Margit Sandemo - Głód Życia

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Głód Życia» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Głód Życia: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Głód Życia»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Berengaria jest pełną radości dziewczyną o nienasyconym apetycie na wszystko, co życie może jej zaproponować. Ów głód życia zastąpił jednak ostatnio cichy smutek. Przyjaciele z jej kręgu znaleźli już swoje drugie połowy, ona natomiast czuła się samotna i opuszczona. Na szczęście wyznaczono ją do udziału w ostatniej ważnej wyprawie w Góry Czarne, mającej na celu rozprawieniem się z groźnymi ptaszyskami…

Głód Życia — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Głód Życia», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Przyjemnego polowania i pospieszcie się!

– Ram już wyrusza, a ja opuszczam teraz Dolga, mam inne zadanie.

– Będziesz się poruszał na sposób Farona – uśmiechnął się Kiro.

– Tak, tak, na sposób Obcych.

– No a Dolg? Czy on da sobie radę sam, przeciwko czterem drapieżnikom?

– Po pierwsze, jeszcze się nie natknęliśmy na zwierzęta, a po drugie, są przy nim wilki, bardzo skuteczna ochrona. W dodatku to potrwa zaledwie chwilę, Ram i ja wkrótce znów do niego dołączymy.

Głos Farona ucichł. Widocznie bardzo mu się spieszyło.

– Nadlatuje gondola Rama – ucieszyła się wkrótce Sol. – Dawno nie widziałam nic piękniejszego!

W kamienistej dolinie Berengaria z Jaskarim dotarli do wodospadu. Wypływał z płaskiego bagna czy też raczej moczarów, położonych nieco wyżej w górach. O dziwo, wokół bagniska rosło coś w rodzaju lasu, tu i ówdzie z przesiąkniętej wodą ziemi sterczało ku niebu skarłowaciałe, kalekie skamieniałe drzewo. Ogromnie deprymujący widok.

– Przywrócimy wam siłę do życia – przyrzekła Berengaria.

Z nabożeństwem wylali trochę eliksiru w miejscu, gdzie ukazywał się główny strumień, a potem z ogromną radością patrzyli, jak na bagnisku, a potem coraz dalej w dół doliny zaczyna wyrastać mech.

– To tak jakby malowanie naprawdę pięknego obrazu – szepnęła cicho Berengaria. – Rozumiem teraz całkowite oddanie pracy u malarza tworzącego dzieło.

– Zieleń nie dotarła jeszcze do tego lasu – zauważył Jaskari.

Stali pod jednym z wysokich drzew i przyglądali się swemu osiągnięciu. Drzewo wznosiło się nad nimi czarne i ponure, dziwaczne, miało gęste, sękate i powykręcane gałęzie. Berengaria nie miała ochoty patrzeć w jego koronę. Przed oczami jawiły jej się jakieś straszne, pokraczne figury.

Jaskari w półmroku patrzył na nią, widział jej płonącą uniesieniem twarz, uśmiech na półotwartych ustach, rozjarzone oczy. Wydawała mu się nieopisanie piękna. Równie wysoka jak on, smukła i zgrabna, z ciemnymi włosami kaskadą spływającymi na plecy.

Jej wzrost wcale go nie dziwił, urodę i szczupłe ciało Berengaria odziedziczyła po ojcu, wrażliwym poecie Rafaelu, bo jej matka Amalie zawsze była potężną, mocno zbudowaną kobietą. Była jednak przy tym otwarta i wesoła i właśnie usposobienie dziewczyna odziedziczyła po matce.

Coś zatrzeszczało w suchych gałęziach ponad ich głowami.

Berengaria odwróciła się i uściskała Jaskariego.

– Poradziliśmy sobie z naszym zadaniem, Jaskari, i poszło nam bardzo dobrze!

Nie mógł się powstrzymać, objął ją i pocałował, oszołomiony radością.

Berengaria popatrzyła na niego zdziwiona, no, ale przecież byli przyjaciółmi, więc…

Gdy jednak Jaskari przyciągnął ją do siebie i pocałował jeszcze raz, teraz już inaczej, odsunęła się od niego gwałtownie.

– Ach, co ty robisz! – jęknęła. – Przestań!

– Berengario, ja…

– Zepsułeś wszystko! – wykrzyknęła rozeźlona, tłumiąc płacz.

Jaskari był wstrząśnięty, że dziewczyna reaguje tak gwałtownie.

– To był tylko impuls, niczego przecież nie zepsułem!

– Owszem, tak właśnie się stało! Zepsułeś naszą piękną przyjaźń. Byłeś moim jedynym przyjacielem, a teraz to już niemożliwe!

Jej głos niósł się echem po bagnie.

– Ależ, Berengario, przecież masz tak wielu przyjaciół.

– Ale nie ma wśród nich mężczyzn. Oni albo mnie unikają, albo się na mnie rzucają. A teraz idź sobie, muszę się uspokoić!

