Margit Sandemo - Dom Upiorów

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Dom Upiorów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dom Upiorów: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dom Upiorów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Elisabet Paladin była osobą zdecydowaną i nie ulegała ciągłym opowieściom matki o znakomitych rodzinach ani jej marzeniom o bogatym mężu dla córki. Bo tak naprawdę to żaden mężczyzna nie zdołał wzbudzić zainteresowania dziewczyny – dopóki nie spotkała Vemunda Tarka. Kiedy jednak Vemund przyszedł rozmawiać z jej rodzicami o małżeństwie, to nie dla siebie prosił o rękę Elisabet lecz dla swego młodszego brata.

Dom Upiorów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dom Upiorów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Elisabet zrobiło się przykro, że ją opuszcza.

Rodzice upierali się, żeby jej towarzyszyć, ona jednak wiedziała, ile akurat teraz mają pracy, a poza tym czy to nie ona jest najbardziej samodzielną osobą w rodzinie? Tę podróż traktowała jak przygodę.

Teraz, gdy Elistrand zniknęło za wzgórzami, zaczęła żałować, że jest sama. Dobrze byłoby mieć ich przy sobie. Ale co tam! Ingrid nigdy by nie prosiła o pomoc w takiej sytuacji. A Ingrid była idolem i wzorem dla Elisabet.

Tylko że mama nie mogła się o tym dowiedzieć!

Jechali w stronę Christianii. Był piękny, dość chłodny dzień, powóz miał miękkie siedzenia, co okazało się bardzo potrzebne, bo po ubiegłotygodniowych deszczach droga była pełna dziur i wystających kamieni.

Vemund Tark wyjechał jej konno na spotkanie. Do-znała ukłucia w sercu, kiedy ponownie uświadomiła sobie, jaki on naprawdę jest przystojny. Podobnie jak ona nie zachwycał się specjalnie perukami i pudrowanymi fryzurami. Miał włosy związane na karku aksamitną wstążką i ubrany był znacznie bardziej elegancko niż w czasie ich ostatniego spotkania. Wyglądał na szlachcica. Sprawiał jednak przy tym wrażenie młodzieńca bardzo niezależnego i to właśnie ta kombinacja pociągała Elisabet najbardziej.

Na koniu wydawał się przystojniejszy niż kiedykolwiek przedtem. Teraz puścił wierzchowca wolno za ekwipażem, a sam przesiadł się do powozu, który nagle wydał się Elisabet mały i ciasny.

– Proszę mi wybaczyć, że nie mogłem przyjechać po panią do Elistrand – powiedział. – Ale czas mi nie pozwolił.

– Nic nie szkodzi – bąknęła Elisabet, która w jego obecności czuła się onieśmielona. – Mama prosiła, bym natychmiast wyjaśniła, że noszę takie niemodne i bezwstydnie nie upudrowane włosy dlatego, bo źle reaguję na puder. Zaczynam się od tego krztusić. Mama boi się, żeby ludzie nie traktowali mnie jak kobiety lekkich obyczajów.

– Chyba nie ma takiego niebezpieczeństwa – odparł sucho. – Poza tym zdaje mi się, że nikt nie tonie w większych chmurach pudru niż właśnie kobiety lekkich obyczajów. Ale jeśli o fryzurach mowa, to jesteśmy zgodni, ja też źle znoszę tę okropną modę.

– No właśnie, sto lat temu chodzenie z gołą głową nie było niczym nagannym. Ale mam ze sobą perukę na wszelki wypadek. Ta znaczy, gdybym musiała kiedyś być wyjątkowo elegancka.

– Dziękuję, że zechciała pani przyjechać – powiedział Vemund. – Sprawa zaczyna być pilna. Wyjechałem pani na spotkanie, żeby wyjaśnić nieco dokładniej, na czym będą polegały pani obowiązki przy mojej krewnej.

– To znakomicie. Bo na razie poruszam się po omacku.

– Rozumiem. Czy mógłbym mówić pani po imieniu?

– Oczywiście, bardzo proszę – bąknęła, zirytowana nieśmiałością, jaką ten mężczyzna w niej wywoływał.

– Dziękuję. A jeżeli chodzi o Braciszka, to będziesz go od czasu do czasu spotykać u mnie. Po raz pierwszy jutro wieczorem. Zapowiedział się z wizytą i mam nadzieję, że ty także przyjdziesz.

To nie było zaproszenie, to polecenie. „Ale nie pozwól mu, by cię wykorzystywał do własnych celów, Elisabet!” Och, rzeczywiście powinna mieć się na baczności!

Vemund Tark mówił dalej:

– On z pewnością zaprosi cię do domu, do Lekenes…

– Czy on wie…?

– Rozmawiałem z nim wczoraj. Zgodnie z twoim życzeniem nie wspomniałem mu jeszcze, że prosiłem w jego imieniu o twoją rękę. Powiedziałem tylko, że spotkałem pewną młodą pannę, która przeprowadza się do Christianii i którą on z pewnością polubi. Jest, oczywiście, bardzo ciekawy. Nie powiedziałem mu natomiast, że będziesz się opiekowała Karin.

