Margit Sandemo - Dom Upiorów

Здесь есть возможность читать онлайн «Margit Sandemo - Dom Upiorów» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dom Upiorów: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dom Upiorów»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Elisabet Paladin była osobą zdecydowaną i nie ulegała ciągłym opowieściom matki o znakomitych rodzinach ani jej marzeniom o bogatym mężu dla córki. Bo tak naprawdę to żaden mężczyzna nie zdołał wzbudzić zainteresowania dziewczyny – dopóki nie spotkała Vemunda Tarka. Kiedy jednak Vemund przyszedł rozmawiać z jej rodzicami o małżeństwie, to nie dla siebie prosił o rękę Elisabet lecz dla swego młodszego brata.

Dom Upiorów — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dom Upiorów», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ze swoich okien widziała dom Vemunda na skraju lasu. Nie widziała natomiast Lekenes, bo łańcuch wzgórz w tym miejscu przesłaniał widok. W ciągu dnia zrobiła zresztą mały rekonesans, poszła załatwić jakąś sprawę dla Karin kilka ulic od domu. To, co zobaczyła, napełniło ją lękiem. Ulica, przy której mieszkały, była niebrzydka, zabudowana małymi, dobrze utrzymanymi domami. Ale zaraz za rogiem zaczynała się prawdziwa nędza. Domy zbudowane z tego, co inni wyrzucili, z kawałków drewna, nadgniłych desek, oblepianej gliną wiklinowej plecionki, a nawet starych szmat i Bóg wie czego jeszcze. W oczach mijających ją ludzi dostrzegała agresję, załatwiła więc swoją sprawę tak szybko, jak mogła.

Nigdy bym nie chciała osiedlić się w mieście, myślała wstrząśnięta. Chcę wrócić do domu, do moich wspaniałych, zielonych krajobrazów wokół Elistrand! Jak najszybciej zabrać stąd tego mojego przyszłego męża.

Jeśli w ogóle będę go chciała. Bo przecież jakieś prawo wyboru chyba zachowałam? Prawo, żeby powiedzieć „nie”! W takim przypadku jednak wszyscy będą na mnie źli. Młoda dziewczyna nie pozwala sobie na takie skandaliczne zachowanie, jak podawanie w wątpliwość sądów dorosłych.

Elisabet ubrała się możliwie jak najładniej, by Vemund nie musiał się wstydzić wobec swego brata. Z ironicznym uśmieszkiem stała przez dłuższą chwilę przed lustrem, co najmniej tak sama próżna i zajęta sobą jak nieszczęsna panna Karin.

Przyszła pani Akerstrom, by zastąpić ją przy chorej. Karin była już wtedy w łóżku.

– Mam nadzieję, że zachowywała się spokojnie – powiedziała pani Akerstrom głosem, który przypominał dźwięk źle naostrzonej piły do drewna.

– Ja uważam, że ona zawsze zachowuje się spokojnie – odparła Elisabet. – Jeżeli tylko może zajmować się swoim.

Milczenie pani Akerstrom zdradzało wielką podejrzliwość wobec chorej.

– Wrócę jak najszybciej – obiecała dziewczyna i wyszła.

Idąc pod górę myślała, jak bardzo lubi swoją podopieczną. Czy to tylko współczucie, czy też odczuwała swego rodzaju pokrewieństwo z duszą ukrywającą się za zasłoną własnych iluzji?

A może Karin naprawdę była taka pusta i próżna, taka zajęta sobą, jak to na zewnątrz wyglądało?

Elisabet nie mogła w to uwierzyć. Ale nic na pewno nie wiadomo. Powinna była dowiedzieć się czegoś więcej o Karin, jak doszło do katastrofy, która ją tak zraniła.

Jedyny człowiek, który coś o tym wiedział, pod żadnym pozorem niczego jej nie powie.

Droga pod górę była okropnie długa.

No, nareszcie dotarła! Zanim weszła do środka, pozwoliła płucom odetchnąć i uspokoić się.

Przyszła trochę za wcześnie, widać za bardzo się spieszyła. Większość kobiet posiada wrodzoną skłonność do „robienia entree”, nie chcą siedzieć na kanapie i znudzone witać tych, którzy przychodzą później.

Vemund Tark jednak zdawał się nie przywiązywać znaczenia do takich drobiazgów. Powitał ją trochę zdenerwowany, przyjrzał się jej strojowi i odetchnął z ulgą.

– Znakomicie – oświadczył krótko. – Nie wiem tylko, co Braciszek powie o tych naturalnych włosach. Nieco bardziej niż ja zwraca uwagę na konwenanse i w ogóle.

– Niech sobie mówi, co chce – ucięła Elisabet. – Nie jestem cielę na wystawie.

– O nie, na pewno nie jesteś – mruknął Vemund odwracając twarz. – A jak ci idzie z Karin?

– Mam wrażenie, że zostałyśmy przyjaciółkami – odparła. – Tak jak powiedziałeś, jest to przemiła istota. Ale powinnam chyba wiedzieć więcej o tym, co jej się przytrafiło. Żebym nie popełniła jakiejś gafy.

– Nie, nie możesz wiedzieć więcej! W żadnym razie! Wystarczy, żebyś nie wymieniała nazwiska Tark.

– Ale pomyśl, jeżeli przypadkiem poruszę jakiś drażliwy temat? Nieumyślnie?

