Robert Wegner - Wschód - Zachód

Здесь есть возможность читать онлайн «Robert Wegner - Wschód - Zachód» весь текст электронной книги совершенно бесплатно (целиком полную версию без сокращений). В некоторых случаях можно слушать аудио, скачать через торрент в формате fb2 и присутствует краткое содержание. Год выпуска: 2010, ISBN: 2010, Издательство: Powergraph, Жанр: Старинная литература, на польском языке. Описание произведения, (предисловие) а так же отзывы посетителей доступны на портале библиотеки ЛибКат.

Wschód - Zachód: краткое содержание, описание и аннотация

Предлагаем к чтению аннотацию, описание, краткое содержание или предисловие (зависит от того, что написал сам автор книги «Wschód - Zachód»). Если вы не нашли необходимую информацию о книге — напишите в комментариях, мы постараемся отыскать её.

Wschód - Zachód — читать онлайн бесплатно полную книгу (весь текст) целиком

Ниже представлен текст книги, разбитый по страницам. Система сохранения места последней прочитанной страницы, позволяет с удобством читать онлайн бесплатно книгу «Wschód - Zachód», без необходимости каждый раз заново искать на чём Вы остановились. Поставьте закладку, и сможете в любой момент перейти на страницу, на которой закончили чтение.

Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

– Oni umie­ra­ją.

– Kto?

– Das, Kren­na... Wszy­scy... Nie zdą­ży­li się scho­wać, a te­raz wszę­dzie jest ogień. Oni się spa­lą­ą­ąą!!! – za­wy­ła.

– Kto, Lea? Kto ich na­padł?

– Bły­ska­wi­ce... wje­cha­li do mia­sta nocą... uzbro­je­ni... – Dziew­czy­na wpa­try­wa­ła się w mrok za­gu­bio­nym spoj­rze­niem, po bro­dzie cie­kła jej struż­ka śli­ny. – Pod­pa­la­li, za­bi­ja­li każ­de­go. Ven­dor, Ven­dor się bro­ni, ale oni nie pró­bu­ją go zdo­być... Za­bi­ja­ją wszyst­kich w mie­ście.

La­skol­nyk wstał. Twarz miał jak wy­ku­tą z ka­mie­nia.

– Gdzie Łow­czy?

– Wziął ko­nia i od­je­chał ja­kąś go­dzi­nę temu.

– Gdzie?

– Nie mó­wił, kha-dar.

– Na koń!

Po chwi­li wszy­scy byli w sio­dłach. La­skol­nyk uniósł się w strze­mio­nach i wska­zał na pół­noc. Na wid­no­krę­gu po­ja­wi­ła się czer­wo­na łuna.

– Bły­ska­wi­ce za­ata­ko­wa­ły. Li­th­rew pło­nie. Trze­ba się spie­szyć. Kto je­dzie za mną?

Ka­ile­an mia­ła ocho­tę wzru­szyć ra­mio­na­mi. Trze­ba się spie­szyć, a to zna­czy, że po­ja­dą przez Uro­czy­sko. Cie­ka­wa była, czy znaj­dzie się ktoś, kto nie od­po­wie na we­zwa­nie Gen­no La­skol­ny­ka.

Nie zna­lazł się. Na­wet We­thorm tyl­ko ski­nął gło­wą i ka­zał swo­im lu­dziom za­jąć miej­sce w szy­ku.

Mie­li prze­je­chać ga­lo­pem, bok w bok, strze­mię przy strze­mie­niu. Sześć­dzie­się­ciu jeźdź­com po­win­no się udać.

Cały plan tra­fił szlag, gdy tyl­ko wje­cha­li w mgłę na Uro­czy­sku. Mimo księ­ży­ca zbli­ża­ją­ce­go się do peł­ni, wi­docz­ność spa­dła do kil­ku kro­ków. Ka­ile­an je­cha­ła po pra­wej stro­nie ko­lum­ny, ma­jąc przed sobą Da­ghe­nę, a po le­wej Ko­ci­mięt­kę. Jeźdź­ca przed Da­ghe­ną le­d­wo mo­gła do­strzec, a za sie­bie się nie oglą­da­ła, całą uwa­gę sku­pia­jąc na utrzy­ma­niu szy­ku. To­ryn nie był za­do­wo­lo­ny, że wy­cią­gnę­ła go ze staj­ni. Jego noga cią­gle da­wa­ła o so­bie znać. Mgła tak­że mu się nie po­do­ba­ła. Oka­zy­wał złość, par­ska­jąc i pró­bu­jąc ugryźć ko­nia Ko­ci­mięt­ki. Po trze­ciej pró­bie na­chy­li­ła się nad koń­skim kar­kiem i wark­nę­ła:

– Je­śli na­tych­miast nie prze­sta­niesz, jak tyl­ko do­trze­my do mia­sta, zro­bię z cie­bie wa­ła­cha! Nie ma cza­su na za­ba­wy.

