Robert Silverberg - Maski czasu

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Silverberg - Maski czasu» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Город: Poznań, Год выпуска: 1994, ISBN: 1994, Издательство: Rebis, Жанр: Фантастика и фэнтези, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Maski czasu: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Maski czasu»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Jest schyłek stulecia. Narasta chaos i szerzy się upadek moralny. Na świecie pojawia się tajemniczy nieznajomy imieniem Vornan-19, który podaje się za człowieka z przyszłości, i twierdzi, że ma do spełnienia ważną misję. W krótkim czasie pociąga za sobą miliony ludzi, oferując im pełną niebezpieczeństw, ekscytującą odyseją, która całkowicie zmieni przyszły kształt społeczeństwa Ziemi…

Maski czasu — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Maski czasu», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Ciągle mam tamtą scenę przed oczami. Shirley z wypiekami na twarzy, oszołomiona, w przypływie pasji, oczy przymknięte, usta szeroko rozwarte. Shirley, która z grymasem obrzydzenia pada gwałtownie na podłogę i czołga się mozolnie niczym zranione zwierzę. Jack, który wychodzi z warsztatu, oszołomiony i blady, jakby właśnie padł ofiarą gwałtu. Stąpa ostrożnie przez odrealniony świat. I Vornan, który sprawia wrażenie szczęśliwego, pełnego dobrej myśli, zadowolonego z własnego dzieła. Spogląda przychylnym okiem na to, co właśnie zaszło między mną i Shirley. Wtedy nie potrafiłem się na niego złościć. Wciąż był po prostu niemożliwy. Shirley nie interesowała go zupełnie, bo miał już na uwadze inny cel.

Kralick nie dowiedział się ode mnie ani słowa. Próbowałby pewnie pocieszać, ale ja nie kwapiłem się z podawaniem szczegółów, a on nie naciskał. Spotkaliśmy się w Phoenix. Przyleciał z Waszyngtonu natychmiast po otrzymaniu mojej depeszy.

Powiedział, że podróż do Ameryki Południowej trzeba koniecznie przyspieszyć. We wtorek mieliśmy już być w Caracas.

— Nie licz na mnie — ostrzegłem. — Mam dość Vornana. Odchodzę z komitetu.

— Nie rób mi tego.

— Muszę. To sprawa natury osobistej. Poświęciłem rok, a teraz zamierzam pozbierać wreszcie moje własne życie do kupy.

— Jeszcze tylko miesiąc, Leo — nalegał. — To niezmiernie ważne. Śledziłeś najnowsze doniesienia?

— Sporadycznie.

— Świat tonie w szaleństwie. Z dnia na dzień sytuacja staje się coraz poważniejsza. Te dwutygodniowe wakacje na pustyni tylko rozogniły nastroje. Czy wiesz, że w niedzielę w Buenos Aires wystąpił jakiś fałszywy Vornan i proklamował Imperium Latynoamerykańskie? Już po kwadransie zjednał sobie pięćdziesięciotysięczny tłum. Szkody można liczyć w milionach, a byłoby jeszcze gorzej, gdyby w samą porę nie zastrzelił go jakiś snajper.

— Zastrzelił go snajper? Dlaczego? Kralick pokręcił głową.

— Kto to wie? Ludzi ogarnęła histeria. Tłum rozerwał skrytobójcę na strzępy. Przez dwa następne dni musieliśmy przekonywać, że zabito fałszywego Vornana. Później dotarły do nas informacje o naśladowcach proroka w Karachi, Istambule, Pekinie i Oslo. Wszystko przez tę cholerną książkę Fieldsa. Najchętniej obdarłbym go żywcem ze skóry.

— A co ja mam z tym wszystkim wspólnego, Sandy?

— Jesteś potrzebny u boku Vornana. Spędziłeś z nim więcej czasu niż ktokolwiek inny. Znasz go dobrze i myślę, że on zna również ciebie, a co najważniejsze — ufa ci. Sprawujesz nad nim jakąś kontrolę.

— Nie mam nad nim żadnej kontroli — odparłem, myśląc o Jacku i Shirley. — Czy tego nie widać?

— Mógłbyś przynajmniej spróbować. Jeżeli Vornan skorzysta z władzy, jaka spoczęła w jego rękach, to będzie w stanie przewrócić ten świat do góry nogami. Wystarczy jedno słowo, a pięćdziesiąt milionów ludzi skoczy w ogień. Ostatnio stałeś nieco z boku. Nie śledziłeś na bieżąco sytuacji. Może zdołasz go powstrzymać, gdy spostrzeże, jaka władzę skupił w swym ręku.

— Tak samo jak w domu Wesleya Brutona?

— Wtedy gra dopiero nabierała rozpędu. Teraz jesteśmy znacznie ostrożniejsi, nie pozwolimy sobie na żadne pochopne kroki. A to, co Vornan zrobił z domem Brutona, jest tylko namiastką jego prawdziwych możliwości.

Roześmiałem się gorzko.

— Po co w ogóle ryzykować? Zabijcie go od razu.

— Na miłość boską, Leo.

— Dlaczego nie? Można to łatwo urządzić. Takiego doświadczonego i sprytnego sukinsyna jak ty nikt nie musi uczyć makiawelizmu. Usuń Vornana, póki możesz. Zanim zostanie imperatorem, strzeżonym przez legion strażników. Weź pod uwagę moje słowa i pozwól, że wrócę wreszcie do własnych zajęć.