– Nie ma takiego niebezpieczeństwa. Coś takiego, co ona przeżyła, zdarza się nieczęsto. I Bogu niech będą za to dzięki!

Paskudny uparciuch! Czy on nie widzi, że Elisabet o mało nie pęknie z ciekawości? Jak można opiekować się taką pacjentką, jeżeli nie wie się o niej dosłownie nic?

– Czy to twoja bliska krewna?

– Za dużo pytasz. O Boże, kiedyż ten Braciszek nareszcie przyjdzie?

Czy to naprawdę takie trudne być sam na sam z Elisabet? Poczuła się dotknięta. Syknęła więc ponownie, choć jednocześnie była na siebie zła z powodu swojej agresji.

– Skoro tak się boisz, żeby nie usłyszała nazwiska Tark, to po co, na Boga, ją tutaj sprowadziłeś? Mieszkając tak blisko tej rodziny z pewnością któregoś dnia usłyszy wasze nazwisko.

– A co miałem zrobić? – parsknął w odpowiedzi. – Nie mogłem przecież zostawić jej samej tam, w tym strasznym domu wariatów! Muszę się, oczywiście, troszczyć o to, żeby jej niczego nie brakowało, a jednocześnie muszę sam tu mieszkać. Dlatego właśnie przeprowadziłem się do tego domu, żeby być w pobliżu. A poza tym to naprawdę mało prawdopodobne, że ona natknie się kiedyś na moją rodzinę albo kogoś, kto ich zna. Ich noga nigdy nie postanie w takiej okolicy. Chociaż sama Karin mieszka w bardzo ładnym domu, to tuż obok zaczyna się dzielnica nędzy.

– Widziałam już – powiedziała Elisabet krótko. – Doznałam szoku, przecież ja jestem przyzwyczajona do czystych wiejskich krajobrazów.

Skinął głową bez słowa i znowu spojrzał w okno, w stronę Lekenes.

Elisabet zapamiętała dwa wyrażenia, którymi się posłużył. „Tam, w tym strasznym domu wariatów”. Jeszcze raz zastanowiła się, gdzie leży owo „tam”. To miejsce, z którego pochodzi rodzina Tarków.

Drugi szczegół, na który zwróciła uwagę, to to, że musiał się przeprowadzić do tego domu w lesie, by lepiej opiekować się Karin. To zrozumiałe, ale Elisabet była pewna, że to nie jest jedyny powód. Musiało istnieć coś jeszcze, o czym nie chciał mówić.

„Mur, mur oporu”.

– No, nareszcie! – zawołał z ogromną ulgą. – Nareszcie ten łazik, mój brat, przyszedł.

Elisabet poczuła, że niemal drży z napięcia. W końcu przecież niecodziennie spotyka się obcego człowieka, z którym prawdopodobnie będzie się dzieliło resztę życia.

Vemund wyszedł z pokoju, by powitać brata.

Pierwsze, co sobie uświadomiła, to to, że podoba jej się głos Braciszka. Miękki, przyjazny, ze skłonnością do śmiechu.

W końcu gość wszedł do pokoju.

O ile Vemund miał niektóre rysy bardzo ładne, co czyniło go męskim i przystojnym, to jego młodszy brat był po prostu urodziwy! Byli mniej więcej tego samego wzrostu, ale Braciszek sprawiał wrażenie wyższego, bardziej eleganckiego, pewnie ze względu na sposób, w jaki się poruszał. Wyprostowany, dumny, prawdziwy szlachcic. Vemund miał wzrok chłodny, pełen rezerwy, niebieskie oczy Braciszka natomiast były ciepłe, przepełnione miłością do wszystkich żywych istot na ziemi. Śmiał się do Elisabet szczerze, podszedł do niej i ucałował jej rękę. Był ubrany absolutnie w zgodzie z najnowszą modą, upudrowane włosy upięte były wysoko, koszula wykończona koronkami, kamizelka ze złotej lamy i aksamitna kurtka. Spodnie do kolan, białe pończochy, buty ze sprzączkami… Elisabet spojrzała ukradkiem na Vemunda; wolałaby, żeby Braciszek ubrany był mniej elegancko. Nie miała jednak czasu na rozmyślania, bowiem gdy młodzieniec pochylił się do jej ręki, upudrowana peruka znalazła się tuż przy twarzy Elisabet, a tego jej nos nie był w stanie znieść. Zaczęła rozpaczliwie wciągać powietrze, a potem kichnęła tak potężnie, że obaj bracia podskoczyli.

Kiedy największe zamieszanie minęło i Elisabet z czerwonymi oczyma, zdyszana i pociągająca nosem, opadła na kanapę, Vemund powiedział cierpko:

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dom Upiorów»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dom Upiorów» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Margit Sandemo - Gdzie Jest Turbinella?
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Przeklęty Skarb
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Kobieta Na Brzegu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Miasto Strachu
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Magiczne księgi
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Zbłąkane Serca
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Lód I Ogień
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Dom W Eldafjord
Margit Sandemo
libcat.ru: книга без обложки
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Milczące Kolosy
Margit Sandemo
Margit Sandemo - Dom Hańby
Margit Sandemo
Отзывы о книге «Dom Upiorów»

Обсуждение, отзывы о книге «Dom Upiorów» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x