Jeffrey Deaver - Dar języków

Здесь есть возможность читать онлайн «Jeffrey Deaver - Dar języków» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Жанр: Триллер, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Dar języków: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Dar języków»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Siedemnastoletnia Megan, córka prokuratora Tate'a Colliera, po rozwodzie rodziców nie najlepiej radzi sobie z rzeczywistością. Decyduje się na wizytę u znanego psychiatry, doktora Aarona Matthewsa, ale nigdy nie dociera do jego gabinetu. Przerażeni zniknięciem dziewczyny rodzice wzywają na pomoc policję.
W poszukiwania włącza się błyskotliwy detektyw, który wiele zawdzięcza ojcu Megan. Szybko orientuje się, że nie chodzi o zwykłą ucieczkę z domu. Będzie musiał stawić czoła porywaczowi, który nie zawaha się przed niczym. Rozpoczyna się mrożący krew w żyłach wyścig z czasem i z szaleństwem maniaka religijnego.

Dar języków — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Dar języków», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Śmierć, zauważyła Bett, zawsze czaiła się w tle ich związku. Niekończąca się walka siostry Susan z poważną chorobą serca, samobójstwo jej szwagra Harrisa. Śmierć rodziców i ojca, a potem dziadka Tate’a – wszystko raptem w ciągu czterech lat. Nie wspominając już o „młynie śmierci” w jego pracy, jak określała to Bett, zdecydowana przeciwniczka kary śmierci.

Jej eksmąż kopnął stertę kolb kukurydzianych.

– O czym myślisz?

Bett zawahała się przez chwilę.

– Coś tu nie gra.

– Nie gra?

– Myślę, że jej się coś przytrafiło.

Zatrzymał się na chwilę, po czym wiedziony jakimś niewytłumaczalnym impulsem, pomaszerował prosto do stodoły, gdzie powiesił marynarkę na różowym wieszaku, którego obecność w tym miejscu była trudna do wytłumaczenia. Bett podeszła do wejścia, oparła się o pogryziony przez korniki słup i ciągnęła:

– Coś mi się przypomniało.

– Yhm?

– Pod łóżkiem Megan znalazłam torbę. W środku była mydelniczka.

Tate uniósł brew.

– To taki nasz żart. W łazience nigdy nie było porządnej mydelniczki. Megan twierdziła, że mydło robi się obrzydliwe. No więc kupiła tę wiktoriańską mydelniczkę na moje urodziny. To w przyszłym tygodniu. Dołączyła kartkę. – Bett poczuła, że łzy kręcą jej się w oku na wspomnienie taniej supermarketowej poezji. – Megan nie kupiłaby prezentu i kartki, żeby potem uciec. Nie tak. Nie ona.

– To niewiele pomoże – odparł Tate.

– Megan i ja nie jesteśmy stuprocentowymi przyjaciółkami. Mamy problemy. Oczywiście, że mamy. Ale zasługuję na coś więcej niż ten przeklęty list. Na coś więcej niż ucieczka.

Przypominała sobie Megan i nie potrafiła wyobrazić sobie spojrzenia, postawy, słów córki, która napisałaby ten okrutny list i znikła – nie z własnej woli, nie bez czyjejś pomocy. Megan nigdy nie była bita, zawsze o nią dbano, zawsze ją kochano.

Prawie zawsze.

Ale, na miłość boską, kto dostaje wiele więcej?

– Chcę ją odnaleźć, Tate. Nie mam prawa cię o to prosić. Ale potrzebuję twojej pomocy. Nie dam rady sama.

Milczał. Grzebał w jakimś pudle.

Co on robi?

Przypomniało jej się ich zerwanie. Nic nie powiedział. To było okropne, te długie chwile milczenia, które wydawały się godzinami, choć tak naprawdę trwały zapewne zaledwie kilka minut. Albo sekund.

Od dnia pogrzebu, przez wszystkie te lata aż do dziś, nie wypowiedział do niej więcej niż czterysta, może pięćset słów. Ile miejsca by to zajęło? Dwie strony z podwójną interlinią?

Tak jakby ona była o wiele lepsza. Też zachowywała się jak niemowa. Milczeniem odpowiedziała również na rozwód. Zwróciła się do swoich newage’owych książek, mitów, baśni. Wycofała się do własnego legowiska, do piwnicy, do księgarni. Teraz jednak Bett milczała z innego powodu. Nie z gniewu czy smutku, ale z poczucia siły. Po prostu patrzyła na niego.

Nie znalazł tego, czego szukał, w jednym pudle, zabrał się więc do szperania w następnym. Rzucił jej przelotne spojrzenie i grzebał dalej.

– Bett, przypuszczalnie nic się nie stało. To dorosła młoda kobieta, która wyrwała się sama z domu na kilka dni. Kupiła ci prezent, w porządku. Ale może zerwanie z tym Bobbym było dla niej zbyt ciężkim przeżyciem. Ona niedługo wróci. Słyszałaś, co mówił Konnie.

