David Shobin - Dostawca

Здесь есть возможность читать онлайн «David Shobin - Dostawca» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dostawca: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dostawca»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Supernowoczesny szpital. Przykład nieograniczonych niemal możliwości współczesnej medycyny. Nikt jednak nie potrafi wyjaśnić tajemniczych zgonów na oddziale noworodków. Doktor Brad Hawkins usiłuje rozwiązać zagadkę. Dokonuje szokującego odkrycia. I przekonuje się, że następną ofiarą może być on sam…

Dostawca — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dostawca», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Jeszcze nie w pełni rozbudzona, czekała, aż ktoś się odezwie. W słuchawce jednak panowała cisza. Morgan natychmiast otrzeźwiała i podparła się na łokciu. Idiotka ze mnie, pomyślała. Przecież specjalnie po to kupiła automatyczną sekretarkę, żeby unikać takich sytuacji. Mimo że jej numer był zastrzeżony, Morgan, podobnie jak wiele samotnych kobiet, często padała ofiarą żartownisiów. Automatyczna sekretarka miała być dodatkowym zabezpieczeniem. Serce Morgan zaczęło bić szybciej. Wpatrzona szeroko otwartymi oczami w mrok, starała się zachować spokój.

– Halo? – powtórzyła.

– Doktor Robinson? – usłyszała nieznany jej męski głos.

– Kto mówi?

– Hugh Britten. Przepraszam, że przeszkadzam. Jakoś nie mogę przyjąć do wiadomości faktu, że nie wszyscy są nocnymi markami jak ja.

– Hugh Britten – powtórzyła powoli Morgan. – Doktor Britten z AmeriCare?

– We własnej osobie. Wiesz, rzadko używam tytułu naukowego. Ludzie biorą mnie za lekarza, a przecież jestem ekonomistą. Mów mi Hugh.

Morgan przywołała w pamięci jego twarz – niemodne okulary w rogowych oprawkach, lekko zmierzwione włosy.

– Nie ma sprawy, Hugh, ale jest dość późno. Coś się stało w pracy?

– Właściwie – ciągnął – dzwonię w sprawie osobistej. Zwróciłem na ciebie uwagę w czasie zebrania w sali konferencyjnej. Byłaś ubrana w szary żakiet i różową bluzkę, prawda?

Chodziły słuchy, że Britten, choć ekscentryk, był dobrze sytuowany, genialny i do wzięcia. Nie miało to jakiekolwiek znaczenia dla Morgan, ten facet zdecydowanie nie był w jej typie. Nie mogła jednak pozwolić sobie na obcesowe traktowanie człowieka posiadającego tak duże wpływy w jej firmie.

– Masz dobrą pamięć – powiedziała.

– Tak… rozmawiałem o tobie z paroma osobami, Morgan. Nie masz nic przeciw temu, że będę ci mówił po imieniu? Nie chciałem być wścibski, ale jesteś atrakcyjną kobietą i dowiedziałem się, że jesteś wolna. Pomyślałem sobie, że może chciałabyś gdzieś się ze mną wybrać. Na kawę, powiedzmy, albo na drinka.

Nie mogła uwierzyć, że ten facet próbuje ją poderwać.

– Już, w tej chwili? Pytasz mnie o to, czy chcę wstać z łóżka o tak nieprzyzwoitej porze, żeby pójść na drinka?

– Czy to dla ciebie kłopotliwe?

– Hugh, ja… Nie, teraz to raczej wykluczone. Naprawdę mi pochlebiasz, ale… wolałabym porozmawiać z tobą, kiedy nie będę tak śpiąca. Dlatego, gdyby przyszło ci do głowy znowu do mnie zadzwonić, zrób to w godzinach pracy, dobrze? – Pożegnała się i odłożyła słuchawkę, niepewna, czy traktując Brittena tak oschle, oddała mu przysługę czy też popełniła ogromny błąd.

Następnego ranka Morgan siedziała w swoim gabinecie i wyglądała przez okno, niecierpliwie stukając długopisem w biurko. Od pewnego czasu nie było w jej życiu żadnego mężczyzny. Po nocnej rozmowie z doktorem Brittenem nie miała najmniejszej ochoty na spotkanie z doktorem Hawkinsem.

– Morgan, to nie w twoim stylu – powiedziała Jennifer. – Powiedziałaś mi, że pójdziesz tam ze mną, a zwykle dotrzymujesz obietnic.

– Wiem, Jen. Chodzi o to, że siedzę zagrzebana po szyję w papierach. Nie mogłabyś pójść tam beze mnie? Zajrzałabym do ciebie później.

– Proszę – błagała jej siostra. – Nie czuję się dzisiaj zbyt dobrze. Morgan wyczuła w głosie Jennifer niepokój. To było do niej niepodobne.

– O co chodzi?

– Jestem gruba jak krowa. Wiesz, ile przybrałam na wadze?

– Jesteś większa od lodówki?

