— Kąty proste — odparł. — Chciało dopaść wahadłowiec. To twoje latające pudełko.
Przez kilka następnych godzin niebo oczyszczało się z nadmiaru ładunków elektrycznych. Siedzieli w milczeniu, patrząc, jak burze powoli słabną.
— Myślę, że wiem, dlaczego używali wizerunku Twórcy Monumentów do portretowania śmierci — odezwał się Frank.
— Dlaczego? — zaciekawiła się Angelą.
— Zgodnie ze starą zasadą, wieszają posłańca. Twórcy Monumentów najprawdopodobniej nie mieli żadnych skrupułów, żeby wylądować, przedstawić się grzecznie i poinformować Quraquatczyków, na czym polega problem. — Uśmiechnął się. — Wiecie, Richard miał rację. Nie ma obcych. Wszyscy oni okazują się w końcu bardzo ludzcy.
— Jak George — powiedziała Hutch.
Carson podciągnął kolana i oplótł je ramionami.
— Tak — potwierdził. Potem spojrzał na Angelę i wyjaśnił: — Nie mogli powstrzymać tego draństwa, więc dla odwrócenia uwagi stosowali przynęty. Chcieli podać im jakiś inny obiekt do ataku.
— Wiecie, coś mi właśnie przyszło do głowy — powiedziała Angela. — To coś — machnęła ręką w ogólnie pojętym kierunku nieba — to część fali, która uderzyła w Beta Pac około 5000 p.n.e., w Quraquę około 1000 p.n.e., a w Nok około 400 n.e. Mniej więcej. Zgadza się?
— Tak — potwierdził Carson.
— Leci w kierunku Ziemi. — Była wyraźnie zaniepokojona. Carson wzruszył ramionami.
— Mamy dziewięć tysięcy lat, żeby się nią zająć.
— Wiesz — dodała Hutch — Janet wspomniała kiedyś, że być może mamy już za sobą jedno bezpośrednie spotkanie z czymś takim. Sądzi, że dane fali A zgadzają się czasowo z Sodomą.
Angela przymrużyła oczy.
— Sodoma? Możliwe. — Przygwoździła Carsona wąskim uśmieszkiem. — Ale nie jestem pewna, czy mamy aż tak dużo czasu, jak myślisz, Frank. Wciąż jeszcze jest tutaj fala B.
Hutch przysunęła się bliżej swych towarzyszy. Fala B, ta, która nawiedziła Beta Pac w 13 000 p.n.e., Quraquę cztery tysiące lat później, będzie teraz stosunkowo blisko Ziemi.
— Jakiś tysiąc lat — powiedziała głośno.
— No cóż — Carson zbagatelizował sprawę. — Dziewięć tysięcy czy jeden, to i tak wydaje mi się, że mamy jeszcze mnóstwo czasu.
Po twarzy Angeli przemknął nagły cień.
— Podejrzewam, że właśnie coś takiego musieli sobie powtarzać Twórcy Monumentów.
PLIK SIECI BIBLIOTECZNEJ
Nie powiódł się ani jeden eksperyment mający na celu uzyskanie próbek z wnętrza Obłoku Omega. Do czasu kiedy piszę te słowa, nie udało się także przesiać sygnałów na wskroś przez ten obiekt. (Zobacz: wspaniała monografia Adńana Clementa „Zagadka Omegi”, cytowana w całości w Dodatku, str. 111, w którym przedstawiono światłą dyskusję na temat związanych z tym problemów teoretycznych.)
Jedyne próby wprowadzenia statku z ludzką załogą poza zewnętrzne warstwy obiektu zostały przeprowadzone 3 i 4 lipca 2211 przez Meg Campbell na Pasguarelli. Campbell wykonała dwa kolejne zejścia na głębokość 80 i 650 metrów. Z trzeciej próby nie udało jej się powrócić.
Szczegółowa analiza Obłoków Omega musi najwidoczniej poczekać na dalszy rozwój technik badawczych.
— Janet Allegri, „Boża maszyneria” Hartley & Co., Londyn, 2213
Instytut Studiów Zaawansowanych, Princeton, kwiecień 2231
Do dziś udało się ustalić kilka bardzo istotnych faktów o Twórcach Monumentów. Pod ruinami miasta portowego na Beta Pacifica III odnaleziono inne, rozległe ruiny. Wiadomo o nich, że pochodzą z ery Cholois, inaczej mówiąc z ery Twórców Monumentów. (Termin ów oznacza Lud Wszechświata i, jak się wydaje, obejmował również inne inteligentne rasy.) W miejscu tym prowadzone są nader ostrożnie prace wykopaliskowe. Wiadomo nam jednakże, że przypuszczenie Priscilli Hutchins potwierdziło się — sporej liczbie ludu Cholois udało się uciec z rodzimego świata. Zaplanowali, przedsięwzięli i prawdopodobnie wykonali międzygalaktyczny skok.