— Nie żartuj. W jaki sposób…

— Nie żartuję. Jeśli nie chcecie go zabić, to spróbujcie chociaż przekonać, aby wrócił tam, skąd przybył.

— Niestety, to jest także niemożliwe.

— Co zamierzacie w takim razie?

— Już ci mówiłem — powiedział Kralick. — Będziemy jeździli z tym cyrkiem, póki Vornan sam nie oznajmi, że ma dość. Będziemy obserwować go uważnie, dbać o wszystko starannie, zapewniać towarzystwo kobiet.

— I mężczyzn — wtrąciłem.

— Nawet małych chłopców. Zrozum, siedzimy na beczce prochu. Musimy uważać jak cholera, żeby nie wylecieć w powietrze. Jeśli masz już naprawdę dość, to odejdź w spokoju. Ale bądź pewien, że gdy nadejdzie katastrofa, poczujesz jej siłę nawet w swojej spiżowej twierdzy. Co ty na to?

— Kapituluję — odparłem z goryczą.

W ten oto sposób powróciłem do naszego cyrku na kółkach i obserwowałem z bliska ostatnie godziny tej całej historii. Naprawdę nie sądziłem, że Kralickowi uda się mnie przekonać do dalszego udziału w komitecie. Całkiem poważnie doradzałem zabicie Vornana. Nie dlatego, że nienawidziłem go za to, co zrobił moim przyjaciołom. Po prostu wydawał mi się osobnikiem skrajnie niebezpiecznym. Znowu byłem u boku Vornana. Tym razem jednak zdecydowałem, że muszę zachowywać dystans, mimo całej sympatii, jaką zacząłem go darzyć. Vornan rozumiał sytuację. Jestem pewien. W każdym razie nie okazywał, że martwi go nagłe ochłodzenie kontaktów.

W Caracas ujrzeliśmy nieprzebrane morze ludzkich głów. Nie raz już widzieliśmy szaleństwo tłumów, lecz histeria tych ludzi przechodziła wszelkie pojęcie. Według pospiesznych szacunków, na niewielkim placu w centrum stało sto tysięcy ludzi. Tłum w niemiłosiernym ścisku głośno wyrażał swe uwielbienie, krzycząc coś po hiszpańsku. Vornan wyszedł na balkon, aby ich pozdrowić. Wyglądał jak papież, który udziela błogosławieństwa. Tłum gromko domagał się przemówienia. Nie było technicznej możliwości, aby zadośćuczynić ich żądaniu, więc Vornan tylko stał, machał ręką i szczerzył zęby w uśmiechu. Pod balkonem falowało morze czerwonych książeczek. Nie wiem nawet, czy ludzie trzymali w rękach „Nowe Objawienie”, czy też „Najnowsze Objawienie”, nie przyglądałem się specjalnie.

Tego wieczoru Vornan wystąpił w wenezuelskiej telewizji. W studio tłumacz na żywo podkładał głos pod jego słowa, gdyż Vornan nie znał hiszpańskiego. Gdy padło pytanie, co chciałby przekazać telewidzom w Wenezueli, Vornan przybrał uroczystą minę, spojrzał odważnie w obiektyw i powiedział:

— Świat jest piękny, czysty, cudowny. Życie jest świętością. Zrozumcie! Nie trzeba wcale umierać, aby znaleźć się w raju! Uwierzcie! Możecie sami stworzyć sobie raj tutaj, na Ziemi.

Byłem zaskoczony. Te słowa nie pasowały mi jakoś do Vornana. Pachniało mi to bardziej nową, niemiłą niespodzianką.

W Bogocie powitały nas jeszcze większe tłumy. Przenikliwe okrzyki grzmiały donośnym echem po całym płaskowyżu. Ludzie witali owacyjnie każde słowo wypowiedziane przez przybysza.

— Coś się tu szykuje — oznajmił Kralick z niepokojem w głosie. — Pierwszy raz słyszę, żeby Vornan w ten sposób przemawiał. Wyraźnie chce zapanować nad emocjami tłumów.

— Odwołajmy wizytę — zaproponowałem.

— Już za późno.

— Zabrońmy mu przemawiać!

— W jaki sposób? — spytał, a ja nie wiedziałem, co odpowiedzieć.

Sam Vornan nie mógł się nadziwić, jak wielu ludzi przyciągnął do siebie. To już nie były grupki ciekawskich. Co dnia napływały kolejne rzesze wiernych. Wszyscy byli przekonani, że nowy mesjasz nawiedził Ziemię. Cieszyło ich każde, choćby przelotne spojrzenie. Vornan czuł, jak wielką ma nad nimi władzę. Byłby głupcem, gdyby nie chciał jej wykorzystać. Spostrzegłem jednak, że zaczął lękać się tłumów. Coraz częściej ograniczał się do krótkich przemówień z balkonów i przejazdów oszklonymi samochodami.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Maski czasu»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Maski czasu» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Robert Silverberg - He aquí el camino
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Rządy terroru
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Poznając smoka
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Czekając na koniec
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Old Man
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Choke Chain
Robert Silverberg
Robert Silverberg - The Man In The Maze
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Księga Czaszek
Robert Silverberg
Robert Silverberg - Prądy czasu
Robert Silverberg
Отзывы о книге «Maski czasu»

Обсуждение, отзывы о книге «Maski czasu» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x