Kiedy jej mąż mówił tym tonem, powolnym i rozważnym, Bett dostrzegała w nim coś, o czym zawsze wiedziała: miał zadatki na człowieka, który jak nikt inny mógłby być perfidny i potrafić manipulować innymi. Gdyby był zachłanny, stałby się bogatszy niż Bill Gates, gdyby był zły, byłoby to zło Hitlera lub Mansona, najgorszy rodzaj zła. Zło, które przenika do serc i zabija od środka. Kiedyś była gotowa potaknąć mu, zanim jeszcze skończył mówić, ugiąć się pod ciężarem jego elokwencji.

Ale tego wieczora powiedziała po prostu:

– Wybacz, Tate, ale to mnie nie przekonuje.

Uśmiechnął się niespodzianie i przez krótki straszliwy moment myślała, że z niej kpi. Ale nie, on po prostu znalazł to, czego szukał – zniszczoną skórzaną kurtkę. Wyciągnął ją triumfalnie ze skrzyni. Skąd ona ją pamiętała? Ach tak, z czasu jego studiów.

– Boisz się mnie, prawda? – spytała.

Tate włożył kurtkę. Rozwiązał krawat i rozpiął górny guzik eleganckiej białej koszuli.

– Jak to wygląda? – zapytał. – Trochę ciasna, ale nie najgorzej jak na starego człowieka. Och, oczywiście, że tak. Nawet bardzo. Prawda wygląda tak, że nie mam ochoty się angażować. Mam teraz jakoś ułożone życie. Robię to, co chcę robić, spotykam się z ludźmi, których chcę widzieć. Nie chcę, żeby cokolwiek to zburzyło, więc owszem, śmiertelnie się ciebie boję. Ciebie i przeszłości.

Zaniemówiła na chwilę.

Zaczął grzebać w kolejnej skrzyni.

– Rozmawiałaś ze swoim narzeczonym?

Brad Moore wyjechał z miasta. Solidny, porządny Brad… zaproponował, że wróci, gdy tylko usłyszał o wieży ciśnień, ale Bett uparła się, że nie powinien przerywać podróży służbowej. Z wielkim trudem wypowiedziała następne zdanie.

– Wolałabym, żebyś to był ty.

Oderwał wzrok od skrzyni. Uczciwe spojrzenie, które zmusiło ją do kolejnego wyznania.

– Jest coś jeszcze. Tamtej nocy – przed wieżą ciśnień – byłam… poza domem. Nie wróciłam. Zasnęłam. Megan było bardzo przykro, że nie zadzwoniłam, nie powiedziałam jej, dokąd jadę.

– Byłaś u tego twojego, no jak on się nazywa? Brada?

Przytaknęła.

– Myślę, że to mogło popchnąć ją do picia w poniedziałek. Ona nie przepada za Bradem.

Tate nie odpowiedział, tylko wyciągnął starą i zniszczoną szewską ławeczkę, usiadł na niej i ściągnąwszy eleganckie buty i skarpety, zaczął masować sobie stopy. Jakby zamierzał wyjść na pole i trochę popracować.

A więc to tak, pomyślała zrezygnowana Bett.

Również gdy byli małżeństwem, czuła nadciągającą nieuchronną porażkę. Chciał, żeby odeszła. Mógł równie dobrze wskazywać palcem na jej samochód. Na razie. Uważaj na siebie. Miłego dnia . Zarzuciła torebkę na ramię i zaczęła zmierzać ku wyjściu. Ale nagle stanęła w miejscu.

– Och, Tate… Gdybym choć przez chwilę potrafiła być taka jak ty.

– Jak ja? – Zdziwiony, podniósł wzrok.

– Gdybym umiała oczarować cię słowami, zmusić do pomocy… Dałabym wszystko za to, żebyś zrobił, co chcę, ale nie potrafię. Mogę tylko prosić. Mogę tylko powiedzieć ci, czego potrzebuję, i modlić się, żebyś mi pomógł. Widzisz, z tobą nie da się rozmawiać. Przegram każdą debatę. Taki już jesteś. A ja nie.

Mówiła to, patrząc na ławkę ogrodową. Przypominała sobie wieczór po pogrzebie, większość gości już wracała do domu. Megan leżała w łóżku. Bett zdejmowała japoński lampion, a listopadowa noc była nadal dziwnie balsamiczna, w powietrzu czuło się piękny, smutny zapach rozkładających się liści. Tate krążył wokół niej niczym duch, z oczyma utkwionymi w ziemi. Usiadła na ławce ogrodowej.

– Musimy porozmawiać – powiedział.

A ona pomyślała znowu: Co się dzieje, co się dzieje?

Dziś następne słowa jej eksmęża wymazały tamto wspomnienie, ale zarazem zakorzeniły je mocniej w jej duszy.

– Bett, nie musisz namawiać mnie do czegokolwiek. Jak myślisz, dlaczego wkładam swój strój bojowy?

Wciągał suche robocze skarpety i wysokie, czarne skórzane buty, które wreszcie odnalazł.

Spojrzała na niego zmieszana, potrząsnęła głową.

– Zadzwonię do biura – ciągnął – i wezmę kilka dni urlopu. A ty też lepiej znajdź jakieś wygodne buty. Zawsze podobałaś mi się w szpilkach, ale mam przeczucie, że sporo się dziś nachodzimy.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Dar języków»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Dar języków» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Dar języków»

Обсуждение, отзывы о книге «Dar języków» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.

x