Była tak bardzo wzburzona, że cała aż się trzęsła, Jaskariemu nie pozostawało nic innego, jak wrócić do gondoli i tam na nią czekać. Musiał jednak przyznać, że jest bardzo głęboko urażony.

Berengaria przykucnęła i zasłoniła twarz rękami. Cierpiała, ale nawet nie wydała z siebie jęku.

Moczary pogrążyły się w ciszy, Jaskari odszedł daleko.

Po chwili dziewczyna przestała się trząść, lecz nie ruszała się z miejsca, właśnie coś sobie uświadomiła. Odkryła pewną prawdę o sobie.

– O, nie – szepnęła zdumiona i przerażona. – Och, nie, nie!

Raz po raz powtarzała to jedno krótkie słowo, jak gdyby ono mogło w czymś pomóc. Jakby był to jakiś rytuał albo zaklęcie.

Nagle przeszył ją strach. W koronie drzewa znów coś zatrzeszczało, rozległ się niezwykły, przypominający beczenie dźwięk i olbrzymie czarne ptaszysko sfrunęło w dół. Nieznośnie ostre szpony wbiły jej się w ramiona, a kątem oka dostrzegła otwarty dziób.

23

Berengaria zaczęła głośno krzyczeć, co oczywiście było reakcją jak najbardziej naturalną, ale że tak prędko zdoła wydobyć pistolet z obezwładniającymi nabojami, sama nie przypuszczałaby nawet w najśmielszych snach.

Strzeliła przez ramię i trafiła w upierzoną łapę. Ale już to wystarczyło. Ptaka, wolno, lecz nieubłaganie, ogarniał paraliż i otwarta gardziel nie miała już żadnej mocy, dziób pozbawiony został siły, choć prawie dosięgał już głowy dziewczyny.

Lecz potworny drapieżny ptak nie przyleciał tu sam. Na powyginanym kalekim drzewie siedziało ich aż trzy. Nic dziwnego, że drzewo sprawiało tak straszne wrażenie.

Jaskari, rzecz jasna, na krzyk dziewczyny natychmiast przybiegł, był jednak zbyt daleko, a Berengarii od rany na ramieniu zdrętwiała cała ręka i nie była w stanie jeszcze raz podnieść pistoletu.

– Jaskari, na pomoc! – zawołała, gdy do ataku przystąpiły dwa pozostałe ptaszyska.

Odpowiedział jej coś od strony mokradeł, nie słyszała, co mówił.

Potem nagle rozległy się dwa stłumione wystrzały, jeden po drugim, i ptaki spadły niemal wprost w objęcia Berengarii. Uwolniła się od nich, krzywiąc się z obrzydzenia, i odwróciła.

Przed nią stał Faron z obezwładniającą bronią w dłoni. Berengaria chciała spytać, skąd się tu wziął, była jednak zbyt słaba, by cokolwiek powiedzieć. Rana w prawym ramieniu piekła i bolała, przyprawiając ją niemal o utratę świadomości, z lewym nie było aż tak źle.

Faron ukląkł przy niej i zbadał rany.

– Jaskari, ty się zajmij ptakami – polecił, gdy nadbiegł młody lekarz. – Zrób im zastrzyk z eliksiru.

Trochę to było nie w porządku, że lekarzowi nie pozwolono zająć się ranną, lecz Jaskari nie protestował. Wyjął natomiast z kieszeni podręczny zestaw opatrunkowy i zanim zajął się ptakami, podał go Faronowi.

– Musimy się spieszyć – powiedział Obcy, starannie oczyszczając rany Berengarii. – Właśnie przed chwilą dano mi znać, że drugie wielkie stado ptaków atakuje monterów, a Tell został z nimi sam. Chociaż nie, Indra i Goram chyba już do nich dotarli.

– Ojej! Dzieci! – jęknęła Berengaria. Zaczęła już dochodzić do siebie po pierwszym szoku.

– Na pewno są bezpieczne w gondoli. Monterzy otrzymali rozkaz schronienia się w pojeździe, ale nie wiem, czy wszyscy zdążyli.

– Skąd wiedziałeś, że potrzeba nam pomocy? -spytał Jaskari.

– Dała mi znać jedna z pań powietrza. Miały wrażenie, że grupka ptaków znajduje się gdzieś w innym miejscu i nie ustały, dopóki ich nie odnalazły.

Zarówno Jaskari, jak i Berengaria słyszeli o niezwykłym sposobie, w jaki potrafił poruszać się Faron, i zrozumieli, że nim właśnie musiał się teraz posłużyć. Nigdzie bowiem nie zauważyli żadnej innej gondoli.

– No już, teraz jesteś jako tako cała – obwieścił Faron. – Możesz iść sama?

– Oczywiście – odparła krótko. – Dziękuję za pomoc.

Podniosła się, lecz natychmiast się zachwiała. Faron od razu wyciągnął do niej rękę, ale dziewczyna gwałtownie mu się wyrwała.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Głód Życia»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Głód Życia» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Cisza Przed Burzą
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Skarga Wiatru
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Głód Życia»

Обсуждение, отзывы о книге «Głód Życia» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x