Wladimir Sawczenko - Retronauci

Здесь есть возможность читать онлайн « Wladimir Sawczenko - Retronauci» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Kraków, Год выпуска: 1989, Издательство: Wydawnictwo Literackie, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Retronauci: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Retronauci»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Zebrane opowiadania prezentują rozmaite odmiany literatury sf od „powieści kryminalnej w czterech trupach” do interesującej parafrazy motywu wehikulu czasu. Pisarz rezygnuje niekiedy z zasady prawdopodobieństwa naukowego na rzecz fantazji paradoksalnych hipotez i eksperymentów intelektualnych. Jego utwory dobrze osądzone są w codzienności radzieckiej, wiele tu trafnych obserwacji obyczajowych i humoru.

Retronauci — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Retronauci», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Dalej możliwe są różne warianty, ale najbardziej prawdopodobny jest według mnie ten, że to co stanowiło zaletę konstrukcji Bekasowa: owe przeciwbieżnie obracające się na wspólnej osi śmigła, co tak chwalił Lemiech (podwyższona stabilność, manewrowość, ciąg) — zmieniło się w swoje przeciwieństwo. Ta łopata ścięła wszystkie obracające się w przeciwnym kierunku za nią; w tej bitwie zginęły też przednie łopaty. Co się stało ze śmigłami na drugim skrzydle? Co się dzieje z nadmiernie obciążoną liną, w której połowa splotów zerwała się nagle? Rwą się wszystkie pozostałe. Zwłaszcza jeśli i tam były łopaty z nacięciami.

Rozlatując się z prędkością pocisków armatnich odłamki łopat druzgotały po kolei wszystko: antenę, poszycie, kabinę… Samolot — być może już z martwą załogą — jak kamień runął na ziemię.

Obmyślam do końca swoją wersję i znowu dławi mnie upokorzenie i gniew. Niech to diabli wezmą! Stuletnie doświadczenie w rozwoju lotnictwa, wysiłki wielu tysięcy specjalistów, wykwalifikowanych pracowników — i czyjaś głupota może wszystko przekreślić… i to jak! Tamtych bab sądzić nie będą — bo za co? Jest napisane „odciąć”, to i odcinały. Przecież nie rąbały toporem. A tych dwóch będą — i słusznie: od tego jesteś inżynierem (co po francusku znaczy mistrz), żebyś w swoim fachu na wszystkim się znał, wszystko umiał i przewidział.

— Ale… Wiktorze Arturowiczu — nieszczęsny Feliks Juriewicz aż pomylił się zwracając się do Bahryja — pan mówił… że można odwrócić sytuację, uczynić ją tylko prawdopodobną? A za możliwość nie sądzi się… co? — i w jego głosie jest nadzieja, że się jakoś wykręci, co nie przystoi mężczyźnie.

— Pan dostanie wyrok za tamten samolot — z obrzydzeniem odpowiada Bahryj i odwraca się.

Bekasow szybkim krokiem kieruje się do wyjścia.

— Pan dokąd, Iwanie Władimirowiczu? — woła za nim szef.

Tamten zatrzymuje się, patrzy na niego ze zdziwieniem (nie przywykł człowiek do takich pytań), potem przypomina sobie o subordynacji.

— Do radiotelefonu.

— Po co?

— Wydać zarządzenie do wszystkich lotnisk, żeby żadnemu samolotowi nie dawano zezwolenia na start bez przeglądu śmigieł… czyżby pan nie rozumiał?!

— Nie trzeba wydawać takiego zarządzenia, Iwanie Władimirowiczu — łagodnie mówi Bahryj. — Pan je już wydał. Jedenaście miesięcy temu.

— Czyżby?! — na twarzy głównego konstruktora widać jednocześnie i sarkazm, i zakłopotanie.

— Tak, właśnie tak. Pana praca tutaj się kończy, zaczyna się nasza. Dlatego proszę, żeby jako starszy i najbardziej szanowany dał przykład pozostałym i pozwolił sobie zrobić zastrzyk… — Fiedia! — Bahryj podnosi głos. Do namiotu wchodzi nasz technik sanitariusz Fiedia, tęgi brunet z obwisłą twarzą: ma na sobie fartuch, w ręku walizeczkę dyplomatkę. — Jest to środek usypiający. Potem wszyscy zostaniecie przetransportowani na poprzednie stanowiska.

Bekasow unosi ciemne brwi, rozkłada ręce wyrażając poddanie się losowi.

Fiedia otwiera walizeczkę, wyjmuje osiem napełnionych żółtym płynem strzykawek, watę, pojemniczek ze spirytusem, zwraca się do wszystkich i do nikogo głębokim głosem:

— Proszę podwinąć prawy rękaw.

— Chodźmy — trąca mnie w ramię Bahryj.

Wychodzimy z namiotu. Uśpienie uczestników i ich przewiezienie na poprzednie stanowiska — to sprawa techniki i naszych techników. A my mamy swoją: przerzut.

— Widzisz więc, jak cię obciążam: i Bekasow już wszystko zarządził, i inne samoloty nie mają takich rys na śmigłach, i ta katastrofa — wszystko na twojej głowie. Wszystko zależy od informacji, którą dostarczysz teraz w przeszłość. Tak więc startem niepotrzebnie się przejmowałeś. Startujesz jak gołąb pocztowy, od pierwszego wzlotu! Myśleć trzeba o czymś innym…

Teraz jest wpół do pierwszej; cztery i pół godziny od momentu katastrofy BK–22. Niebo w białych obłokach, pogoda odpowiednia. — więc na lotnisku, gdzie oczekują samolotu, ogłoszono o spóźnieniu nie z powodu pogody, ale z przyczyn technicznych. Właściwie to racja, i tę techniczną przyczynę muszę usunąć.