Ciot­ka Vee’ra stwier­dzi­ła kie­dyś, że taka groź­ba po­dzia­ła na każ­de­go sam­ca. Naj­wy­raź­niej mia­ła ra­cję.

Wte­dy po swo­jej pra­wej stro­nie zo­ba­czy­ła stwo­ra. W pierw­szej chwi­li mia­ła wra­że­nie, że po­twór skła­da się z mgły – jest tyl­ko złu­dze­niem, kształ­tem utka­nym z tu­ma­nu po­ru­szo­ne­go ich prze­jaz­dem. Przez za­rys jego syl­wet­ki wi­dzia­ła tra­wę i krze­wy, zo­sta­ją­ce szyb­ko za nimi. Po­tem stwo­rze­nie zbli­ży­ło się do niej w dwóch ol­brzy­mich su­sach i uj­rza­ła wszyst­kie szcze­gó­ły.

Be­stia była po­dob­na do ogrom­ne­go, nad­mier­nie wy­chu­dzo­ne­go char­ta, któ­re­go ktoś po­zba­wił ogo­na, oczu, uszu i ogo­lił z sier­ści. Mię­śnie i ścię­gna, po­kry­te sia­tecz­ką błę­kit­nych żył, po­ru­sza­ły się pod skó­rą jak osza­la­łe ze stra­chu węże, na gło­wie bra­ko­wa­ło nie tyl­ko oczu, ale na­wet jam po nich – nic, tyl­ko gład­ka kość czasz­ki prze­cho­dzą­ca w wy­dłu­żo­ny pysk. Po­twór ob­ró­cił łeb w jej stro­nę, jak­by się przy­glą­dał, i otwo­rzył szczę­ki. Czar­ne, szkli­ste zęby, wy­glą­da­ją­ce jak zro­bio­ne z ob­sy­dia­nu, bły­snę­ły w pa­ro­dii uśmie­chu.

– Uwa­ga­aa! – do­bie­gło z czo­ła od­dzia­łu.

Za póź­no, za­czę­ło się pie­kło.

Mgłę wy­peł­ni­ło roz­pacz­li­we koń­skie rże­nie i wrza­ski lu­dzi. Ka­ile­an nie cze­ka­ła na atak, lek­ko wstrzy­ma­ła ko­nia i gdy za­sko­czo­ny stwór wy­su­nął się do przo­du, od­bi­ła w pra­wo, w peł­nym ga­lo­pie na­je­cha­ła na nie­go i ude­rzy­ła z góry. Sza­bla prze­szła przez be­stię nie­mal bez opo­ru, jak­by cię­te cia­ło skła­da­ło się nie z ko­ści i mię­śni, ale z chrzą­stek i ślu­zu. To­ryn stra­to­wał na­past­ni­ka, kła­dąc uszy po so­bie i rżąc prze­raź­li­wie. Na­resz­cie coś go prze­stra­szy­ło.

Od­dział po­szedł w roz­syp­kę. Każ­dy z jeźdź­ców pu­ścił ko­nia w cwał, byle szyb­ciej, byle da­lej od bla­dych, na wpół wid­mo­wych kształ­tów wy­ska­ku­ją­cych z mgły i szar­pią­cych ob­sy­dia­no­wy­mi kła­mi. Ka­ile­an mi­nę­ła kłę­bo­wi­sko kil­ku pie­kiel­nych psów, wal­czą­cych o frag­men­ty cze­goś, co przed chwi­lą było za­pew­ne czło­wie­kiem. Dwie be­stie ode­rwa­ły się od tru­pa. Za­czę­ły ją za­cho­dzić z bo­ków, z le­wej i pra­wej stro­ny, bez tru­du zgry­wa­jąc rytm swo­ich ru­chów, jak­by je­den był lu­strza­nym od­bi­ciem dru­gie­go.