– Trzydzieści kilo! Czuję się jak jakiś cholerny sterowiec! W tym tempie, zanim urodzę, dobrnę do pięćdziesięciu kilogramów! Nie mieszczę się w swoje ciuchy, buty zrobiły się na mnie za ciasne i gębę mam jak chomik! Nie chcę się uskarżać, ale coś jest nie tak.

To prawda, pomyślała Morgan. Wiedziała, że matki bliźniąt często mają problemy z obrzękiem, ale na ogół nie aż takie.

– Kiedy masz spotkanie z lekarzem?

– Za dwadzieścia minut.

– Dobrze. Zaraz po ciebie przyjadę.

Piętnaście minut później, na autostradzie, Morgan kątem oka obserwowała siostrę. Nie widziała jej od prawie dwóch tygodni. Jen już wtedy była dość masywna, ale teraz wydawała się wręcz napuchnięta.

– Jak ciśnienie krwi?

– W zeszłym tygodniu doktor mówił, że mogłoby być niższe, ale mieści się w normie.

– Czy wspominał coś o toksemii?

Jen obrzuciła ją zaniepokojonym wzrokiem.

– Myślisz, że choruję na coś takiego? Świetnie! Czy to zaszkodzi dzieciom?

– Nie jestem ginekologiem. Będziesz musiała zapytać o to swojego lekarza.

Pół godziny później Morgan siedziała już w poczekalni przed gabinetem Brada, na przemian przeglądając jakieś pismo i wpatrując się tępo w akwarium. Postanowiła tym razem nie towarzyszyć siostrze podczas badań. Jen była dorosła i powinna sama sobie radzić. Na dźwięk otwieranych drzwi gabinetu Morgan odwróciła się. Brad przywołał ją gestem ręki.

– Mogę panią na chwilę prosić, doktor Robinson?

– Oczywiście. – Weszła za nim do gabinetu. – Czy z Jen coś jest nie w porządku?

– Pani siostra ma stan przedrzucawkowy – powiedział Brad. – Jej ciśnienie wynosi sto czterdzieści na dziewięćdziesiąt, pojawił się widoczny obrzęk, a w moczu jest białko.

Morgan powoli pokiwała głową.

– Czy to duży powód do niepokoju?

– Na razie nie. Stan przedrzucawkowy może przebiegać w sposób łagodny lub ostry. W przypadku ostrego przebiegu musielibyśmy jak najszybciej doprowadzić do porodu. Przy łagodnym zazwyczaj gramy na zwłokę. Przez „grę na zwłokę" rozumiem odpoczynek – ciągnął Brad – dużo odpoczynku. Niektórzy lekarze woleliby umieścić pani siostrę w szpitalu, ale moim zdaniem w domu też jej będzie dobrze. Próbowałem skontaktować się z mężem Jennifer, ale jest zajęty. Dlatego zwróciłem się do pani.

– Chce pan, żebym pomagała jej odpoczywać?

– Doktor Robinson, proszę. Wiem, że zajmuje się pani zarządzaniem ochroną zdrowia, ale nie może być pani aż tak naiwna.

Morgan najeżyła się. Jej policzki zapłonęły żywym ogniem, ale spojrzenie było lodowate.

– Naiwna?

– Nie powinienem tego pani nawet tłumaczyć. Może, pracując w wieży z kości słoniowej, zapomniała pani o podstawowych rzeczach. Chryste, każdy choć trochę znający się na swoim fachu lekarz powinien zdawać sobie sprawę, jak ważny jest odpoczynek dla kobiety w takim stanie.

– Boże, co za bezczelność! – wybuchnęła. – Co? Niby jestem niekompetentna? To chce pan powiedzieć?

Brad drgnął niespokojnie pod jej przenikliwym spojrzeniem.

– Przepraszam. Ma pani rację. Cały ten system finansowania opieki zdrowotnej strasznie działa mi na nerwy i czasami mówię rzeczy, których nie powinienem. – Uśmiechnął się przepraszająco.

Morgan westchnęła.

– Dobrze, dobrze, zapomnijmy o tym. Jak mogę pomóc?

– Powiem pani, w czym rzecz. Kiedy zalecam odpoczynek, chodzi mi o to, że pacjentka ma leżeć w łóżku i wstawać tylko do toalety, rozumie pani? Na ogół, o dziwo, zostaję źle zrozumiany. Bez względu na to, jak jasno się wyrażam, przeciętna pacjentka myśli sobie, że nic się nie stanie, jeśli ugotuje mężowi kolację lub wyskoczy do sklepu, wystarczy że resztę dnia spędzi w łóżku. Nie dociera do niej, że nawet kilka minut na nogach może zniweczyć wszelkie korzyści z odpoczynku. Dlatego muszę szukać pomocy członków rodziny. To oni pilnują przestrzegania moich zaleceń.

Morgan wyczytała w jego oczach autentyczną troskę i szczerość. Nieco udobruchana, pokiwała głową.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dostawca»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dostawca» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Dostawca»

Обсуждение, отзывы о книге «Dostawca» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.