:
– Tutaj przechowuję najlepsze prace uczniów. Wszystko to, co twórcze, mocne, inne. – Podniosła głos, żeby słyszała ją cała klasa. – Oczywiście o ile nie jest to obsceniczne i nie obraża szkoły ani grona pedagogicznego West Grove Community College.
W kącie pracowni rozległy się zduszone chichoty i Jim spostrzegł, jak Jane Fidaccio pospiesznie utrąca ogromny penis nosorożcowi, którego właśnie modelowała.
Ellie wyjęła z szafki trzy duże płachty papieru i rozłożyła je na blacie. Wszystkie trzy obrazy namalowano w kolorze czerwonym, pomarańczowym i czarnym. Jeden ukazywał człowieka palonego żywcem na stosie pogrzebowym. Drugi przedstawiał szereg ludzi podążających przez dżunglę. W pierwszej chwili Jim nie ujrzał w nim nic przerażającego, dopóki nie dostrzegł, że ludzie szli szeregiem, ponieważ nabito ich na długi pal, niczym szaszłyk. Trzeci malunek przedstawiał nagą kobietę leżącą na plecach i pożerającą swoje nowo narodzone dziecko, jeszcze okryte łożyskiem.
– To płace Tee Jaya – powiedziała Ellie.
– Jezu! Są naprawdę niesamowite – przyznał Jim.
– Zamierzałam je zniszczyć, ale pomyślałam, że najpierw powinieneś je zobaczyć.
– Czy Tee Jay wcześniej również malował takie rzeczy?
Ellie potrząsnęła głową.
– Dopiero od dwóch tygodni. Zapytałam go, co to oznacza, a on powiedział, że ma to coś wspólnego z jego dziedzictwem.
Читать дальшеИнтервал:
Закладка:
Похожие книги на «Rook»
Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Rook» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.
Обсуждение, отзывы о книге «Rook» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.