Ude­rzą jed­no­cze­śnie, po­my­śla­ła. Je­den za­mar­ku­je atak, a dru­gi ścią­gnie mnie z sio­dła. Tyl­ko któ­ry? No, któ­ry pierw­szy, su­kin­sy­ny?!

Trze­ci kształt wy­ło­nił się po le­wej z mgły mię­dzy To­ry­nem a be­stią. Ber­deth. Mknął wy­cią­gnię­ty tuż przy zie­mi, jego pło­wa syl­wet­ka pra­wie zle­wa­ła się z tra­wa­mi. Stwór od­sko­czył, jak­by do­stał w bok po­tęż­ne­go kop­nia­ka. Ber­deth wark­nął, a be­stia, mimo że więk­sza, nie przy­ję­ła wy­zwa­nia. Wy­ha­mo­wa­ła i zni­kła we mgle.

Roz­legł się brzęk cię­ci­wy i stwór po pra­wej po­tknął się, za­rył gło­wą w zie­mi i zo­stał w tyle.

Z mgły przed To­ry­nem wy­ło­ni­ły się syl­wet­ki dwoj­ga jeźdź­ców. Ko­ci­mięt­ka i Da­ghe­na. Pió­ra, ko­ści i ka­my­ki, z któ­rych dziew­czy­na przy­go­to­wa­ła swo­je amu­le­ty, szar­pa­ły się na sznur­kach we wszyst­kie stro­ny, obi­ja­jąc się o sie­bie, kle­ko­cząc i sze­lesz­cząc. Koń męż­czy­zny biegł przed sie­bie cięż­kim, nie­ryt­micz­nym ga­lo­pem, pla­miąc zie­mię ciem­ną, pra­wie czar­ną krwią. Zrów­na­ła z nim tem­po. Rzu­ci­ła okiem w bok, Ber­deth oczy­wi­ście znik­nął.

– Ka­ile­an! Już nie­da­le­ko, sły­sza­łam gwiz­dek La­skol­ny­ka! – Da­ghe­na, w ga­lo­pie, za­kła­da­ła na cię­ci­wę ko­lej­ną strza­łę.

Ko­ci­mięt­ka nie ode­zwał się, po­chy­lo­ny nad koń­ską szy­ją, szep­tał coś do ucha zwie­rzę­cia. Wierz­cho­wiec po­tknął się raz, dru­gi, pła­ty pia­ny ska­pu­ją­ce mu z py­ska przy­bra­ły czer­wo­ną bar­wę. Ka­ile­an zbli­ży­ła się do nie­go.

– Prze­ska­kuj! To­ryn da radę!

Dwa wid­mo­we stwo­ry wy­sko­czy­ły z mgły. Pierw­szy, tra­fio­ny strza­łą, zwi­nął się w pół sko­ku i prze­padł w ciem­no­ściach, dru­gi sko­czył wy­so­ko, mie­rząc czar­ny­mi kła­mi w szy­ję To­ry­na. Ogier opu­ścił ni­sko łeb i dał susa w przód, ude­rza­jąc po­two­ra pier­sią.

I na­gle wy­je­cha­li z mgły. Be­stia wy­pchnię­ta z tu­ma­nu, gdy tyl­ko zna­la­zła się w świe­tle księ­ży­ca, za­wy­ła roz­dzie­ra­ją­co i rzu­ci­ła się w tył. Ka­ile­an nie za­uwa­ży­ła nic wię­cej, pęd po­niósł ich da­lej.

Przed nimi na tle szkar­łat­nej łuny ry­so­wa­ły się syl­wet­ki jeźdź­ców. Ogar­nę­ła ich wzro­kiem. Oko­ło pięć­dzie­się­ciu. Wię­cej, niż się spo­dzie­wa­ła. Wy­ha­mo­wa­li.

Читать дальше
Тёмная тема
Сбросить

Интервал:

Закладка:

Сделать

Похожие книги на «Wschód - Zachód»

Представляем Вашему вниманию похожие книги на «Wschód - Zachód» списком для выбора. Мы отобрали схожую по названию и смыслу литературу в надежде предоставить читателям больше вариантов отыскать новые, интересные, ещё непрочитанные произведения.


Отзывы о книге «Wschód - Zachód»

Обсуждение, отзывы о книге «Wschód - Zachód» и просто собственные мнения читателей. Оставьте ваши комментарии, напишите, что Вы думаете о произведении, его смысле или главных героях. Укажите что конкретно понравилось, а что нет, и почему Вы так считаете.