– A więc twoja krewna ma na imię Karin?

– Tak. I teraz muszę ci wyjaśnić pewne sprawy. Musimy być bardzo ostrożni…

Elisabet spoglądała w dół, na jego kolana w ciemnych, śliwkowego koloru aksamitnych spodniach. Pod materiałem rysowały się silne, muskularne uda. Jedno kolano było wyraźnie bardziej kościste niż drugie, jakby się w nie kiedyś mocno uderzył. No, z jego zamiłowaniem do ciężkiej pracy na polu i w lesie mogło mu się to i owo przytrafić.

To kalano i napięte, muskularne uda czyniły go jakoś bardzo ludzkim, żywym i niezwykle bliskim. Szybko odwróciła wzrok.

Powiedziała domyślnie:

– O ile dobrze zrozumiałam, to twoja kuzynka chora jest nie tyle na ciele, co raczej na duszy?

– Wiedziałem, że jesteś inteligentna – mruknął. – I właśnie dlatego wybrałem ciebie. Tak, a także dlatego, że jesteś córką mojego przyjaciela Ulfa. Z charakteru bardzo jesteś do niego podobna, a on należy do tych niewielu ludzi na świecie, którym ufam.

– To bardzo ładne, co mówisz o moim ojcu, którego tak bardzo kocham – stwierdziła Elisabet wzruszona.

– To było ładnie powiedziane także o tobie, ale tego chyba nie dosłyszałaś – mruknął.

– Owszem, dosłyszałam – uśmiechnęła się łagodnie, rozbawiona. – Ale mam chyba prawo okazać trochę fałszywej skromności. Mów dalej!

– Jest tak, jak powiedziałaś. Karin cierpi z powodu duchowej choroby, która sprawia, że żyje w swoim własnym świecie.

– Ale, jeżeli dobrze rozumiem, jest całkowicie nieszkodliwa?

– Oczywiście! To mała, słodka istota. Ale najważniejsze jest jedno: Ona musi pozostać w tym swoim świecie marzeń. Przywrócić jej zdolność rozumienia to tak, jakby wydać na nią wyrok śmierci.

– Rozumiem. Ona uciekła do innego świata. Uciekła przed prawdą?

– Tak, właśnie tak. Dlatego tak wiele rzeczy może ją zranić. Bywam u niej od czasu do czasu, ale bardzo rzadko. Ona nie wie, kim jestem, i nie powinna tego wiedzieć. Nazywa mnie „swoim miłym chłopcem”.

– Czy to jest starsza pani?

– Ma czterdzieści pięć lat. Wie, że mam na imię Vemund, ale nic więcej.

– Tego nie rozumiem.

Vemund mówił z trudem.

– Wiesz, to, co się z nią stało, to moja wina.

– Co?!

– Tak, tak właśnie jest. Z mojego powodu musi tak strasznie cierpieć. Co prawda ja ani nie chciałem, ani nie mogłem wpływać na to, co się stało, ale staram się teraz jej to wynagrodzić najlepiej jak potrafię. Przedtem była zamknięta w okropnym miejscu, w domu wariatów, zabrałem ją stamtąd i urządziłem dla niej dom. A teraz posłuchaj, to jest niesłychanie ważne: Ona wie, to znaczy gdyby odzyskała zdolność pojmowania, że to ktoś nazwiskiem Tark zniszczył jej życie. Nie wie jednak, że to byłem ja, i nie wie, że nazywam się Tark. Cokolwiek więc zrobisz, Elisabet, nigdy nie wolno ci wymienić nazwiska Tark w jej obecności. To twój podstawowy i najważniejszy obowiązek!

Elisabet była oszołomiona. Skinęła tylko głową.

– Obiecuję ci to.

Vemund sprawiał wrażenie spokojniejszego.

– Z tego też powodu nikt poza mną nie wie, że ja się Karin opiekuję. Nikt w Lekenes, nawet mój brat, i nie powinnaś tam nigdy o niej wspominać. Powiedz tylko, że jesteś damą do towarzystwa pewnej starszej pani w Christianii. Gdyby oni się dowiedzieli czegokolwiek, natychmiast zaczęliby się wtrącać, bo Karin jest przecież także ich krewną, i wszystko by popsuli.

– Czy Karin nazywa się Tark?

– Nie, ona się nazywa Ulriksby.

Elisabet roześmiała się.

– Czy wiesz, że kiedy pierwszy raz o niej wspomniałeś, to zrobiłeś małą pauzę przed słowem „krewna”? Dlatego odniosłam wrażenie, że to twoja kochanka.

– Boże broń! – mruknął odwracając twarz.

Powóz toczył się dalej do Christianii. W obitym pluszem wnętrzu panował dość intymny nastrój, lecz Elisabet miała świadomość dystansu, jaki ich dzielił.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dom Upiorów»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dom Upiorów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Dom W Eldafjord
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Dom Hańby
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Dom Upiorów»

Обсуждение, отзывы о книге «Dom Upiorów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x