Nadal istnieją bardzo nieliczni przedstawiciele tamtej rasy, jednakże zepchnięci zostali do stanu zupełnie pierwotnego. Nie przechowują w pamięci żadnych śladów dawnych dni chwały, z wyjątkiem przekazów mitologicznych.
Ostatnie badania potwierdziły przypuszczenia, że mieszkańcy stacji kosmicznej przy Beta Pacifica byli świadkami zniszczenia swojej planety przez Obłok Omega i zdecydowali, że wolą umrzeć w kosmosie niż wrócić na zdewastowaną planetę. Badania trwają.
Wszelkie próby zbadania wnętrza Obłoków Omega (które jednak nie zostały nazwane imieniem Angeli Morgan) zakończyły się całkowitym niepowodzeniem. Przypuszcza się, że obłok jest w stanie zachować swoją strukturę dzięki silnym polom elektromagnetycznym, jakie wytwarza, ale jak dotąd, nikt nie był w stanie kompetentnie tego wyjaśnić.
Okazało się, że są mniej liczne niż uprzednio zakładano. Fakt, że Ashley Tee natknął się w tym samym systemie aż na dwa naraz, stanowił swego rodzaju aberrację. Niemniej i tak jest ich, niestety, wystarczająco dużo, nie można więc optymistycznie zakładać, że w odległej przyszłości jeden czy dwa nie nawiedzą naszego systemu słonecznego. Ustalono już terminy globalnych konferencji, mających na celu zaplanowanie ewentualnej strategii oraz zadbanie o to, by przyszłe pokolenia poznały całą istotę i wagę tego zagrożenia.
Główny procesor, odzyskany ze stacji kosmicznej przez Maggie Tufu, okazał się istną kopalnią informacji o tak zwanej erze Budowniczych Miast. Tubylcy z tamtych czasów mieli świadomość poprzednich osiągnięć swej rasy. Ale zamiast stanowić źródło ich dumy, świadomość ta budziła w nich poczucie ogromnej straty i upadku, które spowalniały rozwój i w rezultacie doprowadziły do długiego okresu wieków całkowitej stagnacji.
Istnienie Obłoków Omega wywołało szeroko zakrojoną dyskusję, obejmującą filozoficzne pytania o miejsce człowieka we wszechświecie, coraz częściej postrzeganym jako aktywnie wrogi. Na całej kuli ziemskiej pojawiły się ruchy zwolenników powrotu do natury, razem z ponownym zalewem fundamentalistycznych ruchów religijnych, które przez ostatnie dekady pozostawały niemal w całkowitym uśpieniu.
Realizacja projektu „Nadzieja” przebiegła nadzwyczaj sprawnie i wygląda na to, że pierwsi osadnicy zjawią się na Quraquie na długo przed planowanym terminem.
Powstało także sześć całkiem nowych ruchów i organizacji. Towarzystwo Brakera (nazwane tak od imienia swego założyciela, Arana Brakera, który zmarł na zawał podczas demonstracji przed Smithsonian Institution) przez ostatnie lata dokładało wszelkich starań, by doprowadzić do odzyskania Wielkich Monumentów i umieszczenia ich na orbicie okołoziemskiej. Ich wysiłkom nadały sens ostatnie osiągnięcia techniczne, które sprawiły, że możliwa stała się realizacja projektu. Choć idea ta zyskała ogromną popularność i poparcie opinii publicznej, sprzeciw wyraziła Akademia i grupka jej sprzymierzeńców, wśród których jedną z bardziej zagorzałych przeciwniczek okazała się Melanie Truscott. Towarzystwo Brakera ową grupę określiło wspólną nazwą „Archeogłupków”.
W rezultacie doświadczeń wyniesionych z katastrofy Winckelmanna nastąpił znaczący postęp w dziedzinie konstruowania statków kosmicznych. Do standardowego wyposażenia weszły teraz zapasowe systemy podtrzymywania życia, które można przestawić na całkowicie ręczne sterowanie.
Kariera Melanie Truscott przeszła kilkuletnią zapaść, związaną ze śmiercią Richarda Walda. Na forum publicznym pojawiła się ponownie w roku 2207, kiedy to przeciwstawiła się próbom przywrócenia masowej wycinki lasów na północnym zachodzie. Przegrała tę batalię, ale w rok później została wybrana do Senatu.
Читать дальше