Oddałem już technikom magnetowid; przewijają taśmę, naprędce przeglądają, montują sfilmowane przeze mnie kadry do odtworzenia w kabinie. Połknąłem już pierwsze tabletki petoilu: po ich zażyciu dowolny dźwięk — i głos Bahryja, i szelest trawy na wietrze — słychać z pogłosem, a wrażenia wzrokowe zatrzymują się na gałce ocznej o wiele dłużej, niż patrzę na przedmiot, nakładają się na siebie… Razem z szefem spacerujemy po miedzy i wzdłuż urwiska. Ustawia mnie:

— …o specyfice dalekiego przerzutu. Nie bez powodu nastawiałem cię na uogólnienie i wyobcowanie: udasz się w przeszłość po koleinach swojej pamięci, w głębi świadomości. Wsłuchuj się, jak czas upływa, zrozum go: wszystko, co czujesz zazwyczaj — od bicia serca do twoich trosk, od blasku słońca do tchnienia wiatru — to tylko drobiny jednolitego strumienia, powierzchowne falowanie, a nie jego czysta głębia. Pozwól, by owładnęło tobą odczucie klarowności, istota rzeczy, albowiem pójdziesz tam, gdzie istnieje pamięć, lecz nie ma o czym pamiętać, istnieje myśl, ale nie ma o czym myśleć, istnieje zrozumienie, lecz nie ma pojęć. W bliskich przerzutach to prawie nie występuje, start styka się z finiszem — a w takim jak ten, inaczej nie podołasz, i trzeba będzie wtopić się w Jedność nie straciwszy swego „ja”, przekształcić się w uogólnienie nie zapominając o konkrecie, o celu, dla którego zostałeś wysłany..

Bahryj ma teraz głos dobywający się z głębi piersi, śpiewnie donośny — tak mi się wydaje. Nie mówi, lecz wieszczy:

— Dwie skrajności, dwa niebezpieczeństwa czyhają na ciebie. Przejście od niepokoju powierzchownych wrażeń do stanu samopoznania, a następnie jeszcze głębiej, do zdystansowania się od wartościowania, od przyjemności i nieprzyjemności do smutku i radości — ten stan sam w sobie jest przyjemny i radosny, na tym polega jego paradoks. Tak dalece przyjemny i radosny, że jeśli pomnożyć rozkosz miłości przez rozkosz z powodu dokonanego przez ciebie wielkiego odkrycia oraz przez radość sukcesu i przez zachwyt pięknym widokiem i wspaniałą muzyką… to i tak będzie za mało. Ten stan Hindusi nazywają „samadhi”, Europejczycy w dawnych czasach nazywali „ekstazą”… a nasi współcześni, w prymitywnej formie, często określają słowem „oszołomienie”. I w tobie też może zrodzić się chęć pogłębienia i przedłużenia tego stanu, a nawet pozostania w nim na zawsze. Tak więc pamiętaj, że jest to zgubne — dla sprawy i dla ciebie. Tam — machnął ręką w kierunku rzeki — pozostanie to, co jest, w kabinie zaś znajdą twoje ciało z błogim i szalonym uśmiechem i z wylewem krwi do mózgu. Tak więc… — Bahryj zrobił przerwę, uśmiechnął się — w odróżnieniu od tych dzisiejszych nastolatków, którzy postępują zgodnie z hasłem: „Nie jest ważne, z jakiego powodu, aby tylko zamroczyć się”, dla ciebie najważniejsze jest nie zatracić się. Weź no jeszcze tabletkę!

Połykam. Dzisiaj nic nie jadłem oprócz pigułek: przed startem nie wolno, procesy trawienne mogą przeszkodzić w działaniu.

— Teraz o czymś innym. Wyjść z tego stanu możesz jedynie przez głębokie zrozumienie jego sensu, czyli — ponieważ jest to koncentrat radości i przyjemności — przez zrozumienie obiektywnego sensu radości, sensu przyjemnych doznań. Zrozumiesz go, przekonasz się, że jest on aż śmiesznie prosty… i poczujesz się bogiem: takie błahe, bzdurne wydadzą ci się wszystkie dążenia ludzi do szczęścia i rozkoszy, krępujące ich iluzjami celów, fałszywymi wartościami. Poczujesz się włączony do ogólnoświatowych procesów, których część stanowi życie Ziemi i nasze — do procesów, których ludzie w pogoni za szczęściem i sukcesem nie rozumieją… I tam, na lodowych wyżynach obiektywności, możesz poddać się nastrojowi: jeśli tak oszukańcze są wszystkie „skutki” i „radości”, wątpliwe są cele i wysiłki — to czy warto mnie, stojącemu na Olimpie, wtrącać się do tego zamieszania swoim działaniem… a zresztą, czy warto wracać? Wobec braku wartości nieszczęście nie jest nieszczęściem i katastrofa nie jest katastrofą. To także jest zgubne dla sprawy i dla ciebie, z kabiny wyjdzie chichoczący idiota, nie pojmujący, kim jest, gdzie i po co.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Retronauci»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Retronauci» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Retronauci»

Обсуждение, отзывы о книге «Retronauci» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x